Wyższa świadomość

Wiecie co ?
Oczekiwanie od wszystkich że są tacy sami, a raczej że muszą lub przynajmniej powinni być tacy
sami jest chore.
Nie można być innym, mieć inne postrzeganie świata, odbiegać od normy...bo uznają cię za
wariata.

Kiedyś ludzie byli tak niedorozwinięci, że ludzi inteligentnych uznawano za debili, szarlatanów i
najlepiej spaliliby ich na stosie, a w najgorszym wypadku wsadzili do zakładu dla obłąkanych.
Ludzie, a raczej szara masa nie uznaje... ja to nazywam ,,wyższą świadomością"
nie uznaje bycia innym- dla nich to jest choroba.
Za chorobę psychiczną uznaje się wyłamanie z kręgów kulturowych, wyłamanie się z ,,szaleńczego
tańca" jakim są normy myślowe.

Ludzie boją się osób myślących, a nie ślepo akceptujących. Oczekuje się, a raczej żąda żeby
ludzie byli bezkompromisowi, żeby bez pytań, bez zastanowienie akceptowali stan rzeczy.

Kreatywne myślenie jest obecnie wrogiem cywilizacji, bo łatwiej jest utrzymać obecny stan rzeczy
kiedy hoduje się ludzi takich jakich się oczekuje.

Jednostki wybitne są dziś rzadkością, jednostki z wyższą świadomością są niszczone poprzez
obecne społeczeństwo, przez obecną edukację itd.

Pewnie nie rozumiecie o czym piszę, ale dam wam przykład kim jest, a raczej czym jest wyższa
świadomość.

Mieliście kiedyś rozmowę z kimś bardzo ,,głupim" ? albo raczej bardzo prostym...
Nie musieliście go pytać o zdanie bo było ono nie istotne, jak się odezwał to już wiedzieliście co
chce powiedzieć, albo kończyliście jego myśli za niego bo sam się gubił w swoim przekazie.
Coś w stylu jakby ktoś wam opowiadał historię którą już słyszeliście...

Pomyślcie że są osoby co postrzegają tak 95% społeczeństwa i nie potrafią się odnaleźć w tym
irracjonalnym chaosie jakim jest obecny porządek świata. Co więcej jednostki ubogie w akceptację
inności-wyższej świadomości jak za ciemnych czasów uznają ich za chorych umysłowo...
w najlepszym wypadku przepiszą leki otępiające żeby zniżyć ich do swojego poziomu i powiedzą
że maja schizofrenię.




27
  • Przecież nadal ludzi inteligentnych uznaje się za debili? Ba sam mam mojego brata za głupka a on ma 135 iq, podczas gdy ja tylko 120:/ Ale nie martw się, wkrótce całe społeczeństwo zostanie zamienione w żywe roboty i już będzie dobrze:)

  • Rozumiem Twoją wypowiedź, nie wiem tylko czemu piszesz ją pod tym filmem. Główna bohaterka trafiła do zakładu ponieważ próbowała popełnić samobójstwo, powiedz mi, czy to dobrze, że odbiega ona od normy? Uważasz, że lepiej by było gdyby próbowała jeszcze raz się zabić? Wypowiedź bardzo ciekawa, nieadekwatna jednak do filmu...

    • teraz to też nie wiem ;/
      minęły dwa miesiące od czasu mojego wpisu. Napisałem go na pewno pod wpływem emocji po obejrzeniu filmu. Jaki element filmu był przyczyną mojej wypowiedzi...nie pamiętam.

      Tak na chłodno, to mogę jedynie powiedzieć, że główna bohaterka w ogóle nie pasowała i chyba nie powinna być trzymana w zakładzie. Raczej powinna mieć indywidualne sesje z psychologiem, a nie być poddawana wpływowi otoczenia ludzi Naprawdę Chorych.

      ~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~ ~~~~~~~~~~~~~~~~
      Część mojej wypowiedzi odnosi się do ludzi z różnymi rodzajami schizofrenii, borderline itp. ale główny przekaz tyczy się 80-90% społeczeństwa.
      postrzeganie świata#odbieganie od normy#szara masa# wyłamanie z kręgów kulturowych# ślepa akceptacja# bezkompromisowość#

      To powyższe, to jest nasza, a raczej moja codzienność.
      Ludzie nie chcą znać prawdy, wolą usłyszeć prawdę przygotowaną dla nich w wiadomościach.
      Ludzie nie biorą ślubu w kościele dla Boga, robią to bo tak to się robi...
      Ludzie w ogóle nie dążą do Boga, nie chcą poznać swojego wyznania, wolą usłyszeć strzępki wypowiedzi powtarzane co niedziele przez księdza.
      Ludzie nie zainteresują się polityką, ekonomią, wolą narzekać na obecny stan rzeczy.
      Pomóż komuś bezinteresownie, poświęcając swój czas i swoje siły....a też będą krzywo patrzeć.

      Przykładów jest mnóstwo :(
      I co zrobić, jak z ludźmi rozmawiać ? kiedy oni tylko reagują agresją i negatywnymi emocjami, kiedy usłyszą odmienne zdanie. Zdanie do którego nie są przyzwyczajeni słyszeć.
      ~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~ ~~~~~~~~~~~~
      hmm już skończyłem i miałem wysyłać, ale słowo ,,zabić" zwróciło moją uwagę....
      I tak, dobrze że odbiega od normy.
      Nie, nie chciałbym, aby jakakolwiek Dobra istota miała sobie odebrać życie
      Ale śmierć jest częścią życia. Dla jednych je kończy, a dla innych ,,zaczyna"
      Jak wykorzystamy dar życia ? może nie dar życia, ale dar świadomego istnienia.
      Przytoczę cytat z pewnego wspaniałego filmu
      ,,Każdy umiera, nie każdy żyje naprawdę"

      Problem samobójców, można długo analizować, ale nie pasuje mi słowo zabić/samobójstwo do ich czynu.
      Wątpię, żeby oni kogoś zabijali....bo nie robią tego wbrew tej osobie.

      Jak wspomniałem nasz świat jest chory, niestety. W amazońskiej dżungli biegają goli ludzie, nie znający słowa morderstwo, zbrodnia, pornografia. Ale to nas się nazywa rozwiniętym społeczeństwem, gdzie można wmówić komuś, że czyni dobro odbierając komuś życie, setki kilometrów od bezpiecznego domu....






      • 2 pierwsze akapity popieram, co do trzeciego... Mieszane uczucia.
        Znaczenie słowa "zabić"- pozbawić życia.
        Nie oznacza to odbierania życia innej osobie wbrew jej woli.
        Moim zdaniem to słowo jest po prostu dla Ciebie za ciężkie, nie umiesz nazwać rzeczy po imieniu.
        Patrzysz na samobójców przez palce.
        Śmierć jest częścią życia? Czyli prawidłowo jest umierać w tak młodym wieku?
        Ile lat ma główna bohaterka? Wydaję mi się, że ledwo ukończyła 18.
        Śmierć jest częścią życia... Wydaję mi się, że te słowa bardziej pasują do wypadku, czy raczej do śmierci z przyczyn naturalnych, a nie gdy przestaje Ci się układać w życiu, a za najlepsze rozwiązanie uważasz (specjalnie dla Ciebie- zwróć uwagę na słownictwo) odebranie sobie życia. (nie mówię tu oczywiście o osobach psychicznie chorych)
        Co chwila odwołujesz się również do Boga, dlatego z chęcią posłużę się również Biblią.
        W Biblii samobójstwo jest równoznaczne z MORDERSTWEM, jednak jest to morderstwo dokonane na sobie samym. Jedynie Bóg ma prawo decydować, kiedy i jak człowiek umrze. Ważenie się na swoje własne życie jest, według Biblii, bluźnierstwem przeciwko Bogu.
        Biblia nam mówi, że od chwili, kiedy człowiek naprawdę uwierzy w Chrystusa, jest bezpieczny na zawsze.
        Jednak Jezus umarł za wszystkie nasze grzechy... a jeśli prawdziwy chrześcijanin, w chwili walki duchowej czy słabości, popełni samobójstwo, będzie to grzech, za który umarł Jezus.
        Co do amazońskiej dżungli- nie będę komentować choć znów uważam, że jest to zupełnie nie na temat.

        • mam cie ;p
          Znaczenie słowa "zabić"- pozbawić życia.
          a ja przecież napisałem
          ,,Każdy umiera, nie każdy żyje naprawdę"
          ~~
          Nie umiem nazwać rzeczy po imieniu ?
          hmm może tak jest, ale nie pasuje mi stawianie znaku równości pomiędzy zabijaniem kogoś kto chce umrzeć i zabijaniem kogoś kto chce żyć.
          ~~
          Umierać w młodym wieku.... ci co czynią ,,dobro" daleko od domu nie są starzy, a jednak godzą się na śmierć.
          ~~
          śmierć naturalna....Ja nie widzę nic nienaturalnego w zakończeniu swojego istnienia. Tylko człowiek ma świadomość, więc nie porównujmy go do zwierząt ( które i tak popełniają samobójstwa).
          Twoim zdaniem w kanon naturalnej śmierci można wliczyć samobójstwo bezpłodnego i bezdzietnego osobnika ??

          ~~
          Niestety Biblia nie jest dla mnie rzetelnym źródłem mądrości, może ,,pierwsza" i ,,prawdziwa wersja" w oryginalnym języku taka była, ale teraz na pewno nie.
          W Biblii masz napisane też, że niewolnictwo jest ok, a zabicie niewolnika ( umarł z pobicia, następnego dnia) nie jest złem.
          ~~
          Nie pisz mi proszę, że Bóg ma prawo decydować, kiedy i jak kto umrze. Bo analogicznie możesz mi napisać jakich praw Bóg nie ma ? btw I co się stało z wolną wolą ?
          ~~
          Czyli Jezus popełnił samobójstwo ? dobrowolnie oddał życie w imię dobrej sprawy.
          Czy męczennicy są samobójcami ? świadomie poświęcają własne życie, w zamian za swoje ideały.
          Czy zły człowiek może popełnić samobójstwo ?
          ~~
          Jak wspomniałem ciężka sprawa oceniać samobójstwo. Ja nie uważam żeby to było coś okropnego, jak to jest rozpowszechniane.
          Nie umiem powiedzieć z jakiej racji i z czego wynika obecny stan rzeczy, że przyzwala się na mordowanie ludzi, a krzywo patrzy na samobójców.



          Amazońska dżungla to była taka dygresja - puenta może..... podkreślająca nasze chore postrzeganie obecnego stanu rzeczy.
          ( tycząca się: postrzeganie świata#odbieganie od normy#szara masa# wyłamanie z kręgów kulturowych# ślepa akceptacja# bezkompromisowość#)
          I tak masz rację, nie będziemy się w to zagłębiać ani tego szczegółowo analizować, bo wyszłaby z tego niezła książka,

          • Szkoda mi słów, odniosę się tylko do niewolnictwa
            Polecam filmik -> https://www.youtube.com/watch?v=16VR5m6kj9c

            • ech...
              Widzę że rozmowa cię przerosła.....szkoda bo myślałem że dowiem się czegoś ciekawego.
              ~~
              A z tym linkiem to wtf. ?
              Może ja nagram filmik i powiem zupełną odwrotność do tego manipulanta i ignoranta z twojego linka ?
              Widzę, że prawo internetu = jak coś w nim jest, to jest to prawdą.
              Obowiązuje u ciebie - BRAWO !

              Może sięgniesz do oryginału ??

              20 Kto by pobił kijem swego niewolnika lub niewolnicę, tak iżby zmarli pod jego ręką, winien być surowo ukarany. 21 A jeśliby pozostali przy życiu jeden czy dwa dni, to nie będzie podlegał karze, gdyż są jego własnością.

              Co z tego wynika ? że skoro zabiłeś niewolnika to nie musisz zadośćuczynić BO JUŻ TO ZROBIŁEŚ - poniosłeś stratę w niewolniku....więc jest to wystarczająca kara
              ~~~~
              12 Jeśli kto tak uderzy kogoś, że uderzony umrze, winien sam być śmiercią ukarany.

              Co z tego wynika ? że jak uderzysz kogoś ( nie niewolnika bo do niewolników masz 20 i 21) i on umrze, obowiązuje oko za oko, ząb za ząb.


          • Jezus nie popełnił samobójstwa. Niejaki Leszek, troll internetowy pisze, że Jezus był schizofrenikiem. Nie trollu Leszku, Jezus to psychologiczny puer, dla którego cierpienie ani śmierć nie istnieje jeżeli służy idei, w którą wierzy. Jezus to też archetyp psychologiczny.

        • Taaa, psycholodzy też myślą, że śmierć dotyczy tylko ciała. I nie potrafią odróżnić mortificatio od depresji. To nie jest nic chwalebnego, wiesz? Uznawać śmierć tylko na cmentarzu. Bo przez to neguje się bardzo ważną sferę psychiki ludzkiej. O tak pozostańmy w błogiej nieświadomości, a śmierć pozostawmy słabym. Tak długo się powtarza tą myśl, że ludzie naprawdę zaczęli uznawać śmierć za słabość. Przygłupy materialistyczne sprowadziły alchemie do szukania materialnego złota. Psychologia ma wiele grzechów, ale odrzucanie rzeczywistości śmierci na rzecz idealistycznej wizji człowieka to chyba najcięższy. Drugi to drętwy nominalizm i człowiek diagnoza,a trzeci to transcendencja czyli pomijanie sfer psychiki. Jest jeszcze czwarty to jest opozycjonalizm. To jest np. że depresja lub np.autyzm symbolizują jedynie ciężką drogę do tzw. mitycznego ozdrowienia, a nie są stanami psychicznymi per se. Odebranie autonomii pewnym stanom i określenie je mianem patologii.
          ALE NAJCIĘŻSZYM GRZECHEM PSYCHOLOGII JEST MATERIALIZM. Że śmierć, gnicie itd dotyczą jedynie ciała nie psychiki. A wszystko sprowadza się do puszki mózgowej i tzw. mitu serotoniny albo mitu dopaminy. IDIOTYCZNE. A najgorsze jest to, że ocena stanów psychicznych wynika z założeń teologicznych, które nijak mają się do sfery psyche. Ponieważ psyche człowieka ma naturę mroczną, a nie dotyczy sfer ascetycznego ducha. A ludzie tacy, co szczególnie widać na przykładzie Annelise Michel nie mogą zostać świętymi gdyż ich stan jest uznawany przez teologię jako nieświęty i brudny.
          A świętość ta miała by jedynie wymiar patologiczny. Pogratulować empatii i miłosierdzia. Które tym razem sprowadziło się do uznania wyroku psychiatrycznego, jej realne cierpienie zostało sprowadzone do medykalizacji i patologii czyli, że nie było prawdziwe. Because we say so. Wynika z tego, że teologia podlega psychiatrii, a psychiatria wspiera teologię. A żadne z nich nie rozumie cierpienia. He he, ktoś w tym widzi miłosierdzie? Kościół też zamiast Ciała Chrystusa wznosi tabletkę. I popiera ten biały rozbój. I nawet o tym nie wie, że nie ma nieświętego patologicznego cierpienia. Zawsze cierpienie psychiczne jest prawdziwe.
          I tyle.

  • Norma nie jest oznaką zdrowia psychicznego. Proponuje przeczytać definicję normy w słowniku etymologicznym i zapewniam, że nikt nie będzie chciał być już zaliczany do strefy normy, hehe. Bo to oznacza tylko, że jest klonem dopasowanym do ogółu.

    Nie ma czegoś takiego jak wyższa świadomość. Są natomiast różne style świadomości. Nie ma czegoś takiego jak podświadomość, są tylko niechciane stany, które ochrzciło się mianem podświadomych, bo są nieładne, hehe.

    Wszystkie stany psychiczne są częścią rzeczywistości psychicznej. Problem w tym, że kultura uznaje jedne stany za fe, a drugie za cacy. I jeżeli porównamy stany ludzkiej psychiki do mitologii to wyjdzie na to, że Zeus nie jest już panem całej gamy psychicznej od Hadesu po Olimp...Dzisiejsza psychologia sprowadza wszystkie stany do Olimpu. Reszta nosi nazwę patologii. Tylko że ten podział jest podziałem kulturowym, a medycyna przejęła szumną rolę inkwizycji. I jeszcze wmawia ludziom, że te stany są wynikiem choroby stricte mózgowej....Koń by się uśmiał. Psychologia zredukowała człowieka do poziomu mózgowia. Po za tym psychologia jest zafiksowana na punkcie rozwoju. Niby dlaczego?
    Założenia psychologii są założeniami idealistycznymi...które chcą sprowadzić psychikę człowieka do poziomu ego kontroli....Problem w tym, że ego to tylko jeden z iluś tam możliwych stanów psychicznych. Można to opisać w ten sposób, że ego to snop światła oświetlający cześć wielkiego pokoju. Widzisz wyraźnie tylko mały wycinek pokoju i myślisz, że ogarniasz całość, a widzisz jedynie tyle na ile pozwolił ci twój umysł. I myślisz, że masz kontrolę. Kontrola ma Ciebie. Niestety. To jest ego.

    Moim skromnym zdaniem na temat psyche człowieka nie wie się nic jeżeli nie sięgnie się do jej korzeni. Stany psychiczne można wyobrazić sobie jako drzewo. Korona to ego, reszta to patologia i ciemność. Problem w tym, że to co postrzega się jako patologię jest naturalnym stanem dla korzenia. I naturalnym stanem dla ludzkiej psychiki.

    Jeżeli ktoś chce wiedzieć cokolwiek o psychologii człowieka musi poczytać to co ma do powiedzenia na ten temat James Hillman. Reszta to zwyczajne ego kliniczne przygłupy, które widzą człowieka jako szereg objawów z podręczniczka kulturowych etykietek. Później osądzają według rubryczek i faszerują mitycznymi lekami mającymi polepszyć sytuację koncernów i własną kieszeń. Po co posługiwać się słowem diagnoza? Można walić prosto z mostu - kulturowa etykietka, dzięki której pacjent (klient, już nie człowiek) jest naznaczony i jeszcze musi płacić za to klinicznym wałkom. I jeszcze może pocałować ich w tyłek.

    To, że inkwizycja przyjęła dzisiaj formę białego racjonalnego ego płaszcze i zajmuje się głównie truciem ludzi nie znaczy, że ma rację. Inkwizytorzy twierdzili, że torturami oczyszcza się duszę rzekomego grzesznika. Psychiatria używa innego opału, ale generalnie, zasady gry te same. Inność płonie na stosie. Bo jest inna. Bo nie jest normą.

    Psychologia nie powinna polegać na niszczeniu objawów. Takie zachowanie cechuje małe wredne dzieci, które tupią nóżką jeżeli nie mogą otrzymać tego co chcą. A jak nie to cię zwyzywam...bo mama big pharma dała mi proszki i teraz sobie udajemy, że cała wina jest po twojej stronie głupi łośku. Hihi jestem psychiatrą i jak wejdziesz do mojego gabinetu człowieku bądź pewny, że wyjdziesz już tylko jako diagnoza. Diagnoza kulturowa, bo my psychiatrzy bardzo chcielibyśmy być równie kliniczni jak nasi bracia zajmujący się chorobami biologicznymi. Dlatego właśnie stworzyliśmy sobie mit, że psyche = głowa, a głowa= mózg, a mózg= ego. I tak nam dopomóż big pharma. Człowiek to nie tylko ego. Utrata ego nie jest chorobą tylko stanem per se. Tak samo jak depresja jest stanem per se, a nie czymś czego należy się pozbyć, bo boli. Psychiatria zajmuje się głownie, medykalizacją cierpienia. Każdy stan człowieka jest stanem samym w sobie, a nie chorobą której należy się pozbyć. To mit kulturowy. Depresja ma takie samo miejsce w przestrzeni psychicznej jak i radość.
    Zachęcam do poczytania co na temat psychologii i stanów człowieka ma do powiedzenia James Hillman. I cieszcie się, że o napisał.


  • Witam. Dysponuje ktokolwiek interesującymi materiałami na temat ludzi inteligentnych? Zajmuje mnie przypadek, o którym wspomniał autor, typ człowieka "słyszącego tę samą historię", postrzegającego niemal wszystkich wokół jako nudnych, przewidywalnych, potrafiącego domyślić się ciągu dalszego zanim on nastąpi. Gdyby jakiś poczciwy duch nadesłał cokolwiek na wzór przedstawienia problemu i funkcjonowania takiego ewenementu w społeczeństwie czy coś podobnego, byłbym bardzo kontent.

  • Zgodzę się z tobą w 100%.

Zgłoś nadużycie

Opisz, dlaczego uważasz, że ten wpis nie jest zgodny z regulaminem serwisu: