Film jako dramat

Czytając opinie na filmwebie jestem w szoku, jak można takie bzdury pisać. Ludzie, przestańcie oceniać ten film jako pełnoprawny horror, a zacznijcie jako dramat! Dramat z elementami horroru, bo to jest esencja tego filmu. Rozumiem, że można nie lubić Sierocińca, ale pisanie, że to gniot, bo nie straszył, to jakaś kpina. Trzeba naprawdę nie zrozumieć filmu, żeby takie rzeczy opowiadać. Przecież na samym filmwebie Sierociniec jest zakwalifikowany jako horror i dramat, a ludzie z uporem maniaka widzą tylko horror i potem piszą bzdury. A wystarczyło tylko spojrzeć na gatunek i nie byłoby rozczarowania.

14
  • Zgadzam się z Twoją opinią. Nic dodać, nic ująć.

    • użytkownik usunięty

      Ano właśnie.
      Hiszpańska szkoła grozy (jeśli mogę użyć takiego uogólnienia - nie tyczy się to wszystkich obrazów oczywiście) zawiera w sobie więcej z dramatów (lub thrillerów) niż z horrorów. Przynajmniej odnosi się to do filmów, z którymi miałem okazję się zetknąć. Ta cecha wcale nie stanowi minusu. Filmy przez to są głębsze, zyskują jakiś bardziej realny wyraz, człowiek jest w stanie lepiej utożsamić z bohaterami danej opowieści. Taki właśnie jest choćby "Kręgosłup diabła" jak i baśniowy nieco "Labirynt Fauna" czy "Hypnos" ("Hipnos"), taki też jest omawiany tu "Sierociniec". Obraz jest solidną produkcją, z bardzo dobrymi zdjęciami i ciekawym intrygującym klimatem. Nie powiem, że jestem urzeczony tym filmem (ocena 7/10), niemniej byłbym totalnym ignorantem wystawiając mu ocenę niższą niż 6 oczek. "Sierociniec" to dobry obraz, ale dla ludzi, którzy w filmach cenią sobie przede wszystkim nie bebechy na ścianach, a klimat. Sam lubię i krwiste, i takie właśnie, nieco stonowane kino - wszystko zależy od potrzeby chwili. Niestety, ale nie wszyscy potrafią zrobić takie rozróżnienie. Wiele, szczególnie młodych emocjonalnie, osób widząc "plakietkę" horror nastawia się na obraz brutalny, obfitujący w krew i tego typu rzeczy. Tu tego się nie uświadczy. Ale dramat, który rozgrywa się w "Sierocińcu" gorszy jest niż niejeden odrealniony horror. Zapewniam.

  • Oglądałam film dawno, strzelam, że mogło być to do roku po premierze, czyli ok 2008 roku i oceniłam go jako horror, dałam 5, zupełnie nie pamiętam co mi się nie podobało. Wczoraj miałam okazję obejrzeć ponownie. Bardzo mocno mną wstrząsnął i podobał mi się. To zdecydowanie dramat, patrzę na ten film właśnie tak, bo teraz jestem matką, całkiem inaczej się patrzy na takie filmy jak się jest rodzicem. Ten sam nazwijmy to mechanizm był w "labiryncie fauna". Oczywiście wczoraj poprawiłam ocenę :)

    • użytkownik usunięty

      Coś w tym jest;) Ja jako ojciec także nieco innym okiem spoglądam teraz na wiele produkcji. I w tym miejscu przypomina mi się inny tytuł, Mama. Film jest również połączeniem dramatu z horrorem, dokładnie w tej kolejności. Przez wielu zjechany, dla mnie co najmniej dobry.
      Ave:)

      • a widzisz, mnie też Mama się nie podobała, za zakończenie. Gdyby zakończył się "normalnie" to może jeszcze by było ok. Ale tam właśnie ta proporcja dramat horror jest mocno zaburzona i horror przeważa. Ale ja ogólnie średnio przepadam za typowymi horrorami, więc może dla tego mi się nie podobał. Wolę dramaty stylizowane na horrory, gdzie problemy psychiczne i różne traumy wpływają na świadomość bohaterów. Np "babadook" to ewidentny przykład filmu gdzie wszyscy myślą, że to horror, a to opowieść nie tylko o chorej matce, ale i nie do końca normalnym dziecku - dla mnie okazał się za ciężki.

        • "siła strachu" polecam.

          • użytkownik usunięty

            No widzisz a mi z kolei Siła Strachu nie przypadła do gustu;P Po prostu uważam, że przegięto z pewnymi sprawami i celowo tak zakręcono widzem, żeby finał był zaskakujący. Lubię generalnie, gdy filmy maja twist, ale nie wtedy, gdy nabija się mnie w butelkę i robi się mnie w cha, a takie właśnie miałem wrażenia oglądając ten obraz.

        • użytkownik usunięty

          Oj tak, Babdook jest świetny. I tak jak piszesz to raczej dramat z elementami horroru, opowieść o szaleństwie. Ale zaspojlerowaliśmy i jak teraz ktoś to przeczyta kto nie widział jeszcze filmu to będzie słowny wpier..;P
          A Mama za zakończenie właśnie mi się podobała;P W ogóle to jak przedstawiono sytuację dwóch głównych małoletnich bohaterek tego filmu było świetne (łącznie z ich kreacjami - spisały się rewelacyjnie, zwłaszcza młodsza z nich).
          Widzisz, ja lubię filmy różnorakie (chodzi mi tylko o gatunek pt. horror; ograniczę się,bo znowu mi jakiś elaborat wyjdzie;). Kocham przede wszystkim filmy bazujące na klimacie i nie ważne czy udział w nich maja jakieś moce nadprzyrodzone czy raczej chodzi tu o poczytalność głównych bohaterów opowieści. Czasami lubię też jak jest krwawo i koniczyny latają na wszystkie strony (ale w tym przypadku najbardziej podoba mi się połączenie z komedią - takie produkcje jak Brain Dead, Evil Dead czy Dead Snow to dla mnie perełki). Ale rozumiem Cię doskonale - obrazy pokroju w/w Babadook są bardziej rzeczywiste, namacalne, a sytuacje w nich zawarte jak najbardziej mogłyby mieć miejsce w rzeczywistości, stąd ich lepsze oddziaływanie na widza. Jednak nie powiesz mi przy tym chyba, że takie filmy jak 6ty Zmysł czy Inni są słabe? Dla mnie to jedne z najlepszych horrorów, w których główną rolę odgrywa klimat (no i tajemnica, przynajmniej przy pierwszym seansie;).

          • "szósty zmysł" to klasyk, chyba do porównania dla mnie jest właśnie wspomniana przeze mnie "siła strachu", oba są świetne, ale lubię też te filmy gdzie jest element fantastyki, ale w takim wydaniu jak np: "labirynt fauna", bo tam ta fantastyka jest do wytłumaczenia. Nie wiem czemu, ale widzenie duchów przez bohaterów nie zawsze jest dla mnie wiarygodne, nie idzie mi w parze jedno i drugie, dla tego wolę chyba te filmy jak jest albo jeden element, albo drugi, albo jest to 100% fantastyka, albo horror z elementami do wytłumaczenia. Ale jeśli chodzi o klimatyczne horrory, gdzie gra się dźwiękiem i migawkami to azjatyckie produkcje. Amerykańskie wersje w ogóle mnie nie przekonują. Ja wierzę w siłę ludzkiego umysłu, że intuicja może być u kogoś mocno rozwinięta i dawać o sobie znać. Lubię filmy gdzie się to wykorzystuje. Wiesz myślę, że gdyby w "mamie" duch kobiety nie miał przybranej formy widocznej dla nas to wtedy by mi się podobał. Lubię też jak w takich filmach historia takiej zjawy jest wytłumaczona, jak w "sierocińcu", nie lubię jak zostaje pusta przestrzeń na interpretację widza jak np w "kobiecie w czerni" z Radcliffem. Klimat był wyjątkowy, ale zabrakło mi tego pierwiastka normalności.

            • użytkownik usunięty

              Ok teraz jeszcze bardziej rozumiem Twoje preferencje;)
              Kobiety w czerni nie widziałem, nie wiem nawet czy się za ten film zabiorę. Ale masz rację - chyba bardziej działa na wyobraźnie to, co niewidoczne, pozostające tylko w sferze domysłów. W Mamie jednak mi to nie przeszkodziło w dobrym odbiorze filmu;)
              A Labirynt Fauna..ech..jak ja kocham ten film. Za pierwszym razem wyłem jak pies podczas zakończenia..To chyba największe dokonanie del Toro (choć nie powinienem pisać tych słów, bo wszystkich jego filmów jeszcze nie widziałem np. Chronosa). Ludzie spierają się na forach o kontekst historyczny, który w tym obrazie stanowi zaledwie tło do prawdziwego dramatu jednostki. Ja rozumiem, że to tło tyczy się wielu setek tysięcy ofiar, ale nie o tym jest przecież Labirynt, a wymowa filmu zdaje się uciekać bardzo wielu oglądającym. Tak samo jak przedstawienie (wybielenie) osoby Williama Wallesa w innym, moim zdaniem rewelacyjnym, Braveheart M. Gibsona. Ja rozumiem, że komuś mogą przeszkadzać przekłamania historyczne, ale w takim razie ten ktoś nie powinien oglądać filmów fabularnych. Ponadto kto czerpie wiedzę historyczną z 'fabularniaków'?? Brak słów po prostu...

              • zakłamania historyczne to temat rzeka, nie raz się z ludźmi spierałam o to, że to mało ważne. Ale co zrobić? Przejść do porządku dziennego :) "Kobietę w czerni" polecę dla klimatu, podobny do Guilermowskiego Crimson Peak, a swoją drogą ten koleś to jakiś fenomen, robić jednocześnie klimatyczne horrory i robić tematy jak "Pacific Rim" :) u mnie wisi gdzieś w czeluściach dysku "kręgosłup diabła" i chyba na fali wczorajszego seansu sobie dziś obejrzę. A tak w ogóle to w sumie pracował przy wszystkich wspomnianych przez nas filmach, bo był producentem "mamy" i "sierocińca"

                • użytkownik usunięty

                  No fakt - punkt dla Ciebie za ostatnie zdanie:)
                  Może w/s Pacific Rima nie będę się wypowiadał, bo jednak nie przypadł mi do gustu (trudno, żeby podobało nam się wszystko to samo;). Za to obie części Hellboya to me gusta;) Chyba nawet z małym wskazaniem na część drugą.
                  A Kręgosłup Diabła był co najmniej dobry moim zdaniem i tu tez masz do czynienia z miksem dramatu z elementami horroru. Czy Ci się spodoba - nie ręczę, ale wg mnie w tym filmie widać podwaliny pod późniejszy Labirynt Fauna, więc choćby z tego względu warto obejrzeć;)
                  Wstyd się przyznać, ale nie widziałem jeszcze ani Crimson Peak'a ani Nie Bój Się Ciemności;/ Ale nadrobię z pewnością.

                • "Pacific Rim" to też nie moje klimaty, z fantastyki futurystycznej to toleruję powiedzmy "Terminatora", albo 4 część "obcego", ale to tylko z sentymentu za czasami w jakich się wychowałam :)
                  Wolę zdecydowanie Hellboya :).
                  No i możemy sobie przybić piątkę, bo ja też nie widziałam ani "nie bój się ciemności", ani "crimson peak" :) seriale zajmują większość mojego wolnego czasu... filmy to tylko po nocach w weekend oglądam.

                • użytkownik usunięty

                  No to przyjm piątala, choć mnie ręka na..wala;D
                  Terminator 1 i 2 jak najbardziej (u mnie odpowiednio 9 i 10/10), Obcy też w doborym towarzystwie być musi (dwie dyszki dla 1 i 2 części, 7 dla 3ciej i 8 dla 4tej; Prometeusz mnie zawiódł, choć i tak dałem 6/10 i szczekam na dokrętki, choć niekoniecznie z niecierpliwością;P).
                  A Predziosław (znaczy Predator;-)? Części 1 i 2 są kultowe, choć już niemłode. Niestety nowsza odsłona (Predators) jak i 'miksy jogurtowe' w postaci Alien vs. Predator to już nie to samo (przynajmniej w mojej skromnej opinii) ;/
                  A z serialami obecnie u mnie posucha..Ostatnio oglądałem Grę o tron (do 4 sez. włącznie) i było ultra-supa-dupa, Wikingów do 2giego włącznie (dobry, choć kameralny serial) i nieszczęsnego Arrowa (nie zrozum mnie źle - 1 sez. był b.dobry, 2gi też jeszcze dawał radę, choć już z tendencją spadkową), którego 3cia seria mnie po prostu załamała..Nawet jeszcze go z żoną nie 'dooglądaliśmy' - jesteśmy na 16 czy 17 odcinku i zastanawiam się czy dobrniemy do końca (idzie nam ten sezon jak ból po flakach, jak żółw ociężale..).
                  Jakiś czas temu zaś miałem zajawkę na animacje tyczące się Batmana i co niektórzy zaczęli się martwić, iż cofnę się umysłowo do poziomu moich pociech;) Obejrzałem tego od groma i ciut jeszcze i rzeczywiście przy niektórych pełnometrażówkach czułem się jak dziecko, niemniej regres, cholera jasna, nie nastąpił;P A może jednak? Or am I dreaming?;P

  • No film całkiem dobry.
    Rzeczywiście bardziej dramat grozy niż pełnoprawny horror o duchach.
    Końcówka bardzo dobra wg mnie.
    Taka odmienna niż większość tego typu filmów.

Zgłoś nadużycie

Opisz, dlaczego uważasz, że ten wpis nie jest zgodny z regulaminem serwisu: