Podzieli widownie

Nie ma na świecie drugiego takiego reżysera, który dzieliłby widownie tak jak robi to Terrance Malick. Dla jednych jest on bezkompromisowym artystą którego filmowe dzieła to prawdziwe perełki, ba, nawet małe dzieła sztuki, dla innych z kolei jest hochsztaplerem, który pod przykrywą artyzmu ukrywa niemożliwą do przetrawienia pretensjonalność i hektolitry pseudofilozoficznego bełkotu. Podobnie będzie również w przypadku jego najnowszej produkcji, Song to Song. Jeśli ktoś zna twórczość amerykańskiego reżysera, to otrzyma dokładnie tego czego się może spodziewać. Jednak tych którzy z Malickiem nie mieli do tej pory do czynienia, a na film wybrali się tylko i wyłącznie z powodu znakomitej obsady, czeka ciężki szok, który najprawdopodobniej skończy się przedwczesnym opuszczeniem sali kinowej…

Cała recenzja: http://okiemfilmoholika.pl/filmy/song-to-song-recenzja-filmu...

17
  • David Lynch i reżyser klipu "Dalibomba" zgłaszają nadużycie.

  • Poszedlem na ten film bez jakiejkolwiek wiedzy, kto go tworzyl, kto w tym gra (mignelo mi jedynie, ze gra Fassbender i Gosling), o czym jest itp.itd. Tak czasem wyglada swiat cinema city unlimited. Gdy o danej godzinie oprocz kreskowek graja tylko dany film, a uczestniczenie w zakupach malzonki to kara gorsza niz najgorszy film (czyt. wszystko lepsze, wiec nie trzeba nawet sprawdzac na co sie idzie, lepiej nie psuc sobie filmu czyimis nieusprawiedliwionymi zlymi ocenami, czy spoilerami).

    Musze jednak tym razem podziekowac Malickowi za to arcydzielo, bo:
    - Po 5 minutach filmu zaczalem sie zastanawiac czy to aby nie wybralem sie na film Malicka. Przez kilka chwil mialem jeszcze drobne watpliwosci czy to, aby nie Lars von Trier, ale w polowie filmu bylem juz pewny, ze wybralem sie na pseudoartystyczny chlam Terrenca. Gdy pojawily sie napisy koncowe, to sie dodatkowo ucieszylem, ze to nikt nowy, wiec nie musze sie wystrzegac kolejnych rezyserow.
    - Pozniej (2/3 filmu) zaczalem sie zastanawiac kim trzeba byc, co robic, aby dostac najlepszych aktorow, najlepszego zdjeciowca, aby stworzyc taki szajs, a mimo to krecic kolejne filmy.
    - Pod koniec seansu zaczalem analizowac durny konsumpcjonim (ktorego jestem uczestnikiem), gdzie kupujac butelke napoju za 10zl (powiedzmy jablkowego) oczekujemy, ze bedzie to po prostu dobre, a tymczasem na opakowaniu mniejszym drukiem jest napisane, ze przyprawione jest to przez siki kota. Ale kto by czytal jakie artykuly spozywcze bedzie spozywal. E350 czy cyjanek potasu... Who cares?.

    Reasumujac, dziekuje ci Malick, ze dales mi z plaskacza w ryj, abym sie ocknal i czasem poszedl uczestniczyc w zyciu rodzinnym, gdzie proces kupowania 10 torebki (ktora jako jedyna bedzie pasowala do danych butow) jest cenny.

    • Z góry przepraszam, że nie wniosę nic nowego i konstruktywnego do tego wątku - za mały bagaż życiowy, bardzo przeciętna znajomość Malicka (to się zmieni).

      ALE... muszę to z siebie wyrzucić.

      Jakże irytujące i męczące są te pseudo wypociny ludzi na temat tego filmu. Mało osób podaje naprawdę konkrety, punktujące za/przeciw, porównania, odniesienia. Wszyscy czytają 2,3 opinie/recenzje, które pierwsze wyskoczą w wyszukiwarce i nagle stają się dyplomowanymi krytykami filmowymi ze specjalizacją "pseudoartystyczny chłam Terrenca Malicka". To już się rozprzestrzenia jak zaraza, ten model zachowania.
      Sam film schodzi na drugi plan, stając się jedynie tłem do autoprezentacji, "ciekawych" anegdotek i ciętego języka.

      Reasumując, Malebo - bo to dzięki Tobie ten wpis, skoro Malik uświadomił Ci, że życie rodzinne jest ważniejsze niż czas spędzony na oglądaniu/analizie jego filmów, to co tutaj robisz? marnując kolejne minuty. To nawet nie jest ostrzeżenie dla innych widzów, czy obiektywna opinia, krytyka, tylko pseudo-inteligenty wywód oblany sarkazmem i słabymi wstawkami spożywczo-rodzinnymi.

      • "Jakże irytujące i męczące są te pseudo wypociny ludzi na temat tego filmu."
        Jak mam rozumieć to zdanie? Wypociny to generalnie tekst bez polotu. Natomiast, "pseudo" oznacza, że coś udaje, że czymś jest. Czyli mój tekst udaje tekst bez polotu. Hmmm. Ciekawe. Znaczy, że jest dobry :D

        "Mało osób podaje naprawdę konkrety, punktujące za/przeciw, porównania, odniesienia."
        A jakie niby konkrety chcesz? Do czego mam porównywać? W "normalnym" filmie historia jest opowiadana w sposób zrozumiały dla większości. W tym filmie (poprzednio oglądałem "Drzewo życia" i tam było podobnie)... mamy akcję 5 minut, następnie z tzw. dupy 2 minuty jakiś scenek bawiących się ludzi, płynącej rzeki, architektury. Na 100% jest w tym jakaś symbolika, ale zwykły widz za cholerę jej nie zrozumie. Dodatkowo historia jest poszatkowana. O ile w filmach takich jak "Memento" można w tym dostrzec pewien zamysł, aby widz trochę lepiej wczuł się w świat głównego bohatera, to w "Song to Song" ma się (na 100% błędne, ale to wiedzą tylko znawcy kina potrafiący na temat każdej sceny napisać elaborat) wrażenie, że jest to trochę losowo. Od tak, aby wyszło bardziej artystycznie. Na temat symboliki w filmie "Matrix" są grube księgi, a mimo to, nie przeszkadza ona w oglądaniu filmu.

        "Wszyscy czytają 2,3 opinie/recenzje, które pierwsze wyskoczą w wyszukiwarce i nagle stają się dyplomowanymi krytykami filmowymi ze specjalizacją "pseudoartystyczny chłam Terrenca Malicka". To już się rozprzestrzenia jak zaraza, ten model zachowania."
        Nie będę oszukiwał, że zrozumiałem co tu jest napisane. O "pseudoartystycznym chłamie Terrenca Malicka" mam mu za złe dokładnie to, że pomimo, iż ma warsztat, możliwości itp. itd. do tworzenia filmów ciekawych, atrakcyjnych wizualnie, to tworzy kropki na białym płótnie. Ja wiem, że taki Kazio Malewicz to zapewne dzieła Moneta, to by nogami namalował. Ale to nie zmienia faktu, że jego kwadrat na białym tle dla normalnego człowieka będzie właśnie takim artystycznym nie wiadomo co.

        "Sam film schodzi na drugi plan, stając się jedynie tłem do autoprezentacji, "ciekawych" anegdotek i ciętego języka."
        No... faktycznie... taka to autoprezentacja, że wszyscy mnie na dzielni teraz szanują. :D Haha.

        "Reasumując, Malebo - bo to dzięki Tobie ten wpis, skoro Malik uświadomił Ci, że życie rodzinne jest ważniejsze niż czas spędzony na oglądaniu/analizie jego filmów, to co tutaj robisz?"
        Nie uświadomił mi, że życie rodzinne jest ważniejsze. Uświadomił mi, że lepiej jest stać bezmyślnie w sklepie niż oglądać jego filmy. Na korzyść stania w sklepie jest chociaż to, że małżonka szczęśliwa, jak to jej M tak dzielnie trwał w czynności, której tak nienawidzi. Jakież poświęcenie i oddanie. Co tutaj robię? A piszę sobie jak to w ogóle wrobiłem się na kolejny film Malicka i o tym, że jeden element większej układanki (niczym Uwe Boll) może popsuć (z punkt widzenia Janusza) absolutnie wszystko.

        "To nawet nie jest ostrzeżenie dla innych widzów, czy obiektywna opinia, krytyka, tylko pseudo-inteligenty wywód oblany sarkazmem i słabymi wstawkami spożywczo-rodzinnymi."
        Jeśli uznajesz, że ktoś porównujący oglądanie filmów do zakupów w spożywczaku uznaje się za inteligenta, to hehe... ten film jest dla ciebie. To poszukiwanie sensu, symboliki w prostym tekście. Musisz go obejrzeć :D

        • I to już można nazwać krytyką/opinią. Szkoda tylko, że trzeba było to z Ciebie wyciągać.
          Nie unoś się tak, nie szukam zaczepki, po prostu nikogo nie obchodzi kolejna torebka Twojej żony, prędzej Twoje zdanie na temat filmu.

          Pozdrawiam i kieruję temat z powrotem do głównego wątku.

          • Po pierwsze nie unoszę się :D Nie wiem co kogo interesuje, przede mną z 1000 osób napisało recenzję tego filmu, więc nie poczuwam się do odkrywania koła na nowo. Swoją drogą, to ten film ma swoje dobre strony. Otóż całkiem spokojnie można sobie na niego pójść by popatrzeć na ładne zdjęcia i pomyśleć o wszystkim tylko nie o tym filmie :D To w sumie nie tak źle :D

            Pozdrawiam

    • "Gdy pojawily sie napisy koncowe, to sie dodatkowo ucieszylem, ze to nikt nowy, wiec nie musze sie wystrzegac kolejnych rezyserow." - Hahahaha, w punkt! :) Nie ujęłabym tego lepiej.

    • Dziękuje ci Malebo, ze dales mi z plaskacza w ryj, abym sie ocknal i pominął to arcydzieło, pomimo zerowego kosztu obejrzenia wynikającego z posiadania karty Unlimited. Szczerze dziękuję ;-)

Zgłoś nadużycie

Opisz, dlaczego uważasz, że ten wpis nie jest zgodny z regulaminem serwisu:
o