Głównym problemem ludzi nisko oceniających film jest to, że nawet nie wyłapują faktów

Gdybym poprosił ich o streszczenie filmu na pewno byłoby tam takie zdanie: "w pewnym momencie okazało się, że mały Andrew i jego rodzice są nosicielami wirusa", co jest kompletną bzdurą. Mam taki zwyczaj, że nigdy nie chodzę do kina sam, a potem wymieniam się z towarzyszami spostrzeżeniami, starając się uciekać od oceny filmu, to zostawiamy na koniec. To film o ludzkiej psychologi, wyparciu faktów i manipulacji tak aby poczuć się przez chwilę lepiej. Namiastkę miał każdy z nas, gdy znajomy, poproszony o poradę, mówił nam, że nasze auto uległo poważnej awarii, wtedy każdy by poczuć się lepiej wyparł fakty jakie przytaczał znajomy i nawet potrafił czuć gniew do niego.

Przykre, że większość widzów, zamiast pomyśleć, wolą proste zabiegi w stylu scary moment, gdy wyskakuje jakaś brzydka morda, a my przestraszamy się tak, że język nam wpada tak głęboko w przewód pokarmowy, że można skosztować własnych odchodów. :)

51
  • Głównym problemem filmu jest to, że został źle przedstawiony. Ludzie idący na film oczekiwali scen, ze zwykłych, prostych horrorów a nie psychologicznego thillera. Sam czekałem na zupełnie inny przebieg fabularny oraz zakończenie.

    Jako horror nie spełnił moich oczekiwań, jako thiller psychologiczny... tak, był to dobry film.

  • Podobny odbior mialo rodzime "Na garnicy". Ludzi nie interesuje takie kino po prostu. Nie interesuje to by wejsc w glowy bohaterow i dociekac, co tak na prawde ma miejsce.

  • Ale przecież Andrew stał się nosicielem wirusa wpuszczając psa do domu, a jego rodzice najpewniej też by się nimi stali poprzez kontakt z synem.

    Lubię filmy poruszające problemy ludzkiej psychologii, ale to, co było w tym filmie niby takie ciekawe i zmuszające do myślenia, widziałem już mnóstwo razy w innych produkcjach i to w dużo lepszym wykonaniu (m.in. "Hidden" 2015, "Cloverfield Lane 10", „Open Grave”, „The Hole” 2001). Ten film jest do bólu wtórny, a to, w połączeniu z powolną narracją, sprawia, że seans może nudzić. A wcale nie nastawiałem się na jatkę z zombiakami, których bohaterowie mieli kłaść seriami z karabinów.

  • Oczywiście, że gówniarz był chory. Innego racjonalnego wytłumaczenia zachowania rodziców nie ma. Powiedzmy, że kwestią otwartą pozostaje, który z nich zaraził się pierwszy.

    • Chcieli odejsc, bo wlasnie chcieli uciec przed wirusem.

      • No super, tylko z jakiegoś powodu przed żadnym pozorem nie chcieli pokazać (nawet z daleka) dziecka. Sami natomiast nie mają problemu podchodzić do pozostałych bohaterów na wyciągnięcie ręki.

        Objawy tej choroby są tak oczywiste i charakterystyczne, że jakby dziecko było zdrowe, to by nie było żadnego problemu tego udowodnić.

        Udowodnienie, że dziecko jest zdrowe było JEDYNĄ szansą na przeżycie. Skoro nawet nie podjęli takiej próby to jest oczywiste, że dziecko było chore. Pod koniec w lesie już nawet nie protestują, kiedy mówi się, że są chorzy.

        • Dodam jeszcze, że sama choroba w tym filmie jest pokazana w dość żenujący sposób.

          Bohaterowie mają maski tlenowe, zarazić się można błyskawicznie od dotyku, ale jakoś nie ma problemu, że chory ojciec przebywał cały czas w domu i nawet pili jego whisky, którą on sam dotykał.

          Głupie.

          • Przecież jak pili whisky, to nikt jeszcze nie był chory. Na początku wszyscy byli (lub wydawali się być) zdrowi. Andrew siedział normalnie przy stole ze wszystkimi i był zdrowy, miał normalne oczy itp. Więc zachowanie bohaterów było ok ;)

          • Bohaterowie mają maski tlenowe, zarazić się można błyskawicznie od dotyku, ale jakoś nie ma problemu, że chory ojciec przebywał cały czas w domu i nawet pili jego whisky, którą on sam dotykał.

            Ojciec nie był chory.
            A co mieli robić jak nie przebywać w domu? Maski się zakładało przy wyjściu z domu bo w każdej chwili możesz natrafić na jakieś zwierzę czy człowieka który choćby splunie krwią na Ciebie.

            Nie dziwię się że dajesz ocenę 3 jak gadasz jakieś głupoty po czym dochodzisz do wniosków że z Twoich głupot wynika że film jest "głupi" :D

            • użytkownik usunięty

              Prawdą jest, że film nie pokazuje zbyt wielu faktów na temat wirusa, zakażenia i choroby. Wiadomo, że objawy zakażenia występują dość szybko, nawet po 12 godzinach. Bohaterowie chronią się przed wirusem zakładając maski i używając rękawic. Wiadomo, że zakażony dziadek przebywał w domu. Oprócz spalenia zwłok rodzina nie wykonała żadnych czynności dezynfekcyjnych, co jest raczej nielogiczne, nie mówiąc, że przy tak poważnej i śmiertelnej chorobie niedopuszczalne.

              • Ale w sensie jakich czynności dezynfekcyjnych? W sensie czy wzięli kąpiel? Pewnie wzięli. No bo o czym innym mówimy. Z reszta z tego co zauważyłem wirus miałby się przenosić nie w powietrzu a poprzez kontakt (stąd rękawice) więc nie widzę innych czynności które można by podjąć.

                Z resztą myślę że film nie miał przedstawiać nam wirusa tylko wątki psychologiczne i społeczne.

        • Travis przedstawil im swoja wersje jakoby Andrew otworzyl drzwi. Oni byli przekonany, ze klamie lub ma urojenia. Wiedzieli, ze to ogromne ryzyko, ze tamci nie zechca przyjac do wiadomosci, ze to Travis jest chory i winny calej draki. Ze aby zachowac pozory tego, ze wszystko jest dobrze zabija Andrew z mysla, ze to on jest chory.

          Zauwaz, ze Stanley ugryzl ojca Travis. Juz by chory, zarazil sie od Travisa lub dzidka, a Travis od niego. Uciekl, bo tak jak Travis mial zwidy.

          Dzieciak plakal, bo kazdy normalny dzieciak bedzie plakal po calym dniu w ciasnym pokoju. Tak na przyklad.

          • Zakładając nawet tę naciąganą teorię, jeżeli pies był chory i zaraził ojca Travisa, to Travis i tak zaraził gówniarza i wszystkich pozostałych.

            A wtedy to już wszystko jedno czy oni żyją czy nie żyją. Poza tym w filmie dość wyraźnie jest ustalone, że rozwój choroby trwa jeden, góra dwa dni i ojciec Travisa ma w tym temacie większe doświadczenie niż pozostali.

          • Moim zdaniem pies go wtedy nie ugryzł tylko przegryzł linę.

            SPOILER ALERT!
            >>>>>>>>>>>>>>> >>>>>
            Kluczowa dla mnie jest scena kiedy pytają małego czy widział psa a Paul patrzy na niego wymownie i sugeruje lunatykowanie. Dlatego uważam, że to ojciec otworzył w nocy drzwi psu mając nadzieję, że wrócił cały i zdrowy tak jak starał się pocieszyć Travisa, okazało się jednak inaczej. Zapewne wtedy pies go ugryzł i musiał mu zadać ciosy w samoobronie, i pies dogorywał. Mały (Andrew) musiał zobaczyć wracającego zakrwawionego Paula i został zastraszony przez niego i położony w innym pokoju. Panika w pokoju gości powstała, ponieważ mały powiedział rodzicom prawdę, może zaczął już chorować od Paula a może uderzyło w niego tamto nocne wspomnienie. Zwróćcie uwagę na złość Willa na Paula (f*** you Paul!).
            Travis miał koszmary, w których widział prawie wszystkich jako zarażonych, dziadka, Sarah a także ojca(!).
            A teraz coś co was pewnie zszokuje, ale nie odkryłem tego tylko przeczytałem gdzieś w recenzji czy komentarzu krótko po premierze. Otóż wydarzenia od sceny kiedy Will ma Paula na muszce nie miały miejsca. Dlaczego? Ponieważ obraz zmienia proporcje (zwęża się) tak jak miało to miejsce za każdym razem kiedy Travis miał koszmar. Ha!

  • Jakie znowu fakty?

    1. Siedzi jedna rodzinka w letniskowym domku, uśmierca chorego dziadka, pali zwłoki
    2. Siedzą dalej, nic nie robią, gadają o niczym
    3. Pojawia się gość, który twierdzi, że ma żonę i dziecko
    4. Właściciel domku po rozmowie zgadza się pojechać z nim odebrać żonę, dziecko, żywność i przywieźć do swojej chaty
    5. Pies właściciela ucieka z domu, zostaje zarażony przez zainfekowane zwierzę / człowieka i resztkami sił przychodzi do domu, po czym zostaje dobite
    6. Małe dziecko lunatykując w nocy zaraża się czymś, co pewnie wniósł do chaty chory pies
    7. Nastolatek zaraża się od dziecka poprzez trzymanie go za rękę
    8. Rodzinka, która "wpadła w gości" jest zarażona, ale nim przemieni się w... (w sumie nie wiem, w co się przemieniali chorzy ludzie) zostaje zabita przez gospodarza
    9. Chwilę później efekty choróbska zaczyna czuć nastolatek, męczy się i umiera
    10. Jego ojciec (gospodarz) i matka siedzą przy stole i zapijają smutki gorzałą produkcji dziadka

    Faktycznie, wiele tutaj do rozumienia jest.

  • Chyba wiem skąd ta masa negatywnych ocen np: na filmwebie (średnia - 5.1, dla porównania Mumia - 5,6 i Transformers: Ostatni Rycerz - 6.0). To dotyczy nie tylko To przychodzi po zmroku, ale też innych naprawdę dobrych horrorów jak Zło we mnie, Czarownica, albo Coś za mną chodzi. Wciąż panuje przekonanie, że horrory to rozrywka... niższej kategorii - idzie się dla kilku jump scearów, wykrzywionych mord duchów wyskakujących zza szafy, albo dla zamaskowanego psychopaty z maczetą. Niemal każdy horror wyświetlany jest w multipleksach posiada niemal jednakową kampanię marketingową - dynamiczny montaż, zapowiedź czegoś schematycznego z jump scearami itd. Powstaje tyle sztampowych, oklepanych, nudnych horrorów o egzorcyzmach, nawiedzonych domach czy lalkach bo to się sprzedaje. Ludzie oglądają te paździerze i średniaki bardziej z przyzwyczajenia. Zwykle sale są pełne... gimnazjalistów, wytatuowanych dresiarzy, czy innych sebixów (dokładnie tak było właśnie na moim seansie To przychodzi po zmroku), czyli ludzi którzy raczej nie szukają głębi, podwójnego sensu, nie zwracają uwagi na kunszt, pomysłowość, tylko oczekują tego samego co w innych horrorach. Myślę, że To przychodzi po zmroku spotkałby się z dużo lepszym przyjęciem, gdyby był puszczany w kinach studyjnych, a nie w multikinach w których sprzedawany jest tak samo co Rings, albo Paranormal Activity 5.

    • A moim zdaniem ocena niska jest efektem trzech kwestii.

      1. Film był naprawdę nudny, nie był w stanie niczym zainteresować, ani przekonać. Często można spotkać się z tym, że ludzie dopatrują się jakichś pozytywów nawet w słabych filmach. W tym nie ma niestety żadnych. Film ciągnie się jak flaki z olejem, nie straszy (w jakikolwiek sposób), nie sprawia abyśmy kibicowali postaciom na ekranie. Mi nie wystarczy, aby ktoś raz wspomniał o tym, że jakiś wirus panuje na świecie. Taki zabieg to mogliby i w "Plebanii" zrobić, mówiąc o tym, że świat opanował wirus, a bezpieczni są tylko mieszkańcy jakiejś pipidówki. Czy to wystarczyłoby, aby serial ten nazwać postapokaliptycznym horrorem? Pytanie retoryczne... Za każdym razem jak już myślałem, że film zacznie się rozkręcać, to dostawałem plaskacza w twarz i kubeł zimnej wody na głowę. Do tego dochodzi jeszcze ten dziwny montaż i sposób przechodzenia z jednej sceny, do drugiej. Takie efekty to ja mam na swojej kasecie z Pierwszej Komunii Świętej...

      2. Ten film nie zalicza się do żadnego gatunku tak naprawdę. Horrorem zdecydowanie nie jest (ani nie ma zjawisk paranormalnych, ani nie czuć atmosfery grozy). Dramat? Również nie, ponieważ nie czuć żadnej dramaturgii. To, co dzieje się na ekranie, jest nam zupełnie obojętne (a przynajmniej mi, pozostałym widzom na sali kinowej oraz, z tego co widzę, masie osób na filmwebie). Jeżeli jedyną postacią, której się współczuło był pies, to chyba coś jednak z tym filmem jest nie tak, czyż nie?

      3. Jawne oszustwo ze strony dystrybutora. I to moim zdaniem jest jeden z kluczowych powodów niskiej oceny. Zrobiono typowy skok na kasę - "napiszmy, że to horror, zróbmy mroczny i straszny trailer, wypuśćmy go w okresie wakacyjnym i mamy sukces murowany". Nie wiem, czy widziałeś, ale podczas traileru wyskakuje napis: "Najbardziej przerażający horror tego roku!". I teraz sam sobie szczerze odpowiedz, czy to nie jest zwyczajne oszustwo (żeby nie użyć słowa, za którego dostałbym tutaj bana) i zrobienie z widzów debili? Ja już pomijam to, czy ten film koniec końców okazałby się np. dobrym dramatem bez elementu horroru. Chodzi o sam fakt, że widzowie zostali oszukani. Człowiek idzie do kina, płaci za bilet za KONKRETNY film. Tak naprawdę można to podciągnąć pod niezgodność produktu z opisem. Wyobraź sobie inną sytuację. Idziesz do sklepu, kupujesz czekoladę, na której widnieje napis "Czekolada truskawkowa", a po otwarciu okazuje się, że jest ona gorzka. Nawet jeśli by Ci posmakowała, to chyba uznałbyś, że zostałeś oszukany, prawda? W przypadku "To przychodzi..." nie tylko zostaliśmy oszukani, ale także otrzymaliśmy totalną szmirę.

      Można sobie mówić, że do multipleksów chodzą "typowi Janusze". Tylko, że taki typowy Janusz też ma swoje prawa jako klient i też ma prawo mieć swój gust. Jeśli widzi w zapowiedzi filmu: "Najbardziej przerażający horror tego roku!" i ma akurat ochotę wybrać się na jakiś horror, to powinien otrzymać to, co sam wybrał. Takie jest jego prawo jako klienta i widza. Bez względu na to, czy film by się jemu spodobał, czy nie. Po to jest rubryka "gatunek" i po to są trailery, aby wspomnieć, o czym jest film, w jakim klimacie i w jakim stylu. Dzięki temu widz (bez względu na to, czy typowy Janusz, czy filmwebowy, domorosły ZNAWCA KINA) wie, czego się spodziewać.

      I masz rację. Być może, gdyby ten film trafił do kin studyjnych oraz promowany był w innym stylu, to nie spotkałby się aż z taką krytyką. Niestety rubryczka "gatunek", sposób realizacji trailera oraz wspomniany przeze mnie dwa razy slogan są jawną kpiną, oszustwem i zwyczajną próbą wyłudzenia pieniędzy od ludzi, którzy nastawili się na zupełnie inny gatunek (do czego mieli PEŁNE PRAWO).

      Niektórzy wspominają, że ten film jest podobny do "Wiedźma". "Wiedźma" również mi się nie podobała, jednak w jej przypadku nie mogę powiedzieć, że nie był to horror. Pojawiały się zjawiska paranormalne, czuć było atmosferę grozy, niepewności. I nawet jeśli film ten średnio mi się spodobał, to przynajmniej nie uważam, że zostałem oszukany, tak jak to miało miejsce w przypadku "To przychodzi...".

      • czyli za to, że filmowi wystawiłeś opinie na podstawie trailera że jest to najstraszniejszy horror ostatnich lat wystawiłeś mu jeden - pomimo że film średnio Tobie się podobał - słabo :) w ogóle jak można wnioskować o filmie czym on jest na podstawie trailerów, ok fajnie jest sobie zobaczyć trailer - ale to jest ostatnią rzecz na podstawie której wybieram sobie film do oglądania i go oceniam gatunkowo. W ogóle nie trafiają do mnie takie argumenty i są śmieszne i raczej mówią że spora ilość ludzi ma tu bardzo słaby wyznacznik wybierania filmów i później chodzi na coś co ich nie kręci i z stąd taka ocena.

        A film świetny 8/10. Wkręcający i dający naprawdę do myślenia. Siedzi w głowie po seansie i porusza ciekawe sprawy, ostatnio chyba tylko Get Out (Uciekaj!) mi się bardziej podobał w tym gatunku - chociaż tam trochę inne kino było, tutaj jest bardziej w stylu też mojego lubianego Lobstera. Na ale ja akurat lubię ciężkie kino psychologiczne od czasu do czasu sobie zobaczyć. I film w pełni spełnił moje oczekiwania po przeczytaniu wcześniej recenzji, a nie trailerów.

        • Po pierwsze, nie obejrzałem trailera przed zobaczeniem filmu. Od dawna nie oglądam zwiastunów, ponieważ robione są one bardzo często przez ludzi niepoważnych (zdradzają kluczowe elementy fabuły, wielokrotnie pokazują finałowe sceny).

          Po drugie, zamiast zapodawać mi jakieś ogólnikowe argumenty, to może pokuś się o konkrety. Jakie to ciekawe sprawy poruszył wg. Ciebie ten film? Nie powiesz mi chyba, że masz na myśli postępowanie ludzi w sytuacji zagrożenia życia ich oraz ich najbliższych? Takie dylematy moralne i przemiany osobowości to pojawiły się już m.in. w "The Walking Dead".

          • Tak pojawiały się w innych filmach tego typu sytuacje. Jednak sposób tego zaprezentowania odróżnia go od innych filmów. Najlepszym przykładem jest rozmowa po seansie z moją znajomą, ciągle powtarzała jeden tekst jak oni mogli ich zabić i to głównie siedziało bardzo długo w jej głowie, oczywiście film nie przypadł jej do gustu (bo był w swej naturze bardzo bezpośredni i brutalny). To mi się podobało na tle innych filmów tego typu tam naprawdę każdą śmiercią człowieka się przejmowałeś, a plus za tą niejednoznaczność kto faktycznie kogo zaraził, kto był chory, jak ta historia się zakończyła. Film ma wiele niedopowiedzeń, których już wiem że po pierwszym zobaczeniu nie zauważyłem, a były na niektóre odpowiedzi.

            • Jak można przejąć się filmem gdzie żadna z postaci nie była wyrazista? Jedynie Paula można było jakoś polubić. Kobiety kompletnie nie istniały (o jej, przedstawmy postać Kim dając jej 2 minuty w kuchni z Travisem), Will starał się jak mógł ale nawet on nie mógł zbyt dużo ukręcić z tej szmiry.


              Poszedłem na horror, to miał być horror, liczyłem na to że to będzie horror. Nie chciałem bajki na dobranoc która jest mniej straszna niż gumisie. Nudziłem się, walczyłem by nie zasnąć bo film był po prostu nudny.
              Przez cały film myślałem, że jest to zabieg reżysera żeby przynudzać widza a potem mu dowalać dwie-trzy sekundowymi scenami strachu, liczyłem że finał będzie mega. Cokolwiek.
              Całe 93 minuty czekałem aż coś się stanie.

              W nagrodę dostałem odpowiedź na to do czego zdolny jest posunąć się człowiek by przeżyć.
              No tak. Wymordowanie innej rodziny to rzeczywiście coś niespodziewanego w postapo. Niesamowite prawda? Mamy świat w którym walczy się o przetrwanie, życie, jedzenie i wodę i morduje się innych by mieć.

              Poza tym ten film był głupi. Naprawdę głupi. Głupi, nudny i jeśli ktoś chce go nazwać ambitnym to jego kwestia. "Walka murzynów w kopalni węgla pośrodku nocy" też jest ambitnym obrazem.

      • Zgadzam się ze stwierdzeniem ze film zostatnio źle sklasyfikowany, jednak jeśli już mowa o zainteresowaniu i cytacie z zapowiedzi to warto też spojrzeć na recenzje, a te zgodnie mówią że to horror nie jest. Oceniając ten film bez zwracania uwagi na kategorie nie można moim zdaniem powiedzieć że nie trzyma w napięciu, od tragicznej śmierci dziadka, która już na samym początku wprowadza odpowedni nastrój, przez późniejsze wyrzuty matki, że jej syn w tym uczestniczył, następnie włamanie do domu, wypadek w lesie, oczekiwania na powrót ojca, zagmatwana psychika Travisa i jego pociąg do Kim aż wreszcie sama sprawa otwartych drzwi i chorego psa. Film trzyma w napięciu, które czasem jest poprzedzone scenami, które mają na celu silniejsze odebranie danych wydarzeń. Kupiłem bilet na horror, ale szedłem na cos innego i się nie zawiodłem. Jednak jak już mówiłem to prawda, że kupujemy bilet na konkretny film o konkretnej specyfice i jeśli ktoś liczył na duchy, krew itp to mógł się zawiesc ale dalej nie rozumiem jak można dać w tym przypadku 1.

      • To chyba najlepsze podsumowanie tego filmu na jakie tu natrafiłem,sensowne i trafiające w sedno a punkt 3 miazga,po prostu nie można się z nim nie zgodzić.Na szczęście film obejrzałem w domu więc nie czuję się wydymany tak jakbym poszedł na niego do kina i stracił pieniądze.

        Oceniłem na 3 (mocno naciągane) tylko ze względu na jako taki klimat filmu,psa i postać Paula też jako tako zagraną.

      • Przeczytałem cztery pierwsze słowa w podpunkcie pierwszym,"film był nudny",no i dzięk,i nie musiałem czytać reszty wypocin ciągnących się przez pół strony hehehe

  • Z tym filmem jest tak samo jak z wymagającym dowcipem. To, że go zrozumiałeś nie oznacza jeszcze, że jest dobry.

Zgłoś nadużycie

Opisz, dlaczego uważasz, że ten wpis nie jest zgodny z regulaminem serwisu: