Dużo fundamentalnych bzdur, ale film i tak dobry.

-Słońce gaśnie, robi się zimno.
Słońce (gwiazda) kiedy ,,przygasa'' , paradoksalnie zaczyna wytwarzać coraz więcej energii, skutkiem tego, na Ziemi temperatura zaczęłaby drastycznie wzrastać. Mniej więcej do 100 stopni Celsjusza, co skutecznie doprowadziłoby do wyginięcia większości organizmów żywych, oraz całkowitego wyparowania oceanów.
W filmie mamy natomiast sytuację odwrotną, całkowicie sprzeczną z nauką.

- Sztuczna grawitacja na statku.
Ludzkość ujarzmiła grawitację, a boryka się z tak trywialnym problemem jak Słońce. W dodatku podróż w stronę tego Słońca trwa... lata. Mamy sztuczną grawitację, a przemierzanie własnego układu gwiezdnego zajmuje nam tak dużo czasu.
Dziwnie wyewoluowała nauka w świecie filmu....
Albo rybka, albo pipka panie scenarzysto i reżyserze. Wystarczyło zrobić statek w formie wirówki i po problemie, zamiast tego wyszła zbędna, nielogiczna bzdura.

-Załoga
Ludzkość osiągnęła poziom technologii i nauki, pozwalający wytwarzać sztuczną grawitację. Potrafi budować statki kosmiczne współzarządzane przez sztuczną inteligencję, oraz tak odporne, aby oprzeć się gigantycznym temperaturom w okolicy Słońca. Budują bomby termonuklearne zdolne wytworzyć energię małej gwiazdy. Po co więc wsadzać w statek ludzi ? Chyba tylko po to, żeby się przelecieli. Już dzisiaj człowiek w kosmosie jest niemal zbędny. Większość misji, wykonuje się zdalnie.
Ale okej, nie ma co się przesadnie czepiać, bez załogi nie byłoby filmu. Rozumiem, jednak brakuje klarownego uzasadnienia. Fizyk, który ma wcisnąć guzik pod koniec misji, to nie jest dobre wytłumaczenie ;)


Film ma w sobie wiele bzdur, które rażą, natomiast i tak oceniam go dosyć wysoko, ponieważ w swojej klasie jest na prawdę fajnie zrobiony.

9
  • Największą bzdurą tego filmu jest próba pobudzenia słońca za pomocą ładunku nuklearnego.
    Ale po kolei:
    - Słońce kończąc swój żywot "przygasa" (a raczej zwiększa swoją jasność, co jest związane ze wzrostem promienia gwiazdy) wyłącznie z powodu wyczerpania swojego paliwa (wodoru) i żaden ładunek nuklearny nie zmieni tego procesu. Gdyby nawet wybuch nuklearny mógł pobudzić Słońce to jego wielkość musiała by być ogromna. Trudno sobie wyobrazić jak ogromna, Może wielkości Jowisza. Próba wzbudzenia naszej gwiazdy dziennej przy użyciu ładunku jaki został pokazany w filmie to tak jak próba wywołania tsunami na Pacyfiku przy użyciu ziarnka grochu.
    Wzrost temperatury na Ziemi pod koniec życia Słońca będzie spowodowana głównie zwiększaniem się jego rozmiarów kiedy jego paliwo (wodór) zacznie się kończyć a jego resztki intensywnie będą być "spalane" w zewnętrznej części jądra a nie w jego centrum.
    Jeszcze inną kwestią jest to że Słońce nie może ot tak zacząć przygasać. Gdyby nawet w jakiś sposób nagle ustały procesy przemiany wodoru w hel w jego jądrze to i tak świeciło by ono jeszcze bardzo długo (tysiące lat) wypromieniowując zmagazynowaną energię oraz czerpiąc energię z ciśnienia spowodowanego grawitacją.

  • "Dużo fundamentalnych bzdur, ale film i tak dobry." - ciekawa logika ;)

    Jak by było tych "fundamentalnych bzdur" więcej, to film jak rozumiem byłby jeszcze lepszy ?

    • ,,... ALE FILM I TAK DOBRY''
      Ale
      I tak
      dobry

      Problemy z czytaniem, zrozumieniem, czy z wyobraźnią ?

      ,,Jak by było tych "fundamentalnych bzdur" więcej, to film jak rozumiem byłby jeszcze lepszy ?''

      Nie rozumiesz :)

      • Dobry film SciFi nie może zawierać "fundamentalnych bzdur", gdyż wtedy nie spełnia podstawowego kryterium tej kategorii:

        "Hipotetyczna zgodność wydarzeń ze współczesnym stanem wiedzy o nauce i technice"

        - a ten film jest tego totalnym zaprzeczeniem.

        • W jednych filmach masz więcej science.
          W innych więcej fiction.
          Fundamentalne bzdury naukowe, które pojawiają się w tej produkcji, nie przekreślają tego, że jest to dobry w odbiorze film.
          Takie jest kino.
          Tu liczy się klimat, muzyka, zdjęcia.
          90% odbiorców ma w dupie naukowe fakty. Nawet nie zdają sobie z nich sprawy :)

          • Fikcja a bzdura to nie to samo, a przez nadmiar "naukowych bzdur" film wcale dobry w odbiorze nie jest. To nie film tylko kpina z myślącego odbiorcy.

            • Niby masz rację a jednak nie :-)
              Gdy się ogląda analizując warstwę science to faktycznie wypada średnio/kiepsko.
              Film ratuje jednak niezły klimat, ogląda się go przyjemnie i bez znudzenia pomimo niespiesznego tempa.
              Ma w sobie "to coś".

            • WlodekGr jak przeglądam Twoje posty to mam nieodparte wrażenie, że czytanie ze zrozumieniem nie jest Twoją mocną stroną. MatMaister007 napisał, że mimo sprzeczności pewnych zjawisk z naukowo przyjętymi zasadami film był w porządku. W czym widzisz tutaj problem? Próbujesz dyskutować z gustami osoby (której pewnie nawet nie znasz) i wmówić jej, że nie ma racji oceniając film tak, a nie inaczej (co samo w sobie jest idiotyczne). MatMaister007 przynajmniej podał argumenty przemawiające za jego wyborem, a Ty? Wiem tylko, że film Ci się nie podobał. Ale dlaczego? To już jest zagadka... Jak tak bardzo boli Cię fikcja w filmie tego typu to zacznij oglądać filmy popularnonaukowe..

              "Dobry film SciFi nie może zawierać "fundamentalnych bzdur"" - no proszę Cie.. Czy "fundamentalne bzdury" w "Gwiezdnych Wojnach" są przez Ciebie akceptowalne? Takie "bzdury" również nie przeszkadzały Ci w filmach, które oceniłeś znacznie wyżej.
              Tylko nie zrozum mnie źle - nie staram Ci się wmówić, że film ma CI się podobać skoro oceniłeś go na 1 (zasadność takiej oceny to inny temat). Tobie się nie podobał, Twój gust, trudno, może jakoś przeżyję. Chodzi o to, że z całej wypowiedzi poprzednika, czepianie się zwrotu "fundamentalne bzdury" jest po prostu słabe i nie wnosi nic do dyskusji. A nic mnie tak bardzo nie denerwuje jak pisanie dla samego pisania.

              "Fikcja a bzdura to nie to samo" - fakt, fikcja była przedstawiona w filmie, a bzdurne to są Twoje komentarze.

  • Scenariusz to kompletne dno według mnie. To nie jest żaden film Sci-Fi tylko zwykłe Fi.
    1.) Słońce kiedyś umrze i jest do doskonale nam znane. Proces ten będzie rozciągnięty w latach i na ziemi nie będą panowały mrozy tylko... upał i to tak duży, że życie na ziemi nie będzie już możliwe. Słońce po przemianie wodoru w hel zacznie się powiększać. Dojdzie do takiego momentu, że może dotknąć orbity nawet Jowisza, a w filmie na ziemi słońce.. gaśnie?!

    2.) Ładunek jądrowy ma pobudzić słońce i wytworzyć... nową gwiazdę? To ma być sci czy bardziej fi bo według mnie żadnego sci w tym nie ma. Słońce to NIE jest żadna bomba jądrowa. Zachodzi tam reakcja (fuzja) zgoła odmienna od bomby atomowej (rozpad). Atomy wodoru łączą się ze sobą tworząc hel wydzielając przy tym energię. W bombie atomowej to cięższe pierwiastki (na przykład uran) rozpadają się na lżejsze (na przykład stront). Nawet jeśli założymy, że ładunek jądrowy w jakiś sposób pobudziłby naszą gwiazdę macierzystą to... idea ta jest z gruntu skazana na porażkę. Z jakiego względu spytacie? Otóż z jednego, fundamentalnego powodu jakim jest.. MASA. Jak wiemy energia ma bezpośredni wpływ na masę i na odwrót. Ładunek ważący dajmy na to te 1000 ton jest zwykłym paprochem w porównaniu do masy gwiazdy. Takim ładunkiem mógłbyś ogrzać co najwyżej domek na księżycu i to przez niewielki okres czasu bo po rozpadzie atomu uranu, plutonu czy jakiegokolwiek innego, który był w bombie, nie będzie już miało co wytwarzać tę energię.

    3.) Grawitacja. Noo tu to już scenariusz całkiem odleciał. Ziemska grawitacja panuje na statku, który się nawet nie obraca czyli nie powoduje siły odśrodkowej. Najlepsze jest to, że ma to jakiś związek z... powietrzem? W pewnym momencie filmu widzimy jak na Statku 1 panuje ziemskie ciążenie, a po otwarciu śluzy, nagle, grawitacja znika. Okej...
    To samo tyczy się ostatnich minut filmu, w którym dwóch astronautów spada w przepaść i zatrzymuje się w połowie "sześcianu", na którym stoją. Na górze stoi sobie nasz złoczyńca, a na pionowej ścianie nasi astronauci. ŻE CO PROSZĘ? Po pierwsze masa tego sześcianu jest NICZYM i nie ma prawa wytwarzać jakiejkolwiek znaczącej grawitacji, a już na pewno nie ziemskiej. Po drugie - załóżmy, że ten sześcian ma nawet masę ziemi i tez jest błędna. Dlaczego spytacie? Otóż dlatego, że grawitacja spowodowałaby, że sześcian pod wpływem sił na niego działających zamieniłby się w najbardziej dogodny dla masywnych obiektów kształt czyli kulę. Po trzecie - z jakiego powodu oni się w ogóle zatrzymują? To przecież nie jest centrum kuli i we wszystkich kierunkach nie działa taka sama siła grawitacji. Grawitacja powinna być tylko POD nimi, a nie z boku ponieważ tam jest tylko powietrze.

    4.) -273C w próżni. Owszem, w próżni panuje mniej więcej temperatura zera absolutnego, ale pokazana w filmie scena zamarzania astronauty pozbawionego skafandra jest IDIOTYZMEM. Zimno i ciepło to "brak energii" i "jest energia". Człowiek wylatujący przez śluzę tak po prostu nie oddałby całej energii w próżnię bo możliwe jest to do uzyskania tylko i wyłącznie przez jej wypromieniowanie (co jest bardzo długim procesem). Szybciej zamarzniecie w lodowatej wodzie aniżeli w próżni, mimo że w próżni jest o około 270 stopni mniej. Dlaczego zapytacie? Otóż dlatego, że w próżni nie ma cząsteczek, które mogłyby wam tą energię w postaci ciepła zabrać (właściwie to wy nie macie komu jej oddać). Szybciej zabraknie wam powietrza i się udusicie (lub jeżeli zabierzecie za dużo powietrza, to możecie wybuchnąć przez różnicę ciśnienia między waszymi płucami, a jego brakiem na zewnątrz). Scena jest pozbawiona jakiegokolwiek realizmu bo wszyscy astronauci przeżyliby bez najmniejszych problemów (kontrolując oczywiście ciśnienie w płucach).

    5.) Nie wspomnę już o czymś takim jak spalenie przez słońce gościa, który postanawia przez 7 lat modlić się do Boga i który nadal żyje. Nie wspomnę o magicznym płynie chłodzącym podzespoły komputerowe, które nie miałyby prawa wytworzyć ładunku elektrycznego bo inaczej by się usmażyły (tak, tam była woda. Jeżeli nie od razu, to w momencie kiedy astronauta włożył tam swoją krwawiącą nogę). Nie wspomnę o tym, że scenarzysta za wszelką cenę próbuje być Sci, przytaczając jedno z największych dzieł Einsteina odnośnie dylatacji czasu, a które nie ma żadnego pokrycia w filmie. Zapewne coś by się jeszcze w tym piątym punkcie znalazło.

    Efekty ok, pomysł ok. Scenariusz leży i kwiczy, a fabuła została przekolorowana. Film to według mnie gniot. Tyle tych naukowych dywagacji ode mnie. Branoc.

    • Idąc tym tokiem rozumowania masa filmów sci-fi musiałaby zostać zdegradowana do fi...

      • Nie nie. Nie zrozum mnie źle, samo fi jest jak dla mnie kompletnie w porządku, ale wplatanie sci do fi musi być koniecznie zgodne z prawdą. Nie można tak po prostu powiedzieć, że bomba atomowa korzystająca ze zjawiska rozszczepienia uratuje słońce, które nie dość, że jest miliardy razy masywniejsze to jeszcze korzysta z całkiem odmiennych zasad. Można za to pokazać statki kosmiczne z osłonami czy nawet sztuczną grawitację bo jest na to pełna zgoda jeżeli patrzy się na to przez pryzmat fantastyki.
        Film nie może tak po prostu wziąć znane nam prawa fizyki i podetrzeć sobie nim tyłek. Może wymyślać nowe i wplatać je w istniejące, czy dodawać zagadnienia do już istniejących, których istnienia po prostu nie jesteśmy pewni.
        Wszyscy się zgodzą, że kiedyś będziemy w stanie wytworzyć sztuczną grawitację, prawda? prawda. Wszyscy się zgodzą, że kiedyś wymyślimy coś co pozwoli nam podróżować z wielkimi prędkościami, prawda? Prawda. Ale kto uwierzy w to, że kilkuset tonowa bomba zmieni jakąkolwiek gwiazdę? Kto uwierzy w to, że gościu poddany ogromnemu promieniowaniu, z mięsem na wierzchu będzie mógł normalnie funkcjonować. Kto, kto się interesuje zagadnieniami o kosmosie uwierzy, że astronauta zamarza w próżni kosmicznej po kilkunastu sekundach? To jest bolączka tego filmu. Problemem nie jest fikcja, tylko próbowanie na siłę wpleść ją w istniejące już prawa rządzące naszym światem bez jakichkolwiek przemyśleń.

        • Ja się generalnie z tym zgadzam, ale tak jak napisałem wyżej - idąc tym tokiem rozumowania to np. Gwiezdne Wojny też trzeba by zmienić na Fantasy. Wiesz dlaczego ;>?
          A spróbuj wejść na forum GW i napisać że ten film jest głupi bo niezgodny z prawami fizyki :) Zjedzą Cię.
          P.S.
          Tak jak napisał autor wątku film ma kilka "dziur", może są i nieco rażące szczególnie jak ktoś ma jakieś trochę większe pojęcie o fizyce i kosmosie ale to trochę za mało ( przynajmniej wg. mnie ) aby go definitywnie skreślać.

        • "Problemem nie jest fikcja, tylko próbowanie na siłę wpleść ją w istniejące już prawa rządzące naszym światem bez jakichkolwiek przemyśleń." i z tym zdaniem zgadzam się w zupełności. Co mi się jeszcze niepodobało --1. Próba pomocy pierwszemu statkowi narażając tym samym powodzenie misji. 2 Seria eksplozji i ogień w kosmosie ( w próżni jak każdy wie nie może palić się ogień oraz dźwięk się nie rozchodzi. Jest kopletna cisza.) . 3. Mgliście przedstawiona postać Pinbackera. Za dużo pytań z nim związanych , jak przez 6 lat przetrwał w kosmosie ? jakim sposbem przedostał się na drugi statek ?

          • Spalanie w kosmosie szansy zajść by nie miało to jest fakt niezaprzeczalny ale proces jaki widzieliśmy w wielu scenach to nie koniecznie musiało być spalanie dajmy na to pod wpływem ogromnej temperatury (od razu napiszę temperatury wytworzonej przez ogromne ilości światła nagrzewającego materiał a nie przez samo słońce) obiekt "wyparowywuje" i zaczyna świecić. Przeżycie 7 lat na Ikarze I nie było by niemożliwe ponieważ statek jest samowystarczalny czytaj. energia ze słońca, tlen od roślin, pożywienie także, woda odnawialna przez oddychanie. Problemem tylko pozostaje z dostarczeniem niektórych witamin i białek syntetyziwanych przez zwierzęta ale można założyć że na pokładzie chodowane były rośliny dostarczające te substancje (weganie jakoś żyją a też jedzą same rośliny choć to nie zdrowe). A dźwięk w kosmosie - bzdura kompletna ale konieczna bez niego film był by pusty bo dźwięk wiele robi sceny ze słońcem gdzie nie słychać było by jego żaru lub świst powietrze podczas otwierania śluzy to działa na wyobraźnię bez tego może i realnej ale zdecydowanie mniej atrakcyjnie

          • A Pinbacker wydaje mi się że wszedł jeszcze przez śluzę (ten korytarz łączący oba statki) zanim ją odłączył

      • Pozwolę sobie raz jeszcze zabrać głos w dyskusji na temat tego gniota (filmu).

        Piszesz, że: „Idąc tym tokiem rozumowania masa filmów sci-fi musiałaby zostać zdegradowana do fi…” -

        i masz tu rację, naprawdę masa filmów powinna być sklasyfikowana raczej jako Fantasy lub Horror, ale nie SciFi. Nie będę po raz nie wiem już który przytaczał definicji SciFi, ale podam jako przykład film Marsjanin(2015) - to jest klasyczne SciFi. Scenariusz trzyma się książkowego wzorca (Andy Weir - Marsjanin), autor książki jest zawodowym informatykiem, a scenariusz był na prawdę konsultowany z ludźmi z NASA. Powstał film co prawda może zbyt techniczny, ale trudno w nim znaleźć nawet małe naukowe błędy od jakich aż się roi w „Sunshine”. To jest prawdziwe SciFi.
        Dla filmów w rodzaju GW istnieje odpowiednia kategoria - Fantasy. Zwalnia ona film od konieczności trzymania się praw fizyki, pozwala na istnienie kosmatych kosmitów, elfy, magię, czary, duchy etc. Sens i logika w filmach fantasy może być traktowana elastycznie - jednym słowem scenopisarz może sobie pohasać do woli. Statek kosmiczny, choćby wyglądający bardzo technicznie nie musi być od razu wyznacznikiem SciFi, bo za jego sterami może usiąść elf albo wróżka i już film będzie z gatunku Fantasy, a nie SciFi.
        Fani GW mogą się zżymać do woli, ale GW filmem SciFi nie jest, choć przyznać muszę, że jest mu bliżej do SciFi niż gniotowi pokroju „Sunshine”. Problem w tym, że jak na Fantasy w „Sunshine” brakuje magii, a jest za to trochę niedorobionego horroru.

        Nie chcę się już dłużej pastwić nad tym „filmem” - na przeczytanie wszystkich moich krytycznych postów potrzeba kilku godzin - patrz wątek:

        http://www.filmweb.pl/film/W+stronę+słońca-2007-209288/discu...

        Reasumując - problemem tego „filmu” jest błąd klasyfikowania go do SciFi zamiast do filmów gatunku Fantasy.

        Pozdrawiam.

    • Te mądruś.
      ad.1 poczytaj o bombie termojądrowej
      ad.4 masz troche racji ale człowiek prędzej by sie ugotował od środka przez brak możliwosci oddania ciepla na zewnątrz następna żecz to gwałtowna zmiana ciśnień która powoduje wytrącanie sie pęcherzyków azotu podobnie jak u nurków którzy zbyt gwałtownie sie wynuża- choroba kesonowa no i pozostają wysoko energetyczne cząstki ze słońca człowiek nie byłby wstanie przezyć

    • Te mądruś.
      ad.1 poczytaj o bombie termojądrowej
      ad.4 masz troche racji ale człowiek prędzej by sie ugotował od środka przez brak możliwosci oddania ciepla na zewnątrz następna żecz to gwałtowna zmiana ciśnień która powoduje wytrącanie sie pęcherzyków azotu podobnie jak u nurków którzy zbyt gwałtownie sie wynuża- choroba kesonowa no i pozostają wysoko energetyczne cząstki ze słońca człowiek nie byłby wstanie przezyć

    • Te mądruś.
      ad.1 poczytaj o bombie termojądrowej
      ad.4 masz troche racji ale człowiek prędzej by sie ugotował od środka przez brak możliwosci oddania ciepla na zewnątrz następna żecz to gwałtowna zmiana ciśnień która powoduje wytrącanie sie pęcherzyków azotu podobnie jak u nurków którzy zbyt gwałtownie sie wynuża- choroba kesonowa no i pozostają wysoko energetyczne cząstki ze słońca człowiek nie byłby wstanie przezyć

  • Aj tam czepiacie się. Skoro nawet taki laik jak ja ma świadomość tego że np. nie ma materiału zdolnego wytrzymać temperatury nawet w pobliżu Merkurego, to podejrzewam że scenarzyści i reżyser też o tym wiedzą. Wiedza to czasem głupia sprawa bo nie daje nam popuścić wodzy fantazji. Trzeba przymknąć oko i oglądnąć bądź co bądź fajny film, gdyby nie zwracać uwagi na fizykę :)

  • nie macie co robic tylko przepisywac internet? lepiej wam jak udajecie astrofizykow? czemu fani tych nudnych gwiezdnych wojen nie przyczepia sie do swojego ulubionego filmu w ktorym nic nie ma sensu? czy idioci sie kiedys naucza ze jak film nie jest dokumentalny to nie musi sie zgadzac z tym co wyczytacie na wikipedii?

Zgłoś nadużycie

Opisz, dlaczego uważasz, że ten wpis nie jest zgodny z regulaminem serwisu: