Za trzeźwy Dziędziel

Ocenę obniżam o 1, bo Marian Dziędizel był za trzeżwy. Pił w niemal każdej scenie, powinien leżeć już od połowy filmu

39
  • Fakt, z tym Smarzowski rzeczywiście przesadził. Dziędziel nie musiał pić niemal w każdej scenie, to nie było aż tak bardzo istotne dla fabuły, a wyszło mało przekonująco, że tyle wypił i jeszcze w miarę trzeźwo myślał.

    • Temat jest pół żartem, ale faktycznie mnie to raziło. Każdą scene z Dziedizelem rozwiązywano jego kieliszkiem, ale cóż, taki to był człowiek. Upić, przepić, przekupić innych - to sie dla niego liczyło

      • byłby ktoś tak dobry i podliczył, ile Wojnar wypił wódki w tym filmie. Sądzę, że jednak taka ilość jest możliwa, bo to chłop ze wsi przyzwyczajony do dużej ilości alkoholu, a poza tym sporo się nachodził i zwymiotował, więc trochę zmniejszył ilość procentów we krwi. A poza tym po zakończeniu wesela mógł zaszantażować notariusza, bo to on sfałszował podpis i tym samym odzyskać 2 cenne hektary i ew. zwrócić się o pomoc do Edka w sprawie auta.

  • Trudno powiedzieć, ale z drugiej strony był ciągle w ruchu często na świeżym powietrzu to mogło go trzymać na nogach.

  • Jeszcze jest coś dziwnego. Po tej utracie przytomności na końcu filmu i po tylu wypitych butelkach powinien spać co najmniej do przedpołudnia czy południa (nawet z takim mocnym łbem jak on). Tymczasem Wojnar wstaje już wtedy, gdy świta czyli co najwyżej 1-2 godziny później .

  • Z moich wyliczeń (kieliszki i wprost z butelki) wyszło 27 'kieliszków', czyli ponad litr wódki.

  • Sporo wypił w ciągu filmu, to fakt. Ale osobiście znam takich co potrafią w ciągu nocy wypić nawet do 1,5 litra (!) na głowę i jeszcze następnego dnia potrafią się leczyć czteropakiem, a tutaj mamy wesele więc ciągle posiłki, taniec więc się to "po kościach" rozchodzi zawsze. Suma sumarum może Smarzowski chciał go przedstawić jako takiego gościa o mocnej głowie, zresztą jest kilka scen kiedy widać że "odpływa", potem zbiera siły i znowu za jakiś czas wali, w międzyczasie pawia puścił, potem postrzał dostał to adrenalina też przecież robi swoje. Więc ten jego wizerunek zawsze z kielichem nie musi być taki przesadzony. Zresztą powszechnie wiadomo że Polak wypić potrafi, a zwłaszcza ten na wsi.

  • Z jednej strony racja, jak sie na to patrzy to człowiek myśli że w połowie filmu leżałby martwy. Z drugiej strony, to wesele chłop pije, je, tańczy, robi milion innych rzeczy. Myslę że poza tym że było to lekko przerysowane to jednak Wojnar mógł pić i zaraz potem trzezwiec ;)

  • Kompletna bzdura, którą mógł napisać jedynie ktoś kto nie ma pojęcia o piciu (co samo w sobie jest cnotą, ale nie upoważnia do wydawania wyroków) Około 120ml wódki rozkłada się w ciągu trzech godzin. Ktoś policzył, że Dziędziel wypił litr wódki. Więc licząc mniej więcej 12 godzin trwania wesela można uznać, że 380ml zdążyło się rozłożyć. Jeżeli dodamy do tego dobry podkład w postaci sutego i tłustego posiłku, można odliczyć kolejną sporą dawkę, która nie została zaabsorbowana przez organizm. Jeżeli dodamy do tego wymiotowanie, można powiedzieć, że Dziędziel był praktycznie trzeźwy. Pomijając pokrętną matematyką, to i tak jeden litr na całą noc jest niczym dla sporej liczby osób, szczególnie alkoholików, którzy mają zwiększoną tolerancję na alkohol. Tak więc nie wiem jak bardzo trzeba mieć ograniczoną wyobraźnie,żeby tak buńczucznie wyskakiwać z głupimi wnioskami.

    • Długo zastanawiałem się, czy podejść do tablicy, ale w końcu jestem.

      Możesz mi nie uwierzyć, ale w sumie nadmieniałem to już wyżej, wcześniej - wątek jest pół żartem. Powiedzmy, że to hm, ,,parodia" takich tematów dyskusyjnych o zarzutach, jak na przykład takie: ,,daję 1/10 Wilkowi z Wall Street, bo nie było wilków". Lub takiego na temat Hitchcocka: ,,Ptaki były sztuczne, film ssie!".

      Większość ludzi podeszła z ciekawością, luzem, podjęli ,,wyzwanie" i zastanowili się nad podrzuconym przeze mnie
      wątkiem. Ot, drobne rozważania nad - jakby to nazwać - drugorzędnymi sprawami realizmu wewnątrz filmu.

      Być może nie ubrałem tego tematu dobrze w słowa, może inaczej powinienem to opisać. A może to temat, który w jakiś sposób Cię uraził, to owe lekkie podejscie do tematu. Wierz mi jednak, że intencje złe nie były. Pozdrawiam!

      • Masz rację, biję się w pierś, nie doczytałem. Myślałem, że znowu wypowiada się "znawca", czego bardzo nie lubię. Zwracam honor, ale miej świadomość, że wielu może wziąć to na serio, bo ironia słabo zaznaczona.

        • I to lubię, pokojowe rozwiązania:)

          Myślę, że jak już ktoś przeczyta cały wątek, zwłaszcza nasze ,,starcie", to od teraz wszystko będzie jasne i nie pojawią się zarzuty takie jak Twoje, które były oczywiście słuszne i wymagały wyjaśnienia.

          Swoją drogą to aż mi głupio, że ten mój błahy przecie wątek jest pierwszy na liście tego znakomitego filmu. W ponad dekadę po premierze błyszczy wręcz coraz jaśniej, nawet samSmarzowski w swoich poźniejszych filmach nie nawiązał do tego sukcesu - artystycznego i komercyjnego

        • Z drugiej strony ktoś się może doczepić do twoich matematycznych wypocin i powiedzieć, że wypowiada się "znawca". XD

          A co do tego ile alko zdąży się rozłożyć w organizmie - zależy od organizmu. W litrze masz 400ml czystego alkoholu. Nie wiem jak tam hardkorowi pijacy, ja mam już dobrze po 400ml wódki, a materiał poglądowy "jak zachowuje się człowiek po wypiciu około litra" został udokumentowany na youtubie na kanale PakolTV. :D
          Aha jeszcze sprawdziłem jakieś info w necie o tym i się okazuje, że ani świeże powietrze, ani najadanie się, czy nawet spanie nie powodują przyśpieszenia spalania alko z krwi - to od wątroby zależy.

  • mnie wkurza oszukiwanie z alkoholem w amerykańskich filmach/serialach - uchlewają się 1 piwem/drinkiem/kielonem albo od razu całą butelką, rano maja wielkiego kaca, pojęczą trochę i nagle wstają jak gdyby nigdy nic. Oczywiście przy okazji dobrze wyglądają... np. serial "Californication".

  • Oglądałem kiedyś program ze Smarzowskim gdzie mówił, że wyciął z Wesela scenę, jak Dziędziel przed ostrym chlaniem wcina jakiś olej z ryb. Ten olej był prawdziwy i sam Dziędziel zaproponował, żeby to było właśnie coś takiego, podobno zjadł go naprawdę dużo i był potem badany przez lekarza. Smarzowski śmiał się, że kazał mu jeść prawdziwy olej, bo był jeszcze wtedy początkującym reżyserem. W każdym razie żałował, że wyciął tę scenę.

  • Na weselu, w ruchu, w stresie, byłby w stanie tyle przyjąć,bez filmowej fikcji. Poza tym spójrzcie Państwo na libacje ze Środoniem w "domu złym" . Tam dopiero grzmocili sake, i to niekoniecznie monopolówke. Oboje za kołnierz nie wylewali a bibka trwała że hej. Notabene w tych scenach p. Marian tak zagrał nagrzmoconego, że wg mnie jak dotąd nie udało się to żadnemu aktorowi w historii kina. Normalnie nadrealizm. Jestem zachwycony

Zgłoś nadużycie

Opisz, dlaczego uważasz, że ten wpis nie jest zgodny z regulaminem serwisu:
o