Trzymam kciuki za realizację!

Film na starcie ma problem gdyż w naszym kraju istnieją środowiska nienawidzące ludzi walczących o wolność z terrorem nazizmu i komunizmu. Oni chcieli by aby film nie powstał albo by pokazał Wyklętych jako ludzi takich o postawie "żołnierzy" z SS czy NKWD przy tym twierdząc, że historia nie jest czarno biała i że tak właśnie musiało być. Ludzi dobrych i bez grzechu w podziemiu nie było. Chyba nikt nie oczekuje, że krytyk filmowy z obozu gazety Wyborczej czy TVN pochwali film jeśli będzie on opowiadał o żołnierzu Wyklętym, który był dobrym człowiekiem. Mimo to trzymam mocno kciuki.

185
  • Jeśli film w końcu powstanie to rozpęta się straszliwa nagonka, przekupieni krytycy będą krzyczeć że film chałowy, Wyborcza i TVN że kłamliwy, będą głosy o korupcji pieniędzy z filmu, że reżyser ma coś na sumieniu, a w ogóle to nie wart oglądania. Tak jak na "Pokłosie" i inne zakłamane, szkodliwe filmidła wysyłano całe klasy małolatów że to niby takie wartościowe i uczące historii naszego narodu dzieła, tak na ten film będzie cichy zakaz dla nauczycieli bod groźbą wywalenia z pracy.

  • Gdyby tacy, jak ty, zamiast ględzić o spiskach i nienawistnikach, wsparliby ten film choćby niewielką wpłatą - jego twórcy nie mieliby problemów ze zdjęciami. Jak widać jednak, nasi "patrioci" wolą wpisać coś na fejsie albo filmwebie, bo to darmowe - a kasę przeznaczyć na kolejne piwko.

    • Wpis został zablokowany z uwagi na jego niezgodność z regulaminem

      • O - widzę, że kolega nie zauważył, że władza się przez ten czas zmieniła, i że teraz takie komentarze są już "nie na miejscu"... Przeciwnik Wyborczej i TVN tak bardzo walący na obecny rząd? No, to jest ciekawe - i z pewnością wzbudzi wątpliwości u osób, które sądziły, że jego pierwotna wypowiedź była ściśle związana z linią pewnej partii ;-)
        Cóż powiedzieć - miło, że pozostajesz przy swoim nawet po tej całej "dobrej zmianie" - i pozwól, że i ja pozostanę. Nadal uważam, że ogólnie to państwo powinno się od nas odczepić i dać nam, obywatelom prawo do samodzielnego przeznaczania kasy tam, gdzie byśmy chcieli - czego skutkiem byłaby właśnie większa kasa płynąca w stronę filmów, szczególnie tych patriotycznych, wyraźnie niedofinansowanych za czasów rządów PO. Niestety, wielu dzisiejszych "patriotów" myśli w ten sposób - nie wspierać państwa, tylko dać mu więcej władzy i kasy, a ono zrobi dobrze - skutki czego widujemy od lat.

        • Ależ nic podobnego! Przecież mój komentarz odnosi się właśnie do aktualnego rządu. Ileż to musi się u nas zmienić, żeby nic się nie zmieniło..... Ani to mój rząd, ani mój kraj.... Moja Polska została zamordowana we wrześniu 1939, a ci, którzy uważają, że jej etos kontynuują, to niech ją wskrzeszą..... Obecny rząd popierałem, ale jak zobaczyłem jego nieporadność, to sobie odpuściłem. To jest moja Ojczyzna, która mimo, że ją wtedy w 1939 zamordowano, to nadal żyje w naszej pamięci i w naszych sercach.... Z niecierpliwością czekam na ten film i wiem, że jeszcze muszę trochę poczekać, bo choć jego premiera już w dniu 3 marca, to ja i tak będę musiał poczekać na DVD, bo do kina nie chodzę. To film o tych, którzy wierzyli, że moją Ojczyznę można wskrzesić, ale mylili się i nawet o tym nie wiedzieli..... Cześć i Chwała Bohaterom! Sława!

          • Jesteś modelowym przykładem osoby biorącej się za kręcenie takich filmów ze znanym skutkiem. Patos, romantyzm... a znajomość historii i rozum niech słodko śpią. "Moja Polska została zamordowana we wrześniu 1939". Naprawdę? Co konkretnie masz na myśli? Zamordowanie Prezydenta Narutowicza? Przewrót majowy? Berezę Kartuską? Wspólne z Hitlerem rozszarpanie Czechosłowacji?

            • Za co się biorę? Jakich filmów? Chyba mnie z kimś pomyliłeś.... Chcesz mnie pouczać o historii, a nie wiesz co się wydarzyło we wrześniu 1939? Odpuść sobie.....

              • Pytałem czy za taką Polską jakiej "osiągnięcia" wymieniłem rzeczywiście tęsknisz? Mam wrażenie, że to raczej ty pomyliłeś historię z romantycznymi rojeniami.

                • ... no tak, ale TAMTA Polska przynajmniej była niepodległa, a jej obywatele na całym świecie traktowani byli z szacunkiem..... Czym jest dzisiejsza Polska? To tylko "kondominium niemiecko-rosyjskie pod żydowskim zarządem powierniczym" - oto nasza dzisiejsza Ojczyzna. A kim są nasi dzisiejsi współobywatele? No kim? Czy to są ci sami Polacy, którzy 80 lat temu byli szanowanymi we wszystkich krajach świata? Ci sami? No - nie! Więc kim są?

                • Chyba żartujesz? Ty tak serio? Żydzi to byli w tamtej Polsce. To przecież Żydzi wybrali Narutowicza na prezydenta (był nie nasz więc do odstrzału) . A Piłsudski to był austriacki agent i bla, bla, bla... Wtedy było dokładnie tak samo. Politycy w większości kolaborowali z zaborcami. Dmowski był posłem do rosyjskiej Dumy. Zdejmij klapki z oczu. Niepodległość? W jakim sensie? W tym, że tzw sojusznicy nas wydymali w 1939 a potem zrobili wszystko, żeby w rządzie na uchodźstwie nie było tych, z którymi podpisywali niedotrzymane zobowiązania (i Sikorski z kanapowej partii zostaje premierem). Dziś niepodległa jest tylko Korea Płn. mam wrażenie, że obecnej władzy taka niepodległość i demokracja bardzo by się podobała. O taką niepodległość ci chodzi? Sorry świat się zmienił i do tego co było nie ma już powrotu. A im mniej romantyzmu i teorii spiskowych tym lepiej dla Polski. Żeby Polska była wielka trzeba ją budować a nie lamentować wiecznie o Żydach. Świat nie należy do nieudaczników, wiecznych cierpiętników, zbawców świata, którym wszystko się należy bo są Polakami, Mesjaszem narodów. Dziś do takich należy co najwyżej kolejka po zasiłek.

                • Towarzyszu Piotrowicz, a wy co tu świrujecie?

                • Od 1989 roku gdy Polska "odzyskała niepodległość" minęło do ostatnich wyborów 26 lat. To znacznie dłużej niż nasi rodacy mieli po zdobyciu niepodległości w 1918 roku. Porównanie efektów międzywojnia i tych 26 lat wypada dla miażdżąco korzystnie dla II RP, oczywiście przy zachowaniu stosownych proporcji. Wystarczy tylko poczytać źródła. Te ostatnie 26 lat to zjazd po równi pochyłej, niestety.

                • Mam tylko nadzieję, że nie masz na myśli wszystkich "efektów". Pozytywów było wiele. Począwszy od zbrojnego uchronienia młodej niepodległości (a przy okazji skubnięcia terytorialnego sąsiadów). Poza tym ujednolicono trzy części kraju, gdzie nawet rozstaw szyn kolejowych był w każdym z dawnych zaborów inny, nie wspominając o prawie. Potem pokonanie hiperinflacji przez reformę Grabskiego, przy olbrzymiej ofiarności obywateli przekazujących złoto dla zabezpieczenia waluty. Wreszcie konstytucja z 1921 r.
                  Ale później rządy autorytarne, kiedy można było wylądować w odosobnieniu na podstawie decyzji administracyjnej, za samo bycie w opozycji do władzy. Umiejętne kontynuowanie skłócenia z sąsiadami, poza Łotwą i Rumunią. Pewna zależność gospodarcza od Niemiec z powodu Górnego Śląska. Wreszcie pomimo pozornie zabezpieczenia bezpieczeństwa traktatami i sojuszami klęska wrześniowa...

                  Wychodzi na to, że pokojowe wyjście z Układu Warszawskiego i RWPG, gdzie nie byliśmy nigdy traktowani partnersko, nie jest osiągnięciem. Podobnie jak akces do NATO i Unii. Jak przekształcenia w gospodarce, umożliwiające konkurowanie na rynkach światowych nie tylko ceną produktów. Jak rozwój infrastruktury, w części za unijne środki. Wreszcie wielki rozwój szkolnictwa wyższego, dzięki któremu już nie tylko jednostki dorównują kwalifikacjami "starej" Europie.

                  Skoro "zjazdem po równi pochyłej" były lata do ostatnich wyborów, to co niby się poprawiło?

                • Oczywiście, że nie wszystko było perfekcyjne w przedwojennej Polsce. I cieszę się, że w jakiejś części się zgadzamy. Jednakże o jakości zmian w Polsce przed ostatnimi wyborami świadczy najlepiej choćby narastający exodus młodych w większości ludzi na Zachód. Nikt nie opuszcza kraju osiągającego sukcesy i nęcącego optymistycznymi perspektywami. Ja akurat byłem wśród tych ludzi i to w kilku krajach. Mnóstwo przegadanych godzin pokazało mi jak strasznych zniszczeń dokonano w myśleniu Polaków. Oni wszyscy wyjechali w przekonaniu, że to POLSKA ich zgnoiła; że to POLSKA odebrała im szanse na godne życie. Nastąpiło więc zniszczenie wartości POLSKOŚCI. To nie ludzie czy partie doprowadziły ich do wyjazdu ale POLSKA - ich ojczyzna. I kiedy przypominam sobie pokazywane czasem na filmach kolejki młodych chłopaków do punktów werbunkowych na wojnę z bolszewikami to nie mogę też zapomnieć, że po porażce w 1939 roku masy innych młodych Polaków rwały przez pół Europy na Zachód aby móc walczyć za Polskę. Co mamy teraz? Po entuzjazmie 1989 roku - masowe emigracje jako ocena własnej ojczyzny. Nie wiem czy ktokolwiek zdoła odbudować szacunek do polskości w stopniu porównywalnym do tego jaki istniał po kampanii wrześniowej. I to jest strata najcięższa bo jak budować silny kraj bez wiary w jego znaczenie?

                • Twoja wypowiedź trochę przypomina konflikt romantyków z pozytywistami. Jednak diagnoza przyczyn wyjazdów nie do końca jest trafna. Poza tym było kilka fal wyjazdów i różne przyczyny. Kiedy po 1989 państwo przestało reglamentować wydawanie paszportów, a równocześnie występowała jeszcze wielka dysproporcja pomiędzy cenami w Polsce, a zarobkami (nawet najpodlejszymi) na Zachodzie, ludzie wyjeżdżali z przyczyn niemal wyłącznie finansowych. Wtedy bardzo zepsuło to opinię o Polakach, bo kojarzyli się tam z ulicznymi pokątnymi handlarzami, pracownikami na czarno wykonującymi najpodlejsze prace, prostytucją i światem przestępczym. Późniejsze fale wyjazdów obejmowały już wykwalifikowanych pracowników, znających języki obce i pracujących legalnie, w ramach limitów. Z tej grupy część już wróciła z zarobionym kapitałem, aby prowadzić działalność w Polsce. Do tego momentu praca za granicą nie miała istotnego wpływu na rynek pracy. No i ostatnia fala wyjazdów, po wejściu do Unii i wprowadzeniu swobody przepływu siły roboczej. Tu nastąpiło zachwianie równowagi w pewnych zawodach, zwłaszcza budowlanych i medycznych. Ale równocześnie coraz więcej miejsc pracy w Polsce było efektem inwestycji zagranicznego kapitału, a zarobki rosły (szybciej niż ceny). Obecnie względnie dobra sytuacja na rynku pracy (spadek bezrobocia, oczywiście nie we wszystkich zawodach i rejonach) też jest efektem wyjazdów do pracy za granicę. Równocześnie do kraju płyną pieniądze zarobione za granicą, co podnosi popyt wewnętrzny i przyczynia się do rozwoju przedsiębiorczości.
                  Połowę mojego życia stanowią czasu PRL-u, gdzie panowała sytuacja jak w filmie "Kingsajz" Machulskiego. Władza rościła sobie prawo do decydowania o losach obywateli i zawsze uważała, że wie lepiej czego potrzebują. Ale równocześnie gwarantowała pełne zatrudnienie, mieszkanie po krótszym okresie oczekiwania niż teraz spłaca się kredyt, wczasy, świadczenia socjalne, dotowaną żywność, a nawet dentystę w każdej szkole. Za to emigracja była wtedy traktowana jako zdrada, dlatego paszporty leżały w kasie pancernej i były wydawane jedynie na konkretny wyjazd. Wcale nie było oczywiste, że się go dostanie, a przy zwracaniu trzeba było odbyć rozmowę z SB-kiem (głównie na temat tego jak się zachowywali inni rodacy i co o Polsce mówiono). Władza chciała o obywatelach wiedzieć wszystko i nikomu nie ufała. Kiedy byłem na studiach i potem, gdy miałem iść do wojska, to dzielnicowy chodził po sąsiadach i zbierał ich opinie o moim prowadzeniu się. Wiem o przynajmniej dwukrotnym zainteresowaniu się przez SB moją osobą, a byłem zwykłym człowiekiem. Zmiany ustrojowe i gospodarcze zdjęły tą "rodzicielska opiekę" państwa w zamian za wolność osobistą, konieczność troszczenia się o siebie samego i konkurowania z innymi, również za granicą. Zawsze jest coś, za coś. To nie Polska zapomniała o swoich obywatelach, to czasy się zmieniły. Zmienił się też sposób postrzegania swojej przynależności. Nie jesteśmy w plemieniu A, które musi być skonfliktowane z B i C, wiecznie rywalizując o ziemię, wpływy i prestiż. Też trochę bywałem poza Polską i to jest ogólna tendencja. Typ patriotyzmu, o którym wspominasz, funkcjonował w innych czasach, gdy Polski nie było, lub o przywrócenie której konieczna była walka.

                • Panie Kaczyński pan przestanie świrować na filmwebie :) kociak czeka :)

  • Żenujące są komentarze osób, które nie widziały, nie słyszały - ale już wiedzą, jaki będzie film, kto go pokocha, kto będzie krytykował, komu będzie przeszkadzał... Weź i zacznij obstawiać wyścigi albo grać w lotka, skoro masz dar wieszczenia.
    P.S. Uprzedzając reakcję, zaznaczam - nie jestem członkiem KOD-u, wnukiem żołnierza wermachtu, dzieckiem resortowym a nawet znajomym Piotrowicza. Lubię dobre kino.

  • Obecnie wykleci sa zolnierze LWP. Byli to zolnierze, ktory wychodzili z Zsrr liczac na szanse powrotu do Ojczyzny, szanse na walke z Niemcami o wolna Polske. Chcieli pomscic Polakow, ktorych gnebiono w czasie okupacji. Byli tam takze ludzie z AK. LWP zdobywalo Berlin. Nie walczyli o komunizm w Polsce. A dzis traktowani sa jak zdrajcy lub zwyczajni sie o nich milczy... patrzysz tylko ze swojego punktu widzenia. A jak sie czuja potomkowie zolnierzy armii ludowej? Odroznijmy tez lewactwo typu Tvn, Gw itp ktore jest skrajnie liberalne a nie lewicowe. Zolnierze podziemia komunistycznego prowadzili bezsensowna walke. Tych, ktorzy uciekali przed stalinowskim terrorem rozumiem - tych ktorzy strzelali do zwyklych milicjantow itd - NIE. Warto takze pamietac,ze juz po 1956 zolnierze min AK zostali zrehabilitowani.

  • Zebrałem ile się da, niestety żyjemy w ciemnogrodzie i nikomu nie chce tu ublizac, ale duża część pytanych czy dadzą 50zl ku czci, pamięci poległych odpowiadała że w co ja wierzę, że te pieniądze pójdą na film, czy nie mam Na co ich wydawać itd.Na chodzenie do kina zazwyczaj mi szkoda, ale w tym wypadku z dumą się do niego wybiorę!!

  • Sądzę, że gdyby TYM środowiskom naprawdę zależało by taki film nie powstał, toby nie powstał...

  • Gdyby nie oni to dzisiaj zamiast mówić po Polsku to byśmy mówili po niemiecku albo rusku a nasz władza chce o nich zapomnieć

Zgłoś nadużycie

Opisz, dlaczego uważasz, że ten wpis nie jest zgodny z regulaminem serwisu: