Jeśli uważacie, że miłość bohaterów jest wydumana to ja zupełnie inaczej zrozumialam przekaz


Jeśli uważacie, że miłość bohaterów jest wydumana to ja zupełnie inaczej zrozumialam
przekaz - nieważne jak ta dwójka idealizowała sobie tę "miłość" przez cały okres wojny -
według mnie chodziło o punkt zaczepienia pod postacią miłosći - żeby nie załamać się i nie
zwariować w obliczu wojny i jej okropnieństw człowiek szuka punktu zaczepienia, który będzie
go zagrzewał do boju o własne życie i człwieczeństwo, które bardzo łatwo zatracić, chodzi o
podtrzymanie ludzkich, głębszych uczuć, o cel - im kilka wspólnych chwil urosło do rangi
niewyorażalnego uczucia pod wpływem samotności, bezradności. Uczucie które w sobie
zbudowali było dla nich napędęm do walki o samych siebie - udało im sie zrealizować cel,
przetrwali, spotkali się - już jako zupelnie inni ludzie niż przed wojną, a ich przeżycia i marzenia
sprawiły, że ta miłość stała się realna. Jak dla mnie to nie był film o milości tylko o
okropienstwach wojny, o tym jak człowiek może być dla innego człowieka bestia, o tym jak
traumatyczne przeżycia zmieniają, o tym, że każdy ma bardzo silną wolę życia i przede
wszystkim o tym jak drugi człowiek jest ważny dla drugiego człowieka i ile dobra może
przynieść jeden ludzki gest w stronę potrzebującego. Wystarczy, że zapytamy dziadków,
pradziadków o wojnę - to najgorsze okropnieństwo jakie może być, ale kiedyś ludzie mięli
ideały - teraz mamy wszystko i może dlatego nie potrafimy odnaleźć sensu w filmie, który od
początku do końca ukazuje ludzką naturę i jest wołaniem o lepszy świat.

11

Zgłoś nadużycie

Opisz, dlaczego uważasz, że ten wpis nie jest zgodny z regulaminem serwisu: