Nazwisko Johna Carpentera stało się znane w latach 70. Jego pierwszy krótkometrażowy film "The Ressurection of Bronco Billy" został nawet nominowany do Oscara. Co prawda nagroda miała być przeznaczona dla producenta, ale sam fakt nominacji przyczynił się do tego, że zwrócono na Carpentera uwagę. W 1973 r. zrobił on swój pierwszy film pełnometrażowy "Dark Star", który został bardzo ciepło przyjęty... przez krytykę, a wśród studentów zyskał sobie nawet opinię dzieła kultowego. Kolejny obraz "Assault on Precinct 13" uczynił Carpentera postacią znaną również i w Europie. Jednak prawdziwą sławę przyniósł mu zrealizowany w 1978 r. horror "Halloween". Film kosztował niecałe 300.000 dolarów a przyniósł zysk rzędu 75 milionów dolarów, co uczyniło go jedną z najbardziej dochodowych produkcji w historii kina. Pod koniec lat 70. Carpenter rozpoczął pracę w telewizji, gdzie zrobił min. obraz, który dla wielu miłośników reżysera był prawdziwym zaskoczeniem. Zrealizował mianowicie film opowiadający o życiu Elvisa Presleya. Lata 80. to okres, kiedy gwiazda Carpentera zaczyna przygasać. Mimo kilku niewątpliwych sukcesów kasowych takich jak "Ucieczka z Nowego Jorku", "Rzecz", czy "Christine", jego filmy zyskują coraz słabsze recenzje. Przyczyną tego był fakt, iż reżyser specjalizujący się w filmach o niskim budżecie nie potrafił znaleźć się w czasach, kiedy zaczynają powracać na ekrany wielkie superprodukcje. Efekt grozy, strachu i tajemniczości, który Carpenter uzyskiwał za pomocą ciekawego montażu, muzyki, czy ujęć został zastąpiony przez kosztowne efekty specjalne, które uczyniły poprzednie zabiegi mniej znaczącymi. Lata 90. to próba powrotu reżysera do popularności jaką cieszył się w latach 70. Niestety jak na razie nie przyniosło to znaczących rezultatów.więcej