Recenzja filmu Jurassic World (2015)
Colin Trevorrow

Dinomania 2.0

"Jurassic World" pozostaje dziełem wtórnym, mocno zadłużonym u legendarnego poprzednika. Broni się jednak w kategorii wakacyjnego widowiska wspomagającego trawienie coli i popcornu.
Filmweb sp. z o.o.
Park Jurajski na nowo otwiera podwoje. Większy, wspanialszy i wciąż wyposażony w fatalny system zabezpieczeń. Jest w filmie Colina Trevorrowa scena, gdy pracownik tytułowego przybytku porównuje park z jego pierwszą, zbudowaną na początku lat 90. wersją. Padają zarzuty, że dinozaury wyglądały wtedy bardziej przekonująco, publiczność nie była tak zblazowana, zaś właścicielowi chodziło o coś więcej niż słupki w PowerPoincie i stan konta. Tyrada ma jawnie autoironiczny wydźwięk. Po podobne argumenty sięgnęli przecież fani przeboju Stevena Spielberga, gdy ujawniono plany powstania kolejnej kontynuacji. Niestety, niezły żart nie służy jako wstęp do zdemolowania rządzących serią schematów. Reboot/sequel pozostaje dziełem wtórnym, mocno zadłużonym u legendarnego poprzednika. Broni się jednak w kategorii wakacyjnego widowiska wspomagającego trawienie coli i popcornu.

photo.title

Na czele obsady stoi Chris Pratt jako zaklinacz dinozaurów Owen Grady – poczciwy maczo o aparycji Krokodyla Dundee, który łapie w locie komary i przemawia czule do raptorów. Są też Bryce Dallas Howard w roli zapiętej pod szyję menedżerki rodem z osławionej kampanii społecznej ("zostałam szefową Parku Jurajskiego, nie zdążyłam urodzić dziecka") i Vincent D'Onofrio jako chciwy czarny charakter pragnący wykorzystać gady do niecnych celów. W filmie familijnym nie mogło także zabraknąć rodzeństwa małolatów (Ty Simpkins, Nick Robinson) niepotrafiących znaleźć wspólnego języka z powodu różnicy wieku. Wydawałoby się, że reżyser, który wrażliwości na bohatera uczył się w kinie niezależnym, bez problemu tchnie życie w tę szablonową zbieraninę. Tak się jednak nie stało – nieciekawi ludzie szybko zamieniają się więc w ruchome cele dla pływającej, latającej i człapiącej fauny z imponującym uzębieniem.

Choć wygenerowane w komputerze stwory robią mniejsze wrażenie niż animatroniczny T-Rex z jedynki, na widok ich krwawych popisów wciąż dostaje się dreszczy na plecach i migotania komór sercowych. Jak na debiutanta w Hollywood Trevorrow świetnie radzi sobie z rozbuchaną materią blockbusterów. Najpierw nienagannie buduje napięcie, zwlekając z objawieniem mieszkańców jurajskiego świata. Potem – gdy dinozaury zostają wreszcie spuszczone ze smyczy – bez trudu łączy kino akcji z makabrycznym dreszczowcem. Pewną rękę czuć zarówno w scenach masowych (nalot pterozaurów na przystań) jak i licznych momentach skradania, tropienia bądź brania nóg za pas. Nawet jeśli reżyser nie unika przy tym mniejszych lub większych niedorzeczności (lekcja nr 1: uciekając przed tyranozaurem przez dżunglę, nie zapomnij włożyć szpilek), film do samego końca nie traci energii.

photo.title

Każda dotychczasowa wizyta na wyspach Isla Nublar oraz siostrzanej Isla Sorna niosła ze sobą przesłanie o potędze wartości rodzinnych jak i ostrzeżenie przed wojowaniem z matką naturą. Podobnie jest i teraz, choć tym razem twórcy afirmują życie w stadzie nie tylko na przykładzie ludzi. Jak się okazuje, również dinozaury potrzebują rodziny dla prawidłowego rozwoju emocjonalnego. To jeden z kilku ciekawych pomysłów, które rozmywają się ostatecznie w natłoku cytatów, parafraz i mrugnięć okiem do miłośników pierwszego "Parku". Nieustanne odwoływanie się do chwalebnej przeszłości działa jednak na niekorzyść nowego filmu – wzmaga tylko tęsknotę za oryginałem, uwypukla wrażenie obcowania z imitacją. Nie wierzycie? Posłuchajcie więc soundtracku "Jurassic World" stworzonego przez laureata Oscara Michaela Giacchino. Potem porównajcie go z tematem przewodnim serii, który blisko ćwierć wieku temu temu napisał John Williams. Być może 83-letni kompozytor oraz 68-letni Spielberg są dziś w Hollywood dinozaurami, ale młodzi spece od kina rozrywkowego wciąż wypadają przy nich jak dinusie.
Czy uznajesz tę recenzję za pomocną? 56% uznało tę recenzję za pomocną (360 głosów).
Łukasz Muszyński
ocenia ten film na:
1 10 6/10 niezły

przeczytaj również recenzje użytkowników (8)

zobacz wszystkie