Recenzja filmu Dzienniki motocyklowe (2004)
Walter Salles

Podróż w głąb siebie

Z filmu Waltera Sallesa wyłania się portret szczerego idealisty, który pragnie poznać świat, zainteresowanego przede wszystkim ludzmi i ich życiem. Oglądamy młodego człowieka, o którym wiemy, że ...
Filmweb sp. z o.o.
Z filmu Waltera Sallesa wyłania się portret szczerego idealisty, który pragnie poznać świat, zainteresowanego przede wszystkim ludzmi i ich życiem. Oglądamy młodego człowieka, o którym wiemy, że za kilka lat będzie obalał dyktaturę na Kubie i organizował rewolucję w Kongo, ale nie dowiadujemy się niczego o jego rewolucyjnej przyszłości. Ernesto w "Dziennikach motocyklowych" to pochodzący z zamożnej rodziny student medycyny, który na rozpadającym się motorze nazywanym Ponderosą, wraz z przyjacielem Alberto Granado przemierza Amerykę Łacińską. Wielomiesięczna podróż od Kordoby po Caracas ukształtuje młodych ludzi i na zawsze zmieni ich wyobrażenie o świecie.

Reżyser wykorzystał epizody opisane w „Dzienniku motocyklowym" Ernesto Che Guevary, ubarwił je nieco i tchnął w tę historię ducha, dzięki czemu świetnie czuje się klimat tamtej szalonej wyprawy. W rolę młodego Ernesto wcielił się Gael Garcia Bernal, jeden z najpopularniejszych aktorów młodego pokolenia, którego charyzma sprawia, że oglądamy „Dzienniki motocyklowe" jakbyśmy mieli do czynienia z prawdziwym Guevarą.
Swoją drogą film przypomina dokument. Rozmowy ze zwykłymi ludźmi i głos z offu czytający komentarz do przedstawionych wydarzeń podkreślają autentyczność opowiadanej historii.

Oprócz barwnych obrazków z życia dwóch podróżników, którzy nie bardzo przejmując się brakiem pieniędzy, korzystają z rozmaitych środków transportu i form noclegu, beztrosko popijają wino, flirtują z kobietami, widzimy także nędzę i niesprawiedliwość, która coraz bardziej zaczyna spędzać sen z powiek młodemu Ernesto. Najciekawsza jest jednak zmiana, jaka dokonuje się w ich wnętrzu, jak stopniowo rodzi się w młodym człowieku niezgoda na świat taki, jaki jest, bo po tej wędrówce nic już nie będzie jak kiedyś.

Salles nie zrobił filmu programowo ideologicznego, choć miejscami nie można oprzeć się wrażeniu, że postać Che jest tu idealizowana, kiedy młodzieniec przemywa rany chorym na trąd, przepływa rzekę wpław na znak, że chce być ze słabymi i pokrzywdzonymi, wygłasza w kolonii trędowatych płomienną przemowę, zresztą nagradzaną brawami. Obrazkowość i oczywiste przesłanie tych scen wnosi dawkę niepotrzebnej, trochę naciąganej symboliki, która dźwięczy w filmie nieco sztucznie.

Mimo to „Dzienniki motocyklowe" to kino drogi w niezłym wydaniu zawierające sporą dawkę humoru. To opowieść o ludziach, którzy zanim znajdą swe miejsce w otaczającej rzeczywistości, najpierw próbują ją poznać. Oczom podróżników ukazuje się świat pełen wyzwań, a w młodym Ernesto stopniowo dojrzewa przekonanie, że należy go zmienić.
Czy uznajesz tę recenzję za pomocną? 94% uznało tę recenzję za pomocną (54 głosy).

przeczytaj również recenzje użytkowników (2)