Recenzja filmu Jutro nie umiera nigdy (1997)
Roger Spottiswoode

Wróg - media

Pierce Brosnan świetnie zadebiutował jako 007, a "GoldenEye" z 1995 roku pobił rekordy kasowe wszystkich dotychczasowych części. Następcą Martina Campbella na stołku reżyserskim został Roger ...
Filmweb sp. z o.o.
Pierce Brosnan świetnie zadebiutował jako 007, a "GoldenEye" z 1995 roku pobił rekordy kasowe wszystkich dotychczasowych części. Następcą Martina Campbella na stołku reżyserskim został Roger Spottiswoode i trzeba przyznać, że wyszedł mu rewelacyjny film. Przejdźmy do szczegółów...

Magnat medialny Elliot Carver (Jonathan Pryce), który posiada kontakty z terrorystami i handlarzami bronią, jest ogarnięty żądzą władzy i bogactwa. Marzy o wywołaniu światowego konfliktu. Do akcji wkracza James Bond (Pierce Brosnan). Ma on jedynie 48 godzin, aby zapobiec wybuchowi wojny. Z siedziby Carvera w Hamburgu agent wykrada nuklearny dekoder. Milioner zamierzał go wykorzystać do wystrzelenia rakiety w kierunku Chin w ramach rzekomego odwetu Brytyjczyków za zatopioną fregatę. Wspólniczką Jamesa Bonda zostaje chińska agentka Wai Lin (Michelle Yeoh). Bond kontaktuje się także z byłą kochanką, Paris (Teri Hatcher), która jest teraz żoną Carvera.

Pierce Brosnan po raz drugi podołał zadaniu. Powiem więcej - dla mnie jest lepszy niż w jego debiucie, a także dwóch kolejnych częściach. Widać, że czuje się pewniej w skórze agenta. Jeśli chodzi o głównego antagonistę, Jonathan Pryce aktorsko znokautował wszystkich aktorów występujących w filmie. W jego oczach naprawdę widać szaleństwo i chęć manipulowania światem. Jego postać na pierwszy rzut oka wygląda zupełnie niegroźnie, jest jednak przebiegła i niezwykle inteligentna.

Teri Hatcher (znana większości z serialu "Gotowe na wszystko") jest bez dwóch zdań jedną z najpiękniejszych aktorek występujących w cyklu. Warto zwrócić uwagę na tę postać, zważywszy, że jej finał jest doprawdy zaskakujący. Michelle Yeoh gra za to twardą postać. To równoległa dla Bonda postać - umie posługiwać się bronią, zna sztuki walki, używa gadżetów. Powraca również postać Jacka Wade, znanego widzom z "GoldenEye", która ponownie udanie wprowadza do całości elementy humorystyczne (szkoda, że jego występ jest taki krótki).

Fabularnie, nie można niczego zarzucić. Ciekawie został przedstawiony motyw dominacji mediów na świecie i ich zdolność do manipulowania faktami. Film posiada niesamowite tempo. Od pierwszej do ostatniej minuty nie można się na nim nudzić. Jest tyle akcji, że spokojnie można nią wypełnić kilka filmów. Rewelacyjny teaser, znakomity pościg w Hamburgu czy pogoń helikoptera za uciekającym Bondem i Wai Lin na motorze - są to ociekające emocjami i podnoszące adrenalinę sceny. Są one doskonale nakręcone - świetne zdjęcia, sprawny montaż i dobre efekty pirotechniczne. Bardzo dobrze napisany jest scenariusz. Dialogi nie nudzą, a historia wciąga. Podczas seansu kibicujemy Bondowi, zważywszy, że jest to jedna z jego najtrudniejszych misji. Sam agent zabija w tym odcinku wyjątkowo dużo przeciwników.

David Arnold stworzył jeden z najwybitniejszych soundtracków. Widać, że jest on godnym następcą Johna Barry'ego - najlepszego twórcy muzyki w Bondach. Arnold doskonale połączył klasyczny styl z nowoczesnością, co nie udało się Ericowi Serrze w poprzedniku. Wyszła z tego mieszanka iście rewelacyjna - muzyki słucha się wyśmienicie, a w połączeniu z obrazem daje ona piorunujący efekt. Szkoda, że w późniejszych filmach kompozytorowi nie udało się zbliżyć poziomem do najbardziej udanej partytury, jaką jest bez wątpienia ścieżka z tego filmu. Piosenka tytułowa śpiewana przez Sheryl Crow jest dosyć spokojna, ale ma w sobie to coś, co powoduje, że chce się jej słuchać. Utwór "Surrender" z napisów końcowych napisany przez Arnolda jest równie udany, i do tego bardziej w klimacie Bonda.

"Jutro nie umiera nigdy" to dla mnie bezbłędna część. Przebija nawet poprzednie "GoldenEye" i jest to najlepszy film z Brosnanem. Odniósł nawet większy sukces niż wyżej wymieniony film. Seria zaczęła mieć jednak tendencję do robienia coraz słabszych odsłon...
Czy uznajesz tę recenzję za pomocną? 65% uznało tę recenzję za pomocną (26 głosów).
robert2207
ocenia ten film na:
1 10 9/10 rewelacyjny