Recenzja filmu Konklawe (2006)
Christoph Schrewe

18 gniewnych kardynałów

Papież Aleksander VI, czyli Rodrigo Borgia jest postacią doskonale znaną każdemu, nawet osobom, które specjalnie nie interesują się historią. Uznawany za najgorszego przywódcę Kościoła w ...
Filmweb sp. z o.o.
  • recenzja kinowa Konklawe (2006)
Papież Aleksander VI, czyli Rodrigo Borgia jest postacią doskonale znaną każdemu, nawet osobom, które specjalnie nie interesują się historią. Uznawany za najgorszego przywódcę Kościoła w historii, ojciec owianych złą sławą Cezara i Lukrecji Borgiów, przez Mario Puzo, autora głośnej powieści "Rodzina Borgiów", postrzegany był wręcz jako pierwowzór szefa mafii. Na ekrany naszych kin wchodzi właśnie film opowiadający o młodości niesławnego papieża.

Rok 1458. Po śmierci Kaliksta III w Rzymie spotyka się 18 kardynałów by podczas konklawe wybrać spośród siebie nowego papieża. Wśród nich jest niespełna 27-letni Rodrigo Borgia, który swoje stanowisko i wpływy zawdzięczał zmarłemu zwierzchnikowi kościoła. O głosy zebranych zabiegają wpływowy i bogaty Francuz Guillaume D'Estouteville oraz skromny i podkreślający duchowy aspekt swojego kapłaństwa humanista Eneasz Sylwiusz Piccolomini. Dla Rodrigo, opowiedzenie się po właściwej stronie oznacza utrzymanie przywilejów, a nawet zachowanie życia w pełnym intryg i przemocy XV-wiecznym Kościele.

"Konklawe" jest próbą opowiedzenia o wydarzeniach towarzyszących wyborze Piccolominiego na papieża. I choć Pius II pozostawił po sobie pamiętniki opisujące dokładnie zarówno jego życie jak i owo historyczne konklawe, producent filmu Bill Niven podkreśla, że fabuła obrazu jest fikcyjna.

Jeden z czytelników serwisu imdb.com określił "Konklawe" mianem XV-wiecznej wersji "Dwunastu gniewnych ludzi". I aczkolwiek porównanie to jest nieco przesadzone wiele w nim racji. Większość akcji filmu rozgrywa się w zamkniętym pomieszczeniu, w którym dwa razy dziennie odbywają się głosowania. Pomiędzy nimi dwaj najpewniejsi kandydaci do tronu papieskiego starają się przeciągnąć na swoją stronę jak największą liczbę zwolenników - przekupstwem, perswazją, stanowiskami, a nawet obietnicami zorganizowania krucjaty.

Reżyser Christoph Schrewe przedstawił w swoim filmie niezwykle niepochlebny wizerunek kościoła katolickiego, choć - co trzeba przyznać - nie odbiegający od faktów. Rodrigo nie kryje swojego związku z piękną Vanozzą Cattanei, D'Estouteville bez wahania wręcza pokaźne łapówki swoim poplecznikom, a młodemu Borgii mówi wprost, że od jego decyzji może zależeć jego życie. A kiedy obrady się przeciągają jeden z młodych kardynałów nawołuje pozostałych by wreszcie zdecydowali się na jednego z kandydatów, gdyż on chce już wyjść na zewnątrz i "ulżyć swoim zbolałym jajcom". Być może niektórym widzom może się to wydać przesadzone, ale pamiętajmy, że Eneasz Sylwiusz Piccolomini, mówiący do swoich towarzyszy "wybierzmy kogoś, kto wierzy w boga", sam był ojcem dwojga dzieci i autorem popularnej komedii erotycznej "Chryzis".

Dobrze napisane dialogi i ciekawie zarysowani bohaterowie odtwarzani przez doświadczonych, choć niekoniecznie bardzo popularnych, aktorów czynią z "Konklawe" solidną produkcję, która jednak nie potrafi ukryć, że powstała za bardzo niewielkie pieniądze. Obraz Schrewe'a ma bardzo teatralny, wręcz klaustrofobiczny charakter, i choć twórcy przygotowali na potrzeby realizacji między innymi setki kostiumów, oglądając film nie mamy wątpliwości, że 3 miliony dolarów to stanowczo za mało, jak na tego rodzaju przedsięwzięcie.
Czy uznajesz tę recenzję za pomocną? 88% uznało tę recenzję za pomocną (17 głosów).
o