Recenzja filmu Dobry rok (2006)
Ridley Scott

Człowiek dojrzewa jak wino

Ridley Scott tym razem zaprasza nas do Prowansji, stolicy francuskich winiarni, słynących z dobrych roczników. Pytanie, jakie należałoby w tym miejscu postawić, czy jest ona atrakcyjna dla ...
Filmweb sp. z o.o.
  • recenzja kinowa Dobry rok (2006)
Ridley Scott tym razem zaprasza nas do Prowansji, stolicy francuskich winiarni, słynących z dobrych roczników. Pytanie, jakie należałoby w tym miejscu postawić, czy jest ona atrakcyjna dla wszystkich? Dla dziecka spędzającego tam wakacje, niewątpliwie tak, tym bardziej, jeśli towarzyszy mu ekscentryczny wujek (Albert Finney). Gorzej, gdy z dziecka wyrasta młody yuppie goniący za sukcesem i ubóstwiający ryzyko na każdym kroku.

W roli Skinnera, największego rekina spośród maklerów giełdowych znad Tamizy, wystąpił Russell Crowe. Nie jest to mój ulubiony aktor, ale trzeba przyznać, że w swojej roli się sprawdził. Skinner jest pazerny i ambitny. Wiadomość o śmierci wuja jakoś nie wywołała u niego uczucia smutku. Bardzo szybko przechodzi do pytania o wartość spadku. W sprawach damsko męskich nie bawi się w ceregiele i rozważania moralne. Zastanawia się krótko, czy we Francji przespanie się z kuzynką jest legalne czy nie. Skinner przy swoim zarozumialstwie posiada duże poczucie humoru, co sprawia, że wypada czarująco. Interesuje się kobietami. Jest bacznym obserwatorem i miłośnikiem długich, zgrabnych nóg niepozostający w stałym związku. W Prowansji pod wpływem wspomnień, nasuwających się podczas sprzątania domu i odnajdywania znajomych rzeczy z dzieciństwa, dokonuje się w nim pewna przemiana. Po raz pierwszy w życiu uświadamia sobie, kogo w życiu kochał.

Ridley Scott łamie stereotypy komedii romantycznej. Kobieta, którą Skinner naprawdę się interesuje, po jednej nocy wymyka się po angielsku. Fabuła zaskakuje. Widz ma w pewnym momencie wrażenie, że zakończenie również nie będzie przewidywalne.

Oprócz Crowe w filmie spotkamy kilku mniej znanych aktorów, takich jak Marion Cotillard jako Fanny czy Didier Bourdon jako zaufany winiarz Francis Duflot, bez których trudno wyobrazić sobie filmu. Nie zapominając o Albercie Finneyu w roli wujka Henry'ego.

Zdjęcia Philippe Le Sourd oddają urokliwość Prowansji. Te same miejsca oglądamy o przeróżnych porach i za każdym razem mamy wrażenie, jakbyśmy poznawali te okolicę od nowa.

"Dobry rok" przypomina pod wieloma względami "Pod słońcem Toskanii". Obie historie opowiadają o ludziach po 30-tce, w życiu których zachodzą poważne zmiany, takie jak bolesny rozwód czy wizja pokaźnego spadku. Bohaterowie tych filmów to mieszkańcy wielomilionowych metropolii. Wyjeżdżają na prowincję, każde z innego powodu, zamieszkują stare, zabytkowe domy wśród pól winogron i odnajdują samych siebie. Początkowo ani Frances z "Pod słońcem Toskanii", ani Skinner z "Dobrego roku" nie planują tam zostać. Jednak remontując domy, zdają sobie sprawę, że to ich miejsce na ziemi. Człowiek jest jak wino, dojrzewa z wiekiem i po latach poszukiwań odnajduje swój dom i zapuszcza korzenie.

"Dobry rok" można by zakwalifikować do wielu gatunków filmowych. Odnajdziemy tu komedię romantyczną, elementy dramatu, filmu obyczajowego. Jeśli oczekujecie zmysłowych scen erotycznych, przeładunku emocjonalnego, to się mylicie. Wszystko jest jednak tak wyważone i nie ociera o kicz czy przesadę. Dla każdego widza!


Iga Sypek
Czy uznajesz tę recenzję za pomocną? 75% uznało tę recenzję za pomocną (4 głosy).

przeczytaj również recenzje użytkowników (5)

zobacz wszystkie
o