Recenzja filmu Harry Angel (1987)
Alan Parker

Faust

"Harry Angel" gościł na naszych ekranach wiele lat temu i z racji młodego wieku nie miałem okazji obejrzeć na dużym ekranie. Później udało mi się "załapać" na seans telewizyjny, który jednak ...
Filmweb sp. z o.o.
"Harry Angel" gościł na naszych ekranach wiele lat temu i z racji młodego wieku nie miałem okazji obejrzeć na dużym ekranie. Później udało mi się "załapać" na seans telewizyjny, który jednak kończył się późno w nocy i przyznam się szczerze, że pod koniec projekcji ledwo już patrzyłem na oczy. Z radością przyjąłem zatem wiadomość, że film ukazał się w naszym kraju w ekskluzywnej serii QDVD. Wreszcie mogłem go obejrzeć nie tylko w doskonałej jakości, ale również w godzinach, które mi odpowiadają.

Tytułowy Harry Angel jest nowojorskim prywatnym detektywem, który w 1955 roku zostaje wynajęty do odnalezienia zaginionego przed laty Johnny'ego Favorite'a, niegdyś popularnego piosenkarza. Zleceniodawcą jest tajemniczy Louis Cyphre twierdzący, iż Johnny nie wywiązał się z podpisanego z nim przed laty kontraktu.
Harry rozpoczyna śledztwo, ale bardzo szybko orientuje się, że sprawa nie będzie należała do najprostszych. Kolejne osoby, które mogłyby wiedzieć coś na temat Favorite'a giną w tajemniczych i makabrycznych okolicznościach, a niewinna z początku sprawa zmienia się w koszmar.

"Harry Angel" Alana Parkera jest jednym z tych filmów, które oglądać po można wielokrotnie. Nawet kiedy poznamy już jego zakończenie (a to jest niesamowite) możemy bez końca doń powracać rozkoszując się smaczkami ukrytymi w scenariuszu, niepowtarzalnym klimatem, wspaniałą muzyką i doskonałym aktorstwem.

Film jest doskonałym połączeniem klasycznego czarnego kryminału z satanistycznym horrorem. Fabułę ma typowo kryminalną. Podobnie jak Philip Marlowe z powieści Chandlera detektyw zostaje wynajęty do rozwiązania zagadki, ale ta okazuje się być znacznie bardziej skomplikowana niż się wydawało na początku. Kolejni świadkowie giną, a każda zbrodnia jest bardziej makabryczna niż poprzednia. Kiedy na jaw wychodzi, iż Johnny Favorite parał się czarną magią i znał kapłanów voodoo życie detektywa staje się koszmarem, z którego nie ma ucieczki.

Wizualnie "Harry Angel" bezpośrednio nawiązuje do filmów "noir". Mroczny, duszny klimat jaki uzyskano dzięki nastrojowym zdjęciom doskonale pasuje do przerażającej opowieści. Atmosferę tę potęguje jeszcze muzyka Trevora Jonesa ze wspaniałymi saksofonowymi solówkami w wykonaniu Courtneya Pine'a.
Muzyka jest jednym z największych atutów filmu. Obok kompozycji Jonesa na ścieżce dźwiękowej znalazły się takie standardy jak "Honey Man Blues" Besse Smith, "Sunny Land" Johna Lee Hookera oraz "Rainy Rainy Day" Brownie McGhee. Ten ostatni gra również niewielką rolę w filmie, którą udowadnia, że był nie tylko jednym z najlepszych stylistów powojennego bluesa elektrycznego i country bluesa, ale również utalentowanym aktorem.

Osobny akapit należy poświęcić aktorom odtwarzającym główne role w obrazie. W tytułową postać wcielił się popularny w latach 80. Mickey Rourke, który w "Harrym Angelu" stworzył jedną z najlepszych kreacji w swojej karierze. Brudny, nieogolony i ogólnie "wymięty" Rourke nie tyle zagrał postać detektywa, co wręcz "stał się nim" na planie filmowym.
Partneruje mu jeden z najwybitniejszych aktorów współczesnego kina - Robert De Niro, który odtwarza niewielką, acz niezwykle istotną dla całej opowieści rolę Louisa Cyphre'a. Z długimi włosami i paznokciami oraz nieodłączną laseczką w ręku wygląda nie tylko demonicznie, ale również przypomina swojego ulubionego reżysera Martina Scorsese.

Po włożeniu płytki do czytnika i obejrzeniu (niestety, nie można ich przewinąć) kolekcji spotów reklamowych ("Gala", Interia itp.) naszym oczom ukazuje się klimatyczne menu, z poziomu którego możemy poruszać się po materiałach zawartych na krążku.

Dźwięk filmu zapisano w formatach DTS ES i DD 5.1. Nie zabrakło również polskich napisów, a wszystkie dodatki - jak na serię QDVD przystało - zostały opatrzone polskim lektorem.
Jakość obrazu i dźwięku jest bez zarzutu. Obraz jest ostry i wyraźny. Złego słowa nie można powiedzieć również na tamat ścieżki dźwiękowej, której brzmienie jest bez zarzutu.

Na płycie nie zabrakło ciekawych dodatków, z których na największą uwagę zasługuje towarzyszący projekcji komentarz reżysera Alana Parkera (z polskim lektorem). Parker - jak wynika z komentarza - nie należy do osób gadatliwych i niekiedy milknie na całe minuty, ale też w swoich wypowiedziach koncentruje się na rzeczach najważniejszych i nie nuży ani przez chwilę.
Ponadto na krążku znajdziemy informacje na temat aktorów i reżysera (tekstowe i w formie filmowej), zwiastun filmu, trailery promujące inne tytuły QDVD jak również kilka scen z planu i galerię zdjęć.
W dziale "Jak powstawał film" obejrzeć możemy trzy krótkie dokumenty, z których dwa poświęcone są obrzędom voodoo i ich filmowaniu a trzeci stronie plastycznej filmu. Waszej uwadze polecam również krótki, acz ciekawy wywiad z Alanem Parkerem.

"Harry Angel" to moim zdaniem najciekawsza premiera QDVD tego miesiąca. Doskonały i nieźle wydany film stanie się ozdobą każdej domowej wideoteki.
Czy uznajesz tę recenzję za pomocną? 79% uznało tę recenzję za pomocną (117 głosów).

przeczytaj również recenzje użytkowników (1)