Recenzja filmu Snowpiercer: Arka przyszłości (2013)
Joon-ho Bong

Jedzie pociąg z daleka

Czym jest tytułowy Snowpiercer? W niedalekiej przyszłości ludzie, pragnąc zapanować nad efektem cieplarnianym, wysyłają w przestrzeń kosmiczną specjalne urządzenia, których zadaniem ma być lekkie ...
Filmweb sp. z o.o.
Czym jest tytułowy Snowpiercer? W niedalekiej przyszłości ludzie, pragnąc zapanować nad efektem cieplarnianym, wysyłają w przestrzeń kosmiczną specjalne urządzenia, których zadaniem ma być lekkie ochłodzenie klimatu. Jednakże coś idzie nie tak i Ziemię ogarnia totalne zlodowacenie. Brakuje tylko Scrata i jego orzeszka wprost z "Epoki lodowcowej". Wtem z pomocą ludzkości idzie niejaki Wilford. Konstruktor, bogacz, miłośnik pociągów. Snowpiercer okazuje się pociągiem z przeogromną liczbą wagonów. Pojazd ten jest perpetuum mobile, napędzanym przez reaktor znajdujący się w lokomotywie. Jak sama nazwa wskazuje, jest "łamaczem śniegu", śniegu którego wykorzystuje się do pozyskania wody. Snowpiercer to cud techniki, jaki spadł ludzkości niczym dar z nieba. Każdy wagon w nim odpowiedzialny jest za konkretną funkcję, np. zaopatrzeniową, wypoczynkową czy edukacyjno-rozrywkową. Wszystkie zaś tworzą jeden ogromny ekosystem. Mówię Wam, to robi ogromne wrażenie.


W pociągu panuje podział na klasy społeczne. Począwszy od lokomotywy, w której żyje Wilford, zwany wybawcą. Im bliżej końca, tym klasa społeczna jest niższa. Końcowe wagony pociągu, tzw. ogon, zamieszkują najbiedniejsi, plebs. Warunki, w jakich żyją, do złudzenia przypominają te z obozów koncentracyjnych. Nietrudno się więc domyślić, że owa biedota planuje bunt, powstanie, rewolucję, jak zwał tak zwał. Mają oni najzwyczajniej w świecie dość warunków bytu, w tym "posiłków", czyli tabliczek, galaretopodobnych batonów proteinowych. Od słowa tylko krok dzieli ich do czynów.

Na czele buntu staje Curtis (Chris Evans). Prowadzi on za sobą grupę rebeliantów, która po drodze stawić musi czoła przeróżnym przeszkodom, głównie wojsku Wolforda, które to jest znacznie lepiej uzbrojone. Po drugiej stronie barykady stoi Mason (Tilda Swinton). Paskudne babsko myślące tylko o swoim dobrze i propagujące hasełka ku czci wybawiciela ludzkości, Wilforda. Prawą ręką Curtisa okazuje się Edgar (Jamie Bell). Tę parę bohaterów łączy pewna przerażająca historia z przeszłości. Mogę Was zapewnić, że Curtisa po drodze do lokomotywy spotka wiele niespotykanych wydarzeń.


Pod względem technicznym "Snowpiercer" prezentuje się całkiem dobrze. W dobrym stylu udaje wakacyjny blockbuster, którym - powiedzmy sobie szczerze - nie jest. Reżyser stawia w tym przypadku na treść, nie na formę. Na próżno doszukiwać się tutaj wybuchów czy innych zapierających dech w piersiach efektów specjalnych. Ale spokojnie, film jest przyjemny dla oka. Bong stworzył według mnie kameralne science fiction z elementami polityczno-wojennymi. Najprościej mówiąc, to odzwierciedlenie otaczającego nas świata. I w tym tkwi siła tej produkcji. Świetna obsada, ciekawa fabuła oraz surowy postapokaliptyczny klimat sprawiają, że "Snowpiercera" ogląda się z czystą przyjemnością, a jednocześnie z uczuciem przerażenia i obawą przed wizją przyszłości, jaką prezentuje nam ten film.
Czy uznajesz tę recenzję za pomocną? 48% uznało tę recenzję za pomocną (65 głosów).
flake
ocenia ten film na:
1 10 8/10 bardzo dobry

przeczytaj również recenzje użytkowników (1)

o