Recenzja filmu Ja wam pokażę! (2006)
Denis Delić

Judyta powraca

Na powrót nowego wcielenia polskiej Bridget Jones nie trzeba było długo czekać. 1,6 mln widzów, którzy wybrali się do kina na "Nigdy w życiu" to cyfra nie do przecenienia. Trio Ryszard Zatrorski, ...
Filmweb sp. z o.o.
Na powrót nowego wcielenia polskiej Bridget Jones nie trzeba było długo czekać. 1,6 mln widzów, którzy wybrali się do kina na "Nigdy w życiu" to cyfra nie do przecenienia. Trio Ryszard Zatrorski, Ilona Łepkowska i Tadeusz Lampka od razu napomykało o kontynuacji przygód Judyty. Niestety, w wyniku rozmaitych nieporozumień cały projekt posypał się zanim na dobre się nad nim pochylono. W efekcie i ku zaskoczeniu fanów bestsellerowej prozy, nad kolejną książką Katarzyny Grocholi pracę rozpoczęła zupełnie nowa ekipa.

Za kanwę scenariusza posłużyła trzecia, a nie druga, część trylogii "Żaby i anioły", a parę romantycznych kochanków Danutę Stenkę i Artura Żmijewskiego zastąpili Grażyna Wolszczak i Paweł Deląg. Za kamerą stanął Denis Delić, scenariusz napisała Katarzyna Grochola wspólnie z Cezarym Harasimowiczem.
Nie da się ukryć, że zmienianie w kontynuacji znanego przeboju aktorów grających główne role to operacja ryzykowna. Powiodła się umiarkowanie, w tym sensie, że to wcale nie aktorzy położyli ten film. Grażyna Wolszczak stanęła na wysokości zadania, Pawła Deląga trudno krytykować, bo do grania miał naprawdę niewiele.

Katarzyna Grochola zdradza, że widziała "Ja wam pokażę" 22 razy. Naprawdę wystarczy obejrzeć raz, żeby zorientować się, że mamy do czynienia ze zlepkiem scen pozbawionych jakiegokolwiek napięcia. Trudno oprzeć się wrażeniu, że na siłę próbowano zrobić film z książki, która średnio się nadaje do przeniesienia na ekran, bo zwyczajnie prawie nie ma w niej wydarzeń.

Judyta (piękna Grażyna Wolszczak) znalazła wreszcie mężczyznę marzeń. Oprócz tego ma wspaniały dom, psa, kota, udaną córkę (Maria Niklińska) i ciekawą pracę. Biega roznegliżowana, stale coś przypala, tuli ukochane zwierzęta, zajada jogurty znanej firmy i tęskni za ukochanym, który wyjechał na stypendium do USA, skąd coraz rzadziej przysyła maile. Samotność Judyty wykorzystuje jej były mąż (Cezary Pazura), próbując odbudować nieelegancko zerwaną w pierwszej części relację rodzinną.

Niestety sam opis fabuły brzmi ciekawiej, niż to co oglądamy na ekranie. Po prostu nic się nie dzieje - jak mówił inżynier Mamoń. Wszystko toczy się według schematu - ona go kocha, on ją też, pojawiają się problemy, ale wielka miłość pokonuje wszystkie przeszkody. Tyle że tu zupełnie nie ma czym tego schematu wypełnić, bo problem, z jakim zmagają się bohaterowie jest sztuczny. Śladową intrygę dodatkowo przygniatają niepotrzebne dłużyzny. Sceny, w których zrozpaczona Judyta głaszcze kota, niestety niewiele wnoszą do filmu.

Biorąc pod uwagę, że "Ja wam pokażę" jest komedią, to zabawnych scen jest tu jak na lekarstwo. Gdyby nie Cezary Pazura i niezawodny duet Marta Lipińska i Krzysztof Kowalewski, nie roześmiałabym się ani razu. Problem w tym, że niektóre dowcipy słowne w stylu "czy moja wiertarka może wrócić do twojej lodówki" (w powieści zamiast do lodówki jest do szafy) brzmią zabawnie, pod warunkiem, że się je wyrwie z kontekstu. W konstrukcji filmu ten rodzaj gier językowych zupełnie się nie sprawdza.
Całość ilustruje męcząca ścieżka dźwiękowa autorstwa Piotra Rubika, zupełnie niepasująca do komediowej fabuły. Sceny kręcone "z lotu ptaka" w połączeniu z tymi rytmami są być może ciekawym pomysłem, ale raczej nie do wykorzystania w tym filmie.

"Nigdy w życiu" krytykowano między innymi za nadmierną bajkowość, brak realizmu i przesadnie białe zęby bohaterów. Sielankowy świat pozostał i jakoś nie razi, tyle tylko, że to świat kompletnie pusty, nieciekawy i pozbawiony charakteru. Z ekranu wieje nudą, więc nie wiem, czy tym razem ktokolwiek na będzie zwracał uwagę na zęby.

Film Ryszarda Zatorskiego, mimo utyskiwań krytyków, okazał się wielkim przebojem. Niewykluczone, że i tym razem sytuacja się powtórzy, a publiczność, nie przejmując się opiniami pismaków, pobiegnie do kin. Niestety, zawieść mogą się nawet najbardziej zagorzali wielbiciele książek Katarzyny Grocholi.
Czy uznajesz tę recenzję za pomocną? 89% uznało tę recenzję za pomocną (38 głosów).