Recenzja filmu Mechanik (2004)
Brad Anderson

Mechaniczny koszmar

Gdzie jest granica pomiędzy jawą a snem? Czym jest nasze życie - czy jest ono tym, co śni czy też tym, co wyśnione? Powiedz, co byś zrobił, gdybyś nie mógł spać? Czy zdołałbyś zapanować nad snem, ...
Filmweb sp. z o.o.
  • recenzja kinowa Mechanik (2004)
Gdzie jest granica pomiędzy jawą a snem? Czym jest nasze życie - czy jest ono tym, co śni czy też tym, co wyśnione? Powiedz, co byś zrobił, gdybyś nie mógł spać? Czy zdołałbyś zapanować nad snem, który nie przychodzi do ciebie, ale cię nawiedza?

Brad Anderson przenosi widza w oniryczny świat stworzony przez Trevora Reznika. Pozbawiony jest sennych marzeń czy wyśnionej baśniowej krainy. Przypomina on raczej koszmar człowieka uwięzionego przez własne myśli.

Postać Trevora została wykreowana na wzór Edwarda Muncha - ekspresjonisty znanego z "Krzyku", Raskolnikowa ze "Zbrodni i kary" czy też Józefa K. błądzącego po Pradze w książce "Proces". Dramat człowieka uwięzionego przez wyrzuty sumienia polega na tym, że nie tylko nie potrafi zasnąć, ale przede wszystkim czuje się zagrożony, pozostając sam w świecie przypominającym miasto, jakie opisał Bruno Schulz w "Sklepach cynamonowych" - przestrzeń niespokojną, i odrzucającą głównego bohatera, nie przyjmującą jego osoby i niechętnej by ją zaakceptować. Trevor stara się rozszyfrować, kim są ludzi jego otaczający, co robią i czemu nie dają mu spokoju. Ze strzępów informacji z poprzedniego dnia stara się powiązać fakty, jednak wszystko prowadzi w ślepy zaułek.

Reznik staje twarzą w twarz ze swymi demonami. Początkowo jest w stanie zapanować nad nimi, później jednak całość go przerasta. Skumulowane przeżycia i odczucia urzeczywistniają się, stają się namacalne i tak pewne siebie, iż Trevor nie potrafi nad nimi zapanować i pochłaniają go coraz bardziej.

W roli głównej widzimy już nie umięśnionego Bale'a, który w "Equilibrium" potrafi obezwładnić niemal każdego. Heros staje się słabym człowiekiem, niemożliwym wręcz do odróżnienia od swego własnego cienia. Rola wymagała ogromnego poświęcenia i stworzenia nie tyle postaci, co jej odczuć i emocji. Bale stworzył cień bohatera. Przerażenie i strach; opuszczenie i samotność. Strach towarzyszący Reznikowi udziela się widzowi, nie pozwala poczuć mu się bezpiecznie. Nagle otaczająca rzeczywistość staje się tak mroczna, jak noce Trevora i męcząca jak jego codzienne czynności. Wbrew tej ciężkiej rutynie dnia, jakiej poddawany jest Trevor, widz wcale nie czuje się zmęczony, owszem, czuje cały ciężar kolejnego dnia i przygnębienie towarzyszące tytułowemu maszyniście (choć nie jest to czynność, jaką się on zajmuje).

Twórcy filmu odwołali się do podstawowego i pierwotnego strachu człowieka - do tego, co nieznane i niewidoczne. Całość dopełnia mroczny świat oraz muzyka. Pozornie spokojna nie pozwala na wzrost napięcia. Stale wzmaga i nie pozwala opaść. Daje poczucie zagubienia i osłupienia. Po filmie człowiek zaczyna zastanawiać się, czym tak naprawdę jest to, co jest wokół nas, kim są ludzie których znamy. Kim sami jesteśmy... Swoiste katharsis, jakiego doświadcza Reznik, przechodzi na widza i daje to, czego i główny bohater i sam widz potrzebuje - ulgę i spokój.

Mrok, ciemność, cień, są prawdziwym obliczem strachu. To nie potworów się boimy, ale tego, czego nie możemy dostrzec. Wtedy ożywa w nas to, co jest naszym piętnem. Dla Trevora są to wyrzuty sumienia - a dla Ciebie, czym one są...?
Czy uznajesz tę recenzję za pomocną? 73% uznało tę recenzję za pomocną (56 głosów).
Cephei
ocenia ten film na:
1 10 9/10 rewelacyjny

przeczytaj również recenzje użytkowników (3)