Recenzja filmu W starym, dobrym stylu (2017)
Zach Braff

Ocean's 80

Sednem "W starym, dobrym stylu" jest widzowska wygoda i frajda. Frajda przebywania w towarzystwie aktorów, którzy mimo ósmego krzyżyka na karku – a może właśnie dzięki niemu –czują się w swoich ...
Filmweb sp. z o.o.
Jest Michael Caine, jest otwierający film napad na bank, jest wrażenie déjà vu. Czy to powtórka z "Mrocznego Rycerza"? Gdyby za kamerą "W starym, dobrym stylu" stanął Christopher Nolan, byłaby to nie lada niespodzianka. Ale Zach Braff też nie wydaje się instynktownym wyborem. Aktor-reżyser kojarzy się przecież głównie z historiami o spóźnionym dojrzewaniu jakichś dwudziesto- ("Powrót do Garden State") czy trzydziestolatków ("Gdybym tylko tu był"). Z drugiej strony jednak jego zasiedziali w skorupie "slackerskiego" spleenu, leniwie depresyjni bohaterowie zawsze byli starzy duchem. Może nie powinno więc dziwić, że tym razem Braff odwrócił wektor dojrzewania i opowiedział o emerytach próbujących odnaleźć w sobie młodzieniaszków. 

photo.title

Oczywiście to właśnie obecność Braffa za kamerą jest największym – i prawdopodobnie jedynym – zaskoczeniem, jakie przynosi "W starym, dobrym stylu". Tytuł mówi wszystko: stary, dobry styl – czyli bez niespodzianek. Michael Caine z jego brytyjską ogładą, Morgan Freeman z fasonem mędrca i Alan Arkin z nowojorskim akcentem – trzy gwiazdy bawią się tu po prostu swoimi emploi. Aktorzy może nieco bardziej niż zwykle ogrywają ograniczenia swoich starzejących się ciał, ale z grubsza grają naszych (hmm) starych znajomych. O to chodzi, musimy się w ich towarzystwie poczuć jak w domu, żeby pójść za nimi jak w dym, kiedy postanowią wkroczyć na drogę przestępstwa. 

Oto bowiem trzech emerytów traci oszczędności wskutek korporacyjnych machinacji. Joe (Caine), Willie (Freeman) i Albert (Arkin) przędą cienko nawet, gdy emerytury spływają na ich konta. Nagła blokada dopływu gotówki grozi więc katastrofą: utratą zdrowia, dachu nad głową i jako takiego komfortu życia. Podczas felernej wizyty w banku Joe jest jednak świadkiem napadu rabunkowego i doznaje olśnienia: co nam fiskalna przemoc wzięła, odbierzemy – nie tyle szablą, co skokiem na bank. Scenarzysta Theodore Melfi, autor m.in. "Mów mi Vincent", gładko łączy tu dwa tryby narracyjne: słodko-gorzką komedię o plusach i minusach jesieni życia oraz rasowy heist movie. Cały numer bierze się ze zderzenia dojrzałej flegmatyczności bohaterów z dynamizmem konwencji – poza tym sprawa rozgrywa się w myśl znajomego schematu. Nikt nie obiecywał nam więcej, więc nic w tym złego.

photo.title

Czuć tu oczywiście autorski odruch społecznego sumienia, próbę przepracowania traumy amerykańskiego systemu emerytalnego i tamtejszej służby zdrowia. Jeden z podglądanych przez Joego rabusiów wypowiada wprost credo filmu: "miernikiem jakości danego społeczeństwa jest to, jak dba ono o swoich starszych". Cóż, Ameryka wydaje się nie zdawać egzaminu, ewidentnie nie jest krajem dla starych ludzi. Ból tej obserwacji jest szczególnie dotkliwy, gdy ofiarą machiny padają sympatyczni filmowi staruszkowie Caine, Freeman i Arkin. Ironia sytuacji polega jednak na tym, że jedyny sposób naprawienia sytuacji, jaki przychodzi im do głowy, też jest na wskroś amerykański. Rabujący bank emeryci przypominają przecież w równym stopniu Robin Hooda, co hulających po Dzikim Zachodzie kowbojów. 

Wymiar socjopolitycznej refleksji to jednak zaledwie przypis. Sednem "W starym, dobrym stylu" jest widzowska wygoda i frajda. Frajda przebywania w towarzystwie aktorów, którzy mimo ósmego krzyżyka na karku – a może właśnie dzięki niemu –czują się w swoich skórach niezwykle komfortowo. Którzy nic już nie muszą i tym "nicniemuszeniem" uspokajają, dając nadzieję, że są zalety podeszłego wieku. Frajda obcowania z czymś znanym na pamięć, ale pewnym i świadomym siebie. Efekt? Heist movie jak się patrzy: z nerwówką przygotowań, skoku i policyjnej pogoni. Komedia jak trzeba: z chemią między bohaterami, żartami, które bawią, oraz ciepłym przesłaniem. Bez napinki i sprawnie. W starym, dobrym stylu.
Czy uznajesz tę recenzję za pomocną? 84% uznało tę recenzję za pomocną (63 głosy).
Jakub Popielecki
ocenia ten film na:
1 10 6/10 niezły

przeczytaj również recenzje użytkowników (1)