Odlot

autor: Łukasz Muszyński (Muszynski)   |    |   Jak wytresować smoka (2010) recenzja kinowa
84%

uznało tę recenzję za pomocną
(207 głosów).

Czy uznajesz tę recenzję za pomocną?
"Jak wytresować smoka" jest bardzo nietypową jak na DreamWorks animacją. Począwszy od pamiętnego "Shreka" wszystkie produkcje studia opierały się w dużej mierze na grze konwencją i podrzucaniu widzowi kolejnych cytatów z klasyki kina. Na dłuższą metę taka metoda okazała się jednak nieskuteczna artystycznie, czego dowodem są zrealizowane  w ubiegłym roku słabe "Potwory kontra Obcy". Ktoś rozsądny doszedł, na szczęście, do wniosku, że trzeba przestać robić sobie jaja z kolejnych gatunków filmowych i wpuścić trochę świeżego powietrza. Wydana w 2003 roku powieść brytyjskiej pisarki Cressidy Cowell  okazała się idealnym materiałem do przerobienia na dziecięcą animację, a zarazem odtrutką na siejący spustoszenie wirus intertekstualności.

Rzecz rozgrywa się na zamieszkanej przez Wikingów wyspie Berk. Dzielni wojownicy mają spory problem – zamiast napadać i łupić inne osady, muszą użerać się ze smokami. Ziejące ogniem stwory regularnie odwiedzają ich wioskę, aby palić domy i porywać zwierzęta hodowlane. Film zaczyna się od kolejnej konfrontacji między śmiertelnymi wrogami. Poznajemy Czkawkę – syna wodza, który wyróżnia się negatywnie na tle  reszty plemienia. Cherlawy tchórz nosi fryzurkę popularną wśród współczesnych emo nastolatków i nie wyraża zainteresowania likwidowaniem bestii.  Zawstydzony wódz każe mu siedzieć w kuźni, gdzie ma przygotowywać broń dla napakowanych autochtonów. Czkawka stara się za wszelką cenę udowodnić ojcu, że nie jest aż taką ciamajdą, ale kolejne próby dowiedzenia waleczności kończą się fatalnie. Sytuacja zmienia się, gdy bohater spotyka na swojej drodze rannego smoka. Ten staje się jego najlepszym przyjacielem oraz przydatnym myśliwcem bojowym strzelającym elektrycznymi kulami.

Film Deana DeBloisa i Chrisa Sandersa  jest dziełem z ducha pacyfistycznym – pokazuje, że wszelka wrogość bierze się zazwyczaj z niezrozumienia. Wystarczy zlikwidować jedną drobną przeszkodę (nie zdradzę, o co chodzi), a wtedy ludzie i smoki będą mogli żyć w pokoju. Strach paraliżuje jednak oba gatunki. Wolą mordować się nawzajem, zamiast wąchać kwiatki lub fruwać w przestworzach i czule do siebie przemawiać. Wódz traktuje pokojowe nastawienie syna jako słabość. W jego mniemaniu mężczyzna musi być mężczyzną, a nie żałosnym mięczakiem niepotrafiącym utrzymać w dłoniach topora. Inteligencja, pomysłowość i wrażliwość mają dla wodza drugorzędne znaczenie. Niekiedy wydają mu się wręcz szkodliwe.

Rozważania nad wzorcami męskości są oczywiście ciekawym zagadnieniem, ale nie dla nich idzie się przecież do kina. "Jak wytresować smoka" naładowane jest emocjonującą akcją, zabawnymi dialogami oraz epickimi scenami batalistycznymi. W centrum wydarzeń zawsze pozostaje interesujące duo – chłopiec dorównujący pod względem neurotyczności Woody'emu Allenowi oraz jego skrzydlaty towarzysz z wielkimi, wzruszającymi oczami. Kot w Butach ma od teraz silną konkurencję w dziedzinie uwodzenia wzrokiem.
zgłoś poprawkę

zobacz też:

pozostałe recenzje redakcji (1)

pozostałe recenzje użytkowników (3):

komentarze

Dodaj komentarz

AbraCham, pytanie na cholerę żeś tyle czasu zmarnował, by głupoty napisać?

Rozumiesz ideę bajki?
To co jest lepszą bajką, historia o tym, że chłopak nie przystaje, poznaje smoka, od zera do bohatera, czy historia o naukowcu, co wymyślił maszynę co robi z deszczu hamburgery?

Chwalić to drugie, to żenada, bo niektóre rzeczy są robione tak bardzo bod publikę jak się da, ot kolejny film na wyjście rodzinne.

A takiej animacji, mimo oklepania tematu, jeszcze nie było. I ta animacja była dobra. Wzbudzała pozytywne emocje, uśmiech na twarzy.

Sceptyk we wszystkim znajdzie dziurę, ale akurat tutaj średnio trzeba ją znajdować.

Autorowi tej recenzji albo w głowie się poprzewracało, albo ktoś chce dobrej reklamy dość średniego filmu... Tak naprawde historia fabularnie jakich wiele i żeby daleko nie szukać, napomknę tylko o pewnej uwolnionej orce. Ten sam schemat - Początek, zwierze, tajemnica, happy end. Takich filmów o zwierzętach było MNÓSTWO, to żadna rewelacja i niektóre były lepiej zrobione niż to tutaj. Animacja - Nie ma tutaj nic co wybijałoby się ponad przeciętność, nic czego już nie możnaby było zobaczyć. Karykaturalne postacie, pokemonowy smok i słodkaśny główny bohater będący standarową do bólu indywidualnością nie wplasowującą się w wymogi społeczne. Standard. Gdyby nie efekty 3D nie byłoby nawet za bardzo na co popatrzeć. Wszystko jest zwyczajnie poprawne.
Prawdziwe oklaski należą się za rozpisanie "przesłania". Tak uroczych bzdurek dawno nie czytałem, bo po przeczytaniu tego i obejrzeniu animacji jestem pewny, że autor tej recenzji znalazłby conajmniej 5 ponadczasowych przesłań w filmie Commando z panem australijskim wymiataczem, gdyby tylko mu pozwolono.
Tak poprawdzie bajka jest prosta jak cep i "przesłania" sa nakreślone sytuacyjnie w zależności od wydarzeń na ekranie. Roztrząśnięcie owych postaci i nadanie im cech opisanych w recenzji to nic innego jak wielotorowa wyobraźnia Pana Łukasza.... Ha! Ciekawe, że identyczne (rzekłbym nawet, ze bardziej skomplikowane) relacje ojca z synem były w "Klopsiki i inne zjawiska pogodowe", a jakoś zachwytów nad tym nie było... To tutaj, to jest po prostu WYMÓG obrazu. Coś się bowiem musi dziać.
Recenzja powyższa przedstawia typowe lanie wody na młyn, ale niestety, dość nieporadne. Tak się bowiem składa, ze główny bohater CHCIAŁ być jak wszyscy, CHCIAŁ być jak ojciec... Dopiero potem zorientował się, ze nie umie. A ojciec za to twierdził, ze chłopak nie powinien być jak wszyscy i chociaż chciał innego syna, wolał by ten, którego ma, pozostawał sobą. Nie był może dumny, ale chłopaka akceptował takiego jakim jest. Nigdzie tez w całym filmie nie jest powiedziane, ze inteligencja, pomysłowość i wrażliwość są dla wodza drugorzędną sprawą. Jest nawet scena w której próbuje on pogadać z chłopakiem od serca i ostatecznie daje mu niezwykle cenny hełm należący do jego matki... Bzdury, bzdury, bzdury w tej recenzji i widzimisie autora, który szuka rzeczy, których nie ma. Pisząc w taki sposób można rozwlec charakterystykę niemowlęcia, miłość matki do syna i znaleźć ponadczasowe przesłanie w reklamie pieluch dla dzieci. Śmiech na sali, Panie Łukaszu, za pisanie taaak epicko chybionych nadinterpretacji.
Dobija mnie jeszcze nagminne wspominanie przez wszystkich o niezwykłym humorze tej opowieści... A gdzież ten humor? Te slapstickowe wyczyny pokemonowego zmoka były takie zabawne? Bo dialogów było raczej mało i jeżeli macie na myśli tego grubaska zachowującego się jak nardowy gracz RPG to wybaczcie, ale podziękuję za taki "humor". Tyle co kot napłakał było tam humoru i całość skupiła się na POKAZANIU 3D. Samok leciał w humrach i było fajno. Żal.

a recenzja jest niefajna - zazwyczaj się nie czepiam - ale za dużo tu spojelrowania - gdybym ja przeczytał przed obejrzeniem nie miałbym ochoty oglądac tego filmu.

od kiedy nieco dłuższe włosy to od razu EMO-fryzurka - nie wszyscy muszą się golić na pałe! (co moim zdaniem jest już nudne)

bialysmoqu, ja też:) Od czasu Wall-ego żadna bajka mnie tak nie wzruszyła!:)

A ja chcętakiego zębatka do domu ;)

Rewelacja!! Nareszcie odskocznia od tych męczących Shrekopodobnych animacji i duuuża konkurencja dla Pixara :))) Muzyka, efekty, wzruszająca historia - naprawdę świetna zabawa!!! 8/10

byłem w kinie 3d powiem krótko rewelka , klimat 10/10 , animacja i efekty 10/10 , humor 10/10 , efekty 3d tez 10/10 muzyka 20/10 tak to nie pomyłka rewelka muza

;)

Ten smok przypomina Pokemona, ale dzieciakom pewnie się spodoba...

jak na razie film ma same pozytywne recenzje na RT. Co raz bardziej jestem tą produkcją zainteresowany;]

Coz animacja genialna film dla dzieci raczej od 7-8lat ...mlodsze moga sie bac ...dorosli plci meskiej beda film lubili bardziej z powodu tego ze smoki sa nam blizsze mysle niz paniom. Kung fu Panda miala wiekszy potencjal dla doroslego widza, wiecej humoru. Film poza pierwsza piatka animacji .

Zważywszy na fakt wklejenia odnośnika do recenzji na głównej stronie filmwebu, oraz jej... hmmm... powiedzmy, że "miałkość" i "brak recenzji w recenzji" można przypuszczać, że ten produkt recenzopodobny jest finansowany z jakiś zbliżonych do dystrybutora źródeł...

Nie zgadzam się, Kung Fu Panda jest uroczym filmem i odniósł w pełni zasłużony sukces. Shrek w swoim czasie był przełomowy ze względu na sarkastyczne i wykrzywione podejście do klasycznych bajek (scena z ptaszkiem warta wszystkie pieniądze) ale raczej nie przetrwał próby czasu. W Polsce oczywiście jest i będzie kultowy ale przede wszystkim dzięki nowatorskiemu dubbingowi, który stworzył standard. Nie zgadzam się również z wyrażoną w recenzji krytyką Potworów kontra obcych. Film nie odniósł sukcesu, zresztą sam ominąłem go na dużym ekranie, ale kiedy zobaczyłem go na DVD stwierdziłem że zasłużył na lepsze przyjęcie. Ogólnie, animacja przeżywa prawdziwy boom i co roku jest w czym wybierać.

Nie wiem, śmierdzi mi to.

Super czekam

Ja tam czuję że to będzie świetny. Takie same wrażenie miałem przed obejrzeniem Kung-Fu Pandy

Poza tym o Kung Fu Panda też się mówiło przed premierą że będzie przełom na miarą Shreka , a wyszło nieźle ale więcej było w tym reklamy niż prawdy.

Hm . Zapowiada się ciekawie choc i tak wiadomo że skończy się to happy endem , czyli w końcu i wikingowie i smoki zawrą rozejm i będą żyli długa i szczęśliwie aż powstanie sequle.

Ani chybi ktoś zapomniał o linku "Przejdź do recenzji", w najgorszym wypadku: "Czytaj dalej".

Jak na stronie głównej filmwebu pojawia się coś w stylu "hurra, mamy recenzje x" to znaczy, że niewiele to będzie miało wspólnego z faktyczną recenzja

Fajnie, czekam, ale gdzie ta recenzja? Chodzi o te 7 ostatnich linijek or what?

Zgłoś nadużycie

Opisz, dlaczego uważasz, że ten wpis nie jest zgodny z regulaminem serwisu:

zmierz Twój gust filmowy!

Oceń 50 filmów, a otrzymasz rekomendacje filmów w Twoim guście!

2010
2010-04-09
2010-03-18
2011
2011-11-15
2010
2010-10-14
2011
2011-11-15

najnowsze recenzje

zobacz wszystkie recenzje

gorące recenzje

magazyn