Recenzja filmu Halloween (2007)
Rob Zombie

Raczej już nikt nie dorówna oryginałowi

"Halloween" z 1978 r. wyreżyserowany przez Johna Carpentera to film legenda, owiany niesamowitym klimatem i aurą tajemniczości. Jest ikoną horroru, jednym z najlepszych filmów tego gatunku. To, ...
Filmweb sp. z o.o.
  • recenzja kinowa Halloween (2007)
"Halloween" z 1978 r. wyreżyserowany przez Johna Carpentera to film legenda, owiany niesamowitym klimatem i aurą tajemniczości. Jest ikoną horroru, jednym z najlepszych filmów tego gatunku. To, że film odniósł tak wielki sukces, nie trzeba chyba nikomu udowadniać, niezliczone kontynuację to tylko jeden z dowodów na to, że to arcydzieło.

Kiedy po raz pierwszy usłyszałem, że Rob Zombie ma zamiar wyreżyserować remake słynnego klasyka, zdziwiłem się. Jego dwa poprzednie filmy - mowa tutaj o "Dom 1000 trupów" i "Bękarty Diabła" - nijak się mają do wyżej wspomnianego klasyka. Moim zdaniem ten reżyser lepiej filmy ogląda, niż je tworzy.

Film ZombiegoZombiegore (2003) to pewnego rodzaju mieszanina własnego obrazu "Halloween" i remake'u. Pierwsza połowa filmu to tylko wizja Zombiego, o tym jak wyglądało dzieciństwo i dorastanie Michaela Myersa. Michael nie jest zwyczajnym dzieckiem, już bardzo wcześnie okazuje objawy sadyzmu i agresji. Zombie skutecznie wytłumaczył ten fakt rodziną, w jakiej dorastał. W dwóch poprzednich filmach tego reżysera mamy możliwość obejrzenia kochającej się, sadystycznej rodziny. Tutaj jest jednak zupełnie inaczej, duża liczba paranoi rodzinnych oraz kłótni z pewnością utrwali nas w tym przekonaniu. Dopiero w 2 części filmu możemy poczuć, że oglądamy remake filmu Carpentera. Niektóre sceny są po prostu skopiowane do filmu Zombiego, tak czy inaczej, w drugiej części filmu czujemy, że oglądamy gorszą wersję klasyka z 1978 r.

Pierwsza połowa filmu wprawdzie jest ciekawa, gdyż wydaje mi się, że każdy fan horrorów interesuje się jak wyglądało dzieciństwo jednego z najsłynniejszych filmowych zabójców, jednak interpretacja Zombiego usprawiedliwia w pewien sposób zachowania Myersa. Tłumaczy je trudną sytuacją w szkole i w domu. W oryginalnej wersji Myers był czystym złem, nie było mowy o usprawiedliwieniu jego zachowania brakiem miłości w domu czy problemami w szkole. Ta aura tajemniczości w oryginale zachwyciła mnie najbardziej.

Z korzyści, jakie mogę wymienić Roba Zombiego, jest może jeszcze to, że każda scena zabójstw, tortur i znęcania się jest bardzo dobrze wykonana z pełnym uznaniem jakim masochista może obdarzyć swoją ofiarę. Jednak moim zdaniem remake filmu "Halloween" nie ogląda się po to, aby pooglądać znęcanie się nad ludźmi, do tego są raczej inne produkcje.

Negatywną cechą zdecydowanie jest to, że sceny, które powinny budzić emocje były "okaleczone" przez reżysera, akcja toczyła się tak szybko, że w pewnych momentach można było się zgubić. Żadnych emocji - przynajmniej ja - nie odczuwałem.

W filmie Zombiego co prawda jest sporo niedopatrzeń, ale trzeba pamiętać, że to tylko film. Moim zdaniem każdy fan gatunku i reżysera powinien zobaczyć ten film, może nie ze względu na jego rewelacyjność, ale po prostu, jest to remake klasyka z 1978 r., w którym również muzyki z oryginału Johna Carpentera nie zabrakło.
Czy uznajesz tę recenzję za pomocną? 50% uznało tę recenzję za pomocną (4 głosy).
mirekwk
ocenia ten film na:
1 10 7/10 dobry

przeczytaj również recenzje użytkowników (7)

zobacz wszystkie