Recenzja filmu Wzgórza mają oczy (2006)
Alexandre Aja

Trochę o całokształcie

Film zaczyna się bardzo ciekawie. Na początku, wraz z napisami, pokazana jest katastrofa. Przed oczyma widza stają filmy z materiałami przedstawiającymi wybuchy bomb i zdjęciami napromieniowanych ...
Filmweb sp. z o.o.
Film zaczyna się bardzo ciekawie. Na początku, wraz z napisami, pokazana jest katastrofa. Przed oczyma widza stają filmy z materiałami przedstawiającymi wybuchy bomb i zdjęciami napromieniowanych dzieci, w wyniku czego ich wygląd uległ zniekształceniu. Dzieło dopiero się rozpoczyna, a już widać zdeformowanych ludzi, którzy zapewne na większości zrobili ogromne wrażenie. Po kilkuminutowym przybliżeniu sytuacji nadchodzi czas na film.

Słońce grzało bardzo mocno, był piękny dzień. Rodzina Carterów przemierzała amerykańską pustynię, każdy był szczęśliwy, wszystko szło idealnie po ich myśli. Zatrzymanie się na stacji benzynowej zmieni wszystko. Tam zatankowali do pełna, odpoczywając przy tym chwilę i ucięli pogawędkę z obsługującym ich mężczyzną. Dowiedzieli się, że mogą skrócić trasę, nie tracąc przy tym wspaniałych widoków. Głowa rodziny, czyli Big Bob, decyduje się na przejechanie polecaną im drogą. To nie był dobry pomysł, ich samochód łapie gumę i zostaje na stałe unieruchomiony przez uderzenie w skałę. Działania rodziny są następujące - Doug idzie się rozejrzeć po okolicy, a Bob udaje się w przeciwnym kierunku, na stację, z której to przed kilkudziesięcioma minutami odjechali. Pozostała część rodziny postanawia skorzystać ze słońca i wybornej pogody i spędzić razem czas na świeżym powietrzu przy samochodzie. Nie podejrzewają nawet, że nie są tam sami. Kiedy nastaje noc, zaczyna się ich horror...

Film szczyci się doskonałą muzyką i mocnymi scenami. Fabuła jednak pozostawia trochę do życzenia, ale także jest na wysokim poziomie. W końcu to dzieło Wesa Cravena i Alexandre'a Ai, twórcy jednego z najlepszych slasherów świata - "Bladego strachu".

Remake jest na pewno lepszy od oryginału. Sam fakt, że efekty specjalne i nowe pomysły zostały wkomponowane w całość, mówi o tym. W pierwowzorze brakowało atmosfery i klimatu. Ponadto, nowa wersja filmu jest bardziej krwawa i drastyczna, a całokształt kanibali został lepiej przedstawiony. Były to istoty myślące, jednak kierował nimi głównie głód. Za wszelką cenę chciały przeżyć, więc zabijały ludzi, żywiąc się nimi. Także zachowanie głównego bohatera i całej rodziny było doskonalsze. Charakter i usposobienie różnych postaci bardzo przypominały normalne życie, rozpacz po stracie najbliższych, chęć odzyskania porwanego, zachowanie psa w stosunku do zabójców... Miasteczko zniekształconych ludzi było wspaniałym obrazem, nie patrząc na swoją inność, chcieli żyć jak dawniej. Wychowywali nawet dzieci. Bardzo pamiętne są słowa jednego ze zdeformowanych: "Wasi ludzie kazali naszym rodzinom opuścić swoje miasto. Zniszczyliście nasze domy. Zeszliśmy do kopalń. Spuściliście swoje bomby i zmieniliście wszystko w pył. To dzięki wam tacy jesteśmy". Uświadamiają nam, że to człowiek był winny pokazanej tragedii i że to Amerykanie zrobili z normalnych ludzi kreatury.

W tym filmie kanibale są ucieleśnieniem wszystkiego najgorszego. Nie zabrakło przemocy, gwałtu, strzałów, jedzenia ludzi, palenia Amerykanów, czy doskonale ukazanego strachu w oczach rodziny. Pomijając krwawą jatkę, film zawiera głębsze przesłanie. Ostrzega, przed igraniem z naturą, przestrzega przed niszczeniem środowiska i skutkami broni atomowej. Straszne byłoby, gdyby kinowa ekranizacja stała się rzeczywistością.

Aktorzy zagrali bez zastrzeżeń, a wręcz zrobili to świetnie. Grający są znani z innych filmów -Kathleen Quinlan, która grała Ethel, wypadła doskonale, do tej pory znaliśmy ją między innymi z "Apollo 13" czy produkcji "Ukryty wymiar". Występ w horrorze to dla niej nowość. Ted Levine odgrywający Big Boba był bardzo przekonywający. Wykreował obraz perfekcjonisty, który jest odważny i pewny siebie. Piękność, Emilie de Ravin stworzyła postać Brendy (znana z "Zagubionych"), a w rolę Lynn wcieliła się Vinessa Shaw (debiut przyniosła jej produkcja "Melinda i Melinda"). Nie sposób też pominąć męskiej części Wzgórz. Najlepiej ze wszystkich wypadł Aaron Stanford ("X-men 2"), grający Douga, który zdesperowany, nie zważając na niebezpieczeństwo chciał odbić swoje dziecko z rąk kanibali. Nieźle wykreował się też Dan Byrd, jako syn Ethel i Big Boba (znany jest z "Kostnicy" i "Miasteczka Salem"). Pamiętając o wszystkich, nie mogę pominąć Maisie Camiller Preziosi, która była maleńką córką Lynn i Douga.

"Wzgórza mają oczy" to produkcja, w której reżyser skupia się na bardzo ważnych zagadnieniach - człowiek jest zły i potrafi stworzyć potwora, bazuje także na zależnościach w rodzinie. Skupię się na drugim punkcie. Palenie ojca na oczach najbliższych czy zabójstwo matki dzieci przeraża każdego. Zwyczajna amerykańska rodzina jedzie na wymarzone wakacje, zdarza się wypadek, a w dodatku banda kreatur usiłuje ich bezlitośnie zabić. To budzi grozę w każdym. Aja wydobył na wierzch to, co przeraża każdego i nie pozostawi go obojętnym. Podobnie jak w "Bladym Strachu" reżyser uderza w najczulszy punkt - strata bliskich osób.

"Hills Have Eyes" to naprawdę pierwszorzędna produkcja. Film prócz mocnych scen i drastycznych akcentów ma ukryte znaczenie. Nie należy do niego podchodzić jak do rozrywkowego utworu grozy, gdzie jakiś potwór urywa komuś głowę. Brakowało jedynie większego urozmaicenia scenariusza (za bardzo jest podobny do oryginału), przez co fabuła zdaje się lekko naciągana, choć i tak znakomita. Film każdemu na długo zapadnie w pamięć, szczególnie gdy ktoś nie oglądał pierwotnej wersji. Ogólnie remake jest dużo lepiej wykonany, tak naprawdę minusem jest tylko to, że trochę za bardzo przypomina pierwowzór
Czy uznajesz tę recenzję za pomocną? 33% uznało tę recenzję za pomocną (12 głosów).
Tybii
ocenia ten film na:
1 10 5/10 średni

przeczytaj również recenzje użytkowników (2)

o