Recenzja filmu Świt żywych trupów (2004)
Zack Snyder

Upadek rasy ludzkiej z nutką humoru

Jestem miłośnikiem horrorów i przeważnie staram się zapoznawać z każdym ważniejszym tytułem, nieważne, czy jest on nową produkcją, czy też już bardzo "sędziwą". Taką pozycją okazał się dla mnie ...
Filmweb sp. z o.o.
Jestem miłośnikiem horrorów i przeważnie staram się zapoznawać z każdym ważniejszym tytułem, nieważne, czy jest on nową produkcją, czy też już bardzo "sędziwą". Taką pozycją okazał się dla mnie "Świt żywych trupów" Zacka Snydera. Film jest remakiem obrazu George'a A. Romero z 1978 roku. Nigdy nie miałem okazji zapoznać się z oryginałem, więc nie wiem jak produkcja Zacka Snydera wypada na tle pierwowzoru, lecz jestem w stanie przyznać, że nigdy wcześniej nie widziałem tak zakręconego obrazu o tytułowych "żywych trupach". Jedyne produkcje o zombie, jakie w życiu widziałem to seria "Resident Evil" oraz "[Rec]", lecz oba obrazy to poważne horrory pozbawione jakiegokolwiek czarnego humoru. To, co wyróżnia według mnie film Zacka Snydera, to właśnie ogromna doza czarnego humoru. Już na samym wstępie zostajemy wrzuceni w gąszcz niewytłumaczalnych zdarzeń...

Nasza główna bohaterka wraca z pracy do domu. Jest pielęgniarką oraz posiada kochającego chłopaka. Mija pięć minut i myślę sobie kolejny nudny horror jakich wiele. Jakie ogarnęło mnie zdziwienie, gdy bohaterka obudziła się rano i zastała córeczkę swojej najlepszej przyjaciółki przemienioną w zombie, która z kolei zaraziła jej partnera. Zdezorientowana i zrozpaczona  Ana, ledwo wybiega z domu po pomoc i ku swojemu zdumieniu odkrywa, że nie tylko ona ma problemy - całe miasteczko oszalało...
 
Muszę się przyznać, że wstęp filmu "rozłożył mnie na łopatki", zupełnie nie tego się spodziewałem, za co twórcom należą się brawa. Akcja zaczyna się zaraz od samego początku. Scenarzyści nie tracą czasu na zbędne dialogi, czy przedstawianie głównych bohaterów, lecz od razu przechodzą do konkretów. Zaskoczyła mnie również dziwna konwencja filmu. Zderzenie humoru z powagą, groteski z tragedią. Na przykład sama scena początkowa jest według mnie bardzo tragiczna, zaś kolejna następująca zaraz po niej, kiedy to Ana ucieka samochodem, a jej mąż biegnie za nią kawałek po czym skręca i rzuca się na bezbronną babcię, która akurat wyszła przed dom - bardzo mnie rozśmieszyła. Niektóre sceny są takie, że po ich obejrzeniu siedzimy w osłupieniu na dobre parę chwil, nie wiedząc nawet co powiedzieć, by potem po prostu się roześmiać. Reżyser bez problemu manipuluje naszymi emocjami, wywołując u nas na przemian: strach, wzruszenie, obrzydzenie oraz radość.

Warto zwrócić uwagę na przedstawioną przez Zacka Snydera wizję świata opanowanego przez zombi. Duże miasto atakowane przez rzesze "wygłodniałych" trupów, paradujących ulicami, ma w sobie coś oryginalnego, nietypowego. To zupełnie inny klimat niż ten, który zaproponowali nam twórcy "[Rec'a]", czy serii "Resident Evil". Dla mnie była to miła odmiana, wreszcie coś nowego.

Na pochwałę zasługują świetne efekty specjalne. Wybuchy samochodów, odstrzeliwanie kończyn, czy wysadzanie hord zombiaków wygląda rewelacyjnie. Nie można twórcom zarzucić żadnej niedbałości, czy "pójścia na łatwiznę". Film jest bardzo efektywny i zapada dzięki temu w pamięć.

W filmie występuje również bardzo dużo gwiazd. Na przykład Matt Frewer  znany wszystkim z serialu "Czynnik Psi", Lindy Booth z "Kłamstwa", Kevin Zegers "Męsko-damska rzecz", a także Sarah Polley  i Ving Rhames. Taka plejada gwiazd zapewnia bardzo dobre widowisko. Aktorstwo stoi na wysokim poziomie i usatysfakcjonuje nawet bardzo wymagających widzów.

Ciekawym elementem produkcji są wykreowane przez aktorów postacie. Każda postać jest wyrazista: posiada swoją silną osobowość, charakterystyczne cechy, wady i zalety. Są bardzo starannie przedstawione przez scenarzystów. Warto zwrócić na to uwagę i docenić wkład pracy scenarzystów, którzy naprawdę spisali się bardzo dobrze.

Seans jest podobny do przedstawienia magika. Nie wiemy, czego się można na nim spodziewać, ale cierpliwie czekamy na występ. Podczas przedstawienia, nawet jeśli nie podobają nam się niektóre sztuczki magika, to i tak śledzimy cały występ z zainteresowaniem, oczekując z zapartym tchem jego zakończenia. To samo możemy powiedzieć o produkcji Zacka Snydera, którą gorąco polecam wszystkim, którzy szukają w oglądanych przez siebie obrazach przede wszystkim oryginalności.
Czy uznajesz tę recenzję za pomocną? 50% uznało tę recenzję za pomocną (16 głosów).

przeczytaj również recenzje użytkowników (2)

o