Recenzja filmu Kopia Mistrza (2006)
Agnieszka Holland

Zbliżyć się do geniusza

"Kopia mistrza" to fikcyjna opowieść o skomplikowanych relacjach pomiędzy starzejącym się już Ludwikiem van Beethovenem (w tę rolę wcielił się z powodzeniem Ed Harris) i młodą Anną Holtz - ...
Filmweb sp. z o.o.
"Kopia mistrza" to fikcyjna opowieść o skomplikowanych relacjach pomiędzy starzejącym się już Ludwikiem van Beethovenem (w tę rolę wcielił się z powodzeniem Ed Harris) i młodą Anną Holtz - utalentowaną studentką konserwatorium podejmującą się pracy w charakterze kopistki. Anna, która sama komponuje, wierzy, że współpraca z Beethovenem może stać się dla niej okazją do rozwinięcia własnych umiejętności. Jednak dotknięty głuchotą muzyczny geniusz okazuje się osobą niezwykle trudną we współżyciu.

Młodziutka Anna przygląda się z fascynacją, jak głuchy, schorowany, żyjący w samotności mistrz tworzy dzieło życia i bez względu na wszystko pozostaje wierny jedynie sobie i muzyce. Bóg krzyczy do mojego ucha, mówi z pasją Beethoven, zdając sobie sprawę ze szczególnego daru, jakim został obdarzony.

Oglądając "Kopię mistrza", widzimy, że twórcy filmu poważnie potraktowali swoje zadanie, studiując zarówno dzieła autora "Księżycowej sonaty", jak i jego biografię. Film Agnieszki Holland to nie tylko opowieść o ostatnich latach życia Beethovena, ale również subtelne studium jego muzyki i jej znaczenia.

Problem w tym, że "Kopii mistrza" brakuje wyraźnej pointy. Nie wiadomo, co twórcy chcieli w tym filmie przekazać, bo jedyne przesłanie, jakie z niego wynika, to takie, że genialne dzieła doceniane są po śmierci ich twórców, a geniusze przez swą wyjątkowość skazani są na samotność i skomplikowane związki ze światem. Ale o tym chyba wszyscy wiedzą.

Ponadto obraz Agnieszki Holland sprawia wrażenie wydłużonego na siłę. W filmie znalazła się między innymi trwająca 14 minut scena prezentująca pierwsze publiczne wykonanie monumentalnej "IX Symfonii" - jednego z najsłynniejszych dzieł Beethovena. Choćby z racji muzyki fragment ten zapada w pamięć, ale szczerze powiedziawszy, nie wnosi on wiele do filmu.

Na pochwały zasługują natomiast kreacje aktorskie. Ed Harris w roli Beethovena tworzy doskonałą rolę, ale najbardziej zaskakuje Diane Kruger, która po "Troi" i "Skarbie narodów" otrzymała wreszcie możliwość pokazania, że jest nie tylko piękną kobietą, ale i obiecującą aktorką. Warto zwrócić również uwagę na początkującego Joe Andersona zgrabnie wcielającego się w postać kuzyna Beethovena - Karla.
Czy uznajesz tę recenzję za pomocną? 68% uznało tę recenzję za pomocną (22 głosy).

przeczytaj również recenzje użytkowników (3)