Trudno ich nie pokochać

Właśnie wczoraj skończyłam oglądać 10 sezon. Zaczynałam od początku jakiś czas temu. I powiem tak: nigdy się tak nie uśmiałam. To jest jeden z tych seriali, gdzie włączając 1 odcinek już się w nim zakochujesz. Niezapomniane żarty Chandlera, miny Rossa oraz jego wysoki głos gdy panikuje, "we were on a break", Monica i jej obsesja sprzątania i segregowania oraz słynne "I KNOW", Joey "how you doin' ", Pheobe i jej piosenki(smelly cat!), to jak się uroczo denerwowała, Rachel i jej "Noooooooo". By można było wymieniać w nieskończoność! Postacie drugoplanowe też niczego sobie. Jak tu się nie uśmiać przy "Oh my god" Janis? :D albo myślach Gunthera kiedy to Ross był z Rachel? Miło się oglądało gdy Monica i Chandler zaczynali ze sobą być, albo końcówkę 10 sezonu gdy powrócił wątek Rossa i Rachel(we're never off the table, prawda?). Serial ten nie należy do nowych-aktualnie przeszło ponad 20 lat od wyemitowania pierwszego odcinka-ale jest ponadczasowy. Każdy chyba by chciał mieć takich przyjaciół, prawda? Kiedyś nie rozumiałam fenomenu tego serialu. Nawet myślałam sobie, że to kolejna niby komedia. Prawda jest taka, że oglądając Friends czujesz się jakbyś znał tych ludzi od kilku lat. To naprawdę magiczny serial. Smutno mi, że nie ma kolejnych odcinków, ale chociaż szczęśliwie się skończył i cieszę się z tego. Gorąco polecam.

34

Zgłoś nadużycie

Opisz, dlaczego uważasz, że ten wpis nie jest zgodny z regulaminem serwisu: