Dwa różne seriale

TBBT z pierwszych 2-3 sezonów, nawet z 4 sezonów, a TBBT z 7-8 sezonu, to jak dla mnie dwa różne seriale. Niby wszystko to samo. Jednak nie to samo. Brakuje najważniejszego, głównego tematu serialu. Życia nerdów i ich relacji z kobietami.

40
  • Maja relacje z kobietami. Tylko ze to juz nie nerdy. Bo to ze sheldon nie chce całowac amy i uprawiac z nia sexu nie czyni z niego nerda.

    Ogólnie pewne jest tylko to ze cos bedą kombinowali z howardem, jego ogarnianiem po smierci matki i braciszkiem.

    A reszta? Reszta to zwiazki i nic wiecej.

    Jak juz pisałem:
    Leonard kariery naukowej nie ma. Grzebie w laserach, dał dupy za urzadzenia i tyle jego wkładu w nauke.
    Sheldon teorie strun porzucił i nie ma nic.
    Howard był w kosmosie, zrobił kibel i tyle.
    Raj odkrył jakas tam gwiazde i tyle.

    Wiec ja mam pytanie: Gdzie tu widzicie nerdów?

    Leonard to juz normalny typ.
    Sheldon już tworzy z amy normalna nudna pare. No chyba że nabieracie sie na to ze raz sheldon jest powaznym normalnym gosciem, a raz go jara robienie fortu.
    Howard pantofel.
    Raj niby ma panne.

    No i co tu geekowatego?

    Każdemu kto twierdzi że serial wciaż jest dobry polecam oglądniecie chociażby odcinka gdzie tworzą aplikacje do rozwiazywania równan albo robia kwiat penny. Opcjonalnie jak montuja penny szafkę na telewizor.

    Wiecie co rózni tamto BBT od dzisiejszego? Wtedy musiałem oglądać z polskimi napisami bo nie rozumiałem technicznych słow.
    Dziś nie muszę, bo technicznych słow juz nie ma:D

    • To nie to samo. Kiedy teraz każdy ma pannę. Wcześniej walczyli o to, żeby powiedzieć hej do laski.

      • Nie o to chodzi, że każdy ma pannę, nie mają pomysłu na serial i wątki, więc tak to wygląda. W przyjaciołach też wiele się zmieniało z sezonu na sezon, ale wartości to on nie tracił.

      • użytkownik usunięty

        To co Ty chciałeś ? Żeby pokazywali ich losy i żeby NIC SIĘ NIE ZMIENIAŁO w ich życiu ? Żeby żaden z nich nie otworzył się do ludzi, do kobiet ? Żeby Sheldon pozostał taki jaki był ? Żeby Leonard marzył o Penny, ale nigdy nic z tym nie zrobił ? Żeby Howard uprawiał seks z własną ręką albo robotem ? Żeby Raj NA ZAWSZE bał się rozmawiać z kobietami ? Żeby w końcu pokazali ich jak mają po 40 kilka lat i żeby okazało się, że są TACY SAMI jak na początku serialu, tak ? Tego chciałbyś ?

        To się nazywa życie, w końcu każdy zmienia się, dorasta, dojrzewa, zmienia spojrzenie na świat, Ci co bali się zaczynają się otwierać. Ja cieszę się, że w taki sposób pokazują jak ich życie dalej toczy się. Nie chciałabym, żeby stali w miejscu i żeby nic się nie zmieniało w ich życiu i żeby niczego się nie nauczyli.

        Jedna z moich ulubionych scen to ta, w której Stuart mówi reszcie, że Leonard i Penny to jego ulubiona para, bo Penny otworzyła Leonarda na ludzi, a Leonard nauczył Penny odpowiedzialności. To chyba nazywa się ewolucja

    • Radzę sprawdzić definicję słowa "nerd" lub "geek". Bo sam fakt bycia naukowcem nie czyni z ciebie nerda, tak jak fakt, że niczego nie dokonałeś w świecie nauki, nie sprawia, że przestajesz nim być.
      Tu chodzi o zainteresowania i moim zdaniem serial nadal świetnie pokazuje, w jaki sposób Howard, nawet po ślubie, zamiast pomagać w domu albo spędzać czas z żoną, woli grać cały dzień w gry video lub zrobić sobie z chłopakami maraton planszówek.
      Moim zdaniem najbardziej irytująca w serialu jest pogarda dziewczyn dla tego "nerdowego" świata. Bo osobiście nie znam ani jednej dziewczyny, która nawet w najmniejszym stopniu nie interesowałaby się fantastyką czy science-fiction. Choćby w najdrobniejszym. Więc pokazanie kobiet, jako tych, które są rozsądne, bo nie lubią tych nerdowych rzeczy, jest po prostu obrazą, zarówno dla geeków, jak i kobiet, które raczej się nie utożsamiają z Penny. Ja nie widzę nic złego w sympatii do Bruce'a Wayne'a czy Anakina Skywalkera, a jestem kobietą.

      • Mnie tez smuci, ze tak mało kobiet ma zainteresowania, hobby. Feministki krzyczą, że męska dominacja, że kobiet się nigdzie nie dopuszcza. A ja chętnie bym "dopuścił" kobiety - ale nie mam żadnej koleżanki, która miałaby jakieś zainteresowania; której by się chciało cokolwiek... A gdy widzą, że ja coś robię - na przykład ganiam rowerem po górach - to najczęściej słyszę komentarze "Ze tez ci się chce?", "nie masz co z czasem robić?". No kurde, skoro to robię, to znaczy , że właśnie mi się "chce".



        • No, nie do końca to miałam na myśli. Pisałam, że właśnie kobiety w tym serialu są tak przedstawiane, co wcale nie odwzorowuje rzeczywistości, ponieważ pokazuje się je jako osoby, które tylko by piły wino, chadzały na imprezy i uganiały się za facetami, prawda natomiast jest nieco inna. Ja wina nie tykam, na imprezy nie chodzę, a o facetach to raczej tylko myślę. Tak samo zresztą, jak kobiece rozmowy - wyglądają zupełnie inaczej niż to, co sobie wyobrażają mężczyźni lub to, co pokazują filmy/seriale. Ja potrafię z koleżankami przegadać godziny o piłce nożnej, Grze o tron, komiksach czy polityce, choć i tak większość czasu schodzi mi na przedstawianie im swoich pomysłów na wydarzenia w powieściach, które piszę i pytanie o rady odnośnie akcji. Także trochę mnie smucą te stereotypy.

          • Aha, w ten sposób. No ale przecież to tylko film? Faceci są tu przedstawieni, jak czternastoletni chłopcy myślące tylko o "ruchanku", a to przecież też nie odzwierciedla rzeczywistości :) Ja się na tym dobrze bawię. Moze dlatego, że nauka to też temat mi bliski.

            Piszesz powieści? Fajna sprawa :) ja też próbuję. O czym piszesz? Jaka tematyka?



            • Fantastyka, science-fiction. Niestety mam ogromny problem, żeby nie mieszać tych dwóch gatunków. Tzn, historia potrafi się kręcić wokół magii i wszystkiego z nią związanego, a lud, który nią włada oczywiście musi być też bardziej zaawansowany technologicznie od innych ludzi. Ale ogólnie lubię pisać o wszelkich wariacjach na temat magii.

              • Możesz spokojnie mieszać i połączyć te dwie rzeczy - fantastyka i science. Jedna z najlepszych, a na pewno najbardziej znana seria filmowa na świecie jest właśnie połączeniem tych dwóch gatunków - Gwiezdne Wojny, ta saga to idealne połączenie baśni i filmu sci-fi. Poza tym, właśnie tak się rozwija sztuka i ogólnie świat, tym że ktoś kiedyś przełamuje stare dobrze znane szlaki i tworzy nowe, kto wie, może zostaniesz pisarką na miarę J.K. Rowling.

      • Chyba jesteś po prostu bardzo mocno wkręcona w ten świat jeżeli twierdzisz że to dziwne że dziewczyny gardzą takimi rzeczami:D jest bardzo niewiele dziewczyn które byłyby zachwycone facetem spędzających pół życia na graniu w gry i siedzeniu w sklepie z komiksami, oczywiście jak tego typu facet dobierze się z tego typu dziewczyną to wspaniale i tak powinno być, ale dla większości kobiet jest to żenującym marnotrawieniem czasu, więc takie przedstawienie sytuacji jest bardzo trafnym odzwierciedleniem rzeczywistości. A zresztą siłą rzeczy dziewczyny ostatecznie trochę zainteresowały się przecież tą tematyką

        • Ja, owszem, jestem bardzo wkręcona w ten świat, ale moje koleżanki już nie bardzo, natomiast nigdy nie spotkałam się z ich strony z pogardą wobec komiksów. I naprawdę, wnioskując z "gatunków" osób, jakie do tej pory spotkałam, to ci ludzie, którzy interesują się science-fiction czy fantastyką są najbardziej inteligentni i można z nimi pogadać na tyle różnych ciekawych tematów, że trudno to sobie wyobrazić. Wyjątkiem może być mój ojciec, który jako lekarz twardo stąpający po ziemi, nie widzi sensu w tego typu rozrywkach.
          Ale zmierzam do tego, że wszystkie kobiety z mojego otoczenia, nawet jeśli nie gustują w komiksach itp., chętnie wybiorą się ze mną do kina na Kapitana Amerykę czy Wonder Woman. A o Harrym Potterze same potrafią gadać bez przerwy. I nigdy nie twierdziły, że sympatia do tego typu rzeczy jest czymś złym lub świadczy o braku dojrzałości. Za to kobiety TBBT regularnie przypominają swoim mężczyznom, że ich zainteresowania są żałosne i śmiechu warte, choć same nie posiadają żadnych.

    • Dla Ciebie bycie nerdem odpowiada zrobieniu kariery naukowej? No to gratuluję zrozumienia pojęć.

  • ale to normalna kolej rzeczy. ludzie się zmieniają, postaci w serialu też się rozwijają. wszyscy (oprócz penny) mają grubo ponad 30 lat- mają już inne priorytety. chcieliście, żeby całe życie byli takimi "nieudacznikami"? od 1 sezonu minęło 8 lat- przez ten czas sama się totalnie zmieniłam, a serial dojrzewa razem z nami. może rzeczywiście jest już troche mniej zabawny w ten nerdowy, kujoński sposób, ale są pewne smaczki, które dla mnie są niezastąpione (np. duet ShAmy :D)

    • W najnowszym 21 odcinku własnie wrócili do bycia geekami. I wyszło super.

    • Wpis został zablokowany z uwagi na jego niezgodność z regulaminem

      • To tak samo mogę powiedzieć o mężczyznach że są potrzebni tylko do zapłodnienia . A sory ! W sumie nawet do tego nie jestescie juz potrzebni. Widać jakie masz zdanie o kobietach więc pewnie żadna Cię nie chce . I życzę Ci żebyś znalazł kobietę która ostro da ci podpalić.

    • Mylisz się, ludzie aż tak się nie zmieniają.

      • Właśnie o to kaman, że się zmieniają.
        Też odczuwam żal i tęsknotę za klimatem pierwszych sezonów, ostatnie 2 to już nie to. Ale nadal oglądam z przyjemnością i świadomością, że czas ucieka i ludzie stają się innymi. Mniej zabawnymi, bardziej nudnymi, ale nadal całkiem fajnymi.
        Ale mi pomaga w tym wiek i możliwość spojrzenia na analogiczne zmiany w mojej ostatniej dziesięciolatce... Innymi słowy - serial życiowy ;)

        • Rozumiem zmiany, ale sama napisałaś, że stają się mniej zabawni, nudniejsi, tylko, że to niby z założenia jest serial komediowy. Niestety tylko z założenia. Od powiedzmy 5 sezonu odeszli od nerdowskiego humoru, natomiast teraz nie ma już jakiegokolwiek. Dla mnie jest to nudny serial obyczajowy, kręcący się wokół dramatów w ich związkach i tylko czasami przeplatają to jakimś śmiesznym akcentem. Kiedy zacząłem oglądać ten serial nie na to się pisałem, bo co to za rozwój postaci który zabija humor w serialu komediowym.

          • Powinno być napisałeś chyba, z góry przepraszam za pomyłkę.

            • Oczywiście, że masz rację, to dwa różne seriale. Pierwsze 5-6 sezonów oglądałem kilka razy, bo to idealna długość na towarzyszenie do późnocnocnej wódki albo kanapki. I wczoraj też oglądałem parę z trójki, uśmiewając się setnie. A 7-8 oglądam po prostu uśmiechając się, co i tak nie jest dla mnie wynikiem złym, więc serial nadal oceniam dobrze. I nie nudzę się przy nim, a to dla mnie najważniejsze.

              Ze znanych mi seriali jedynie Przyjaciele utrzymali poziom przez wszystkie sezony, a przeważająca większość komediowych kończę po 2 epkach.

          • Ten serial ma już 9 sezonów i siłą rzeczy musi zmienić trochę klimat. Połowa aktorów w nim grających ma powyżej 40 a druga połowa z wyjątkiem blondynki 35 lat. Wyrywanie lasek przez 40 letnich nerdów już nie jest takie zabawne, raczej żałosne, ludzie w tym wieku już mają trochę historii. Ciężko robić serial w takiej konwencje w jakiej był na początku, dlatego musiał się zmienić. Nie ma już takie polotu, ale trzyma przyzwoity poziom i dużo "nerdowskich" odwołań jest. Nawet biorąc pod uwagę Twój punkt widzenia to nie autorzy zabijają ten serial tylko czas, który prawie z nikim nie obchodzi się łagodnie. Autorzy tego serialu i tak dobrze trzymają poziom. Dlatego serial nie jest zdejmowany i wkrótce 10 sezon. Wiele seriali o podobnej tematyce tyle nie wytrzymało. Motyw główny to młodzi ludzie (od 20 do max 30 paru lat) radzący sobie z dorosłością, ogólnie ich trudne początki i związki. "Jak poznałem waszą matkę" miał wysoki poziom do 5 sezonu, Scrubs dłużej wytrzymały, a najlepsi byli Przyjaciele, które trwały aż 10 sezonów i trzymały w miarę równy wysoki poziom. Mimo to każda z tych serii schodzi z ekranu. Czas zabija wszystkie seriale, nawet te najlepsze. :)

    • Popieram twoją wypowiedź w 100%%%,nic dodać i nic ująć. ;)

  • Zgadza się kiedyś był serialem komediowym teraz bardziej to przypomina melodramat.

  • Zajefajny tak do 5-tego sezonu, później to już tak na siłę trochę. A już 8 sezon to kompletna porażka :(

  • Zgadzam się w 100%, pierwsze sezony były świeże i bardzo śmieszne, późniejsze już mniej, a teraz to prawie serial obyczajowy. Może to kwestia przyzwyczajenia się do konwencji i tego że i te same motywy serwowane wiele razy po prostu się nudzą? Bohaterowie też dorastają i zmieniają się, ale od serialu komediowego oczekujemy żeby być zabawny a nie realistyczny. A może to kwestia tego że twórcom już się nie chce wysilać. b serial odniósł sukces i nie ważne co nakręcą bo ludzie i tak to obejrzą? (to samo zjawisko co w Grze o tron moim zdaniem)

  • Big Bang Theory, Przyjaciele, Jak poznalem twoja matke, Ranczo itp schemat jest ciagle taki sam, na poczatku dobrego projektu swiezosc i zachwyty z kolejnymi seriami pojawia sie rozczarowanie i znuzenie. Nie rozumiem jak ktos, kto choc troche interesuje sie kinem dziwi sie tak prostym zasadom dzialania seriali i wypytuje na forum jak to mozliwe :) Nie tylko do kina mozna to przeziez wszystko z czasem co smaczne, soczyste traci swoje wlasciwosci i wiednieje od ludzi na owocach skonczywszy :)

  • Taka życiowa kolej rzeczy.. każdy dojrzewa, zmieniają się priorytety.
    Ale żartując sobie... owszem, pozmieniało się. Teraz chłopaki na pewno by nastukali Kurtowi i odebrali telewizor i kasę :D

  • max do połowy 3 sezonu, później wchodzą kreatury amy i bernagówno, które niszczą ten serial sukcesywnie z odcinka na odcinek

    • racja, te dwa paskudztwa niszczą serial, co widać później z odcinka na odcinek, zwłaszcza skrzecząca wywłoka.

    • bez przesady, z Amy i Bernadette jest tak samo jak z postaciami dodatkowymi w Kiepskich - po prostu wzbogaciły ten serial i pozwoliły na nowe wątki. Przecież nie można robić 9 sezonów w oparciu na 4-rech bohaterach. Podobnie u Kiepskich wielu "fanów" nie akceptuje Jolasi, Kozłowskiego, Badury, Malinowskiej i tak dalej - a tam również dodatkowe postacie pomogły serialowi. Pozdrawiam. Amy świetnie pasuje do serialu, Bernadette troszkę mniej, ale też jest ok.

      • Owszem, początkowo Amy, Bernardette i pozostałe postacie, które pojawiły się po kilku sezonach i weszły do stałej obsady wzbogacały serial, ale niedobrze zaczęło się dziać, kiedy ten serial zdominowały. Teraz wszystko się kręci wokół ich relacji i związków, a - ja osobiście - nie za to serial polubiłam.

        Od czasu do czasu potrzebne były wątki innych postaci, jasne. Pojawiały się przecież matki głównych bohaterów, Stuart itd. ale nie wyobrażam sobie,żeby nagle cały sezon miał być poświęcony relacjom np. Sheldona i jego matki.

        Ja osobiście widzę ogromną różnicę między sezonami 1-7, a sezonami 8-9.
        W tym pierwszym przypadku - jak dla mnie, to tylko moje zdanie - pod koniec (7 sezon) widać "tylko" spadek poziomu, ale w tym drugim przypadku (od 8 sezonu) mam wrażenie,że ktoś poprzebierał się za Johnny'ego, Jimma, Simona i innych aktorów i kręci marną parodię TBBT.
        Żarty są słabe, ale to nie jest największy mankament ostatnich dwóch sezonów. Problemem jest kulejąca zewsząd fabuła. Czuję się, jakbym oglądała "My little pony", bo w gruncie rzeczy chodzi o to samo - bohaterowie po 20 minutach odkrywają,że przyjaźń to magia.

        Jasne, bohaterowie dorastają, zmieniają się, ale czy to jest "M jak miłość" czy przerysowany sitcom?

        Nie zniosę popsucia ostatniej dobrej postaci, dla której obejrzałam 8 sezon - Sheldona.
        To co się z nim dzieje w dziewiątym sezonie, to - jak dla mnie - porażka po całej linii, to jak strzał w kolano i zniszczenie całej podstawy wyjątkowości TBBT. Na własne życzenie.

        Niestety, trzeba wiedzieć, kiedy ze sceny zejść twórcy TBBT tego nie widzą i wyciskają z tego serialu ile mogą, jak pomarańczę, tylko nie widzą,że jest ona już zgniła. Brakuje im pomysłów na odcinki, szkoda,że nie skończą tego serialu z klasą.

    • Akurat Amy na początku była niesamowita, a zwłaszcza jej badania naukowe, z biegiem czasu jej "wyjątkowość" prezentuje tylko jej ubiór, a szkoda, chociaz i tak chyba najbardziej ją lubię :)

  • Standardowo. Wchodzisz na forum poczytać, co ludzie myślą, a tu sama krytyka. Czy my, Polacy, nie potrafimy już nic nie narzekać?

  • Leonard i Penny jak dla mnie to żałośnie wygląda, Sheldon i Amy nadal trzymają poziom. Nawet Howard i dominująca Bernadette fajnie pasują. Za to jak widzę tego hindusa co to słowa nie potrafił wymówić a teraz posuwa tą rudą to już totalnie inny serial mam wrażenie że oglądam a sceny z nimi po prostu przewijam.

Zgłoś nadużycie

Opisz, dlaczego uważasz, że ten wpis nie jest zgodny z regulaminem serwisu: