Film podobał mi się i obejrzałem go z przyjemnością, ale wydaje mi się, że produkcja ta posiada kilka poważnych błędów dotyczących samej specyfiki walki snajperskiej, czyli błędów, których prawie nikt, tak naprawdę, nie zauważył i których znajomość zupełnie nie wpływa na przyjemność z oglądania filmu (ale wydaje mi się, że reżyser lub konsultanci nie wykazali się).
Pierwszym zarzutem, który kieruję właśnie w stronę konsultantów od spraw wojskowości to oddanie sposobu walki dwóch głównych postaci. Trzeba zdać sobię sprawę, że snajper podróżuje zazwyczaj w towarzystwie obserwatora, który trzyma się blisko jego pozycji strzeleckiej dostarczając mu amunicję, wodę, jedzenie lub zajmuje pozycję bezpośrednio przy strzelcu i obserwuje perymetr pomagając w ten sposób odnaleźć najważniejsze cele lub oszacować odległość (jest to trudne przy pomocy samych przyrządów celowniczych). No i w zasadzie w przypadku Zajcewa faktycznie ktoś tam z nim łaził, ale fakt, że niemiecki strzelec podróżował przez cały film samotnie jest naciągany ponieważ odcinał się tym samym od niezbędnych mu na polu walki rzeczy, sprawiał, że w razie odwrotu lub zmiany pozycji nikt nie będzie go osłaniał, ograniczał perymetr, który był pod jego obserwacją przez co narażał się na zajście od tyłu.
Wprawdzie niektórzy strzelcy wyborowi praktykowali tworzenie kryjówek w których przetrzymywali prowiant i amunicję, ale biorąc pod uwagę specyfikę walki w mieście i sam przebieg walk w Stalingradzie, gdzie sytuacja zmieniała się z godziny na godzinę, byłby to pomysł zbyt ryzykowny, kryjówka taka była zbyt narażona na zniszczenie lub, co gorsza, na odnalezienie przez wroga co od razu poinformowałoby go o obecności wrogiego snajpera w okolicy.
Drugi zarzut skierowałbym do samego reżysera filmu, a tyczy się on pewnej sceny, która powtarza się kilkakrotnie. Chodzi mi o momenty czyszczenia butów Koniga przez małego Sasze (oraz o sam wygląd majora).
Wiadomym jest, że strzelcy wyborowi okrutnie śmierdzieli oraz byli niesamowicie wręcz brudni, a doprowadzali się do takiego stanu celowo. Robiąc to nie stosowali między innymi mydła i pasty do butów z kilku powodów, mianowicie:
- mydło jak i pasta do butów mają ostry, charakterystyczny zapach, który można wyczuć w promieniu wielu metrów
- buty, choćby nówki, musiały być brudne z prozaicznego powodu, wypastowane lśniły się co mogło zwrócić uwagę wrogiego strzelca
- snajper musiał śmierdzieć (szczególnie w Stalingradzie) żeby jego zapach nie wyróżniał się z otoczenia (w mieście podczas walk unosił się straszny odór trupów jak i fekalii, które zalewały często ulice ze zniszczonych kanałów)
Zajcew jeszcze jako tako przedstawiony jest w miarę realnie jako strzelec wyborowy, ale czyściutki i nienagannie ubrany Konig to jednak mocno zafałszowany wizerunek ówczesnego snajpera.
Rozumiem, że mógł to być zabieg, który miał umocnić wizerunek Koniga jako zimnego i twardego jak stal niemieckiego arystokratę, a brudnego Wasilija pokazać na zasadzie kontrastu jako zwykłego pasterza i chłopa, ale dla mnie jest to zwyczajnie mało realne.
Podsumowując, jeśli miałbym oceniać sam realizm świata przedstawionego to uważam, że zdewastowany Stalingrad wygląda naprawdę świetnie, ale jeśli chodzi o przedstawienie snajperów i ich technik walki to ten aspekt, w moim przekonaniu, wypada słabo.
Oczywiście oceniam tutaj film tylko pod kątem snajperstwa i rzeczy go dotyczących mając zarazem świadomość, że ma on wiele innych plusów takich jak gra aktorska, klimat czy ciekawa fabuła (to ostatnie to akurat zasługa komunistycznej propagandy z okresu wojny) jak i minusów, momentami odbiega bardzo od prawdy historycznej i ma mało ciekawe zakończenie.
Można dodać jeszcze parę rzeczy :)
Np. owijanie snajperki szmatami. Miało to na celu wyciszenie strzału. Zajcew raz miał, raz nie miał owiniętą snajperkę czy to na dworze czy wewnątrz.
Jednak niee był to film pokazujący rzemiosło snajperskie, chociaż jakiś specjalista przy tym robił w ramach konsultanta i pewnie te niedociągnięcia w sztuce są spowodowane wizją reżysera :)
"Np. owijanie snajperki szmatami. Miało to na celu wyciszenie strzału."
Przykro mi to stwierdzić, ale to co mówisz to bzdury. Jeżeli myślisz, że w ten sposób można wyciszyć strzał to nie posiadasz elementarnej wiedzy z dziedziny fizyki.
Odgłos wystrzału pochodzi z wylotu lufy. Fala uderzeniowa powoduje uwolnienie się gazów przy pomocy bardzo dużego ciśnienia, to powoduje huk, który towarzyszy uwolnieniu się naboju. W żaden sposób nie możesz wyciszyć odgłosu wystrzału poprzez owinięcie broni szmatami, brzmi to wręcz idiotycznie.
Strzelcy wyborowi owijali karabiny szmatami ze względu na kamuflaż. Owinięta broń nie odbija światła i wtapia się w teren. Czasami pomaga również wytłumić przypadkowe stuknięcie w coś bronią.
Wyciszenie strzału moża osiągnąć tylko przy pomocy tłumika i jemu pochodnych.
Nie jestem specem od tego :D Myślałem, że wytłumiała co nieco. Przepraszam za błąd. Niemniej raz była owinięta snajperka, raz nie, co też raczej pod błędyw rzemiośle podchodzi.
Zgadzam się z modrzewem. Owijanie karabinu szmatkami miało służyć jako kamuflaż, aby nie odbijał karabin światła, i w razie czego również wyciszyć jakieś niechcące puknięcia. Modrzew szacun dla Ciebie za wiedzę. Ale tak na prawdę trudno nakręcić taki film aby to wszystko było realne. W każdym filmie dopatrzysz się błędów. Film na moje bardzo dobry. Trzyma w napięciu od 1 do 120 min. Katyń to przy nim niestety muszę to powiedzieć ale słabizna. A co do butów i tego zapachu też modrzew miał rację. Musiał śmierdzieć tak jak cały Stalingrad o tych wszystkich trupów itp. A co do butów też nie mogły być wypucowane bo zwracały by na siebie uwagi, nie było by w wtedy kamuflażu.
Teraz pisze do modrzew:
Nie ma filmu doskonałego wszędzie można się czegoś dopatrzeć. Podziwiam też twoją wiedzę historyczną, ale to nie jest powód aby wszystkich przedstawiać fakty, nie ma filmu doskonałego. Też się interesuje historią i lubię takie filmy. Ale ten film jest dla mnie znakomity. 10/10 bez gadania.
A teraz piszę ogółem: Zna ktoś może jeszcze takie podobne filmy z II wojny światowe ale żeby były na prawdę dobre. Pozdrawiam i czekam na odpowiedź :)
Zdaję sobie sprawę z tego, że nie ma filmu idealnego. Pierwszy oraz ostatni akapit mojej pierwszej wypowiedzi tłumaczy moje zarzuty względem filmu.
Jeśli chodzi o inne filmy o tej tematyce to niestety nie ma ich zbyt wiele. Najbardziej znane to właśnie wyżej wymieniany "Wróg u bram" czy powszechnie znany "Snajper" z Tomem Berengerem.
Mógłbym wspomnieć jeszcze o filmach w których występuje motyw snajperstwa jak na przykład "Zabójcy" z niezłymi rolami Banderasa i Stallone czy "Szeregowiec Ryan" gdzie alianckiego snajpera gra Barry Pepper. Z nowszych produkcji jest jeszcze "Strzelec" gdzie gra Mark Wahlberg, ale film również nie jest realistycznym przedstawieniem snajpera jak i jego pracy.
"Film na moje bardzo dobry. Trzyma w napięciu od 1 do 120 min. Katyń to przy nim niestety muszę to powiedzieć ale słabizna. "
Te filmy niewiele ze soba maja wspólnego więc porównanie nie jest miarodajne. Poza tym mnie to nawet pierwsza scena nie zachwyciła. Całość filmu się ciągnie ale nic w nim nie ma ciekawego. Tak w gruncie rzeczy to wogóle to nie wygląda na bitwe pod Stalingradem.
Trafne porównanie by było z niemieckim Stalingradem z 93. Ten filmik blednie wporównaniu do niemieckiego obrazu.
Faktycznie, porównanie do "Katynia" jest nieco niefortunne. Wydaje mi się jednak, że porównanie do "Stalingradu" Josepha Vilsmaiera również nie jest zbyt dobre.
"Stalingrad" to prawdziwy dramat wojenny ze wszystkimi charakterystycznymi dla tego gatunku filmowego cechami, który ma na celu ukazać bardzo dokładnie realia, które panowały podczas bitwy stalingradzkiej oraz dramaty żołnierzy jak i społeczności cywilnej.
"Wróg u bram" nie jest typowym dramatem wojennym. Jest on zrobiony nieco w konwencji westernowej i podobny jest raczej do amerykańskich filmów wojennych z lat pięćdziesiątych w których bohaterem była jednostka, a nie zbiorowość jak to ma miejsce w dramatach wojennych dzisiaj. Nie ma on pokazywać nam dokładnie wszystkiego o bitwie, która miała miejsce u wybrzeży Wołgi, centrum wydarzeń jest tutaj pojedynek schwarzcharakteru z bohaterem pozytywnym gdzie Stalingrad jest tylko i wyłącznie mało ważnym tłem. Jedyna rzecz, która łączy oba filmy to miejsce akcji, ale mamy tutaj do czynienia z produkcjami, które opowiadają o dwóch, skrajnie różnych rzeczach.