7,8 25 tys. ocen
7,8 10 1 25145
8,4 59 krytyków
Osiem i pół
powrót do forum filmu Osiem i pół

Uwielbiam Obywatela Kane`a,Casablance czy Rękopis znaleziony w Saragossie,ale ten film kompletnie mnie nie zainteresował.Ci wrzeszczący Włosi i nudny do potęgi główny bohater.

Filmweb A. Gortych Spółka komandytowa
ocenił(a) film na 8
Iluvatar

no i co z tego, ze lubisz "Obywatela Kane'a", "Casablance" i "Rekopis..." ?? Nie widze zwiazku...

ocenił(a) film na 8
druid_3

Koledze zapewne chodzi o to, ze jest w stanie zrozumiec i docenic trudniejsze kino (patrz tytuły), ale na Fellinim zęby połamał.

ocenił(a) film na 10
hauser

Co racja to racja. Jedno zdanie i gęba zatkana. Bez zbędnych wyzwisk i niepotrzebnego marnowania klawiatury.

ocenił(a) film na 1
hauser

Jeszcze nie słyszałem, żeby ktoś połamał zęby na flakach z olejem...

Evil_Ash

phi flaki z olejem... flaki z olejem to każda część piątku 13
a osiem jest znośny nawet dla topornych,, wciąga ale też wiele zależy od nastawienia [emocjonalnego i intelektualnego]..

ocenił(a) film na 8
hauser

a to "trudniejsze" kino to zwłaszcza Casablanca. chyba raczej chodzi o to, że wszystkie te cztery filmy są czarno-białe :)

ocenił(a) film na 10
Iluvatar

Z całym szacunkiem dla "Casablanki" i "Obywatela Kane'a", ale z "Osiem i pół" nie wytrzymują porównania na żadnym polu. Jedynie "Rękopis znaleziony w Saragossie" można próbować porównywać, ale z wiadomym skutkiem.

ocenił(a) film na 4
guido8i05

"Osiem i pół" jest z tych filmów najsłabsze, proste.

ocenił(a) film na 10
Kagan

"Osiem i pół" jest z tych filmów najlepsze i najtrudniejsze

ocenił(a) film na 8
Le_Cinema

''Osiem i pół'' jest z tych filmów najtrudniejsze i najsłabsze...;)

GhostFace

co za bzdurne wpisy

oczywiście że nijak inne mu nie dorastają do pięt

kto myśli inaczej się nie zna

bo nie bd twierdził że upośledzony czy ograniczony czy coś - bo nie każdy takie coś lubi - rozumie

urzeczowiona koincydencja ma sens przy rzeczowej argumentaxcji

ocenił(a) film na 4
galopujacy_jelen

"- Aha! Wytłumaczyć i objaśnić uczniom, dlaczego Słowacki wzbudza w nas miłość i zachwyt? A zatem, panowie, ja wyrecytuję wam swoją lekcję, a potem wy z kolei wyrecytujecie swoją. Cicho! - krzyknął i wszyscy pokładli się na ławkach, rękami podpierając głowy, a Bladaczka, nieznacznie otworzywszy odnośny podręcznik, zacisnął usta, westchnął, stłumił coś w sobie i rozpoczął recytację.

- Hm... hm... A zatem dlaczego Słowacki wzbudza w nas zachwyt i miłość? Dlaczego płaczemy z poetą czytając ten cudny, harfowy poemat W Szwajcarii^ Dlaczego, gdy słuchamy heroicznych, spiżowych strof Króla Ducha., wzbiera w nas poryw? I dlaczego nie możemy oderwać się od cudów i czarów Balladyny^ a kiedy znowu skargi Lilii Wenedy zadźwięczą, serce rozdziera się nam na kawały? I gotowiśmy lecieć, pędzić na ratunek nieszczęsnemu królowi? Hm... dlaczego? Dlatego, panowie, że Słowacki wielkim poetą był! Wałkiewicz! Dlaczego? Niech Wałkiewicz powtórzy - dlaczego? Dlaczego zachwyt, miłość, płaczemy, poryw, serce i lecieć, pędzić? Dlaczego, Wałkiewicz?

(...)

- Dlatego, że wielkim poetą był! - powiedział Wałkiewicz

(...)

Nauczyciel westchnął, stłumił, spojrzał na zegarek i mówił.

- Wielkim poetą! Zapamiętajcie to sobie, bo ważne! Dlaczego kochamy? Bo był wielkim poetą. Wielkim poetą był! Nieroby, nieuki, mówię wam przecież spokojnie, wbijcieto sobie dobrze w głowy - a więc jeszcze raz powtórzę, proszę panów: wielki poeta, Juliusz Słowacki, wielki poeta, kochamy Juliusza Słowackiego i zachwycamy się jego poezjami, gdyż był on wielkim poetą. Proszę zapisać sobie temat wypracowania domowego: „Dlaczego w poezjach wielkiego poety, Juliusza Słowackiego, mieszka nieśmiertelne piękno, które zachwyt wzbudza?”

W tym miejscu wykładu jeden z uczniów zakręcił się nerwowo i zajęczał:
- Ale kiedy ja się wcale nie zachwycam! Wcale się nie zachwycam! Nie zajmuje mnie! Nie mogę wyczytać więcej jak dwie strofy, a i to mnie nie zajmuje. Boże, ratuj, jak to mnie zachwyca, kiedy mnie nie zachwyca? - Wytrzeszczył oczy i usiadł, grążąc się w jakieś bezdenne przepaście. Naiwnym tym wyznaniem aż zakrztusił się nauczyciel.

- Ciszej, na Boga! - syknął. - Gałkiewiczowi stawiam pałkę. Gałkiewicz zgubić mnie chce! Gałkiewicz chyba nie zdaje sobie sprawy, co powiedział?

GAŁKIEWICZ
Ale ja nie mogę zrozumieć! Nie mogę zrozumieć, jak zachwyca, jeśli nie zachwyca.

NAUCZYCIEL
Jak to nie zachwyca Gałkiewicza, jeśli tysiąc razy tłumaczyłem Gałkiewiczowi, że go zachwyca.

GAŁKIEWICZ
A mnie nie zachwyca.

NAUCZYCIEL
To prywatna sprawa Gałkiewicza. Jak widać, Gałkiewicz nie jest inteligentny. Innych zachwyca.

GAŁKIEWICZ
Ale, słowo honoru, nikogo nie zachwyca. Jak może zachwycać, jeśli nikt nie czyta oprócz nas, którzy jesteśmy w wiehu szkolnym, i to tylko dlatego, że nas zmuszają siłą...

NAUCZYCIEL
Ciszej, na Boga! To dlatego, że niewielu jest ludzi naprawdę kulturalnych i na wysokości... 43

GAŁKIEWICZ
Kiedy kulturalni także nie. Nikt. Nikt. W ogóle nikt.

NAUCZYCIEL
Gałkiewicz, ja mam żonę i dziecko! Niech Gałkiewicz przynajmniej nad dzieckiem się ulituje! Gałkiewicz, nie ulega kwestii, że wielka poezja powinna nas zachwycać, a przecież Słowacki był wielkim poetą... Może Słowacki nie wzrusza Gałkiewicza, ale nie powie mi chyba Gałkiewicz, że nie przewierca mu duszy na wskroś Mickiewicz, Byron, Puszkin, Shelley, Goethe...

GAŁKIEWICZ
Nikogo me przewierca. Nikogo to nic nie obchodzi, wszystkich nudzi. Nikt nie może przeczytać więcej niż dwie lub trzy strofy. O Boże! Nie mogę...

NAUCZYCIEL
Gałkiewicz, to jest niedopuszczalne. Wielka poezja, będąc wielką i będąc poezją, nie może nie zachwycać nas, a więc zachwyca.

GAŁKIEWICZ A ja nie mogę. I nikt nie może! O Boże!

(...)

Nieszczęsny Bladaczka poczuł, że jemu także grozić zaczyna niemożność.
- Pylaszczkiewicz! - krzyknął. - Niech Pylaszczkie-wicz natychmiast wykaże mnie, Gałkiewiczowi i wszystkim w ogóle piękności którego z celniejszych ustępów! Proszę uważać! Jeżeli kto piśnie, zarządzę ćwiczenie klasowe! Musimy móc, musimy móc, bo z dzieckiem będzie katastrofa!

Pylaszczkiewicz podniósł się i zaczął recytować ustęp z poematu.
I recytował. Syfon ani trochę nie uległ powszechnej, a tak nagłej niemożności, przeciwnie - mógł zawsze, gdyż właśnie z niemożności czerpał swoją możność. Recytował zatem i recytował ze wzruszeniem tudzież z właściwą intonacją i z uduchowieniem. Co więcej, recytował pięknie i piękność recytacji, wzmożona pięknością poematu i wielkością wieszcza oraz majestatem sztuki, przetwarzała się niepostrzeżenie w posąg wszelkich możliwych piękności i wielkości. Co więcej, recytował tajemniczo i pobożnie, recytował usilnie, z natchnieniem;
i wyśpiewywał śpiew wieszcza tak właśnie, jak śpiew wieszcza winien być wyśpiewany^O, cóż za piękność! Jakaż wielkość, jakiż geniusz i jakaż poezja! Mucha, ściana, atrament, paznokcie, sufit, tablica, okna, o, już niebezpieczeństwo niemożności było zażegnane, dziecko było uratowane, a żona tak samo, już każdy się zgadzał, każdy mógł i prosił tylko, żeby przestać. Zarazem spostrzegłem, że sąsiad smaruje mi rękę atramentem - pomazał już sobie własne, a teraz zabierał się do moich, bo trudno było zdejmować buciki, ale cudze ręce były tym okropne, że właściwie takie same jak swoje, więc cóż z tego? - Nic. A cóż z nogami? Machać? I cóż z tego?

Po kwadransie sam Gałkiewicz zajęczał, że dosyć, że już uznaje, że uchwycił, że cofa, zgadza się, przeprasza i może.

- A widzi Gałkiewicz?! Nie ma to jak szkoła, gdy chodzi o wdrożenie uwielbienia dla wielkich geniuszów!"

ocenił(a) film na 4
addam23

A teraz coś ode mnie.

Oj wymęczył mnie Fellini, wymęczył.

Lubie surrealizm, lubię oniryczne klimaty i poplątanie prawdy z fikcją. W tym przypadku jednak zupełnie do gustu mi to nie przypadło.

Dlaczego? Nie wiem! Moja niewiedza jest taka sama jak niewiedza dotycząca tego - dlaczego klimat innych filmów przypada mi do gustu.

walory estetyczne - nie mam nic do zarzucenia, jednak w znaczący sposób nie są w stanie wpłynąć na moją ocenę (zupełnie inaczej niż np u Tarkowskiego)

A treść? No cóż, nie wiem czy dobrze ją zrozumiałem (pewnie nie). Te wszystkie rozważania i rozterki Felliniego są w moim odczuciu... żałosne! (takie odnosiłem wrażenie podczas oglądania).
Próbowałem dość długo dociec - dlaczego wydają się mi one żałosne?

Podobny problem miałem z Bergmanem. Jest to w zasadzie mój ulubiony reżyser. Widziałem kilkanaście jego filmów, lecz tylko jeden mnie nużył i wydawał się żałosny. Który? Persona! (oceniłem go na 8/10, gdyż forma mi się bardzo podobała, no i ostatnie 20% filmu mnie zachwyciło)

Dlaczego tak się dzieję? Doszedłem do następującego wniosku - rozważania zaprezentowane w tych filmach są mi zupełnie obce. W moim światopoglądzie takie problemy nie istnieją.

W przypadku 8 1/2 tyczy się to głównie relacji damsko-męskich. Ten sposób myślenia jest mi całkowicie obcy. Nie rozumiem go i odrzucam.

Cały film ocenie na 4/10 lub 5/10

ocenił(a) film na 10
addam23

Faktycznie, od tego czy umiemy siebie odnaleźć w głównej postaci zależy bardzo wiele. Ja w tak wielu scenach tego filmu widziałem siebie samego i to co czuje, swoje własne rozterki i problemy... cóż, do mnie akurat to trafiło i zakochałem się w tym filmie. Ale też z drugiej strony wcale mnie nie dziwi, że komuś może się 8 i pół nie podobać.

A tak jeszcze szybko powracając do filmów wymienionych na samym początku to w moim osobistym odczuciu Obywatel Kane jednak jest najlepszy, 8 i pół niedaleko w tyle za nim, a Casablanca potem. Rękopisu nie widziałem, więc o nim się nie wypowiem. =)

ocenił(a) film na 7
addam23

Świetny post! Podsumowuje wiekszosc dyskusji na temat Wielkich Ambitnych Filmow i Wielkich Genialnych Tworcow ...

Pozdrawiam,

mszywiol

nabijasz się?

czy jak to mam rozumieć?

użytkownik usunięty
Iluvatar

Dlaczego "Obywatel Kane" najlepszy? Bo przełomy? Bo w rankingach wysoko?

Wiecie co? Naprawdę nie mogę czytać , jak ktoś pisze: "Nie zrozumiałeś tej wielkiej sztuki, nie podoba Ci się - to znaczy, że jesteś mało inteligentny i tak dalej..." Ok, Fellini to wieki artysta, ale "8 i pół" mi się na przykład nie podobało. No przykro mi, było nudne po prostu. A ja oglądam wiele filmów i zwłaszcza ciężkich, których zjadacze popcornu czasami po prostu nie przetrawią. No i co to teraz znaczy? Że jestem za głupia na ten film? No proszę... Nie wszystko wszystkim musi się zawsze podobać. A mam wrażenie, że tutaj, w tym temacie, wypowiedziało się dużo najzwyklejszych snobów. "Jaki to nie jestem mądry, bo podoba mi się <<8 i pół>>". Naprawdę, nie oceniajmy ludzi po tym, czy podobają im się filmy Felliniego...

ocenił(a) film na 4
imaginary__

Nie przejmuje się.
Może i jestem głupi (bo w zasadzie to prawda), ale przynajmniej szczery. Zawsze coś.

ocenił(a) film na 10
addam23

Jedni takie filmy ka Osiem i pół ogladają bo widzą ze wysoko cenioy, a druzyczy bo naprawde lubia to lepsze kino.
Ja nie rozumiem kompletnie ludzi którzy oglądają filmy takie jak
2012, Transformers 2 taki chłam strawic dla mnie to
jest niemozliwością. Widac tu po wpisach ze wy sie zmuszacie do takiego kina i nie naprawde nie uważacie je za swoje ulubione.
A ja sie delektuje przy takich dziłach, nie tylko
je cenie bo sa dobre i wysoko cenionbe ale takze bardzo lubie takie kino.
Takovski, Fellini, Kurosawa, Begman, Kubrick, Mizoguchi, KObayashi
Passolini, Antonioni, Visconti, De Sica, Leone,
cała masa reżyserów amerykańskich tworzaca filmy
w latach 30,40,50,60,70 dali nam najlepsze co oferuje kino
tak zwane kino artystyczne , irracjonalne
W ostatnich latach nawet te ambitne filmy dawają nam wszystko na tacy, zero myslenia, ciekawej historii w porównaniu do starszych wybitniejszych braci.

ocenił(a) film na 4
Kojak555

Ale jakich filmach?

Takich jak 8.5, czy Słodkie życie - widać nie lubie.

Uwielbiam za to La Strade i Noce Cabirii.

Z wymienionych przez ciebie - Bergman jest moim zdecydowanie ulubionym.

Wszystkich pozostałych bardzo cenię poza Passolinim, którego jeszcze nie widziałem.

addam23

Drogi Kolego pawelku115,
bardzo się cieszę, że podoba Ci się wszystko, co uznawane jest za geniusz. Ja także lubie reżyserów, w których nazwiskach zrobiłeś literówki. Jednak nie wszystkim wszystko musi przypaść do gustu. Tracimy wtedy swoją indywidualność.
Pozdrawiam.

imaginary__

To tak jak z winem: ja sie kiedys nasadziłem na winki czerwone wytrawne typu "Malbec" [ok. 22 zł ] gęste, gorzkawe ja k czekolada ale ciekawe. Wpadl koleś i pyta: Co robisz????
--Ano sączę!
-- To daj sie tez nasączyć!
Polałem.
--Ale to syf!!!!!!!!!!!!!!!!Kwaśne! Gorzkie! masakra!!! Masz cukier???

Ni i sypnął 2 łyżeczki , zamieszal długo i łyknął
--Nooooooooooooo! Teraz jest suuuuper! Bo winko musi bys słodziutkie!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!

I takie to sa nasze dysputy nt. filmów! Co jednemu miłe to drugiemu zgniłe.

Hej!

ocenił(a) film na 7
imaginary__

trzeba jeszcze dodać, że jest to kino z trochę innej epoki, gdzie wartkość akcji nie zawsze wydaje nam sie właściwa i dlatego "przynudza". film obejrzałem z ciekawością po raz drugi (bo nie do końca pamiętałem sens) i przyznaję, że coś jest w nim męczącego, forma artystyczna oczywiście bez zarzutu, ciekawie poruszone kwestie komunizm-katolicyzm (Włochy były zdominowane rywalizacją tych dwóch opcji przez 40 lat), co nie każdy z widzów wychwyci, osobiście trudno utożsamić się z bohaterem, jak i - jednak - wniknąć w jego problemy, które wydają się - jak pisał bodajże adam23- z innego świata, nam nieznane, ale i raczej gardzone. no bo któż chciałby źle traktować swoją żonkę i mieć kochankę, z którą nie chce się spotykać (trochę wariatkę głupią), forma formą, treść treścią, dobry, ale nie sądze bym chciał go oglądać kilka razy. dlatego 8/10. inna epoka kina.

ocenił(a) film na 4
kapral11

Z tą akcją i epoką bym nie przesadzał. Jestem przekonany, że zdecydowana większosć w tym temacie się wypowiadająca (krytycznie i nie) widziała i podobało im się kilka przynajmniej filmów z tej samej epoki i absolutnie bez czegos, co można by nazwać akcją.

Co do oryginalnej i nietypowej formy - to broń obusieczna. Poza oczywistymi zaletami również łatwo może prowadzić do znużenia po jakims czasie oglądania filmu. Pierwszy szok i zainteresowanie formą mija i już zaczynamy łaknąć tresci (chyba ze forma tak strasznie nas zachwyca, ze nawet na to nie zwracamy uwagi). A z trescia przy mocnym zaakcentowaniu formy bywa różnie.
Nie sądze, żeby sama forma "8 1/2" mogła kogos na tyle zachwycic, żeby nie potrzebował "tresci". Jakosc i wartosc tresci w tym filmie również jest mocno dyskusyjna.

ocenił(a) film na 7
addam23

ja bym przesadzał, bo jak już gdzie indziej pisałem, i problemy społeczne inne, i świadomośc społeczna. czy myslisz ze np. jakby teraz ktos zrobił film o wypalonym rezyserze, jego problemach z kobietami itd. - to by to miało sens?? nie, bo jest to już w pewnien sposób oczywistością, nie odkryjemy ameryki. Fellini tu dał dobry temat - ale na tamta epokę.
treść nie jest tak banalna, poruszonych jest kilka wątków dotyczących natury ludzkości - np. jak odczytywać budowaną wieżę - może jako współczesną wieżę babel? kto konstruktorem: producent, czy jednak artysta? jaki jest sens bycia z kobietami - żona fajna, ale pociąga mężczyznę głupia zdzira....więc nie zaniżajmy wartości treści.

ocenił(a) film na 4
kapral11

Czy ja wiem. Ogólnie o "problemach z kobietami" to filmów i książek było jest i będzie masa. Mysle że nawet ponownie cos z wypalonym rezyserem ponownie jak najbardziej mialo by rację bytu.

Wszystko zależy od sposobu wykonania.