Widziałem tylko jeden film Konczałowskiego,tak tak,"Tango i Cash" oczywiście:)Zabrałem się dziś za ten bo,komentarze w sumie pozytywne,ocena bardzo wysoka,to do czegoś zobowiązuje.Dostałem wciągający thriller,ze świetną rolą Jona Voighta,dobrmy robertsem którego nigdy nei lubiłem,a teraz zyskał w moich oczach.Odnalazłem tu kilka bardzo dobrych i mądrych dialogów,najbardziej podobało mi się stwierdzenie Mannego,dziewczyna mówi do niego:"JESTEś BESTIą",na co on,"gorzej,człowiekiem,",utwkiło mi to.Końcówke ciężko przewidzieć,i oryginalne jest w niej to że tak naprawdę nie widać końca tej historii,samego końca,ciekawy zabieg...Ale i tak wszyscy wiemy co się stało.Myśle że stało się najsprawiedliwiej.Polecam te nfilm gorąco.
Mogłabym sie dołączyć do tych słów, jeśli nie miałbyś nic przeciw ;)
Właśnie te słowa:
"- Jesteś bestią.
- Nie, jestem czymś gorszym. Jestem człowiekiem."
utkwiły mi mocno w pamięci. Były mocne, ale jak prawdziwe. A zapewne niewiele ludzi je zrozumie, lub nie zwróciło na nie żadnej uwagi. A warto się nad tym zastanowić.
Pozdrawiam.
PS. Film rewelka ;)
"A zapewne niewiele ludzi je zrozumie, lub nie zwróciło na nie żadnej uwagi. A warto się nad tym zastanowić."
Oh, oh, oh... Co za samozachwyt... Ja jednak sądzę, że całkiem pokaźna liczba telewidzów zwróciła na nie uwagę, zważywszy jaka po tych słowach nastąpiła cisza w filmie i w jakich okolicznościach była wypowiedziana.
Niestety, nie mogę się zgodzić. Większość ludzi po prostu PATRZY na ekran. A nie OGLĄDA film.
A po drugie. Jeśli zauważyli tą ciszę później, to pomyśleli: "co on powiedział?". Mogę się założyć.
I nie wiem, gdzie w moich słowach widzisz samozachwyt, ale widocznie masz chyba jakiś zły dzień, czy coś, więc nie będę komentować.
To tylko moje zdanie.
Nie sprzeczajcie się,te słowa nei są trudne w odbiorze ale za to istne i ważne,elektryzują w pewien sposób.Mysle że uważny,czyli normlany widz zauważy je,natomiast prymityw filmowy oleje,nie zauważy,film wysmieje,bo efektów nie ma specjlanych,to moje zdanie.
O dokładnie. Efekty specjalne, jakże "ważny" dziś element filmu. Szkoda, że spora ilość osób skreśla takie filmy właśnie z powodu braku jakiejś "ekstra" akcji.
Ale dobrze, że są jeszcze tacy, co patrzą na wartość.
W każdym razie - każdy ma inny gust. Nie wszystkim musi się podobać ;)
A tak poza tym, to zakończenie jest wprost genialne. Film obejrzałam któryś raz z kolei, a ostatnia scena dalej podoba mi się, jakbym widziała ją po raz pierwszy ;)
Ja nie wiem - wy na prawde spotykacie takich ludzi??? Dla mnie jak film ma rzeczoną "ekstra akcje" to jest wlasnie nudny jak flaki z olejem... Ten natomist na prawde trzymal w napieciu przez wiekszosc czasu (szkoda, ze na koniec tempo - wraz z utrata nadziei glownych bohaterow, troche zwolnilo, a caly urok popsul, wziety chyba wprost z typowych filmow ze Szwarcenegerem kierownik zakladu penitencjarnego... taka szkoda!)
Z tym, że musieli ten film jakoś zakończyć i to w taki mniej więcej sposób, jak to się stało, żeby móc na koniec dać cytat z Szekspira. Zgadzam się, że naczelnik był przerysowany, ale w granicach rozsądku.