Rozmawiamy z Michelem Piccolim, gwiazdą "Habemus papam"

Filmweb   |   autor: Malwina Grochowska   |    |   Wywiad
Legendarnego aktora i gwiazdę najnowszego filmu Nanniego Morettiego "Habemus papam" Michela Piccolego pytamy o papiestwo, burżuazję i wielkiego mistrza – Luisa Bunuela


photo.title Czy grana przez Pana postać w "Habemus papam" ma jakieś cechy któregoś z rzeczywistych papieży?

W niewielkim stopniu. Ale tworząc ją, cały czas miałem w pamięci polskiego papieża, bo był wyjątkową osobowością, cechowała go wielka siła moralna. Uwielbiali go nie tylko francuscy wierzący. Ja jestem ateistą, a mimo to bardzo go podziwiałem, dlatego że był pierwszym papieżem w historii, który interesował się kulturą i sztuką i nie wstydził się tego. Nie mogłem go nie lubić chociażby z tego powodu, że też był aktorem, pisał dla teatru. I myślę, że gdyby miał taką potrzebę, ożeniłby się, bo nie bał się odważnych decyzji. W tym sensie był politykiem, i to postępowym. A inni to okropni reakcjoniści.

Czy rola papieża zmieniła Pana relację z Bogiem?

Nie. Straciłem kontakt z wiarą katolicką już dawno temu i jest za późno, aby to zmieniać. Moja matka zabroniła mi kontaktu z religią, dlatego że straciła trzyletniego syna, którego urodziła przede mną. Cierpiała z tego powodu niewyobrażalnie i przestała wierzyć w Boga. Poza tym pochodziła z bardzo katolickiej rodziny z wyższej klasy średniej, więc odwrócenie się od religii było jej wyrazem buntu przeciwko restrykcyjnej rodzinie w ogóle.

Pan chyba też wyjątkowo lubi filmy antysystemowe, krytykujące burżuazję.

Tak. Jeśli nie krytykujące, to przynajmniej żartujące sobie dobitnie z tej warstwy społecznej. Mam na myśli tę europejską, bo ją trochę znam, chociażby właśnie poprzez rodzinę mojej matki. To klasa rasistowska, antysemicka, która nie potrafi być szczera nawet sama przed sobą i chowa się za religią. I wciąż używa słowa "murzyn". A ja mam nadzieję, że niedługo prezydentem Francji zostanie czarnoskóry. To dałoby im do myślenia.

Ale rozmawiamy o polityce, zamiast rozmawiać o kinie. Choć z drugiej strony kino to polityka, i to najbardziej życiowa.


"Habemus papam" to mariaż kina włoskiego i francuskiego taki sam, jaki miał wielokrotnie miejsce w dawnych czasach Pańskiej kariery. Czy wystąpienie u Morettiego było pod tym względem miłym powrotem do przeszłości?

Myślę, że kino francuskie i włoskie już nie są ze sobą tak blisko związane jak kiedyś. Złote lata obu tych kinematografii nie trwały znowu tak długo. Włoskie kino nadal jest dobre. Nie umarło, ale umarli jego wielcy twórcy. Mogę teraz przywołać ich nazwiska, ale nie o to chodzi. Myślę o nich dość często, lecz bez wielkiej nostalgii, bo uważam, że takie nostalgiczne myślenie przypomina grzebanie ich po raz drugi.

Co podoba się Panu w kinie Morettiego?

Moretti ma niepowtarzalny styl. Jego filmy są bardzo agresywne, odważne, dzikie, ale jednocześnie jest w nich wielka czułość. Podchodzi do ludzi i rzeczy z humorem; kusi, zwodzi widza. Zresztą te elementy są wspólne dla wszystkich wielkich włoskich reżyserów: agresja i zarazem wielka słodycz; tajemnica i niespodzianka. I doprowadzanie ludzi do łez ze śmiechu. Nanniemu wychodzi wybornie.

photo.title   photo.title

Wielokrotnie pracował Pan z Luisem Bunuelem. Czy można porównać to, co o religii opowiadał Bunuel, z tym, co opowiada Moretti?

Ci dwaj nie są podobni pod żadnym względem. Ale myślę, że Bunuelowi bardzo podobałyby się filmy Nanniego. I to z wielu powodów. A jeśli Moretti miałby powiedzieć jedno złe słowo o filmach Bunuela, to już nigdy w życiu bym się do niego nie odezwał. Gdyby tylko było to w mojej mocy, doprowadziłbym do tego, żeby obaj panowie się spotkali. Morettiemu kupiłbym pudełko czekoladek, a Bunuelowi butelkę wina. Byłoby to wspaniałe spotkanie dwóch wybitnych, szalonych ludzi.

"Habemus papam" mogłoby nosić też tytuł "Śmierć i wybór papieża". A to byłby idealny tytuł dla filmu Bunuela.

zobacz też:

komentarze

Dodaj komentarz

@leniwypizmak

1) Murzyn to przecież po polsku Maur z niemieckiego Mohr chyba co znaczy o czarnej twarzy. Nie widzę w tym słowie nic obraźliwego. Jeśli jakiś murzyn ma problem z tym słowem to niech przyjmie, ze jak jest w Polsce należy się dostosować do naszej kultury. Nawet w wierszu było: "Murzynek bambo w Afryce mieszka..."

2) Nigger pochodzi od łacińskiego (negro) co znaczy czarny, ale rzeczywiście zostało nacechowane pejoratywnie jako CZARNUCH i tu nie polecam używania tego słowa będąc białasem w USA. W murzyńskich gettach nigger z ust murzyna do drugiego czarnego jest wręcz honorowym zwrotem. Oni tak do sienie mówią. Joł czarnuchu i to znaczy cześć ziomal.
Ja osobiście nie widzę nic złego w słowie czarnuch tak samo jak nie widzę nic złego w słowie białas. jest białas to jest i czarnuch, no nie? To są dwa równorzędne odpowiedniki. Skoro biały nie obraża się za białasa a osobiście nie znam takich chyba, że jakiś kretyn, to i czarny nie powinien się obrażać, że jest czarny. Zresztą jesteśmy w Polsce i to on ma sie do nas dostosować i do naszej mowy a nie my do niego.

PS. Poza tym wszyscy przesadzacie.
Idąc tokiem waszego myślenia
Żydzi powinni się obrazić, że są Żydami bo wiecie, że żyd znaczy złodziej a żydzenie to to bycie podłą świnią? Cyganie powinni się obrazić bo ponoć cyganią czyli oszukują. Mieszkańcy Mauretanii powinni się obrazić bo oni nazywają siebie Maurami czyli Murzynami.... a co dopiero mieszkańcy Nigru? Chcielibyście podając narodowość mówić jestem Czarnuchem?

PS2 Czarni też ma wydźwięk jednoznacznie pejoratywny. ten film jest o czarnych w sutannach.

Francuski, a nie włoski. Chociaż włoski też mógł być :)

A ucieszyłbyś się gdyby ktoś Cię nazwał Polaczkiem?

Wydaję mi się, że wywiad z Piccolim jednak nie odbył się w języku polskim, a słowo, które przetłumaczono na "Murzyn" to włoski odpowiednik słowa "nigger" lub po prostu te słowo. Tak jak konotacje związane ze słowem "Murzyn" są kontrowersyjne, tak "nigger" bez wątpienia jest nacechowane jedynie negatywnie.

Pokażą jak się chłoszcze czarnym prąciem?

albo po prostu czarny obywatel Europy ... ech ciekawe czy ktoś się zastanawia np nad określeniem Polaczek i jakoś Polacy nie walczą z tym na świecie

ja bym powiedział Czarny Olo

I wciąż używa słowa " murzyn". Za chwilę słowo " człowiek" będzie obraźliwe...

Rzeczywiście, zanim się zastanowiłem nacisnąłem "wyślij" i już nie bardzo jak miałem zmienić treść komentarza. Nie mam pojęcia, jak chcieliby być nazywani czarnoskórzy ludzie z innych krajów niż Stany Zjednoczone, choć "Afrofrancuz" na przykład ma w sobie jakiś urok ;) Może prof. Bralczyk i na takie przypadki znalazłby rozwiązanie, ja niestety wymiękam.

No tak, tyle ze okreslenie "afroamerykanin" odnosi sie tylko do obywateli Stanow Zjednoczonych, we Francji to chyba trzeba by mowic "afrofrancuz".

Wydaje mi się, że to akurat zmieniało się przez lata. Dawniej słowo Murzyn było "neutralne", czarnoskóry z kolei obraźliwe. Później role słów się zmieniły, a dziś każdy by chciał, by używano słowa "Afroamerykanin" które, przynajmniej, w moim odczuciu, jest strasznie pretensjonalne, żeby nie powiedzieć śmieszne.

Co jest zlego w slowie murzyn? Jezykoznawca, profesor Jerzy Bralczyk omawial kiedys na antenie tv ow rzeczownik i okazuje sie, ze to raczej okreslenie "czarnoskory" jest obrazliwe, jesli juz zestawimy z soba te dwa okreslenia.

Zgłoś nadużycie

Opisz, dlaczego uważasz, że ten wpis nie jest zgodny z regulaminem serwisu:

zmierz Twój gust filmowy!

Oceń 50 filmów, a otrzymasz rekomendacje filmów w Twoim guście!

2011
2011-10-28
2011-04-15

newsy

zobacz wszystkie newsy

gorące newsy

magazyn