★★★ - Analiza filmowych argumentów teistycznych - ★★★

Na początek kilka słów o samym filmie.

Film próbuje zademonstrować wartość argumentu teistycznego poprzez przedstawienie karykatury stanowiska przeciwnego. Ateizm - a właściwie ANTYTEIZM (bo nie dopatrzyłem się w filmie ani jednego ateisty który nie twierdziłby, że bóg nie istnieje) - przedstawiony w filmie jest jedynie absurdalną wizją teistów n/t argumentacji a(nty)teizmu, a nie rzeczywistymi argumentami ateizmu.

Na przykład: żaden zdrowy na umyśle człowiek odrzucający teizm nie stwierdzi, że boga nie ma bo na świecie istnieje cierpienie. Cierpienie wyklucza jedynie istnienie boga łączącego takie charakterystyki jak wszechmoc, wszechwiedza i miłość. Wystarczy pozbyć się jednego z nich i otrzymujemy koncept boga, którego istnienie nie jest wykluczone.

Autorzy filmu nie są zdolni do dysputy z prawdziwymi argumentami demonstrującymi wielopoziomowy nonsens teizmu (bo albo ich nie znają, albo ich nie rozumieją, albo celowo ich unikają), więc budują chochoła ateizmu, atakują tą kukłę, przewracają ją i ogłaszają swoje zwycięstwo, ku przyklaskowi równie rozgarniętych i/lub pogrążonych w ignorancji widzów, do których film jest adresowany.

Przy tym autorzy używają wyjątkowo obrzydliwych chwytów mających odwoływać się do emocji. Mówię tutaj o odmalowywaniu ateistów jako opryskliwych, drwiących dupków którym obcy jest humanizm, a także arogantów i głupców wpadających w złość, kiedy nie potrafią zademonstrować idiotyzmu argumentu teistycznego, podczas gdy ich najlepszym orężem ateistycznym jest odwoływanie do autorytetu i rozumienie logiki na poziomie poniżej gimnazjum.

Wyjątkowo nisko etycznie trzeba upaść, by stosować takie zabiegi. Niemal równie nisko, co intelektualnie, że ktokolwiek poza idiotami na niego się nabierze.



★★★★★★--- Argumenty --- ★★★★★★

Oto omówienie przedstawionych w filmie argumentów za istnieniem boga. Gdyby filmowy profesor filozofii nie był chochołem zbudowanym ze słomy, to owe odpowiedzi znalazłyby się w filmie, bo to są rzeczy które winny być oczywiste nawet dla laika.

Ponieważ nie byłem w stanie zmusić się do oglądnięcia całego filmu, skupiłem się tutaj tylko na argumentach podanych przez chłopaka-teiste w trakcie jego wykładu. Niemniej nie mam wobec tego jakichkolwiek wyrzutów sumienia, bo to przecież właśnie te argumenty mają być kwintesencją całego filmu w postaci tryumfu teizmu nad nonsensownym ateizmem.


★★★ „Ateiści twierdzą, że nie da się udowodnić istnienia boga. Ale nie da się tez udowodnić jego nieistnienia.”

Cóż za genialna myśl! Czyli skoro nie da się udowodnić nieistnienia Muminków, Odyna, krasnoludków, różowych słoni na Jowiszu, to jesteśmy uprawnieni by w to wierzyć! Hurra!!!

Tylko wtedy natykamy się na problem, bo:
► albo dokonamy intelektualnego sepuku poprzez bycie konsekwentnymi względem tego argumentu, czyli wierzenie naraz w nieskończoną ilość identycznie nieudowodnionych, wzajemnie wykluczających się twierdzeń, czego skutkiem wylądujemy w pokoju bez klamek;
► albo dokonamy podwójnego intelektualnego sepuku po przyjęciu tylko jednego z tych identycznie nieudowodnionych twierdzeń i olaniu naszego własnego argumentu, stwierdzając ni mniej ni więcej, że

„ten argument jest wartościowy więc przemawia za istnieniem boga Jahwe, ale ten argument jest nonsensowny, więc odrzucam wierzenie w cokolwiek innego za czym przemawia.”


Dla osoby ceniącej sobie zdrowie psychiczne, rozum i dążenie do prawdy żadna z tych alternatyw nie jest pożądana. Dlatego właśnie udowadnia się tylko istnienie, nigdy nieistnienie. I dopóki istnienia się nie udowodni, to nie przyjmuje się twierdzenia „to istnieje” za prawdę.

I ufam, że nie muszę tłumaczyć tak podstawowych spraw, jak to że stwierdzenie „nie wierzę w istnienie A” znaczy coś zupełnie innego, niż „wierzę w nieistnienie A”...



★★★ „Teoria wielkiego wybuchu twierdzi, że wszechświat powstał z niczego w wybuchu. Jest to zgodne z Księgą Stworzenia, w której bóg mówi „niech stanie się światło.”

Po pierwsze – TWW nic takiego nie mówi. Niezrozumienie nauki, na którą się powołuje, jest dość popularne, żeby nie powiedzieć OBLIGATORYJNE pośród teistów próbujących używać nauki do potwierdzania teizmu.

Po drugie – cóż za cudowna konsekwencja :D

Stworzenie wszechświata przez wybuch potwierdza Biblię, bo w Biblii jest napisane, że bóg powiedział „niech stanie się światłość”. Tylko, że w poprzedzającym to wersie biblijnym stoi wołami, że przed tym momentem niebo, ziemia, a nawet oceany już istniały!
No bo przecież tego właśnie uczy nas Teoria Wielkiego Wybuchu: że najpierw była nasza planeta z oceanami, a potem coś pierdykło i wypadło z tego słońce, ziemia, oce… zaraz, zaraz…

I jakby absurdu było mało, chłopak-teista podsumowuje ten argument słowami:

„Powstanie świata wg nauki jest dokładnie takie, jak opisuje to Biblia”.

A nam pozostaje jedynie zdecydować, czy ta postać przejawia porażającą ignorancję, czy chorobę psychiczną.

http://www.filmweb.pl/user/impactor

⑥ * Biblia posiada precyzyjne informacje zgodne z współczesną nauką! - czyli czy Biblia zawstydza teleskop Hubbla, oraz czy wg Biblii ziemia była kulą?



★★★ „Nie muszę popełniać intelektualnego samobójstwa, by wierzyć w stworzyciela stworzenia”.

I właśnie dlatego zrobił to już dwa razy :)



★★★ „W rzeczywistości nigdy nie widzimy rzeczy, które pojawiają się z niczego. Ale ateiści robią wyjątek, którym jest cały wszechświat.”

Powiedział teista, który wierzy że jego bóg nie powstał z niczego, oraz że stworzył wszystko z niczego :)
(Pomijam już tutaj wyżej wspomnianą ignorancję n/t TWW, która nie twierdzi nic n/t wszechświata powstającego z niczego.)



★★★ „Pytanie o stworzyciela boga ma sens tylko wobec boga stworzonego. Ale nie ma sensu wobec boga, który nie został stworzony.”

Pytanie o przyczynę istnienia wszechświata ma sens tylko wobec wszechświata stworzonego. Ale nie ma sensu wobec wszechświata, który nie został stworzony :)



★★★ „Zarówno teiści jak ateiści próbują odpowiedzieć na pytanie „jak to się stało”.”

Przez „ateiści” chłopak miał zapewne na myśli naturalistów, naukowców.

Tak, zarówno nauka, jak i religia próbują odpowiedzieć na to samo pytanie. Tylko, że różnica polega na tym, że nauka odpowiada na to pytanie dopiero wtedy, kiedy potrafi to udowodnić, a do tego czasu utrzymuje pozycję NIE WIEM, SPRAWDŹMY.

Tymczasem teizm wysysa sobie odpowiedź z palca, bez żadnego umocowania jej w rzeczywistości, bo w swojej arogancji i niedojrzałości nie może znieść świadomości, że na niektóre kluczowe pytania odpowiedzi na razie nie znamy.

Jedna z tych postaw jest dążeniem do prawdy, druga – dążeniem do wierzeń nieodróżnialnych od fałszu. Mam nadzieję, że oczywistym jest która jest którą.

Do nieszczerości intelektualnej teizmu należy zaliczyć również standardowe podejście:
Nauka jest spoko, dopóki potwierdza Biblię i istnienie boga. Ale nauka jest do niczego, kiedy nie potwierdza lub zaprzecza Biblii i istnieniu boga :)



★★★ „Jeśli odrzucimy koncept boga stworzyciela, to będziemy mieli problem ze znalezieniem innego wiarygodnego wytłumaczenia tego, skąd wszystko się wzięło”.

http://www.filmweb.pl/user/impactor
④ * Czy bóg jest najlepszym wyjaśnieniem otaczającej nas rzecywistości?
Porównanie wartości kilku różnych hipotez n/t powstania świata, wliczając w to hipotezę o stworzeniu przez boga.



★★★ „Powołam się na argumenty Johna Lennoxa, mimo że ich nie rozumiem i nie jestem w stanie ich obronić. Ot, tak sobie rzucę argumentum ad verecundiam po czym schowam głowę w piasek."

Jako że chłopak nie uznał tego za argument który sam potrafi przedstawić i obronić, to nie mam do czego się odnosić. Jeżeli ktoś zechce przedstawić argumenty Lenoxa i się pod nim podpisać, chętnie omówię dlaczego i w których miejscach stają się nonsensem.

Pozostaje jedynie zacytować wartościową myśl Lennoxa:
„Nonsens pozostaje nonsensem, nawet jeżeli jest ogłaszany przez uznanego naukowca.”



★★★ „Ewolucja wyjaśnia jak rozwinęło i uróżnorodniło się życie. Nie wyjaśnia jednak tego, skąd się wzięło...”.

… dlatego posłużę się argumentum ad ignorantiam stwierdzając, że skoro nie wiemy skąd wzięło się życie, to wiemy skąd wzięło się życie – bozia!

Poza tym jestem niedouczonym ignorantem, który nie wie że ewolucja z założenia nie ma mówić nic ani na temat powstania życia, ani naturze prądu stałego, bo od tego jest (a)biogeneza oraz elektryka.



★★★ „Z geologicznego punktu widzenia większość organizmów pojawiała się nie powoli i stopniowo, ale w terminologii ewolucyjnej – niemal nagle. Więc darwinowskie stwierdzenie „natura nie skacze” zmienia się w „natura robi wielkie susy”.”

Ewolucja organizmów zarówno na przestrzeni 2 mln lat jak i 200 mln lat jest identycznie zgodna z i wyczerpująco wytłumaczona przez Teorię Ewolucji. Ewolucja to zmiana organizmów dostosowująca je do środowiska, a tempo zmian ewolucyjnych jest dyktowane tempem zmian w środowisku.
Kiedy przez setki milionów lat środowisko jest generalnie niezmienne, zmiany w organizmach również są powolne, bo najkorzystniejsza forma organizmu pozostaje niezmienna.
Kiedy następuje nagła katastrofa, np. Wielka Katastrofa Tlenowa, uderzenie meteorytu, albo ochłodzenie klimatu, wtedy stara forma organizmów staje się mniej korzystna, a nowa forma korzystniejsza – stąd też „nagłe” „skoki” ewolucyjne, które ani nie są nagłe, bo trwają miliony lat, ani nie są skokami, bo są całkowicie płynnym procesem.

I nie, nie ma to żadnych punktów wspólnych z mitem o pstrykania palcami przez boga stwarzającego zwierzątka i człowieka tak jak opisuje to judeo-chrześcijaństo-muzułmańska mitologia.



★★★ Stworzenie stało się, bo bóg powiedział, żeby się stało. A to co dla nas wydaje się ślepym, niesterowanym procesem, może być w rzeczywistości sterowane przez boga od początku do końca”.

Ponad 99% wszelkiego życia na Ziemi wyginęło przed pojawieniem się pierwszych ludzi, a samo życie na Ziemi wyginęło niemal całkowicie co najmniej 5 razy...
Rzeczywiście, bardziej pasuje to do inteligentnego planu sterowanego ręką boga Jahwe, niż do ślepego, niesterowanego procesu pod wpływem losowych czynników naturalnych... :)



★★★ „Bóg dopuszcza istnienie zła, bo bez niego nie byłoby wolnej woli.”

Czyli żeby nasza 3-letnia córeczka mogła wybrać pomiędzy jogurcikiem i banankiem, należy zaproponować jej również kubeczek kwasu siarkowego. Inaczej nie będzie w stanie dokonać wyboru, a my nie będziemy w stanie zapewnić jej prawidłowego rozwoju, ani jej pokochać, no bo przecież nie zapewniliśmy jej możliwości własnego unicestwienia.
Dopiero kiedy córeczka dorośnie, wtedy zabierzemy kwas siarkowy, bo zasłuży sobie na to poprzez jego niewypicie kiedy była w kołysce.


http://www.filmweb.pl/user/impactor

① * Czy i czym Jahwe wyklucza możliwość swojego istnienia? Czy brak zła = brak dobra?
oraz upadek chrześcijańskiego konceptu wolnej woli zakończony epickim zapętleniem logicznym

② * Czy biblijny bóg jest kochającym rodzicem? oraz Logiczne zapętlenie n/t wolnej woli ∞


Gdyby bóg był rodzicem, każdy sąd odebrałby mu prawa rodzicielskie: http://fdn.pl/regulacje-prawne-dot-zaniedbywania-dzieci



★★★ „Jeśli standardy moralne nie są absolutne i nie pochodzą od boga, to nie mamy żadnego innego powodu, by żyć moralnie. Bez boga nie ma powodu, by być moralnym.”

http://www.filmweb.pl/user/impactor

② * Moralność teistyczna kontra Moralność ateistyczna (humanistyczna)
która z nich rzeczywiście zasługuje na miano "moralności", i dlaczego?

⑨ * Ateistyczna moralność sytuacyjna (nie mylić z subiektywną) (4 kolejne posty, rozwiązanie w ostatnim)
W jaki sposób działa najwyższa znana człowiekowi forma moralności, w odróżnieniu od „moralności” odgórnych nakazów, jak np. w Biblii. Cudzysłów, ponieważ tylko najwyższa forma moralności zasługuje na miano bycia moralną.

★ ⑩ * Ateistyczna moralność humanistyczna vs moralność teistyczna - Ostateczne rozwiązanie
Skąd bierzemy zasady moralne? Co przed mordowaniem powstrzymuje teistę, a co ateistę? Która moralność jest lepsza? I czy moralność teistyczna w ogóle istnieje?



★★★ „Dla chrześcijanina moralność jest prosta i stała. Jasne dobro i jasne zło, prowadzące prosto do boga”

http://www.filmweb.pl/user/impactor

① * Czy bóg jest źródłem moralności?
Sprawdźmy!

①b * Dlaczego prawie każdy chrześcijanin uważa się za nieporównywalnie bardziej moralną osobę od biblijnego boga Jahwe
i dlaczego ma rację!

③ * Czy grzech = zło?
Sprawdźmy!

④ * Czy chrześcijański bóg Jahwe jest bogiem dobrym?

⑤ * Rodzaje boskich nakazów w Biblii
od dobrych, przez nieprzemyślane, głupie, absurdalne, megalomańskie, po złe, bestialskie, antyludzkie i głęboko niemoralne.

⑤b * Jakkolwiek nie będziesz krytykował bibli - to mogę Cię zapewnić, że nie namawia ona do ludobójstwa! - czyli jak zapewnić sobie natychmiastową porażkę.

⑪ * Destruktywny wpływ chrześcijaństwa na moralność
czyli jak chrześcijaństwo odbiera wyznawcom zdolność odróżniania dobra od zła

⑫ * Konkretne przykłady niebezpieczeństwa chrześcijaństwa i odbierania przez nie zdolności odrózniania dobra od zła:

⑦ * Dlaczego wg Biblii wszyscy chrześcijanie trafią do piekła
oraz dlaczego katolicy mają tylko 9 przykazań.



★★★ „Bez boga nasza egzystencja nie ma sensu.”

http://www.filmweb.pl/user/impactor

③ * Czy życie bez boga pozbawione jest sensu i celu? Czy ateizm to beznadzieja i samobójstwo? - Zastanówmy się, czy jest właśnie tak, czy może jednak dokładnie odwrotnie.

⑳ * Cudowność i przykładowy sens istnienia we wszechświecie pozbawionym bogów i życia po śmierci.



★★★ „Dlaczego nienawidzisz boga?!”

W tym krótkim pytaniu zawiera się cała miernota intelektualna tego filmu. Świadectwo tego, jak głęboko u autorów obrazu sięga niezrozumienie tego, czym jest ateizm, ani treść krytyki teizmu.


★★★ „Czy bóg jest martwy?”

Jeżeli biblijny bóg Jahwe nigdy nie istniał, to nie może być martwy. Nie bardziej, niż Muminki, Prometeusz i wszyscy inni bogowie, w których ludzkość wierzyła w tym gorzko-słodkim okresie swojego istnienia rozciągającym się pomiędzy uzyskaniem zdolności abstrakcyjnego myślenia kilkaset tysięcy lat temu, a współczesnym triumfem rozumu nad religijnym atawizmem.



W końcówce filmu obserwujemy jeszcze trzy rzeczy:

►- kombinację rentgenowskiego wzroku i niesłychanej wiedzy medycznej, która umożliwiła czarnemu duszpasterzowi ocenić w pół sekundy ze szczegółami wewnętrzne obrażenia i prognozę ofiary wypadku;

►- najbardziej ohydny sposób działania religii, która upatruje sobie za ofiary osoby najbardziej wobec niej bezbronne, niedojrzałe lub będące w stanie emocjonalnego wzburzenia, strachu, lub żałoby – sytuacjach, w których to zdolność do krytycznego myślenia jest zaburzona. Tak samo działają dilerzy narkotykowych i chorób zakaźnych;

►- przykład na to, że to właśnie chrześcijaństwo jest 'cywilizacją', kultem śmierci: „Śmierć tego człowieka, to powód do radości! Jeeeej! To życie jest gó.wno warte w porównaniu do życia po śmierci, więc absolutnie cudownie, że już mu się skończyło!” . Zaiste, zabijmy się wszyscy celem szybszego przeniesienia się do Stumilowego Lasu.

http://www.filmweb.pl/user/impactor

➐ * Czy chrześcijaństwo to "cywilizacja" życia, czy śmierci? - oraz dlaczego chrzcić dzieci, i dlaczego w chrześcijaństwie najwyższym aktem miłości jest zabicie własnych dzieci



Podsumowując, film najbardziej uwłacza teistom. Mimo, że nie uważam teizmu za pozycję możliwą do obrony, to jednak posiada on w swoim arsenale o wiele mniej błędne i głupie argumenty, niż te zaprezentowane w filmie.


------------------------------------------------------------ ------------------------------------------------------------ ---
Czy powinieneś wierzyć w boga? Sprawdź: http://www.filmweb.pl/user/impactor

286
  • Zastanawiałem się nad jednym, dlaczego od zawsze agendom satanizmu masonerii nie dawała spokoju miłość Jezusa Chrystusa....
    Po przeczytaniu tego wpisu, już wiem że trzeba być jej zupełnie pozbawionym. A wtedy ciągle się coś "uwłacza".

    • Nie uważajmy nie miłujących Boga, Pana Jezusa Chrystusa za niewartościowych. Ich rola, postawa, niedowierzanie, pewność swych racji są nieodzowną częścią proroctwa Apokalipsy, które musi się ostatecznie na kimś wypełnić.

      W konsekwencji, jedni muszą być zbawieni, zaś inni muszą być zgubieni. To normalne.

      Bo czy zdarzyło się kiedykolwiek, że Bóg, który jest Bogiem miłości, zezwolił, aby większość uległa zgubie?
      Tak, był taki czas.
      Był to czas potopu.
      Tylko osiem osób z całego świata zostało uratowanych, zaś wszystkie inne zginęły w falach wody.
      Zginęli dobrzy i źli, starzy i młodzi, bogaci i biedni, mądrzy i głupi, racjonalni i nieracjonalni, religijni oraz niereligijni.

      Więc jeśli Bóg już raz to uczynił, to czy tak trudno przyjąć, że może to uczynić raz jeszcze?
      Tak, uczynił to.

      Czy pamiętasz historię Sodomy i Gomory?
      Ilu ludzi uratowało się z całego miasta?
      Tylko troje. Wszyscy inni zginęli.
      Więc jeśli Bóg uczynił to po raz drugi, to może uczynić to i po raz trzeci.
      Przecież minione dokonania ręki Bożej nie wykluczą Jego istnienia nawet w 21 wieku.

      Przez odrzucenie miłości Bożej człowiek może jedynie zapracować na własną zgubę.
      Wystarczy spojrzeć na dokonania lucyfera.
      Grzech, pycha i filozoficzna mądrość - stoczyły go w miejsce przegranej.
      Takie są konsekwencje odrzucenia miłości Bożej.

      Z Apokalipsy wiemy bowiem, że zdecydowana większość odrzuci Jezusa Chrystusa i będzie zgubiona.

      Wobec tego, czy nie zastanawia Cię, czemu nie zginęli wszyscy mieszkańcy Sodomy i Gomory, albo dlaczego wody nie pochłonęły rodziny Noego ?
      Co wyróżniało ich od reszty, która wydana została na zatracenie własnych pożądliwości ?

      Otóż zobacz, że nie jesteś dziś zgubiony z powodu swoich licznych błędów i grzechów jakie uczyniłeś w swym życiu, lecz dlatego, że nie chcesz przyjąć miłości, oraz przebaczenia, które Bóg Tobie ofiarował w osobie swego Syna Jezusa Chrystusa. Odrzucając miłość Bożą, cóż Bóg będzie mógł uczynić dla ciebie?

      Zrozum, że niweczysz w ten sposób jedyną nadzieję swego zbawienia na wieczność.
      W konsekwencji, przez własny upór osiągniesz to, co chcesz osiągnąć, czyli życie bez miłości, karę i wieczne potępienie.
      Stanie się tak, nie dlatego, że Bóg jest zły i chce Tobie wyrządzić krzywdę, ale dlatego, że odrzuciłeś Jego miłość, którą On Cię umiłował dając życie dzięki Jezusowi Chrystusowi.

      Dlatego, gdy słuchasz kogoś, kto czyni argumentacje przeciwko Jezusowi - to taka osoba jest zagrożeniem sama dla siebie, wymierzając słuszny sąd własnemu życiu.

      Ludzie będą głośno krzyczeć, manifestować swoją racjonalną odmienność, wyzwolenie i postęp myślowy, jednak ostatecznie zbawieni będą tylko Ci, którzy przyjęli miłość Jezusa Chrystusa.

      Nie martw się i nie przejmuj nimi. Pozwól im torować, to co dziś tak hucznie czynią przeciw Chrystusowi.
      Niechaj piją kielich gniewu do samego dna, czyniąc to na toast zguby własnego życia.

      Zgodnie z proroctwem Apokalipsy muszą istnieć do końca ludzie zbawieni, którzy przyjęli miłość Jezusa oraz zgubieni, którzy ją odrzucili.

      Aby podkreślić wagę tej sprawy, muszę odwołać się do przypowieści o pszenicy i kąkolu oraz do przypowieści o połowie ryb. Nie możemy dyskutować nad interpretacją tych przypowieści, bo objaśnił je nam sam Pan. Pszenica – mówi On – symbolizuje dzieci Boże, a kąkol – dzieci szatana. Słudzy chcieli wyplenić kąkol a zostawić pszenicę, ale On powiedział: „Pozwólcie obydwom róść razem aż do żniwa. A w czasie żniwa powiem żeńcom: Zbierzcie najpierw kąkol i powiążcie go w snopki na spalenie, a pszenicę zwieźcie do mojej stodoły (Mat. 13: 30).

      Jak długo będą rosnąć razem? Aż do żniwa. Kiedy nastąpi żniwo? U schyłku wieków. Znaczy to, ŻE AŻ DO KOŃCA DOCZESNOŚCI będzie pszenica i kąkol, BĘDĄ DZIECI BOŻE I DZIECI SZATANA. Jeśli zaś wszyscy mieliby być zbawieni, to kąkol musiałby zamienić się w pszenicę. Ale to nie nastąpi.

      Kąkol zostanie kąkolem; i nie jest on przeznaczony na zbawienie, lecz będzie zebrany w snopy i spalony.
      Taki też los musi spotkać ludzi nie chcących POZNANIA I PRZYJĘCIA miłości Bożej danej im w Panu Jezusie Chrystusie.

      To samo mówi przypowieść o połowie ryb. Do sieci zagarnia się dobre i złe ryby. A zatem w morzu są także ryby złe. A jest to sieć Królestwa, widzialny Kościół – i w nim są także źli, jak złe ryby w sieci. Oddzielenie nie nastąpi wcześniej, niż u schyłku wieków. Wtedy dobrzy będą oddzieleni od złych. Nie wszyscy więc będą zbawieni.

      „Syn Człowieczy pośle swoich aniołów i zbiorą z Królestwa jego wszystkie zgorszenia, i tych, którzy popełniają nieprawość, i wrzucą ich do pieca ognistego; tam będzie płacz i zgrzytanie zębów. Wtedy sprawiedliwi zajaśnieją jak słońce w Królestwie Ojca swego. Kto ma uszy, niechaj słucha! (Mat. 13: 41-43).

      „Wyjdą aniołowie i wyłączą złych spośród sprawiedliwych" (Mat. 13: 49).

      „I będą zgromadzone przed nim wszystkie narody, i odłączy jedne od drugich, jak pasterz odłącza owce od kozłów. I ustawi owce po swojej prawicy, a kozły po lewicy. Wtedy powie król tym po swojej prawicy: Pójdźcie, błogosławieni Ojca mego, odziedziczcie Królestwo, przygotowane dla was od założenia świata [...]. Wtedy powie i tym po lewicy: Idźcie precz ode mnie, przeklęci, w ogień wieczny, zgotowany diabłu i jego aniołom [...]. I odejdą ci na kaźń wieczną, sprawiedliwi zaś do życia wiecznego (Mat. 25: 32-34, 41, 46).

      Pan nasz mówi, że aniołowie oddzielą grzesznych od sprawiedliwych, On zaś ustawi swe owce po prawicy, a kozły po lewicy. Do jednych powie: „Pójdźcie, błogosławieni", do drugich: „Idźcie precz ode mnie, przeklęci". A zatem, jeśli nastąpi oddzielenie, to nie wszyscy będą zbawieni. Zapytam więc : Czy będziesz pomiędzy zbawionymi, czy zgubionymi?

      (Apokalipsa 22:11-15)
      "Niech złoczyńcy nadal źle czynią, rozpustnicy niech nadal pławią się w rozpuście; sprawiedliwy niech zaś będzie jeszcze sprawiedliwszym, a święty jeszcze bardziej świętym."
      "Błogosławieni, którzy płuczą swe szaty. Ci będą mieli władzę nad drzewem życia i poprzez bramy wejdą do Miasta. Na zewnątrz zaś pozostaną psy, czarownicy, rozpustnicy, mordercy, bałwochwalcy oraz wszyscy, którzy znajdują upodobanie w kłamstwie i nim żyją. "

      (Jeremiasza 10:11)
      "Bogowie, którzy nie uczynili nieba i ziemi, znikną z ziemi i spod tego nieba."

      (Mateusza 13:9)
      "Kto ma uszy, niechaj słucha!"

      • Miłość? Ciekawe, że wierzący mówią o miłości a nawracają śmiercią. Przy czym karzą prędko i łatwo każdy przejaw indywidualizmu przypisując sobie jedyne prawo interpretacji woli boga. Co niniejszych czynisz :)

      • Z tą Sodomą to jest bardzo ciekawy argument.

        Weź jakieś miasto, może być starożytne. Wyobraź sobie, że nie ma w nim zupełnie dzieci. Czemu? No nie wiem. Oczywiście, że są w nim tysiące dzieci, zwłaszcza, że to starożytność, dużo dzieci jeszcze umrze, dużo się rodzi, biegają sobie w brudzie Sodomy.
        A teraz Bóg sobie gada o sprawiedliwych. Czy Bóg uważa, że dzieci trzyletnie, dwuletnie, roczne, miesięczne, wszystkie były zdemoralizowane? Czy może Sodoma polegała na sodomii tak bardzo, że dzieci przestały się rodzić, dlatego też Bóg się śpieszył ze spaleniem, bo inaczej miasto by wyginęło w przeciągu paru dekad, poza garstką starców być może?

        Zabawność faktu, który nigdy dla Ciebie chyba nie był czytelny, polega na tym, że gdy Bóg pyta o sprawiedliwych, to nie pyta o sprawiedliwe dzieci. Dla Boga, zupełnie jakby był fikcyjnym bohaterem reprezentującym poglądy starożytnych Żydów, dzieci wliczają się w dobytek. Gdy święty mąż biblijny się gdzieś wybiera z dobytkiem, możemy się tam domyślać konkubin, niewolników i dzieci. To są rzeczy, którymi święty rozporządza. Zresztą to właśnie mówią ostatnie przykazania. Nie pożąda się niewolnika, żony, rzeczy. Trzy kwestie równorzędne. Nie ma tam pożądania męża czy zabawki, bo przykazania są kierowane do ludzi, a nie do dobytku, czyli niewolników, kobiet czy dzieci.

        I oto Bóg pali w Sodomie ludzi, którzy byli zdeprawowani, oraz ich dobytek, w którym słusznie domyślamy się tysięcy niezdeprawowanych dzieci. W ten sposób ukazano potęgę Boga. Znasz dużo cytatów, ale nie umiesz czytać ze zrozumieniem. Możesz siedzieć nad jedną książką latami, ale nie umiesz jej przeczytać ze zrozumieniem. Dlatego jesteś teistą. :)

        Mamy zresztą dalsze przykłady, Bóg jest całkiem konsekwentny. Rzeź niewiniątek to kolejna sytuacja, gdy zmyślona historyjka ma pokazać jakiś jeden aspekt. Tu - niebezpieczeństwo. Bóg, który wielokrotnie zapobiega przeróżnym zdarzeniom (na przykład seksowi Sary z faraonem), gdy mu nie pasują, pozwala wymordować dzieci, bo to lepiej UKAŻE, w jakim to niebezpieczeństwie był Jezus (którego sam Bóg wydał na śmierć w ramach swojego PLANU). Czytasz? Nadążasz? Jednocześnie Jezus ma być zabity w ramach planu Boga, ale straszne jest, jakie mu grozi niebezpieczeństwo, a tę straszność Bóg nam ukazuje, bo zezwala na rzeź, której mógł zapobiec.

        Ale mało. Lot, ten sprawiedliwy, to pedofil i stręczyciel. Znów, by ukazać deprawację Sodomitów, Bóg zsyła swoich kumpli z wiadomością. Okejka. Sodomici przychodzą przelecieć gości, bo pewnie ładni. Co robi Lot? Proponuje córki. Bo goście to mają prawa, a dobytek prawa nie ma. Zatem dla Boga sprawiedliwy jest ojciec wydający córki na zgwałcenie. Szacun, Boże. Z pewnością niemowlęta w Sodomie były bardzo w porównaniu z Lotem zdemoralizowane.

        Cóż Lot robi później? Jak Bóg zabija mu żonę, co jest mordem za karę, bo się odwróciła (no oczywiście odwrócenie się to jakieś haniebne zachowanie, nie tak sprawiedliwe jak oferowanie córek do zgwałcenia), to Lot po pijaku gwałci córki wielokrotnie i je zapładnia.
        Mamy tu oczywiście drobną nieścisłość w biblijnej relacji, ale zastanów się, kto tę relację układał? Mężczyźni władający córkami jako dobytkiem czy gwałcone nieletnie dziewice? Wobec tego, że relacjonuje mężczyzna, patrzmy na tę relację jako na relację mężczyzny. Mamy zatem mężczyznę, który zeznaje, że jego nieletnie córki, do niedawna dziewice, są w nim w ciąży bo gdy był pijany, to ONE JEGO ZGWAŁCIŁY. Wygląda legitymacyjnie, prawda?

        Zerknąłem sobie na religijną stronę, która opisuje historię. Autor wyraża ZDUMIENIE, że dziewczęta nie zostały UKARANE za swój czyn, o wiele gorszy niż obrócenie się żony Lota. Autor też nie czyta ze zrozumieniem.

        Jeszcze jednym oczywistym przykładem jest wymordowanie pierworodnych. Ta sytuacja jest jasna i chyba nie muszę Ci tłumaczyć tekstu, który czytasz. Bóg, żeby ukarać bardzo niewielu ludzi, wymusić na nich pewną polityczną decyzję (dodajmy, że Izraelici trafili do Egiptu za żarciem prowadzeni przez Boga), zabija dzieci wielu niewinnym ludziom, którzy pewnie nigdy Żydom źle nie życzyli. Tadam. No ekstra. Brawo Boże. Twoja miłość nas onieśmiela.

        ----

        Dla mnie jest czasem zastanawiające, jak znakomicie znacie Biblię, gdy chcecie coś osiągnąć i gdy nakłaniacie innych, by coś dla was robili, gdy pokazujecie, jacy jesteście wspaniali, wielcy, jakie macie powody innymi gardzić. Taktujecie innych jak te dzieci z Biblii, jako rzeczy, których zniszczenie ma być waszą chwałą.
        Ale gdy macie zwyczajnie, ze zrozumieniem przeczytać napisany tekst, to sto procent niepełnosprawności. Nie wierzę, że sznurówki wiążecie samodzielnie.
        Gdyby Bóg był, taki starotestamentowy, ja miałbym przesrane, ale go nie ma. Gdyby istniał jakiś sprawiedliwy, który widziałby całe wasze zakłamanie, wy mielibyście przesrane. Ale skoro nawet wy się tego nie boicie, to go nie ma. :)

      • "Czy pamiętasz historię Sodomy i Gomory?
        Ilu ludzi uratowało się z całego miasta?
        Tylko troje. Wszyscy inni zginęli. "

        Nie doczytałeś tej historii do końca.
        Otóż bóg zabił wszystkich bo prowadzili niemoralne życie a jedyna sprawiedliwą rodziną była rodzina lota, tak?

        Po zagładzie miast Lot z 2 córkami zamieszkał w jaskini, wkrótce jedna z córek poczuła pociąg do ojca, uwiodła go i doszło miedzy nimi do kontaktów seksualnych, po jakimś czasie 2 córka również zapragnęła swojego ojca i zaczęła z nim baraszkować, nie pamiętam jak sie to skończyło bo czytałem to bardzo dawno temu ale dobitnie pokazuje to nieomylność boga w wyborze patologicznej rodziny.

    • Miłość Jezusa chyba nie została skrytykowana jako jeden z głupich argumentów.

      Miłość Jezusa jest skądinąd zabawna. To zupełnie jakbyśmy zabili naszego chomika, bo dzięki temu nasz pies uniknie potępienia za obsikanie dywanu. Mniej więcej tak wygląda miłość Boga i Jezusa (=chomika) do ludzi. Ukatrupienie Jezusa miało pokazać ogrom miłości, ale jest to jeszcze historia w stylu żydowskim starożytnym, czyli pełna absurdów i nieracjonalności przypowieść ukazująca właśnie jakiś aspekt, który ma ukazywać, a nie prawdę. :)
      Tak jak wiele wydarzeń ST pokazuje Boga jako istotę niesamowicie potężną i zapewniającą wsparcie swoim, gdy jednocześnie Bóg ten jest mściwy, złośliwy, wspiera oszustów, zabija niewinnych, tak i NT ma pokazać o jaką wielką miłość Jezusa, tylko ktoś tu jeszcze nie zauważa, że ukazano to w sposób absurdalny.
      Nieważne jak wiele ludzi zostanie ukatrupionych, nie ujmuje to ŻADNEJ mojej winy, w ŻADEN sposób nikogo nie zbawia. Jeśli Bóg chciał wybaczyć, drugi raz czy piąty jakieś przymierze zawrzeć, powinien był nakazać przycinanie napletka jakoś inaczej niż za poprzednim przymierzem (zresztą napletek to też ekstra pomysł, co by tu ciachnąć jak nie siusiaka, żeby z Bogiem przymierzę zawierać). Mógł po prostu wybaczyć. Natomiast jeśli to sam Bóg umyślił, że wybaczy tylko, jeśli mu jeszcze syna ukatrupią, to Bóg ten nie jest jakoś specjalnie mądry. Naprawdę. Dzieci czasami znęcają się nad zwierzętami i zabijają chomiki, ale nie łączą tego z absurdem odpuszczania win innym zwierzętom.

    • A dlaczego wspominasz o satanizmie, co ma satanizm do tego co on napisał? Gdzie tu jest jakaś "agenda satanizmu"? No i jeszcze masonów w to włączyłeś, to mają masoni do satanizmu?
      A jeszcze jedno, satanizm to religia.

  • Dyktowałbym z tym, że Bóg nie jest martwy. Idee umierają tak samo, jak ta chrześcijańska, tak samo, jak kiedyś umrze myśl, którą ty wygłaszasz, że Bóg nie istniał nigdy. Bóg istniał/istnieje chociażby w umysłach ludzi wierzących, dlatego też - mógł se zdechnąć/może se zdychać.

    • 1. Nigdy nie wygłaszałem myśli/idei, że bóg nie istnieje, bądź że nigdy nie istniał. Zauważ kluczowe słowo "jeżeli". Może i bóg istniał/istnieje, ale dopóki nie mamy dobrych powodów sądzić, że tak jest, to wierzenieże tak jest pozostaje demonstrowalnym błędem.

      2. W umysłach ludzi wierzących nie istnieje bóg, tylko koncept/idea boga. I koncepty/idee rzeczywiście "umierać" mogą, ale śmierć tych konceptów nie oznacza śmierci bytów do których się odnoszą, tym bardziej, jeżeli owe nie istniały.

      • Wiara pojawia się wtedy, gdy wierzący nie szuka dowodów na istnienie tego, w co już wierzy. Mówisz, że dopiero, gdy znajdziesz dowody na istnienie Boga, uwierzysz weń. Tak samo jak ludzie wierzący nie szukają dowodów na istnienie Boga, Ty ich nie znajdujesz. Te podejścia są na równi rozsądnymi. I dla mnie niczym nie różni się "koncept Boga" od Boga.

      • A Jezus? Był na ziemi kiedyś taki człowiek, nawet historia (podobno) potwierdza że był taki ktoś. I ten ktoś mówił o istnieniu Boga Ojca.

      • impactor: "Może i bóg istniał/istnieje, ale dopóki nie mamy dobrych powodów sądzić, że tak jest, to wierzenie że tak jest pozostaje demonstrowalnym błędem."
        A czy jeśli znajdziemy dowody że Bóg istnieje to czy będzie można dalej nazywać to wiarą? Wierze że Bóg istnieje i nie potrzebuje na to dowodów.

        • ►►►A czy jeśli znajdziemy dowody że Bóg istnieje to czy będzie można dalej nazywać to wiarą?

          Nie. Wtedy nie będzie to już kwestią wiary, czyli wierzenia bez dowodów (naiwnością) lub wbrew dowodom (urojeniem). Wtedy będzie to kwestia wierzenia uzasadnionego. Więcej:

          http://www.filmweb.pl/user/impactor
          ➍ * Rodzaje i gradacja wierzeń oraz czym „wiara” różni się od „wiedzy” i „wierzenia uzasadnionego”


          ►►► Wierze że Bóg istnieje i nie potrzebuje na to dowodów.

          Wali Cię więc to, czy jest to prawdą. To co powiedziałeś znaczy nic innego, jak to że nie jesteś zainteresowany utrzymywaniem wierzeń prawdziwych i unikaniem wierzeń fałszywych.
          Wygłosiłeś właśnie jednoznaczną deklarację umiłowania fałszu i niechęci wobec prawdy.

          • Nie ma czegoś takiego jak wierzenie uzasadnione jeżeli mieli byśmy 100% dowód na istnienie Boga nie można tego nazwać wiarą a wiedzą.
            https://pl.wikipedia.org/wiki/Wiara_%28psychologia%29

            Nie da się udowodnić istnienia Boga ale i nie można temu istnieniu zaprzeczyć więc prawdą jest to w co wierze, tak więc nie można tego nazwać fałszem. A co jeśli prawdą okażę się Bóg?

            • ►►► Nie ma czegoś takiego jak wierzenie uzasadnione jeżeli mieli byśmy 100% dowód na istnienie Boga nie można tego nazwać wiarą a wiedzą.

              Co wierzenie uzasadnione ma wspólnego ze 100% pewnością (czyli wiedzą absolutną)? Gdybyś kliknął w link, który Ci podałem, i przeczytał punk
              „➍ * Rodzaje i gradacja wierzeń oraz czym „wiara” różni się od „wiedzy” i „wierzenia uzasadnionego”
              to nie musiałbyś pisać, a ja czytać, tego co właśnie napisałeś.


              ►►► Nie da się udowodnić istnienia Boga ale i nie można temu istnieniu zaprzeczyć...

              To czy nie można temu zaprzeczyć nie ma żadnego znaczenia. Ważne, że nie można tego udowodnić, a to znaczy, że nie ma podstaw do przyjęcia tego za prawdę. Wierzenia przyjmuje się tylko i wyłącznie wtedy, kiedy ich twierdzenia są odróżnialne od fałszu. Dlaczego? Bo dopóki nie są, to nie da się ich odróżnić od fałszu. Jeżeli ktoś przyjmuje za prawdę twierdzenie nieodróżnialne od fałszu, daje świadectwo swojego umiłowania fałszu i niechęci wobec prawdy, bo ma głęboko gdzieś to, czy jego wierzenie jest prawdą, czy nie.

              Czyli dokładnie to, co robisz Ty.


              ►►► … więc prawdą jest to w co wierze, tak więc nie można tego nazwać fałszem.

              Nie można czemuś zaprzeczyć, więc jest to prawdą? Czyli prawdą jest istnienie Latającego Potwora Spaghetti, ponieważ nie jesteś w stanie dowieść, że on nie istnieje?
              Zastanów się nad jakością swoich procesów wnioskujących.


              ►►► A co jeśli prawdą okażę się Bóg?

              To wtedy wierzenie w niego będzie uzasadnione. A do tego momentu poczytaj sobie http://www.filmweb.pl/user/impactor

              ⑦ * ⌘ ⌘ ⌘ Zakład Pascala - co jeśli się mylisz, ateisto? ⌘ ⌘ ⌘
              Do czego prowadzi prawidłowo przeprowadzony Zakład Pascala: do teizmu, czy ateizmu? Analiza rzeczowości jednego z najpospolitszych i najbardziej... nieroztropnych argumentów teistycznych


              Miłej lektury. Nie ma sensu byś odpisywał dopóki nie zapoznasz się z powyższymi tematami.

          • Moim zdaniem właśnie o to chodzi. Trzeba uwierzyć nie mając dowodów. To tak samo jak z zaufaniem. Zaufanie istnieje dopóki dana osoba nas nie zawiedzie. Tudzież dopóki nie zostanie udowodnione, że Boga nie ma - ja nie mam powodu aby przestać wierzyć. Tak samo mam prawo ufać np. partnerowi dopóki ktoś nie przedstawi mi dowodów, że jest inaczej. Dotychczas nikt nie był w stanie przekonać mnie o nieistnieniu Boga. Moja wiara przeminie dopiero kiedy dostanę pewny dowód, że Boga nie ma. A niestety, ale takiego dowodu nikt nie jest w stanie mi przedstawić. Wszystko to tylko debata - jest czy nie ma.

            Nie wszystko w życiu jest logiczne i wytłumaczalne. Niektórzy niestety na siłę starają się wszystko udowodnić. Czasem trzeba się oderwać od rzeczywistości i uwierzyć, tak po prostu. Ateista nie zna tego uczucia, że ktoś nad nim czuwa. Nie zna bo nie chce poznać.

            Każdy z nas dostaje życie i ma prawo spożytkować je tak jak uważa za słuszne. Jeden wierzy drugi nie. Ale to nie powód aby osoby wierzące wyśmiewać i uważać siebie za kogoś "oświeconego".

            • ➤➤➤ Moim zdaniem właśnie o to chodzi. Trzeba uwierzyć nie mając dowodów. To tak samo jak z zaufaniem. Zaufanie istnieje dopóki dana osoba nas nie zawiedzie. Tudzież dopóki nie zostanie udowodnione, że Boga nie ma - ja nie mam powodu aby przestać wierzyć.

              Cudownie. Rozumiem więc, że wierzysz w Supermana, Zeusa, krasnoludki, oraz różowe słonie na Jowiszu – ponieważ wszystkie one spełniają kryteria wierzenia, które właśnie przedstawiłeś.

              ➤➤➤ Tak samo mam prawo ufać np. partnerowi dopóki ktoś nie przedstawi mi dowodów, że jest inaczej.

              Aha. Czyli zaufanie dla Twojego partnera jest dla Ciebie równie uzasadnione, co zaufanie dla Zeusa… Poważnie?

              ➤➤➤ Dotychczas nikt nie był w stanie przekonać mnie o nieistnieniu Boga. Moja wiara przeminie dopiero kiedy dostanę pewny dowód, że Boga nie ma. A niestety, ale takiego dowodu nikt nie jest w stanie mi przedstawić. Wszystko to tylko debata - jest czy nie ma.

              Kolego, właśnie przedstawiłeś manifest umiłowania fałszu i nienawiści względem prawdy. Tylko osoba dążąca do kłamstwa przyjmuje wierzenia bez dowodów, twierdząc że odrzuci je dopiero kiedy będą dowody na ich fałszywość.

              Lektura obowiązkowa:

              http://www.filmweb.pl/user/impactor

              ➋ * Na kim spoczywa brzemię dowodowe - Część 1, Część 2
              dlaczego udowadnia się istnienie, a nie nieistnienie i dlaczego dopóki istnienie nie zostaje udowodnione, przyjęcie go za fakt jest błędem. Zawsze, wszędzie i dla każdego

              ⑫ * Wiara to to samo co wierzenie. We wszystko wierzymy na tej samej podstawie bez dowodów!
              A także:☻wierzenie w obecność napięcia w gniazdku elektrycznym jest równie uzasadnione, co wiara w boga i krasnoludki. ☻udowadnianie nieistnienia Bolka i Lolka. ☻Biblia nie zawiera wzmianek że jest bzdurą, więc jest prawdą. ☻ Spiderman istnieje, bo w akcja komiksu rozgrywa się w Nowym Jorku.




              ➤➤➤ Nie wszystko w życiu jest logiczne i wytłumaczalne.

              I dlatego to czego nie potrafimy wytłumaczyć, musimy wytłumaczyć za pomocą Zeusa! Genialne.

              ➤➤➤ Niektórzy niestety na siłę starają się wszystko udowodnić. Czasem trzeba się oderwać od rzeczywistości i uwierzyć, tak po prostu.



              ➤➤➤ Ateista nie zna tego uczucia, że ktoś nad nim czuwa. Nie zna bo nie chce poznać.

              Naprawdę nie sądzisz, że są miliony ateistów (oraz wyznawców religii wykluczających chrześcijaństwo), którzy wierzyli w boga i takiego właśnie odczucia doświadczali? No to muszę Cię oświecić, bo sam właśnie kimś takim jestem.



              ➤➤➤ Każdy z nas dostaje życie i ma prawo spożytkować je tak jak uważa za słuszne. Jeden wierzy drugi nie. Ale to nie powód aby osoby wierzące wyśmiewać i uważać siebie za kogoś "oświeconego".

              Typowe niezrozumienie. „Wyśmiewa się”, a raczej dowodzi absurdu i bezpodstawności, nie wierzącego, tylko wierzenia. A robi się to po to, żeby zawrócić ich z fałszu.
              I tak samo jak walczę o rozum i prawdę tępiąc umiłowanie fałszu wśród teistów, będę również walczył o Twoje prawo do utrzymywania absurdalnego wierzenia (oczywiście dopóki szkodzisz nim tylko sobie, a nie innym) – ponieważ masz do tego takie samo prawo, jak ja do dowodzenia jego absurdu i szkodliwości.

              Pozdrawiam i szczerze zachęcam do lektury (a przynajmniej przejrzenia) tego: http://www.filmweb.pl/user/impactor
              bo nawet jeżeli się z czymś nie zgodzisz, to wyjaśni Ci to bardzo wiele i wyprowadzi z błędu w wielu innych aspektach.

            • Uzupełnienie poprzedniej odpowiedzi.

              ➤➤➤ Niektórzy niestety na siłę starają się wszystko udowodnić. Czasem trzeba się oderwać od rzeczywistości i uwierzyć, tak po prostu.

              Trudno o bardziej niebezpieczne i wsteczne stwierdzenie. Kwintesencja wyrzeczenia się dążenia do prawdy i rozumu - czyli tego tego, co odróżnia człowieka od zwierzęcia.

      • Ale o to poniekąd chodzi w wierze, bo gdybyśmy mieli 100 a nawet 125 proc. pewności, że coś tam gdzieś istnieje to czy byłaby to dalej wiara, czy raczej już pewnik, do tego jeszcze potwierdzone dowodami; to już bardziej nadzieja nie wiara. To tak samo z legendami, coś tam piszczy, szumi w trawie, ale co gdzie, kiedy, jak ni głucho nie widziało, ni głucho nie słyszało:)

        • Aha. Rozumiem więc, że skoro wyznajesz tą zasadę, to wierzysz w krasnoludki?

          Przeczytaj moją odpowiedź na ten post: http://www.filmweb.pl/film/B%C3%B3g+nie+umar%C5%82-2014-6840...

          • Przeczytałem twój post. Odwróce trochę. A co jest złego we wierze w krasnoludki, oczywiście dowody,blablabla itd. Skupmy się nie na dowodach tylko na samych krasnoludkach, wszystko zależy od punktu widzenia indywidualnej osoby, mogę przecież równie dobrze powiedzieć o osobie z karłowatością, że jest krasnoludkiem. Powiedz wreszcie szczerze, jaki jest sens dopatrywania się tych wszystkich luk, mógłbyś napisać mi trochę o sobie, swoją historię, dzięki temu bym mógł Cię lepiej zrozumieć. Bo np gdybym powiedział synkowi czy córce (nie mam ale hipotetycznie) że np Rudolf nie lata w nocy saniami po niebie w co wierzył jakiś czas to czy przypadkiem nie załamał by mu się świat, czy prawdę nawet brutalną trzeba głosić w sposób tak oczywisty, byśmy pozbyli się wszelakich złudzeń? Dobrze pamiętam, że gdy dowiedziałem się w dzieciństwie, że np święty Mikołaj nie lata saniami w nocy, gdy miałem 8-9 lat, szukałem różnych sposobów by tylko tej myśli nie dopuścić, dlatego tak wiele osób nawraca się na wiarę dosłownie godziny przed śmiercią, z lęku przed nieznanym. Dowiedziałem się prawda, że Mikołaj był jakimś biskupem z Miry, Bari żyjącym w latach 270 ne, obejrzałem filmy dokumentalne, że został świętym, ale to już nie było do końca to. A jeśli chodzi o postacie/źródła historyczne wprawdzie o Jezusie jest mało wzmianek, ale o Piłacie, poncjuszu Pilacie jest już trochę więcej, wiadomo, że przedtem nie było zdjęć itd, był tylko kamień z wyrytym jego napisem z okresu właśnie tamtych czasów Pilatos Pontius czy jakoś tam.

            • Poza tym nie uważasz, że odbieranie marzeń dzieciom było by nie tylko zbędne ale i żałosne, przecież jak będą chciały to i tak dociekną prawdy, a życie bez żadnych fantazji, marzeń, wierzeń czy nawet urojeń jak to mówisz zawsze będzie do d#py chyba dla każdego, w końcu po to jest wolna wola i mózg, że możemy wybierać w co chcemy wierzyć ile tylko chcemy nawet w czerwoną lampę w bucie na Plutonie owiniętą papierem toaletowym, fantasy crazy go.

            • Mam propozycję. Wydajesz się być osobą autentycznie zainteresowaną merytoryczną rozmową. Wobec tego proponuję, byś zajrzał tutaj: http://www.filmweb.pl/user/impactor (jest to spis przeprowadzonych przeze mnie rozmów), przejrzał listę działów i tematów, i poczytał te, które brzmią jak pytania lub argumenty teistyczne, które chciałbyś wysunąć lub które do Ciebie przemawiają.

              Myślę, że to bardzo wiele Ci wyjaśni i pozwoli przeskoczyć w naszej rozmowie kilka(dziesiąt) zbędnych postów.

              Dla przykładu podam Ci kilka punktów w odpowiedzi na niektóre kwestie z Twojego ostatniego postu:


              ►►► co jest złego we wierze w krasnoludki, oczywiście dowody,blablabla itd.


              ➑ * Dlaczego wiara jest błędem nawet względem rzeczy, które istnieją

              ➋ * Szkodliwość wiary niefundamentalnej oraz szerzej o szkodliwości wiary - czy nieszkodliwą jest wiara chrześcijanina–hipokryty, który używa Biblii jako wielkiej księgi wielokrotnego wyboru, odrzucając wszystkie te boskie nakaz i zakazy, które wydają mu się zbyt absurdalne, antyludzkie lub po prostu kretyńskie, i pozostawiając tylko te, które mu się podobają?

              ⑪ * Destruktywny wpływ chrześcijaństwa na moralność - czyli jak chrześcijaństwo odbiera wyznawcom zdolność odróżniania dobra od zła



              ►►► mógłbyś napisać mi trochę o sobie, swoją historię, dzięki temu bym mógł Cię lepiej zrozumieć.

              ➓ * Wywiad z impactorem (cz1) (rozmawia Amerrozzo, kilka dni przed jego dekonwersją)
              Droga od niedzielnego pulpitu, do pomagania ludziom dotkniętym teizmem i wiarą



              ►►► jeśli chodzi o postacie/źródła historyczne wprawdzie o Jezusie jest mało wzmianek, ale o Piłacie, poncjuszu Pilacie jest już trochę więcej, wiadomo, że przedtem nie było zdjęć itd, był tylko kamień z wyrytym jego napisem z okresu właśnie tamtych czasów Pilatos Pontius czy jakoś tam.


              ➎a * Jezus kontra historia - przyjrzenie się historycznym źródłom, na które teiści powołują się próbując przedstawić Jezusa jako postać historyczną

              ➎b * Historyczność Jezusa - dodatek szczegółowy: Flawiusz i Tacyt

              ➏ * Nowy Testament kontra historia - przyjrzenie się historyczności kluczowych dla Jezusa i chrześcijan wydarzeń opisanych w Nowym Testamencie


              ►►► Poza tym nie uważasz, że odbieranie marzeń dzieciom było by nie tylko zbędne ale i żałosne, przecież jak będą chciały to i tak dociekną prawdy

              Nie porównujesz chyba marzeń dzieci z wierzeniem dorosłych w byt, który udziela im systemu nakazów i zakazów, względem których oni mają żyć sami i narzucać go innym?


              Owocnej lektury i z chęcią odpowiem na dalsze pytania, które nasuną Ci się w jej trakcie.


              ------------------------------------------------------------ -------------------------------------------------------
              Czy powinieneś wierzyć w boga? Sprawdź: http://www.filmweb.pl/user/impactor

              • Wiem, że pewnie już masz odpowiedź na to co teraz napiszę i w 2 sekundy obalisz moje twierdzenie ale wydaje mi się, że najbardziej przemawiąjącym dowodem na istnienie lub przypuszczenie istnienia Wyższej Inteligencji jest poprostu dziś. To, że za przeproszeniem to wszystko jeszcze nie pierdykło i się trzyma kupy. Oczywiście to nie jest mocny dowód tylko wywód tak samo jak niektórzy naukowcy w ostatnich latach życia się dopiero nawrócili. Złożoność wszechświata, przykro mi to mówić ale wytężając umysł z całych sił to chyba tylko jedyne albo aż jedyne co nam może zaoferować. Anthony Flew - jego jest dość ciekawy przypadek bo przez ponad pół wieku uparcie starał się przekonać, że Boga nie ma kropka. Lecz z pewnością każdy ugnie kolana na myśl o potędze wszechświata/wszechswiatów, których końca brak, złożoność, procesowość. Ale ostatnio zainteresowało mnie coś innego: czarne dziury zmieniając temat, jeszcze kilkadziesiąt lat wstecz naukowcy uparcie klasyfikowali je jako pododdział literatury science fiction, dziś wiemy już, że pojęcie czasu traci przy nich blask, znaczenie, a podstawowe prawa fizyka załamują się przy nich tworząc prawdziwą magię rzeczy, które na ziemi byłyby wręcz niewykonalne, a to im zawdzięczamy w dużej mierze życie na ziemi, tworzą się z umierających gwiazd i są tak naprawdę niezniszczalne, nieskończone. Są nawet koncepcje, że to one tworzą i są zarazem wszechświatami, które tkwią, jeden w drugim a to oznacza że są jeden w drugim i że z racjonalnego punktu widzenia bez żadnego portalu nie moglibyśmy się wydostać poza nasz wszechświat! To dopiero jest ciekawe...

                • W ogóle zwroty typu: ''O Boże'', ''o Jezu'', o ''Matko Boska'' są często nadużywane zarówno przez wierzących jak i nie i ogólnie ludzi. A samo cierpienie jako cierpienie nie ma żadnego sensu, podobnie zamachy są bez sensu, chyba że sami nadamy temu sens lub coś uparcie wmówimy np. Dżihad trza przywrócić, Allah żyje itd. Wtedy mamy do czynienia już ze skrajnie niebezpieczną ideologią...

                • Wytłumacz mi coś, bo nie mogę tego zrozumieć.

                  Jaki cel ma prowadzenie przez Ciebie rozmowy, jeżeli zamiast poświęcić minutę na sprawdzenie czy argument który chcesz wysunąć nie został już omówimy i wyjaśniony dlaczego nie działa, wolisz tego nie sprawdzić tylko go napisać, i to w dodatku samemu zakładając, że zaraz zostanie pewnie obalony?

                  Nie rozumiem Twojego podejścia...

                  Poczytaj sobie działy
                  Ⅶa. Argumenty apologetyczne
                  oraz
                  Ⅶb. Argumenty teistycznych laików
                  tutaj: http://www.filmweb.pl/user/impactor

                • To co teraz napiszę, jeszcze nie zostało omówione.:) Jak się wertuje karty Starego i Nowego Testamentu istnieje pewna myśl/koncepcja równości między kobietą a mężczyzną co dziś dopiero trochę jest w pojęciu ogólnoświatowym respektowane ale na tamte czasy była to myśl rewolucyjna, wręcz dziwaczna, niezrozumiała i nierespektowana a jednak... Nie zrozum mnie źle ale poczytałem może z 15 minut twoją stronę ale zwyczajnie mi się nie chce wszystkiego przeglądać z ludzkiego lenistwa a myśl o tym jak wiele już tematów zostało poruszone mnie uwłacza i zleniwia tym bardziej, że dopiero niedawno wyszedłem z depresji, apatii i do tego zaburzenia obsesyjno kompulsywne tzw. nerwica natręctw (myśli i czynności natrętne) mimo leków, leczenia itd. cały czas jeszcze dopada mnie 'niechcenie' lub nieuzasadniony lęk uogólniony niezwiązany z bezpośrednio daną sytuacją a wspomnieniami i traumą podświadomą z dzieciństwa (problemy w szkole z rówieśnikami) sprawiają, że się blokuje i demotywuje w dalszej chęci do działania. Staram się oczywiście walczyć lecz czasami bezskutecznie. :)

                • A nawiasem mówiąc spróbuj choć trochę mnie zrozumieć, zwłaszcza że Dziś ciężko o zrozumienie.

                • ►►► Jak się wertuje karty Starego i Nowego Testamentu istnieje pewna myśl/koncepcja równości między kobietą a mężczyzną co dziś dopiero trochę jest w pojęciu ogólnoświatowym respektowane ale na tamte czasy była to myśl rewolucyjna, wręcz dziwaczna, niezrozumiała i nierespektowana a jednak...

                  To jest żart, prawda?
                  Mówisz o jednej z najbardziej seksistowskich, patriarchalnych, antykobiecych księgach w historii ludzkości. Gdzie kobieta nie ma rangi człowieka, tylko własności, przedmiotu należącego do mężczyzny, którym można handlować, który można gwałcić i którzy nie ma prawa głosu.
                  Nawet w 9 przykazaniu katolickim (10. chrześcijańskim) jest to ewidentne.

                  Co do reszty – przykro mi to słyszeć. Życzę Ci powrotu do zdrowia i stabilności. Być może to nie jest najlepszy moment w Twoim życiu na odchodzenie od n/t (braku) sensu teizmu.

Zgłoś nadużycie

Opisz, dlaczego uważasz, że ten wpis nie jest zgodny z regulaminem serwisu: