Schematyczna blockbusterowa rozrywka na wysokim poziomie technicznym - plusy i minusy

Postaram się mniej więcej wypunktować zalety oraz wady tej produkcji z krótkim opisem każdego z nich, oznaczając potencjalne spojlery.
Na minus:
- Niesamowita przeciętność scenariusza z licznymi pomniejszymi twistami, kumulujące się na jeden wielki.
Kwestia odbiorcy czy są przewidywalne czy też nie. Byłem stosunkowo obojętny na każdy z nich.

***SPOILER***Lepsze by było zwieńczenie historii z K leżącego na schodach, aniżeli Deckarda dotykającego ściany kopuły
Prawdopodobnie tak to wyglądało by pozostawić historie na potencjalną kontynuacje, jednak emocjonalnie lepiej by to wyszło przy pierwszej opcji***SPOILER***

- Brak większego zaangażowania emocjonalnego w cokolwiek na ekranie
- Porzucenie powolnego, gęstego klimatu na rzecz przekoloryzowanej przyspieszonej akcji, która została dobitnie ukazana w trailerach
- Brak jakiejkolwiek ponurości i atmosfery pesymizmu słynących z filmów noir oraz jego poprzednika
- Postać Joi. Irytująco tłumaczy widzowi każda odkrytą poszlakę oraz jej konsekwencje.

***SPOILER***Sama relacja K z nią jest oczywistą kopią z filmu Ona, a wyznanie miłości było równie trywialne co w ostatnim sezonie Samuraja Jacka***SPOILER***


- Antagonista. Jego przeintelektualizowane teksty oraz energiczna ekspresja, czynią go perfekcyjnie nijakim, drugoplanowym tłem.
- Muzyka. Ciężko jest tutaj umieścić dzieło Hansa Zimmera, mając na uwadze to jak ciężkim zadaniem było dorównać Vangelisowi. Jednakże przejmując pałeczkę po innym kompozytorze, Johannie Johannssonie, oraz braku kreatywności w porównaniu z poprzednimi soundtrackami, zdecydowałem się uplasować go w tej rubryce.

***SPOILER***- Przy braku powiewu świeżości scenariusza, scena z Rachel była mdłym tworem rodem z tych gorszych części terminatora***SPOILER***

Na plus:
- Przyzwoita reżyserka. Denis zrobił swoje. Jego robota z pewnością przyciągnie coraz to nowszych widzów przed ekrany wkupując się w Hollywoodzką śmietankę
- Zdjęcia. Roger, również wykonał kawał dobrej pracy, dodając nieco mocniejszego kontrastu i kolorystyki w futurystycznym LA. Scenę przejścia z popiołów na miejską infrastrukturę oglądałem z otwartymi ustami.
- Rozbudowanie uniwersum. Nowsza technologia, obszerność lokacji oraz większa eksploatacja lokalnego ubóstwa i degrengolady

Zagorzali fani poprzedniego filmu mogą czuć się nieco zawiedzeni.
Zdecydowanie to nie jest film, który będę rozpamiętywać na długo po seansie. Nie posiada większej symboliki, skompilowanego scenariusza czy wybitnych kreacji aktorskich. Jako osobny film jest całkiem poprawnie skonstruowany,
w sam raz dla popcornowego widza. Nic poza tym.

264

Zgłoś nadużycie

Opisz, dlaczego uważasz, że ten wpis nie jest zgodny z regulaminem serwisu: