Muzyka do Hobbita - raz jeszcze.

Muzyka z Hobbita budzi różne emocje. Najczęstszy zarzut – że skopiowana z LOTR. I jak
większość zarzutów wobec Hobbita, jest on z reguły wynikiem dość powierzchownego
potraktowania tematu – problem dość powszechny niestety: Hobbit za długi – wielu krytyków
nieświadoma, że ponad 1/3 materiału będzie spoza książki i że być może większość 3 filmu
nie będzie oparta na książce tylko na załącznikach do WP; Hobbit za mało epicki i za bardzo
baśniowy – wielu krytyków nie raczyło porównać obu książek – Hobbita i WP i zobaczyć jak
bardzo się różnią. No i w końcu muzyka – skopiowana z LOTR.

Czy naprawdę ktokolwiek rozsądny uważa, że Howarda Shore’a nie było stać by skomponować
kilku motywów więcej zamiast wykorzystywania starych melodii z LOTR? Dwukrotnego
zdobywcy Oskara miała niby nagle opuścić wena? No, chyba nie. Wykorzystanie starych
motywów ma przecież sprawić, by (mimo oczywistych różnic) istniała nić wiążąca Hobbita z WP.
Myślę, że jest to świadoma decyzja Jacksona i Shore’a. Ale przecież pomiędzy tymi starymi
motywami dzieje się tyle wspaniałego.

Unexpected Party jest znakomitym przecież rozwinięciem motywu Old Friends, a główna
melodia w tym utworze ma potencjał by „prześladować” przeciętnego Kowalskiego na każdym
kroku. Ale potem jest jeszcze ciekawiej: Blunt the Knives czyli krasnoludy po raz pierwszy:
czegoś takiego wcześniej nie było i od razu pojawił się banan na mojej twarzy – PJ z Shorem
umieścili w filmie to co było tak charakterystyczne dla książki – pieśni. Tutaj tylko dwie (dojdzie
jeszcze wszystkim znana melodia Song of the Misty Mountains), ale jednak.

To co najlepsze jest jednak w the World is Ahead oraz Over the Hill, które zawierają
trawestację motywu Misty Mountains skomponowanego przez Plan 9, Motyw jest tak
porywający i tak wspaniale oddaje ducha przygody i podniosłość filmu, iż w sumie jak dla mnie
do końca filmu mógłby lecieć w trybie „repeat” Nie wiem czy jakikolwiek motyw z muzyki do
LOTR tak na mnie działał.

Kolejnym znakomitym utworem jest Warg Scouts – prosty motyw ale wykonany z taką pasją i
potęgą (polecam posłuchać na porządnym sprzęcie audio), że ja po prostu siadłem z
wrażenia. Nie można też nie zauważyć minimalistycznego ale jakże skutecznego motywu dla
Azoga. Momentalnie zapada w pamięć i skutecznie wprowadza klimat. Radagast the Brown to
chyba najbardziej oryginalny motyw w filmie – tak jak chyba sama postać – czegoś takiego nie
było w muzyce do LOTR. Świetny utwór, który oddaje chimeryczność postaci Radagasta. Warto
też zwrócić uwagę na bardzo dobry motyw w Under Hill oraz znakomita piosenkę Song of the
Lonely Mountain, znakomicie zaaranżowaną – dla mnie lepszą od wszystkich piosenek
końcowych z LOTR.

Szczerze powiem dawno płyta nie siedziała tak długo w moim odtwarzaczu jak właśnie
soundtrack do Hobbita. Ma mniej charakterystycznych melodii niż w muzyce do poszczególnych
części LOTR dlatego, iż postanowiono dla dobra spójności obydwu trylogii wykorzystać sporo
starych motywów. Ale te które są nowe, są równie ciekawe, a niektóre, jak główny motyw Misty
Mountains potrafią rzucić na kolana. Szkoda, że niektóre osoby, które najpewniej nie
posłuchały (dwupłytowego!) wydawnictwa zauważają tylko motywy, które znają z LOTR.

Jeszcze jedno: płyta jest zdecydowanie lepiej nagrana (wyprodukowana) niż muzyka do LOTR.
Jeśli ktoś ma w miarę sensowny sprzęt audio, będzie wiedział o czym mówię.

  • Ja sobie nie wyobrażam innej muzyki niż tej z LOTR, np. podczas przybycia orłów, wjazdu elfów do Rivendell czy scen w Shire. Elfy, hobbici czy tez orły otrzymały 11 lat temu konkretne themes z którym są od tego czasu kojarzone. Dziwnie byłoby gdyby z nich zrezygnowano w Hobbicie.
    Natomiast moje ulubione utwory to: My Dear Frodo (zwłaszcza nalot Smauga), Blunt the Knives, Axe or Sword?, Misty Mountains, Ancient Enemy, Over Hill, A Thunder Battle, Song of the Lonely Mountain, Erebor oraz The Dwarf Lords. Generalnie muza dorównuje tej z LOTR, jednak sa różnice pomiędzy płytą a filmem. Jeden fragment nalotu Smauga brzmi inaczej niż na płycie, cały utwór Radagast the Brown jest zupełnie inny niż w filmie, no i szczerze nie mogę kompletnie odnaleźć się w końcówce filmu od ataku wargów, aż po sam koniec. A i nie ma tej pięknej nowej melodii która leci podczas lotu orłów.

  • Szcerze powiem, że ja w soundtracku z hobitta, ani jednej nuty nie widze która jest skopiowana z LOTR. Myślałem szczerze mówiąc, że będzie dużo więcej podobnych motywów. Nie Wiem jak wam, ale mi osobiście również podoba się bardzo utwór -The Hill of Sorcery. Bardzo ładny początek oraz ciekawa reszta. Nie przypominam sobie aby taki motyw jak na początku tego utworu był urzyty w LOTR, dla mnie to przejscie 1 akordu na drugi jest poprostu gienialne, i czekam oczywiście na resztę muzyki z następnych częscie, i ja również żałuje że paru nut z filmu nie ma na soundtracku, chociażby właśnie, wtedy gdy lecą na Orłach.

Zgłoś nadużycie

Opisz, dlaczego uważasz, że ten wpis nie jest zgodny z regulaminem serwisu: