Pierwszy od dawna wart obejrzenia film fantasy.

Co tu dużo mówić. Fajne skomponowany z super muzyku i nawet całkiem oryginalnym pomysłem na wykonanie film. Tyle w temacie. Naprawdę uważam bardzo udana produkcja.

112
  • dokładnie! aktorstwo, muzyka/dźwięk, scenariusz, realizacja - wszystko na rewelacyjnym poziomie

  • Nie do końca się zgodzę, bo np. "Pentameron" z 2015 roku to świetny film fantasy.

  • Aż muszę obejrzeć już tyle dobrego słyszałem o tej muzyce, że aż mnie ciekawość zżera, zresztą Guy Ritchie to pewniak dobrego kina.

  • szkoda, że tak zmieszano z błotem ten film na starcie, notabene ci sami ludzie, którzy zgnoili Artura, czapkują przed Wonder Woman, to powinno dać do myślenia tym, którym pomidory i inne portale kształtują opinie.

  • yep!

  • Ja bym nie przesadzał tak z zachwytami.
    Już wersja z Clivem Owenem była dla mnie lepszym filmem, tam finał i ta bitewka były dla mnie znacznie lepsze, w Legendzie za to mamy tylko migawki jak bohater wszystkich rozqrwia, a potem walczy sobie z finalnym bossem niczym w grze komputerowej, walka ta za to wychodzi sztampowo i przeciętnie.
    2 planowi bohaterowie
    W Wersji z Owenem mieli jakieś osobowości tu są tylko tłem.

    • Ty chyba mój drogi nie masz bladego pojęcia co oznacza "sztampowo i przeciętnie".

      Zgodzę się, że fabuła może jakaś rewelacyjna nie była ale montaż i sceny walki do dla mnie absolutne mistrzostwo świata. Nie wiem naprawdę jakim ignorantem trzeba być aby sceny walki w tym filmie nazwać "sztampowymi".

      Jestem w szoku, że tak mało zarobił. Kilka rzeczy niby charakterystycznych dla Ritchiego trochę mi przy tego typu filmie nie spasowało ale ogół wypada naprawdę rewelacyjnie. Ze względu na różne oceny i opinie podchodziłem do tego filmu sceptycznie ale okazało się, że jednak społeczeństwo nie dojrzało do tego rodzaju kina.

      Jak dla mnie mocna 7. Za sceny walki i montaż żeby nie szaleć podniosłem na 8 ale i słaba 9 byłaby tutaj na miejscu.


      Pozdrawiam

      • Ok skończmy dyskutować kto ma pojęcie a kto nie\\
        Ty i tak bedziesz bronił filmu a ja wytaczał krytyczne argumenty.
        Dla mnie ten nowy Artur to nieudane przeniesienie gangsterki do średniowiecza.
        GuJJJJ Riczi to nie jest rezyser ot fantasy, to tak jakby Scorsese robił Gwiezdne Wojny.

        • Właśnie widzę te "krytyczne argumenty" z Twojej strony :)

          Wybacz mój drogi ale nie masz bladego pojęcia o tym co znaczy "sztampowy" ani tym bardziej nie wiesz co oznacza "przeciętnie" skoro tak piszesz w kontekście finałowych walk z Króla Artura.

          Tak czy siak z jednym się zgodzę - skończmy tą dyskusję w tym miejscu bo widzę, że i tak nas do niczego ona nie zaprowadzi :)

          Pozdrawiam :)

          • Wybacz mój drogi ale nie masz bladego pojęcia o tym co znaczy "sztampowy" ani tym bardziej nie wiesz co oznacza "przeciętnie" skoro tak piszesz w kontekście finałowych walk z Króla Artura.
            - Sama choreografia była PRZECIĘTNIUTKA, zobacz sobie choćby walki Afillesa i Hectora z Troi i może dostrzeżesz różnice jakości w choreografii, a to tylko przykład 1 z wielu <<<--- o czyżby argument ! ? :)
            Sztampowo znaczy szablonowo, wtórnie itp, chyba że według ciebie znaczy to coś innego, a takich filmów z przerostem formy na treścią jest ostatnio zatrzęsienie <<<--- o czyżby argument ! ? :)
            Tu mamy sfochowanego arturka, który wcale nie pragnie władzy, no wcale nie jest to sztampowe, dodatkowo rozkminka i dialogi rodem z kina gangsterskiego <<<---- o czyżby argument ! ? :)
            Znając ciebie zaraz pewnie napiszesz że nie wiem co to argument XD
            Jedno muszę filmowi oddać, całkiem nieźle zagrane role aktorów ale zbyt płasko napisane postacie pod nie nie oddały wcale jakości.
            Może i się nie znam na filmach bo obejrzałem gdzies około 5000 filmów dopiero na przestrzeni około 30 lat ale mam prawo się wypowiedzieć panie wielki krytyku i nieprzeciętnie znający na kinie widzu.
            Ja jednak zaliczam się do starej gwardii, która nie łyka pierwszego lepszego blockbustera jak bocian żabę.
            Do widzenia i pozdrawiam nie lada kinomana.
            Bez odbioru, co bys tam jeszcze napisał pani waćpanie :)

            • Ok, czyli ustaliliśmy, że wiesz co oznacza argument. Nadal jednak nie wiesz co oznacza "przeciętnie" i " sztampowy" :) A skoro nie wiesz co oznaczają wspomniane wyrazy i w oparciu o nie tworzysz argumenty... Cóż, chyba kończyć nie muszę :)

              Te Twoje "5000 filmów" nieziemsko mój drogi wpłynęło albo na Twój wzrok, albo na Twój słuch albo na obydwa zmysły jednocześnie skoro Achillesa nazywasz Afillesem ;)

              Sceny walki to nie tylko choreografia. Z najgorszej choreografii można zrobić najlepszą walkę w historii kina. Odpowiedni montaż, trochę efektów i mamy arcydzieło. I to właśnie miało miejsce w przypadku scen walki w tym filmie. Ah, i gdybyś miał wątpliwości, wg mnie choreografia w Królu Arturze wcale nie jest taka "przeciętna".

              Nie, nie robię z siebie wielkiego znawcy. Po prostu wytykam bzdurę którą napisałeś. Dodatkowo Twoje "argumenty" jedynie potwierdziły, że nie masz bladego pojęcia o tym co "sztampowy i przeciętnie" oznacza.

              Tyle w temacie :)

              Pozdrawiam

              • hehe spokojnie. Dla mnie film bomba i jak zobaczyłem że ktoś dał 4 to aż się zagotowałem ale... spojrzałem w oceny i kolega Bon009 ocenił 'szybkich' na 3 co oznacza, że nie jest kolejnym kretynem tylko po prostu ma inne spojrzenie na film:) ja 'wonder...' oceniłem na 4 Ty na 8 ale co do artura mamy pełną zgodę:)

                • Nigdzie nie twierdzę, że ja się znam na filmach a on nie. Nigdzie też nie stwierdziłem, że mój gust jest "naj". Nie mniej jednak jak zobaczyłem, że gość napisał iż walki w Królu Arturze były "sztampowe" czy "przeciętne" to nie dałem rady ;)

                  Naprawdę trzeba być ogromny ignorantem albo arogantem aby coś takiego stwierdzić :)

                  Pozdrawiam :)

                • walki to pikuś, acz atrakcyjnie podane, albo się kupuje szybki montaż Guya, albo nie, mnie ta szybkostrzelna narracja przypasowała przy Holmesie, tutaj mamy podobne patenty, szukanie historycznych, czy tez legendowych odniesień nie ma sensu, konwencja którą obrał Ritchie jest pozbawiona ograniczeń, ja to kupuję.

  • Dobry film fantazy to były Beoawulf z 2007 roku.

  • Warcraft wciąga nosem tego gniotka.

  • Film jest tylko "niezły" gdyż zabrakło wątku przede wszystkim Merlina, Morgany, Ginewry oraz w mniejszym stopni Lancelota( o nim mogłaby być 2 cześć) bez historii tych postaci cała legenda Króla Artura jest pusta i nawet najlepsze efekty oraz fabuła ich nie zastąpią. Szkoda, że twórcy filmu nie sięgnęli do epickich legend tylko spłycili całość do filmu akcji.

  • Film jest świetny.Odchodzi od standardowych przekazów legendy Króla Artura i bardzo dobrze ileż można oglądać w kółko to samo.Dla mnie na wielki + są sceny walk jak z gier komputerowych.Jako gracz potrafię to docenić.Na pewno obejrzę jeszcze nieraz.Polecam

    Btw.co do Warcrafta również jestem wielkim fanem ale film dla mnie miał zupełnie inny klimat lepiej by nową część gry zrobili bo film to takie 7/10 :)

  • Sratatata film z Owenem! Tu jest to co zawsze kojarzyło mi się z legendą Króla Artura a mianowicie MAGIA! Wszechobecna i obezwładniająca. Jest wszędzie, we wszystkim i kształtuje rzeczywistość. W końcu jakieś czaderskie czary mary nam pokazali. Aktorstwo super, historia też a Jude to już w ogóle wymiata. Król V był w stanie poświęcić wszystko dla wygranej, dla miecza.

    Muzyka to osobna historia. Soundtrack jest kandydatem do Oscara jak nic w tym roku. Nic przez ostatnie kilka lat nie zrobiło na mnie tak ogromnego wrażenia jak The Bon King. Mistrzostwo!

    A tych co opluli film zanim jeszcze się ukazał, niech szlag trafi!!!!!! Nowe spojrzenie na legendę, nowatorskie ujęcie historii... Guy jak zwykle mnie nie rozczarował! No i Charlie <3

Zgłoś nadużycie

Opisz, dlaczego uważasz, że ten wpis nie jest zgodny z regulaminem serwisu: