Jeżeli uważasz, że "Mulholland Drive" nie da się poskładać w całość (SPOILERY!!!)...

Wcześniej zrobiłem to tylko raz, w przypadku "Zagubionej Autostrady" (bo to żadna sztuka kopiować cudze teksty), ale patrząc na to jak często pojawiają się zdania, że "Mulholland Drive" nie da się złożyć w logiczną całość oraz fakt, że znalazłem w sieci naprawdę świetną interpretację tego filmu, z którą zgadzam się niemal w 100-u procentach, chciałbym ją tutaj wkleić, aby ułatwić co niektórym poskładanie tego trudnego - jakby nie patrzeć - interpretacyjnie filmu.

Całkowite prawa autorskie należą się tylko i wyłącznie osobom o ksywkach sh00mir i Dejna (ja tylko wklejam tu ich przemyślenia, żeby ułatwić użytkownikom FW poskładanie tego filmu w całość) tak więc wszelkie pochwały należą się wyłącznie im.
Oryginał tekstu można też znaleźć pod adresem: http://film.org.pl/prace/mdrive2.html

Oddajmy zatem "głos" autorom interpretacji "Mulholland Drive":



PO PIERWSZE : Poniższa interpretacja jest tylko i wyłącznie naszą opinią na temat filmu Lyncha! Nikt nie musi się z nami zgadzać, ale fajnie jakby się okazało, że jest to interpretacja prawidłowa.

PO DRUGIE : Cały tekst jest jakby wielkim spojlerem, czyli zdradza całą fabułę i wszystkie rozstrzygnięcia.


Po raz kolejny (po "Zagubionej autostradzie") David Lynch stworzył film, który operuje płaszczyzną jawy i snu, miesza wątki rzeczywiste i realne wspomnienia z projekcją uczuć, wyobrażeń i myśli. Posługuje się symbolami i archetypami, odwołując do podświadomości widza, który wychodzi z kina i patrzy na otaczający go świat z uczuciem zdziwienia, tak jakby przez te dwie i pół godziny w sali kinowej zaszła w nim jakaś znacząca przemiana. W porównaniu z "Zagubioną autostradą" historia o wydarzeniach na Mulholland Drive jest kameralna, kompletna i chociaż nie linearnie, to jednak uporządkowana. Ma swoją staranna zewnętrzną konstrukcję i jest ułożona wedle wszelkich praw logiki, chociaż - uwaga! - logiki snu.

Zacznijmy od obserwacji wydarzeń z lotu ptaka, zwracając uwagę na powracające symbole.

Jeszcze przed napisami początkowymi obserwujemy grupę tańczących ludzi - muszą być to lata sześćdziesiąte, szaleństwo rock and rolla i swingu. Cienie tych ludzi zdają się żyć własnym życiem; chociaż niby wiernie oddają ruchy tancerzy, to jakby z lekkim drażniącym opóźnieniem, co wprowadza element dysharmonii i zdenerwowania.
Potem krystalizuje się blady, rozświetlony obraz młodej pięknej dziewczyny. Dziewczyna z ufnością i nadzieją patrzy w jakiś odległy, dla nas niedostrzegalny punkt. Niemal chciałoby się usłyszeć w tle jakąś tryumfującą, podniosłą muzykę, tak bardzo ta scena przepełniona jest poczuciem zwycięstwa. Dziewczynie towarzyszy para starszych ludzi, równie jak ona przejętych. Następnie widzimy ujęcie na poduszkę, kamera krąży nad łóżkiem na zmianę tracąc i regulując ostrość. Zaczyna się film...

WYPADEK NA MULHOLLAND DRIVE - ROZMOWA W BARZE - PRZYJAZD BETTY.

Młoda, ciemnowłosa, starannie umalowana dziewczyna w stroju wieczorowym jedzie elegancką limuzyną. Limuzyna zatrzymuje się na poboczu. Nie taki był jednak cel podróży, dziewczyna, zaniepokojona, protestuje. Kierowca mierzy do niej z pistoletu i każe jej wysiadać. W tym momencie w limuzynę uderza samochód pełen rozbawionych młodych ludzi.
Dziewczynie udaje się wyjść cało z wypadku. Słaniając się na nogach idzie przed siebie, schodząc w dół na Sunset Blv. Zasypia w krzakach. Jest wyraźnie zdenerwowana, zdezorientowana i zagubiona. Budzą ją głosy. Starsza zadbana kobieta o pysznych rudych włosach dyryguje szoferem znoszącym bagaże do samochodu. Korzystając z chwili nieuwagi właścicielki, dziewczyna wślizguje się do domu, gdzie kuli się na podłodze po stołem.

Dwaj mężczyźni rozmawiają w barze. Jeden jest młodszy, przejęty i nerwowy, drugi starszy i trzymający trochę dystans. Młodszy opowiada mu o swoim śnie, w którym obaj się znajdują - miejsce jest to samo, bar Winkiego, a atmosfera jest przepełniona irracjonalnym, niesamowitym strachem. "Nagle" opowiada chłopak "zdaję sobie sprawę co jest przyczyną tego strachu". Na zapleczu baru jest jakiś mężczyzna. Ma straszną twarz - twarz taką, że chciałoby się już nigdy więcej nie oglądać. Ale przecież to tylko sen - wystarczy pójść na zaplecze i przekonać się na własne oczy że niczego tam nie ma. Tak też robią. I rzeczywiście zza węgła wyłania się o obszarpany człowiek o strasznej twarzy, ni to indiańskiego szamana, ni to demona...ten, który to wyśnił, krzyczy i mdleje.

Lotnisko. Słodka blondynka, z gatunku takich, co to zawsze zostają gwiazdami szkoły i umawiają się z kapitanem drużyny footballowej, żegna się na lotnisku z towarzyszami podróży - parą miłych staruszków. Życzą jej szczęście w tym mieście snów, żeby jej marzenie o byciu gwiazdą - a przynajmniej dobrą aktorką - się spełniło. Jak za dotknięciem czarodziejskiej różdżki zjawia się taksówkarz, zanosi jej bagaże do samochodu, po prostu - wielki świat!
My zaś widzimy parę staruszków w taksówce. Śmieją się do rozpuku, wyglądają jak ludzie, którym się udał świetny kawał. Śmieją się...ale z kogo? Z Betty - tak ma na imię jasnowłosa dziewczyna - czy może... z nas?

Z rozmowy Betty z konsjerżką - wymalowaną podstarzałą ekscentryczką - dowiadujemy się, że przyjechała zająć apartament ciotki, gwiazdy filmowej, która wyjechała. Betty podniecona jak dziecko biega po domu, aż dociera do łazienki i staje jak wryta - cudze ubrania rozrzucone na podłodze, a w kabinie prysznicowej - naga, obca kobieta! Betty popada w straszną konfuzję. Przeprasza, ciotka nie uprzedzała, że ktoś tu będzie... ale dziwny gość pod prysznicem jest mało komunikatywny. Mamrocze tylko, że zdarzył się wypadek... nad lustrem widzimy plakat z "Gildy", z uśmiechniętą Ritą Hayworth.

Jednocześnie tajemnicze typy wciąż szukają "tej dziewczyny". Pojawia się nasz dobry znajomy - szara eminencja z pokoju z zasłonami, znana nam z "Twin Peaks". Telefony dzwonią - jeden z nich odbiera masywny mężczyzna o byczym karku, ujęty tylko od tyłu. Ta scena kojarzy się niemal jednoznacznie z Quentinem Tarantino, "Pulp Fiction" i Marcellusem Wallace'em! Ujęcie jest niemal identyczne. W końcu telefon dzwoni w pokoju, gdzie pali sie lampa z czerwonym abażurem. Ale nikt go nie odbiera.

TO JEST TA DZIEWCZYNA! - NIE BÓJ SIĘ, JA CI POMOGĘ - FACET OD MOKREJ ROBOTY - KIM JEST DIANE?

Podczas kiedy małomówna dziewczyna zasypia na łóżku ciotki Betty - wiemy już, że ciotka ma na imię Ruth - Betty dzwoni do ciotki. Ale ciotka nie zna żadnej ciemnowłosej dziewczyny i żadnej nie wpuszczała do domu. Radzi, żeby jak najszybciej zadzwonić na policję.

Betty pyta zatem dziewczyny - która przedstawiła się jako Rita - jaka jest prawda. I dowiaduje się jej - hipotetyczna Rita straciła pamięć w wypadku i nie wie kim jest, a imię wybrała sobie zainspirowana plakatem z Ritą Hayworth. Betty jest podniecona ta sytuacją jak rodem z filmu. Proponuje, żeby zajrzeć do torebki Rity, poszukać w niej dokumentów tożsamości. Ale dokumentów nie ma, jest tylko... niebieski klucz i pięćdziesiąt tysięcy dolarów. Rita pamięta jedynie, że jechała na Mulholland Drive. Betty zachęca ją do telefonu na policję i zapytania, czy w tamtej okolicy zdarzył się wypadek. Po długich namowach Rita przystaje na ten pomysł. I rzeczywiście - wypadek na Mulholland zdarzył się naprawdę!

Dwie kobiety piją kawę w barze Winkiego. Obsługuje je kelnerka, na piersi ma plakietkę z imieniem Diane. "Diane Selwyn!" wykrzykuje Rita "Może tak mam na imię?"

Arogancki reżyser Adam Kesher kręci film. Jednak ku swojemu wielkiemu niezadowoleniu odkrywa że ktoś chce decydować za niego w kwestii obsadzenia głównej roli. Potężni i wpływowi bracia Castigliani życzą sobie, aby gwiazdą jego filmu została niejaka Camilla Rhodes. Jak się dowiadujemy później, takie jest też życzenie bossa z pokoju z zasłonami - jeżeli Adam nie zdecyduje się przyjąć ich warunków, ekipa zostanie rozwiązana i wszyscy stracą pracę. Adam nie życzy sobie Camilli Rhodes. Adam życzy sobie kogoś z pierwszej ligi. W ataku złości demoluje samochód braci Castigliani i wraca do domu. Tam odkrywa żonę w łóżku z czyścicielem basenów, który co gorsza spuszcza mu niezłe manto. Upokorzony, bezsilny Adam ukrywa się w zapchlonym pokoiku hotelowym. Tam jednak docierają do niego kolejne złe wieści. Jego konto zostało wyczyszczone do zera, a ekipę filmową rozwiązano. Sekretarka namawia go na rozmowę z tajemniczym kowbojem, jedyną, jak twierdzi, osobą która może coś w tej sytuacji pomóc. Adam uważa to za śmieszne i niedorzeczne, ale na spotkanie jedzie. Kowboj udziela mu podwójnej rady. Zwraca uwagę reżysera na fakt, jak często postawy kształtują zdarzenia, i dodaje, aby zdecydował się na jedną drobną kwestię "to jest ta dziewczyna" - w odniesieniu do Camilli Rhodes. "Jeżeli posłuchasz" - mówi - "zobaczysz mnie jeszcze raz. Jeśli nie, zobaczysz mnie jeszcze dwa razy". Po czym znika równie tajemniczo, jak się pojawił. Wygląda na to, że propozycja złożona Adamowi jest taką, jaką znamy już z "Ojca chrzestnego" - klasyczną propozycją nie do odrzucenia...

Rita i Betty znajdują w książce telefonicznej adres rzeczonej Diane Selwyn. Decydują się złożyć jej wizytę. Wcześniej jednak Betty ma pierwsze przesłuchanie, które załatwiła jej ciotka. Ćwiczy swoją rolę z Ritą, gra zwyczajnie i konwencjonalnie. Jednak kiedy trafia już na rzeczywiste przesłuchanie, staje się inną osobą. Jest zmysłowa, niebezpieczna, niepokojąca. Wszyscy są pod wrażeniem jej talentu i siły, jaką nadała przeciętnej scenie żywcem wyjętej z taniego romansidła. Obecna na miejscu specjalistka od castingu uznaje że trafiła na prawdziwą perłę i nie zwlekając prowadzi Betty do pomieszczenia, gdzie przesłuchania do głównej roli prowadzi Adam Kesher. Ich oczy spotykają się. W powietrzu unosi się zapach przyszłej fascynacji. Adam wydaje się też zdumiony, jakby nie spodziewał się takiego zjawiska w swoich progach. To jest ten moment, kiedy decyduje się wszystko - zaczyna się występ Camilli Rhodes. Kesher niechętnie wygłasza umówioną kwestię "to jest ta dziewczyna". Betty - przerażona nagłym odkryciem, jak bardzo jest już późno, ucieka z sali z okrzykiem "muszę iść - obiecałam przyjaciółce".

Kolejna scena z wyraźnymi konotacjami tarantinowskimi. Rozmowa dwóch mężczyzn w biurze. Śmieją się, opowiadając sobie o wypadku samochodowym. Jeden z nich pokazuje czarny notes - nazywa go "historią świata w numerach". Drugi, jakby tylko na to czekał, wyciąga broń i zabija go. Potem musi jeszcze usunąć świadków, których jak się okazało miał, a na dodatek włącza się alarm. Jak pech to pech. Zabiera jednak notes i ucieka.

Potem jest scena jego rozmowy z prostytutką na ulicy. Wypytuje ją, czy nie pojawiła się w okolicy jakaś nowa dziewczyna, może trochę poobijana...prostytutka zaprzecza.

Rita i Betty jadą odwiedzić Diane Selwyn. Rita boi się wszystkiego, widzi wszędzie czyhających na nią tajemniczych mężczyzn. Pod numerem mieszkania Diane mieszka kobieta, która mówi, że zamieniła się z Diane na apartamenty - ale od kilku dni straciła sąsiadkę z oczu. Na pukanie, jak stwierdzają kobiety, nikt nie odpowiada. Okno jest jednak otwarte, więc Betty wślizguje się do środka i wpuszcza Ritę. W mieszkaniu panuje potworny odór. Jego źródłem jest rozkładające się ciało ciemnowłosej kobiety w wieczorowej czarnej sukni na łóżku. Rita wpada w panikę i zaczyna krzyczeć. W domu, nadal w stanie szoku, usiłuje obciąć swoje piękne, czarne włosy. Betty ją powstrzymuje i spokojnym, łagodnym tonem oferuje swoją pomoc. Razem dobierają dla Rity platynową perukę.

KLUB SILENCIO - PŁACZ ZA TWOJĄ MIŁOŚCIĄ - NIEBIESKIE PUDEŁKO - WSTAWAJ ŚLICZNOTKO!

Betty proponuje Ricie, by spędziła tę noc w jej łóżku. Łóżko jest duże, argumentuje, a na kanapie nie jest wcale wygodnie. Rita godzi się i naga wślizguje do łóżka Betty. Niespodziewanie między kobietami dochodzi do zbliżenia. Betty pyta Ritę, czy już to kiedyś robiła... Rita odpowiada, że nie wie, "a ty?" - "Chcę to zrobić z tobą" mówi Betty. I dodaje "zakochałam się w tobie..."
W nocy Rita budzie się pełna niepokoju. Powtarza po hiszpańsku "cisza... nie ma orkiestry, nie ma muzyki... cisza... ". Prosi Betty by z nią pojechała i jadą do tajemniczego klubu o nazwie Silencio. Ze sceny padają te same słowa, które wcześniej powtarzała Rita. Wszystko jest iluzją, powtarza konferansjer. Wydaje wam się, że słyszycie śpiew i muzykę, ale to wszystko jest nagrane. Iluzja! A oto wspaniała Rebekah del Rio!
Rebekah del Rio wychodzi na scenę i zaczyna się jej występ. Niesamowicie naładowana emocjonalnie piosenka "Llorando" - o stracie, o cierpieniu, o płaczu za utraconą miłością - ma niezwykły wpływ na obie kobiety. Obie płaczą, a Betty dodatkowo trzęsie się jakby w szalonym przerażeniu. Piosenka osiąga apogeum, Rebekah wyśpiewuje całe serce... i nagle pada zemdlona na podłogę, a śpiew, który był przecież tylko iluzją, trwa dalej...

W torebce Betty znajduje się, nie wiedzieć skąd, niebieskie pudełko. W domu Rita próbuje dopasować do niego niebieski klucz ze swojej torebki. Zdziwiona odkrywa że Betty zniknęła... otwiera pudełko, następuje moment jakbyśmy my, widzowie, zostali wessani do jego wnętrza. Zza rogu wygląda ciotka Ruth, ta sama, co wyjechała zostawiając Betty mieszkanie, ta sama, co ostrzegała Ritę za pośrednictwem obłąkanej staruszki, która zapukała któregoś wieczoru do drzwi Betty...
Kowboj zagląda do mieszkania, w którym wcześniej już byliśmy - wiemy, że to mieszkanie Diane. "Wstawaj ślicznotko" mówi.

ZNOWU CIĘ SZUKALI - TO SIĘ MUSI SKOŃCZYĆ - ZNASZ MOJĄ MAMĘ? - MAM PIENIĄDZE - ZNOWU NIEBIESKIE PUDEŁKO - SILENCIO...

Gwałtowne pukanie do drzwi w mieszkaniu Diane. Z łóżka podnosi się rozczochrana, zmęczona, "wymięta" blondynka, w której nie bez zdumienia rozpoznajemy Betty - ale jak zmienioną! Wygląda, jakby właśnie podniosła się po całonocnej libacji. Z niechęcią otwiera drzwi. W progu stoi sąsiadka, ta sama, która wcześniej udzielała informacji Betty i Ricie. Przyszła zabrać swoje rzeczy, między innymi popielniczkę. Bierze ją ze stołu, na którym leży niebieski klucz, nieco inny niż ten, jaki widzieliśmy wcześniej. Informuje Diane - tak się zwraca do kobiety, którą my znamy jako Betty - że znowu jej szukali. Diane przyjmuje tę wiadomość bez emocji. Cała jej postać aż krzyczy: idź sobie! Sąsiadka wychodzi. Diane zaczyna robić kawę. I nagle widzi obok siebie Ritę, jak uśmiecha się do niej. "Wróciłaś!" mówi z radością. Ale to tylko iluzja, wyobrażenie. Potem widzimy jak Diane niesie kawę do stolika, jednak dochodzi do niego niosąc drinka, który stawia na stoliku, na którym jest popielniczka, a na kanapie leży naga Rita. A właściwie nie Rita, tylko, jak się okazuje, Camilla. Jednak nie pozwala Diane na dużo. Informuje ją, że muszą z tym skończyć. Ta wiadomość przeraża Diane, która próbuje zmusić Camillę do uległości. Jednak ta się opiera. Diane nie ma wątpliwości kogo winić. "Chodzi o niego, prawda?"

Znajdujemy się na planie filmowym. Reżyserem jest nie kto inny, jak Adam Kesher. Ekipa jest w trakcie kręcenia sceny pocałunku w samochodzie. W roli amantki - Camilla. Jej partner jednak wciąż popełnia błędy, więc Adam postanawia sam mu pokazać, jak ma zagrać tę scenę. Niespodziewanie zaczyna całować Camillę naprawdę... a Diane patrzy na to bezsilnie.

Dzwoni telefon, ten, którego na początku filmu pozostał nieodebrany. Tym razem Diane w eleganckiej sukni podejmuje słuchawkę. Z drugiej strony słychać głos Camilli. Podaje jej adres na Mullholland Drive, gdzie ma się udać. Diane jedzie limuzyną, która jednak w pewnym momencie się zatrzymuje - dokładnie tak jak wtedy, gdy widzieliśmy w niej Camillę - Ritę. I ona sama, we własnej osobie wyłania się z mroku, uśmiecha się do Diane i bierze ją za rękę mówiąc, że pójdą na skróty. Trafiamy do domu Adama, gdzie odbywa się przyjęcie. Adam przedstawia Diane swojej mamie - a jego mama to nie kto inny, ale Coco, konsjerżka!
Diane opowiada swoją historię, jak to ciotka zostawiła jej w testamencie pieniądze, jak pojawiała się na drugim planie w filmach Camilli. Camilla i Adam, zdaje się, właśnie mają ogłosić swoje zaręczyny. Do Camilli podchodzi dziewczyna, którą wcześniej znaliśmy jako "tę dziewczynę" i całuje ją namiętnie w usta. Upokorzenie Diane jest absolutne.

Scena w domu - Diane gwałtownie masturbuje się na kanapie, płacząc histerycznie, jakby samozaspokajanie się było czymś w rodzaju kary i przysparzało jej niewymownych cierpień.

Widzimy, jak zleca mężczyźnie znanemu nam ze sceny w biurze i rozmowy z prostytutką zadanie usunięcia z tego padołu Camilli Rhodes - aktorki. Płaci mu za to tą samą sumą, która wcześniej była w torebce Camilli - Rity. Mężczyzna ma przy sobie czarny notes. I mówi, że zapłata oznacza, iż zlecenia już nie da się cofnąć. Informuje, że po wykonaniu zadania da jej o tym znać za pomocą niebieskiego klucza. Do stolika podchodzi kelnerka z plakietką z imieniem: Betty. Diane naiwnie pyta, co otwiera ten klucz. Mężczyzna zaczyna się spazmatycznie śmiać, a my widzimy, że w barze jest ktoś jeszcze - ten, który opowiadał sen o strasznym człowieku na zapleczu!

Widzimy też tego człowieka. To chyba bezdomny. Trzyma w dłoniach niebieskie pudełko i wypuszcza z niego dwie małe, rozszalałe istoty. To para staruszków, którzy życzyli Betty - Diane szczęścia na początku filmu. Diane widzi ich wokół siebie, jak skaczą wokół niej śmiejąc się jak szaleńcy. Popada w histerię i obłędny strach. W rezultacie, chcąc uciec od tego przerażenia i obłędu, zabija się.

Ostatnia scena. Kobieta na balkonie w teatrze. Kładzie palec na ustach i mówi: Silencio...nakazując nam milczenie.


NO I O CO CHODZI?

Bezpośrednio po wyjściu z kina odczuwa się mętlik w głowie i zagubienie w plątaninie wątków. Dopiero po jakimś czasie pojawia się szansa, by mętlik poukładać i dojść do konstruktywnych wniosków. Oto jakie wyjaśnienie urodziło się autorom tejże pracy po dwóch przedyskutowanych nocach.

BETTY - DIANE I CAMILLA - RITA

Pierwsza część filmu to sen Diane. Sen trwa aż do momentu, kiedy Rita otwiera niebieskie pudełko i kiedy kowboj mówi słowa "wstawaj ślicznotko". Jednak nie tylko Diane śni - śni także widz, który nie zdaje sobie sprawy, że to iluzja. Tak jak we śnie, jesteśmy przekonani, że oglądamy rzeczywistość. W podświadomości Diane zakodowały się obrazy, które pojawiają się we śnie w innych niż realne rolach: matka Adama, Coco, jest konsjerżką. Pojawia się mężczyzna, którego widziała w barze. Sama nosi imię kelnerki z tegoż baru. Filiżanki, które ma w domu, stoją na stoliku kawiarnianym.

RELACJA UCZUCIOWA

We śnie Camilla - Rita jest bezradna i we wszystkim zależna od Diane - Betty. Przyjmuje jej pomoc, jest za nią wdzięczna, odpowiada uczuciem na uczucie. To Diane jest górą. Zdobywa rolę i uznanie bez wysiłku, jest podziwiana i wszyscy ją kochają. Ma to wszystko, co tak naprawdę było udziałem Camilli.

CAMILLA RHODES I ADAM KESHER

Camilla Rhodes nosi imię prawdziwej Camilli, ale ma twarz dziewczyny, która pocałowała Camillę na przyjęciu. Symbolizuje podwójne złodziejstwo - fakt, że Diane straciła rolę, i fakt, że straciła miłość. Jednak, jak sobie wyobraża, nie straciła roli dlatego, że zabrakło jej talentu. Stały za tym jakieś zewnętrzne, odgórne manipulacje.
Adama w śnie Diane spotykają same niemiłe rzeczy. Żona go zdradza i upokarza (chociaż w rzeczywistości wiemy że rozwód przyniósł mu same korzyści), prześladują go jakieś ciemne typy, traci wszystkie pieniądze. Jednak z drugiej strony Diane pragnie, by to ją, a nie Camillę, uznał za niezwykłą i fascynującą istotę. Stąd scena na przesłuchaniu, kiedy patrzą sobie głęboko w oczy.

TAJEMNICZE TELEFONY

Nie tylko wyrzuty sumienia prześladują Diane. Ona boi się zemsty. Wyobraża sobie ludzi, którzy chcieliby ją dopaść, jako odrealnione, potężne sylwetki żywcem wyjęte z filmów mafijnych. Na jawie żyje w atmosferze zagrożenia, przenosi to uczucie także do snu (sąsiadka mówi, że jej znowu szukali, no i z jakiejś przyczyny zamieniły się tymi mieszkaniami!).
Telefon w domu Diane dzwoni, ona nie odbiera słuchawki. Ale kiedyś wreszcie odbierze. Kiedyś ją przecież znajdą.

KLUB SILENCIO

Moment przed przebudzeniem. Diane jest na granicy odkrycia, że wszystko jest iluzją. Tak jak przeżycia Rebeki del Rio były jedynie nagrane na taśmie, tak jej szczęśliwa miłość jest złudzeniem. Boi się, bo za chwilę będzie przestępować próg, za którym jest prawda, o której lepiej milczeć.

NIEBIESKIE PUDEŁKO I NIEBIESKI KLUCZ

Pudełko to brama między wymiarami. Symbolizuje przejście między jawą i snem. Niebieski klucz symbolizuje śmierć Camilli, która należy do sfery jawy - dlatego klucz otwiera pudełko. Zmiana jego wyglądu to próba ucieczki Diane przed prawdą o tym co zrobiła. Fakt, że Betty znika w momencie otwarcia pudełka przez Ritę, ma dwojakie znaczenie. Po pierwsze, skoro Diane rzeczywiście to zrobiła - zabiła Camillę - słodka, nieistniejąca, pomocna Betty nie ma już racji bytu. Jest tylko prawda i Diane - zbrodniarka. Po drugie to, że Camilla i ciotka Ruth znajdują się razem w tym pomieszczeniu, to wskazówka, że obie należą już do innego wymiaru.

KOWBOJ

Prawdopodobnie jest to strażnik czasoprzestrzeni, anioł lub jak kto woli rodzaj Charona przeprowadzającego na drugą stronę. Jego anielskie posłannictwo jest jednak problematyczne, dlatego że jest to istota wyraźnie obojętna na wymiar moralny popełnianych przez ludzi czynów. To obserwator i komentator. Fakt, że ma taki a nie inny wygląd, wynika jedynie z tego, że podobną kuriozalną sylwetkę Diane dostrzegła na przyjęciu u Adama.

CZARNY NOTES

Symbolizuje wyroki przeznaczenia. Dlatego najęty morderca musi go zdobyć. Czyn jaki popełniła Diane ostatecznie przekreśla jej przyszłość, a chciałaby wierzyć, że tą przyszłością była sława, miłość, kariera, uznanie... obsesyjny powrót do myśli o zeszycie może także oznaczać, że Diane pragnie zmienić przeznaczenie. Ale jest już za późno - zeszyt trafił w niewłaściwe ręce.

STARUSZKOWIE

Symbolizują szczęśliwą przeszłość Diane (być może są to nawet rodzice) która uległa degeneracji i zapomnieniu - dlatego początkowo obserwujemy ich jako miłych starszych ludzi, a potem zaskoczeni widzimy, jak się obłąkanie śmieją. Towarzyszą śmierci Diane, albowiem personifikują jej wyrzuty sumienia (należą do świata tej Diane, którą niegdyś była i której się sprzeniewierzyła).

BEZDOMNY NA ZAPLECZU

To demon, który symbolizuje przejście Diane na ciemną stronę i jej sprzymierzenie z mrocznymi siłami. Przypomina jej o tym czym się stała. To on trzyma pudełko, bramę między wymiarami.

ROZMOWA Z PROSTYTUTKĄ

Trudno do końca wyrokować, co oznacza. Być może sekrety z przeszłości Camilli, o których wiedziała Diane?

MIEJSCE WYPADKU

Znienawidzone przez Diane, bo to tam nastąpił początek jej upokorzenia. To od tego miejsca zaczęła się śmierć jej nadziei i tam narodziła się nienawiść do kobiety, którą tak bardzo kochała. Zemsta Diane nie jest wykalkulowana i zimna. To rozpaczliwy odruch kochającego i zranionego do głębi serca. Odruch, za który przyszło jej zapłacić najwyższą cenę.

PIENIĄDZE W TOREBCE RITY

To jak współczesny obraz obola, który wkładało się pod język zmarłego aby miał czym zapłacić przewoźnikowi w Tartarze. Świadczy o tym również klucz - symbol śmierci. Te dwie rzeczy łączą się dla Diane z osobą Camilli i stąd ich obecność w połączeniu z nią.

CIOTKA RUTH

We śnie Diane ciotka żyje, a jedynie wyjechała. Tylko kilka elementów świadczy o tym, że jednak odeszła na zawsze : sąsiadka o wyglądzie żebraczki, która przychodzi z ostrzeżeniem (niewątpliwie rodzaj medium, symbol tego, że Diane wstydzi się i żałuje swojego czynu przed swoją ciotką, może też chciałaby otrzymać od niej pomoc, ale wie, że na nią nie zasługuje - sąsiadka ostrzega tylko Camillę - Ritę, a do Diane - Betty ma wyraźny dystans). Druga wskazówka to zdanie, jakie wypowiada o ciotce Ruth Rita: określa ją jako osobę o pięknych rudych włosach. Po śmierci bliskiej osoby często kojarzymy ją z jakimś jednym, dobrze określającym ją elementem: na przykład wspominamy, że fajka dziadka pięknie pachniała, albo że... ciotka miała wspaniałe rude włosy. Trzecia wskazówka to pojawienie się ciotki w momencie otwarcia pudełka.

SILENCIO

Ostatnia scena filmu. Kobieta kładzie palec na ustach i nakazuje nam milczenie. Jak to interpretować? Czy tak, abyśmy się strzegli, bo nasze życie też może być iluzją? Czy może jest to przewrotne wciągnięcie widza w spisek i nakaz, by zachował milczenie o tym co widział? A może jest to znak że nic nie jest takie jakie się wydaje? A może po prostu przypomnienie, że "show must go on"?

PODSUMOWANIE

Lynch stworzył film niezwykły, bo odwołujący się do najbardziej intymnych pragnień, uczuć i nastrojów. Dotknął rzeczy, o których lepiej nie mówić. Pokazał, że istnieje klucz do najmroczniejszych tajemnic, jakie nosimy w sercach. I pokazał także, że trzeba tak samo szanować miłość, jak i cenić jej siłę.

80
  • a czy ktos w ogole twirdzi ze MD nie da sie poskładać?

    • Dyletanci twierdzą

    • Zdziwiłbyś się. Zwłaszcza jeżeli rozmawiasz z ludźmi mniej zaznajomionymi z twórczością Lyncha.

    • no wlasnie :) juz po 1 seansie mozna poskladac a po drugim poskladac male szczegoliki ;)

    • No szkoda tylko, że po godzinie filmu już zapominasz o tych kilkuminutowych a czasem i kilkudziesięciosekundowych scenach na początku do których odnosi się dalsza fabuła filmu. NIe uważam, że to sztuka by nadziabać milion postaci, przedstawiać je bezsensownie przez godzinę czy dwie by na koniec się okazało, że to się jednak składa w całość. Co robić zatem poprzez cały film? Zapamiętywać sceny mając nadzieję, że wszystko się ułoży? Przez połowe filmu patrzysz na ładne buzie aktorek, które grają jak drewno, z resztą jak cała obsada filmu, słyszysz schematyczną muzykę i suche dialogi. W imię czego? Bo a nóż po dwóch godzinach filmowego rynsztoka coś z tego wyjdzie? Tak nie wygląda dobre kino

      • Może nie nazwałabym tego filmowym rynsztokiem, ale w zupełności się zgadzam, że "zabawa" umysłem nie jest wystarczającym elementem, które tworzy dzieło sztuki. Uważam, że film jest bardzo dobry, ale nie zgodzę się z nazwaniem go najlepszym filmem XXI wieku (jak ostatnio orzekli krytycy w głosowaniu BBC Culture). Poza fantastycznym warsztatem, charakterystycznym stylem i wyzwaniem interpretacyjnym, na dłuższą metę "Mulholland Drive" nie pozostawia po sobie nic. Uważam, że jest to film, który można oglądać po kilka razy i próbować znajdować kolejne rozwiązania mając przy tym frajdę, ale na pewno nie jest to wyznacznikiem prawdziwego artyzmu.

        • A i aktorsko bardzo przeciętnie. Nieraz cholernie sztywne dialogi, wydaje mi się, że spowodowane średnim prowadzeniem aktorów przez reżysera, ale możliwe, że to brak aktorskiego refleksu. Możliwe, że montaż. Tak czy inaczej moim zdaniem film na tym traci.

          • Naomi Watts PRZECIĘTNIE ???? Niby "jeder hat seinen Geschmack", ale, fak mi, za dużo chyba MerylStrip w JednejITejSamejRoli się naoglądało...

          • Zgadzam się z tobą i malinowskim. Mnie film usypia, nie miałem pojęcia że te wszystkie szczegóły będą miały jakieś znaczenie pod koniec filmu i że film tak naprawdę zaczyna się dopiero po godzinie. Mulholland Drive to dobry i wartościowy film ale na pewno nie jeden z najlepszych. Przez brak klimatu i kiepsko dobranych aktorów film mnie strasznie nudził. Bardziej interesujące jest czytanie interpretacji niż samo oglądanie filmu. Myślę że gdyby film powstał na podstawie książki to większość osób zachwycałoby się książką i mówiło że film nie oddaje w pełni tego co książka. Czasem myślę że gdyby ktoś inny zabrał się za wyreżyserowanie tego filmu to wyszło by coś o wiele lepszego. Naomi Watts jest świetną aktorką i bardzo ją lubię. W filmie "21 gramów" i "Stay" zagrała rewelacyjnie ale "Mulholland Drive" ją przerósł. Może Naomi jest 5 razy ładniejsza od Nicole Kidman jak napisał franco_fan ale na pewno nie jest od niej aż 10 razy bardziej utalentowana. Dogville nie oglądałem ale Nicole Kidman była pierwszą aktorką jaka mi przyszła do głowy która mogłaby zagrać główną rolę w Mulholland Drive. Kiedyś jej nie lubiłem ale zrobiła na mnie ogromne wrażenie w "Oczy szeroko zamknięte". Była bardzo intrygująca i uważam że sprawdziłoby się to w filmie Lyncha. Ogólnie film mimo że dobry to mi się w ogóle nie podobał i nie dlatego że go nie zrozumiałem za pierwszym razem. Nie podoba mi się sposób w jaki reżyser prowadzi widza przez film. Obie części filmu są za długie, w większości takich filmów to jedna część jest długa a na koniec w kilka minut się wszystko wyjaśnia. A tutaj reżyser nic nie wyjaśnia, to widzowie interpretują ten film na swój sposób. Nawet zrozumienie tego filmu nie przekona mnie do wyższej oceny niż 7.

            • Uważam że film powinien przedstawiać jakąś historię a reżyser ma przeprowadzić widza przez film tak żeby go zrozumiał. A nie że widz po obejrzeniu filmu kompletnie go nie rozumie i czyta interpretacje ludzi którzy po 7 krotnym obejrzeniu filmu w jakimś stopniu go poskładali chociaż i tak nikt nie jest do końca pewien czy to prawda. Obejrzenie tego filmu nie dało mi nic, zero napięcia i jakiegokolwiek zainteresowania losami postaci w trakcie oglądania filmu.

  • Zgadzam się z większością interpretacji, ale jedna rzecz moim zdaniem jest zastanawiająca: dlaczego Diane w swoim śnie widzi rzeczy, które zdarzą się dopiero po przebudzeniu? Wypadek na Mulholland Dr, który dopiero po wybudzeniu się stanie się 'traumatycznym' miejscem dla Diane, wysiadającej na przyjęcie? Matkę Adama poznała dopiero na przyjęciu, skąd się ona wzięła we śnie, jako gospodyni mieszkania? Skąd wiedziała, że wynajęcie płatnego mordercy będzie ją kosztować 50 tys., tyle samo, ile ma Rita w torebce? Mężczyznę, który we śnie umarł na zawał serca po zobaczeniu bezdomnego na zapleczu, Diane także zobaczyła dopiero w barze pod koniec filmu. Moim zdaniem, rozkładające się ciało należało do Diane, czyżby przewidziała własną śmierć?

    • Rozkładające się ciało należało do tej sąsiadki, z którymi zamieniły się mieszkaniami. Diane w swoim śnie miała manię prześladowczą i wyobrażała sobie, że za zabójstwo Rity, dybią na nią jacyś ludzie. Stąd też sobie wyśniła, że przez pomyłkę Źli Goście, zamiast niej, odstrzeli tą sąsiadkę, kiedy one zamieniły się na mieszkania.
      To wszystko o czym piszesz, wydarzyło się już wcześniej - dlatego Diane o tym śniła. Po przebudzeniu - Diane wraca do tamtych wydarzeń tylko pamięcią (to są jej wspomnienia), a my to oglądamy jako retrospekcje.

    • Tak ! Diane wysnila wlasna smierc. Kobieta, ktora zastaly na pokojach mówi, ze nie widziala sasiadki czyli Diane, nie widziala poniewaz sasiadka (Diane) popelnia samobojstwo jak sie dowiadujemy na koncu.

  • Czy ja wiem myślę że wieloma rzeczami można zgodzić ale myślę że w wielu wypadkach została dokonana nadinterpretacja. Myślę że gdyby się spytać Lyncha o wiele szczegółów z filmu to pewnie by powiedział że nie wie dlaczego tak się stało. Pamiętam jak K.Kieślowski mówił że nie wie czemu w całym "Dekalogu" pojawiła się postać A.Barcisia, a ludzie na siłę szukają w tym jakieś metafizyki. Wracają co "MD" to uważam go za rewelacyjny film. Lynch ma to do siebie że jego filmy się kocha lub nienawidzi. Nie wszystkie filmy mi się podobały więc nie jestem piewcą jego filmów. Trzeba mu przyznać że talent facet ma i to ogromy a do tego potrafi grać na ludzkich uczuciach. Wykorzystuje zupełnie nieznaczące elementy którym widz nadaje jakiegoś wielkiego znaczenia i symboliki. Lynch gra naszymi myślami, bawi się ludzką psychiką czego sen Diany jest najlepszym przykładem. Film wiele wniósł do mojego życia ale nie doszukiwałem się na silę rzeczy tam gdzie tego nie rozumiałem lub uważałem że jest to nie potrzebne.

    Za całokształt szapo ba, Panie Lynch. Z mojej strony 9+ bo odrobina nie dosytu pozostała :P

  • Chyba nie oglądaliśmy tych samych filmów. Demony, bramy wymiarów, obole, strażnicy czasoprzestrzeni...? Nie wiem co ci ludzie ćpają, ale chciałbym tego spróbować. Wyjaśnianie każdego potencjalnego symbolu po kolei zaciemnia jedynie alegorię, którą jest cały film.

  • Jedna rzecz nie trzyma się kupy. Skoro akcja "snu" toczy się przed samobójstwem, kto leży na łóżku we śnie? Skąd wiedziała, że tak to się skończy? Żeby byłą jasność, tam jest rozkładający się trup a nie śpiąca osoba. Moim zdaniem to nie sen. To marzenie Diany, Z pozoru różnica nie jest jakaś znacząca, ale sen zawsze jest umieszczony w czasie. Dziś śni nam się jedno, a jutro drugie. Marzenie jest poza czasem, to pewna wizja którą mamy w głowie. Jak napisano wyżej, mara zbudowana jest z cegieł znanych ze świata realnego. Ci sami ludzie ale inne imiona i role. Diana chciała, żeby jej ciotka żyła i miała piękne mieszkanie. Żeby mogła tam przyjechać i zostać gwiazdą, chciała mieć blisko siebie ukochaną. W tym samym czasie chciała zniszczyć życie podłego reżysera, który odbił jej ukochaną. Chciała także pozbawić roli platynową rywalkę. Projekcja jednak nie wytrzymuje zderzenia z realnym światem. Aby marzenie było wiarygodne nie może opierać się na kompletnej fikcji.

    • Na łóżku leży Diane, a skąd wiedziała ? Sny to raczej nie proroctwa ale prezentacja naszych obaw, strachów ale i marzeń czy pragnień. Ona bała się śmierci, bała się o własne życie i można powiedzieć że uruchomiła tryby samospełniającej się przepowiedni. Sen tłumaczy wszystko, nawet wielki typ w domu Adama jest częstym sennym motywem pościgu którego nie sposób zgubić czy pokonać (stąd ta desperacka próba żony Adama). Przedmioty, imiona, twarze, role i wszystko zmieszane czasem abstrakcyjnie, to typowe reakcje naszego mózgu w trakcie projekcji sennej.

  • ja sie posluze niemiecka wikipedia, bedzie to moje tlumaczenie, takze moze cos pokrece...
    "David Linch daje wskazowki jak zinterpretowac film:
    -zwroc szczegolna uwage na poczatek filmu, dwie wazne wskazowki pojawiaja sie juz przed napisami poczatkowymi
    -zwroc uwage, kiedy i gdzie czerwone swiatla maja jakies znaczenie
    -uwazaj na to jak sie nazywa tytul filmu, dla ktorego Adam Kesher oglada i przeslchuje aktorki. czy ten tytul pozniej sie jeszcze pojawia?
    -wypadek to straszna wydazenie....przyjyzyj sie dokladnie miejsc wypadku.
    -kto daje komu klucz i dlaczego?
    -zwroc szczegolna uwage na ubranie, popielniczke i filizanke kawy
    -co w klubie Silencio sie odczuwa, spostrzega i czuje.
    -czy Camilli pomaga tylko jej talent?
    -obserwuj dokladnie wydazenia w otoczeniu czlowieka za " Winkie's"
    -gdzie jest "ciocia ruth"?

    oczywiscie sa to wszystko tylko kryptonimy. nastepna rzecza, ktora twierdzi Lynch, to sprawa, ze do nakreceniu tego filmu zainspirowal go jeden z jego ulubionych filmow Billego Wildera "bulwar zachodzacego slonca". ogladalem ten film dosc dawno temu, ale pamietam, ze duzo elementow z tego film pojawia sie w "mulholland drive"

  • Nie wiem czy zauważyliście, ale ta kobieta na balkonie miała najpierw blond włosy, a potem niebieskie. W ogóle wydaje mi się, że u Lynch'a jest bardzo dużo niewielkich detali. Może one nie mają szczególnego znaczenia, ale ja osobiście lubię jego filmy oglądać po parę razy, żeby znaleźć jak najwięcej takich szczegółów.

  • Wielkie dzięki, rozjaśniliście mi parę zagmatwanych myśli, ktore kłębiły mi się po głowie po obejrzeniu filmu :) Dzięki waszej interpretacji wszystko stało się jaśniejsze. I wielki plus za nie pisanie "kto nie zrozumiał tego filmu jest głupi", bo przyznaję, że to moje pierwsze zetknięcie z twórczością Lyncha (jak widać, jeszcze długa "kinowa droga" przede mną do nadrobienia).

  • Bardzo mi się podoba ta interpretacja. Mniej więcej tak to sobie tłumaczyłem, a teraz mam już całość. :)

  • Sami autorzy interpretacji przyznają się, że wiedzą po co rozmowa z prostytutką. Bo była po nic. Lynch miał jakiś pomysł na serial, nie udało mu się go zeazlizować, a scen szkoda mu było wycinać, więc władował gdzieś przypadkowo w środek, aby dać "do myślenia" co to znaczy. Pewnie sam się śmieje, że ten ryzykowny projekt mu wypalił - czytaj "udało mi się nabrać nie tylko widownię, ale nawet wielu krytyków".

    Ciekawe jednak, czemu nikt powie, po co były także:
    - początkowe sceny gapiących się policjantów, którzy badają wypadek, skoro oni później w ogóle się nie pojawiają i nie mają żadnego znaczenia dla fabuły
    - po co niby ten gruby mięśniak wparował do domu, dlaczego kobita się na niego jak idiotka rzuca i jej pięścią przywala i jej kochankowi daje łomot? Po co ta scena i jakie to ma niby mieć znaczenie? Konkretnie, dlaczego bez tej głupiej sceny film nie mógłby istnieć
    - po co ta cała strzelanina, najpierw do kumpla z wypadku, potem do grubaskę cytuję "coś ugryzło" (to miało być śmieszne??), potem czemu jej nie zabija, tylko rzuca się jak idiota na nią, w końcu zabawa ze sprzątaczem.
    - Czy nie można było pominąć tego seksu, scen erotycznych, masturbacji? Czy było to tak konieczne? Wątpliwe.

    Konkretnie po co to wszystko, dla fabuły i dla symbolicznego przekazu? Odpowiedź jest prosta: nie ma żadnej logicznej przyczyny. Lynch tworzy sobie sztukę subiektywną, którą każdy może sobie jak chce odczytać. To nie jest prawdziwa sztuka, tylko pseudosztuka.

    Na koniec dodam, że nawet gdyby pominąć problem tych niepotrzebnych scen, to film mógłby się bronić oglónym przekazem. Niestety ogólny przekaz jest tak zamazany, tak miernej jakości, że praktycznie go nie ma. Co ja mam z tego filmidła wynieść? To że skomplikowana jest dusza i umysł ludzki, że zbytnie ambicje mogą prowadzić do obsesji, że trzeba patrzeć realnie a nie mieć wybujałą fantazję - to żadna nowość, lecz trywialna spraw, a pokazywanie tego jeszcze raz z jakimś pociętym montażem tylko udaje, że mamy do czynienia z czymś mega-skomplikowanym i to tylko sztuka dla sztuki.

    • O Boże a ten dalej swoje... Weź się już przestań ośmieszać tego typu wpisami. Najzwyczajniej w świecie nie zrozumiałeś filmu i dlatego niektóre sceny wydają ci się zbędne a już pisząc o tym iż scen erotyczne nie były koniecznie przeszedłeś samego siebie.

      Scena z prostytutką. Czy ten moment aby nie wskazuje na to że, kotuś w tym filmie jest przez kogoś poszukiwany???

      • MD jest o samobójstwie dziewczyny i tyle. Dorabiaj sobie do tego ideologie,ale Lynch przedstawił nam tak prozaiczną historię w max. skomplikowany sposób. Tylko po co?

        • Po co? Aby szokować i to miksować, nic więcej. Co gorsza większość to łyknęła za równo krytycy jak i widzowie. Na szczęście są jeszcze użytkownicy którzy myślą trzeźwo i nie dali się nabrać na tego lynchowskiego bohomaza

        • MD nie jest o samobójstwie dziewczyny, ale o nieszczęśliwej, lesbijskiej miłości głównej bohaterki, która doprowadza do samobójstwa. Cała otoczka i "pokomplikowanie" ma na celu pokazać stan jej psychiki, która nie potrafi sobie poradzić z odrzuceniem przez kochankę. Akurat w MD "coś jest" od cholery. Można się czepiać szczegółów, ale jako całość - film jest bardzo logiczny.

          • Nie musisz mi tego mówić :D To był żart skierowany w strone Apolla, bo taką opinie wyraził dzisiejszego dnia pewien użytkownik filmwebu, który raczej z myśleniem jest na bakier. Taką samą zresztą opinie ma na temat Autostrady, ale on woli proste historie pokroju Madagaskaru 3 czy trzeciej części Iron Mana, w której nie musi używać rzeczy, która w jego głownie najwyraźniej nie do końca się rozwinęła.

          • Bardziej powiedziałbym, że MD jest o aktorce której nie powiodła się kariera w Hollywood i o krytyce tegoż przemysłu filmowego... o nieszczęśliwszej miłości w sumie też .
            Film w zasadzie nie jest pokomplikowany, pod koniec jedynie mieszają sceny w różnych odstępach czasowych ale to wcale nie utrudnia dla widza fabuły, wręcz przeciwnie to ją jeszcze upraszcza i sprawia że film przez cały czas jest tajemniczy. Wyobraża ktoś sobie co to byłby za film, gdyby rozpoczął się od sceny próby filmowej z Camilą i reżyserem w samochodzie, przechodząc do kolejnych realnych scen a dopiero później od sennych wydążeń Diane? Nic by z tego wyszło. Lynch lepiej tego poprowadzić już nie mógł

    • A scena kiedy wielki mężczyzna wchodzi do domu szukając Adama a jego żona rzuca się na niego i bezsilnie próbuje obezwładnić to typowo senny koszmar kiedy coś lub ktoś nas goni, nie sposób go zgubić i nie sposób pokonać. We śnie nie wszystko musi mieć ciąg przyczynowo skutkowy, ale wszystko marzenia senne mają swoje zalążki w rzeczywistości.

    • Też myślę, że gdyby te sceny zostały usunięte, film byłby lepszy. Wydają się one takie niepotrzebne, tylko zaśmiecają film. Ktoś napisał, że mają one na celu ukazanie stanu psychiki bohaterki. Nawet jeśli był taki cel, to super. Szkoda tylko, że sposób ukazania tych zawiłości psychiki jest kiepski moim zdaniem. Dla mnie te sceny były nieciekawe i trochę nudne. Tajemnica ludzkiego umysłu, duszy jest wciągająca, tylko średnio to zostało ukazane w tym filmie. Chociaż oczywiście do kogoś to mogło bardzo przemówić :)

      • No w ten sposób to wszystko można sobie interpretować, prawie każdą scenę z prawie każdego horroru. Dlatego jest tak jak napisałem, że to filmidło można sobie subiektywnie interpretować, a jeśli tak jest, to żadna poważna interpretacja. Obiektywna sztuka jest wtedy, gdy interpretacja jest zawsze taka sama przez wszystkich, a jeśli występuje symbolika, to może być kilka interpretacji, ale wszystkie muszą mieć wspólny mianownik. Przykład: 8 1/2: początkowa scena gdy bohater się dusi w aucie może oznaczać niemoc artystyczną, a może poczucie wstydu, że zdradza żonę, a może dusi go wychowanie w rygorze katolickim. To wszystko się spaja, w MD tego nie ma, takie ble ble ble, którego nie daje się wyjaśnić.

      • Cóż, dla mnie te sceny są bardzo ważne, gdyż podtrzymują klimat filmu. Generalnie mogę oglądać ten film bez żadnego interpretowania poszczególnych scen, a i tak jest dla mnie rewelacyjny. Oczywiście jest to kwestia gustu. Wracając jeszcze do samej sztuki, uważam że dobra sztuka to sztuka subiektywna.

    • Dobrze, że to napisałeś bo mi by się nie chciało, zgadzam się z Tobą w 100%. Pomijam fakt, że nie można śnić o rzeczach w których nie bierze się udziału tzn. na przykład w śnie nie powinna wystąpić scena w której tych dwóch gości idzie na zaplecze do tego obdartusa. W śnie nie można też przeżyć swojej śmierci bo to wiąże się z wybudzeniem (np. uczucie spadania i wtedy odzyskujemy częściowo świadomość) a trup, którego spotkały Betty i Rita, to trup Betty=Diane w "rzeczywistości". Zaraz ktoś powie, że przecież we śnie nie wiedziała, że to jej ciało więc wcale nie przeżyła swojej śmierci w śnie, no i może mieć racje tylko wtedy po kiego grzyba Diane w realu ginie w tym samym miejscu i w tym samym ułożeniu co ta dziewczyna we śnie. Film był ciekawy i klimatyczny, momentami bardzo interesujący (znalezienie ciała tej dziewczyny) jednak od wizyty w tym teatrze to klapa i beznadzieja. Okazuje się być prostą historyjką, a filmów w których sen miałbyć zaskoczeniem dla widza jest na pęczki.

    • Mi się wydaje, że strzelanina miała wyrazić nadzieję, że ten morderca jest niekompetentny i być może nie dał rady zabić Camille.

  • Zgadzam się z osobą, która pisała, że to nie SEN, a - marzenie. Ale nie marzenie przedsenne, o nie. Wg mnie - ten niby "sen" to marzenie/niespełniony scenariusz tuż przed ŚMIERCIĄ. Pięknie wszyscy ignorują postać ciotki Ruth, (która umarła), karła (który nie należy do realnego świata i szuka naszej bohaterki, która jest gdzieś "pomiędzy" światami), kowboja, który każe wstawać żywej, a potem tylko w milczeniu patrzy na gnijące ciało dziewczyny (jaka sąsiadka?). Robiłam skriny - trup dziewczyny i główna jasnoblond bohaterka to ta sama osoba (sceneria, ubranie..). Blondynka w obłąkańczym strachu przed staruszkami ucieka, wyciąga spluwę, pada na łóżko i strzela sobie w twarz! To ostatnia scena filmu, czyli pierwsza tak naprawdę. Jak to się ma do SNU? No chyba, że wszystkie internety interpretują to jako sen_wieczny, a ja się głupia irytuję.... .

Zgłoś nadużycie

Opisz, dlaczego uważasz, że ten wpis nie jest zgodny z regulaminem serwisu: