Mulholland Drive - Droga do głębi własnego umysłu.

Oglądałem film Mulholland Drive 3 razy i dziś mam zamiar obejrzeć go po raz czwarty. Za każdym razem jestem pod wrażeniem. Wszystkiego - Od symboliki, muzykę, po grę aktorską. Wszystko jest w tym filmie niesamowite. Jednak najlepszą atrakcją tego filmu jest to, że do wszystkiego musimy dobrnąć sami. To taka droga w głębie własnego umysłu. Czasem zbyt długa i kręta. Osobiście, za pierwszy razem, jak większość, nie miałem bladego pojęcia o co w tym wszystkim chodzi. Za drugim, a już po trzecim o0bejrzeniu, doszedłem. Ale nie do wszytskiego. Tu za każdym razem można odkryć coś nowego, niepowtarzalnego, co czyni owy film arcydziełem. Jest on do wielorotnego użytku, ale tylko na własną odpowiedzialność. Fabuła filmu jest dość mocno zaplątana. Chciałbym przedstawić, jak ja odbrałem ten film, pełen symboliki, gdzie każdy ruch, gest, postać ma swoje znaczenie.
Otóż film zaczyna się dość tajemniczo. Pełen ludzi parkiet, na którym tańczą jitterbug'a. W tle wyłania się młoda kobieta. Szczęśliwa, prawdopodobnie zwyciężczyni jakiegoś konkursu. Obok niej starsi ludzie, nie wiadomo kto dokładnie, ale cieszą się razem z nią. To wszystko przesycone jest taką radością, jak się okaże, złudną. Bo właśnie tak zaczyna się droga kariery. Dla wielu smutnej i gorzkiej, niejednokrotnie kończącej się depresjami, samobójstwami, intrygami. Film ten zaczyna się jakby od końca. Więc zacznę właśnie od początku. Otóż wspomniana zwyciężczyni nazywa się Diane. Przybywa do Hollywood, by rozpocząć wielką karierę sławnej aktorki. Niestety, i ona wpada w sidło hollywoodzkiej pułapki. Młoda dizewczyna zakochuje się w kobiecie o imieniu Camilla. Zaczynają romansować. Niestety, okazuje się, że ich miłość jest nieszczęśliwa. Camilla kocha kogoś innego - Adama. Rozpierająca Diane zazdrość, nie pozwala jej normalnie żyć. Jest zdruzgotana. Uczucie żalu pogłębia to, że Adam i Camilla postanawiają wziąć ślub. Na owym przyjęciu młoda Diane dostrzega wiele postaci, które będą niejednokrotnie pojawiały się w jej późniejszym śnie. Świadczy to o tym, jak mocno Diane wzięła to sobie do serca. Rozrywające ją od środka uczucie zazdrości przeradza się w frustrujący żal i gniew. Postanawia zabić Camille. Zleca zabójstwo. Umawia się z mordercą, że gdy on wykona zadanie, zostawi jej niebieski klucz. Diane pyta się, co on otwiera. Morderca zaczyna się śmiać. Bo przecież nie otwiera on niczego innego, jak strasznego poczucia winy Diane. To właśnie dlatego na końcu widzimy tych starszych ludzi, który biegną w kierunku Diane. Chwilę wcześniej, widzieliśmy jak jakiś straszny bezdomy człowiek trzymał w ręku to niebieskie pudełko, już zresztą otworzone. Dlaczego to on je trzymał? Myślę, że dlatego, iż symbolizował on ciemne, ukryte zło we wnętrzu Diane. Z niebiskiego pudełka wyszły dwa malutkie ludziki, wspomniani już wcześniej staruszkowie. Stanowią oni nie jako symbol poczucia winy Diane. Chciałoby się powiedzieć, że jest w nich tyle zła. Ale nie. To nie zło. To cena jaką przyszło jej zapłacić za to, że przybyła do Hollywood i nie umiała oprzeć się jego grzechom. Popełnia samobójstwo, pod kołdrą, chowając się przed swoim poczuciem winy. Teraz przyjrzyjmy się pierwszej części filmu, właściwie snu Diane. Zaczyna się dość tajemniczo. Limuzyna, w śrdoku dziwni ludzie, wyglądający na mafiozo. Obok kobieta, właśnie Camilla. Bez wyrazu na twarzy, właściwie nie wiadomo dokąd jedzie. Jednak w pewnym momencie kierowaca kieruje w Camille pistolet. Na szczęście, niestety [?], chwilę później dochodzi do wypadku. Przeżywa jedynie Camilla. Już tutaj możemy dopatrzyć się związku z prawdziwym życiem Diane. Pragnęła ona, aby mogła cofnąć zlecenie zabójstwa, kiedy było już za późno. W śnie mogła to zrobić. Jednocześnie, Camilla straciła pamięć, co oznaczało, że będzie ona uzależniona od Diane, a ta będzie mogła zorganizować wszystko tak, jak podświadomie sobie życzyła. Jednak, wracając do wypadku, Camille traci pamięć. Zbiega ulicą, i trafia do domu pewnej kobiety. Jak się później okaże do domu ciotki Diane, Ruth, która tak naprawdę nie żyje, a zostało tu umieszczona prawdopodobnie dlatego, że gdzieś tam w śnie nawinęła się ona. Następnie, widzimy słynny bar Winkiego. Odbywa się tam rozmowa dwójki ludzi, przerażonego młodego mężczyzny, z jakiś bardziej spokojnym panem. Opowiada on mu o swoim koszmarze. Że widział straszną sylwetkę, i ma nadzieję, że już jej nie zobaczy. Ten sam człowiek był w owym pubie wtedy, kiedy Diane zlecała morderstwo. To właśnie wtedy budziło się w niej największe zło - a przecież symbolem tego zła jest właśnie ten straszny bezdomy, wyglądem przypominający szamana. Owy młody mężczyzna był w pewnym sensie świadkiem tego całego zdarzenia, dlatego w śnie Diane, przypadła mu taka rola. Przechodząc dalej do rozmowy tej dwójki, postanawiają oni wyjść na zewnątrz, aby dowieść, że to wszystko to tylko wyobraźnia. W pewnym momencie, zza muru faktycznie wychodzi ten straszny człowiek. Owy męczyzna stał w konfrontacji z samym złem, bezpośrednio. Właśnie dlatego umarł. Diane podświadomie w śnie, jakby go uśmierciła, aby wyeliminować wszystko i wszystkich mających coś, chociaż niewiele wspólnego z planowanym morderstwem. Później widzimy Diane, którą odporwadzają staruszkowie na lotnisko, do samwgo miasta aniołów. Życzą jej powodzenie. Tak więc, odlatuje. Jednak, kiedy para starszych ludzi odjeżdża z powrotem, widzimy na ich twarzach przerażający śmieh, wręcz ironiczny. Wyglądają, jakby wiedzieli co ma się wkrótce stać, i jakie konsekwencje poniesie Daine za cenę sławy. Następnie, akcja filmu kręci się wokół jakichś dziwnych mafiozo, którzy pragną śmierci Diane, a właściwie Betty. Tak, w śnie Diane nazywa się Betty, dlatego, że gdy była w barze na rozmowie dotyczącej zabójstwa, zauważyła owe imię na plakietce kelnerki. Widzimy jakichś dziwnym ludzi, którzy dzwonią do siebie, nie wiadomo dlaczego. Jeden z nich mówi, że zlecenie zostało wykonane [nawiązanie do zlecenia zabójstwa]. Jednak zajmijmy się jeszcze Camillą, która nic a nic nie pamięta. Tak więc Diane [Betty] przyjeżdża do domu owej ciotki Ruth, która podobno jest w Kanadzie. Podczas rozpokowywania się, widzi Camillę. Myśli, że może to jakaś pomocniczka ciotki. Jednak szybko okazuję się, że Camille nic nie pamięta, nawet swojego imienia. Dlatego szybko przyjmuję nowe imię - Rita. Kobiety zaczynają się przyjaźnić. W międzyczasie, reżyser filmowy, Adam, spotyka się z jakimiś ludźmi. Mówią mu, że ma wybrać "tę dziewczynę". Nie wie, dlaczego akurat ją. Szybko można zauważyć, że w filmie spotykają go same nieszczęścia. A to zdradzająca żona, a to czające się zewsząd dziwne typki, a to znikające pieniądze z konta. Jest tak prawdopodobnie dlatego, że Diane w rzeczywistości strasznie znienawidziła Adama po tym, jak zabrał jej Camillę. W śnie chce, aby trzymał się od niej jak najbardziej z daleka i spotykało go samo zło. Gdzieś tam, przejawia się jakiś wątek z mordercą i prostytutką. Nie jestem do końca pewny, co on oznacza, ale być może jest to jakiś urywek ze snu, jakieś nawiązanie do tego, że na świecie są też inni źli ludzie, taka jakby próba usprawiedliwienia własnego czynu, który jest zły. Nie można jeszcze ominąć wątku z kluczem w torbie Camilli [Rity] i workiem pełnym pieniędzy. Klucz jest taki sam, jaki miał symbolizować zawarty i spełniony układ Diane z mordercą. Sądze, że ma to onzaczać, iż Diane bardzo mocno wzięła do siebie sprawę z tym całym kluczem, i w śnie związała go z Camillą. Bo przecież miał on oznaczać nic innego, jak śmierć samej Camilli. Można też spekulować, że miała go przy sobie, bo Diane tak naprawdę w śnie wiedziała już, iż ona nie żyje. Zresztą tu można popisać się własną wyobraźnią. Wktórce potem rozpoczyna się casting. Jedzie tam Betty. Widzimy Adama, który każe kolejnym dziewczynom wchodzić na scenę i śpiewać. Dostrzegamy też niezwykłe spojrzenie między Betty, a Adamem. Jakby już gdzieś się wcześniej widzieli. Zapewne jest to nawiązanie do rzeczywistości. Tak więc Betty zaczyna śpiewać piosenkę. I ona jest nie bez znaczenia. Śpiewa tam "i've told every little star, oh my darling if you do". Jest ona niewątpliwie o miłości i zakochaniu. Chwilę później pojawiają się kuriozalne sylwetki, które każą powiedzieć Adamowi, to jest ta dziewczyna. Tak więc robi. Gratulują mu dobrego wyboru. Cała ta sprawa przysłowiowo "śmierdzi". Wcześniej nawet, jakiś kowboj także każe mu wybrać tę dziewczynę. Mówi mu, że spotka go jeszcze raz jak się dobrze spisze, dwa jak źle. Można powiedzieć, że kowboj przybrał rolę osoby, która symbolizuje konfrontację między samą Diane, a Adamem. Wygląd jest spowodowany tylko i wyłącznie tym,, że taką samą sylwetkę Diane spostrzegła na przyjęciu. Jest on dość obojętny na to, co zrobią inni. Ważne jest samo wykonanie zadania. A kiedy przyjdzie co do czego, powie, kiedy nadszedł moment ogarnięcia tego wszystkiego, i powrotu do rzeczywistości [moment w którym kowboj budzi Diane ze snu]. Właściwie Adam wykonał dobrze zadanie. Więc widzi go raz? Kiedy? To już zależy od własnego spojrzenia na tę sprawę. Być może widzi go właśnie wtedy, kiedy klamka zapadła. A Diane wpadła w furię. Wkrótce potem, Betty z Ritą pragną dowiedzieć się jaka jest prawdziwa tożsamość. Trafiają do pewnego domu. Otwiera kobieta [otóż Diane i owa sąsiadka zamieniły się domami]. Owa pani jest dość ciekawa, ciągle chce chodzić z nimi, jakby o coś się bała. W pewnym momencie, dostrzegamy w domu Rity jakieś gnijące ciało. Diane widzi własną śmierć, gdzieś zakorzenią chęć śmierci po tym, co zrobiła. Później wszystko zaczyna wymykać się spod kontroli. Betty zaczyna uprawiać seks z Ritą. Punkt kulminacyjny. Udają się do klubu silencio, gdzie wszystko okazuje się być iluzją. Całe życie. To wszystko to tylko sen. Po powrocie do domu właściwie zaczyna się druga część filmu - rzeczywistość. Po otwarciu niebieskiego pudełka, wszystko staje się rzeczywistością. Wtedy, zagadka zaczyna przechodzić w jedną całość. Ale czy kiedykolwiek zdołamy jednoznacznie odpowiedzieć, co stało się na Mulholland Drive? Pewnym jest, że miało miejsce to, co drzemie w umysłach każdego zwykłego człowieka. Początek nieszczęścia, koszmaru, intrygi. Film jest wspaniały, symboolika trudna i zagmatwana. To był mój odbiór filmu. Mam nadzieję, że z czasem odkryję całkowitą prawdę. Jednak jestem pewny tej przestrogi filmu. Że sam talent nie wystarcza. Trzeba umieć się zachować. Zachować i pojąć, że w wielkim świecie Hollywood nie ma tylko prostej do kariery. Czyha wiele pułapek, a w jedną z nich wpadli bohaterowie Mulholland Drive.

24
  • Dziękujemy za STRESZCZENIE. I życzymy powodzenia na maturze :)))

  • dzięki za ten temat, bardzo pomógł mi pojąć o co właściwie w tym filmie chodziło :)

  • Fajnie to wszystko opisałeś. I kto wie? Może masz rację? Z resztą to chyba każdy sobie interpretuje jak chce. Twoja interpretacja mi się podoba.

  • jestem zachwycona Twoim opisem! :] film rzeczywiście pogmatwany, ale przekazuje istotne treści!

  • użytkownik usunięty

    Dzięki! To teraz już wszyscy będziemy wiedzieli, jak mamy się zachować w wielkim świecie Hollywood!

  • Miło, że moja interpretacja cieszy się zainteresowaniem. Ostatnio doszedłem do wniosku, że scena w barze Winkie`go to kawałek SNU. Kto ma film, niech zobaczy, że kiedy mężczyźni rozmawiają ze sobą na stole są jajka i jest bekon. Kiedy wychodzą - kamera ujmuje stół, ale jedzenia już nie ma. Coś w rodzaju urwania snu, przejścia w inne marzenie senne?? Czysta forma - jeszcze nie raz to powtórzę. Polecam każdemu!!

    • Tez dokladnie przygladalam sie ostatnio scenie w winkie's i jednak nie bylo tak jak mowisz.. Otoz panowie siedza przy stole z talerzami i kubkami, za nimi natomiast stoi calkowicie pusty stol, a jeszcze dalej przy nastepnym stole para starszych ludzi jedzacych sniadanie. Gdy panowie odchodza od stolu kamera najezdza na ten pusty stol, a nie na ten przy ktorym jedli :) Za kazdym razem gdy ogladam ten film, co innego przyciaga moja uwage i zawsze odkrywam cos nowego... do polecenia :)

  • A ja myślę, że wiem o co chodzi z tą rozmową z prostytutką. Zauważ o kogo pyta ową prostytutkę morderca: idealnie pasuje do opisu Camille. Na przyjęciu Camille pocałowała jakąś kobietę, myślę, że wtedy Diane została zraniona podwójnie. Dowiedziała się bowiem, że Camille zdradzała ją z inną kobietą, a być może kobietami. Dlatego rozmowa mordercy z prostytutką może być właśnie ukazaniem jej kochanki w takim świetle.

    • czytałam wywiad z reżyserem i powiedział ,ze jeśli chodzi o postać bezdomnego to chodziło tu głownie o stworzenie pewnego napięcia, wiele osób przestraszyło sie tej postaci (np. ja) i oczekiwało, ze pojawi się ponownie, ten zabieg podtrzymuje napięcie i strach, swoja droga bardzo ciekawe rozwiązanie, częste u Lyncha

    • A jak dla mnie ta rozmowa z prostytutką to był senny zabieg samej Diane zeby odciąć się od jakiejkolwiek odpowiedzialności za śmierć Camilli. We śnie zabójca (prawdziwy zabójca!) pyta się prostytutki czy nie widziała "poobijanej brunetki na ulicy", co potęguje wrażenie jakoby szukała jej grupa złych ludzi wiedzących o wypadku, przez co Diane oczyszcza sama siebie z wszelkich zarzutów.

  • Generalnie z większością tego, co napisał Tomasz_P się zgadzam, chciałem tylko dodać jeszcze jeden, zupełnie przez niego pominięty - a bardzo istotny - wątek.
    Film nie mówi nam niczego na temat niszczącego wpływu Hollywood na ludzi. Jest dokładnie odwrotnie.
    W życiu realnym Diane po prostu nie udało się odnieść żadnego sukcesu w branży filmowej i to także napawa ją głębokim rozgoryczeniem. Wątki niespełnionej miłości do Camille i niespełnionych marzeń o wielkiej karierze filmowej się tu przeplatają. Dlatego w swoim śnie (pierwsza część filmu) nie tylko jest podziwiana i kochana przez Ritę, ale także odnosi oszałamiające sukcesy w branży filmowej.
    Jedzie na kasting i swoją grą "kładzie na łopatki" całe jury. (Swoją drogą, to jest to jedna z piękniejszych scen filmu. Scena, gdzie Noemi Watts mnie także rzuciła na kolana i całkowicie zachwyciła swoim warsztatem aktorskim). Reżyser Adam także od pierwszego wejrzenia właśnie na nią zwraca uwagę (zupełnie odwrotnie, niż w życiu realnym, gdzie interesował się wyłącznie Camillą).

    Film opowiada tragiczną historię zagubionej kobiety, która poniosła fiasko w każdej ze swoich dziedzin życia, zarówno zawodowej, jak i prywatnej. Opowiada także o ciemnej stronie jej osobowości (co jest dość typowe dla Lyncha, lubiącego odkrywać owe mroczne zakamarki ludzkiej psychiki). Upokorzona, decyduje się bowiem w sposób bardzo radykalny rozwiązać wszelkie swoje problemy.

    • użytkownik usunięty

      Zgadzam się z przedmówcą, też sądzę , że nie ma tam nic o demoralizującym i wyniszczającym wpływie Hollywood. O wiele bardziej pasuje tu interpretacja Gramina. Jako, że Lynch uwielbia odsłaniać ciemną stronę ludzkiej psychiki, wytłumaczenie, że Mulholland Drive przestrzega przed zasadzkami sławy byłoby nie tyle głupie, co za proste jak na Lyncha. On posługuje się bardziej mroczną i skomplikowaną tematyką niż tego typu schematy. Ogółem w reszcie też się zgadzam i sądzę , że powyższy post Tomasza_P jest warty przeczytania, dużo tłumaczy komuś kto jeszcze się nie ogarnął po pierwszym zachwycie i zaskoczeniu Mulholland Drive:).

    • Dzięki, że zwróciłeś moją uwagę na stan "społeczno-emocjonalny" Diane, o jej głębokim rozczarowaniu oraz upokorzeniu wynikającym z jej problemów życiowych. Ulubiona scena to ta na przyjęciu u reżysera (Adam Kesher), gdy Diane opowiada o sobie, o swoich aspiracjach i niepowodzeniu w znalezieniu wymarzonej roli. Ale przede wszystkim to jak emocjonalnie reaguje na utratę Camilli.
      Niektórzy bardziej akcentują poczucie winy (które rzekomo popycha ją do samobójstwa) i chęć uniknięci odpowiedzialności. Nie wykluczam poczucia winy, ale nie zauważyłem jego obecności; a że chciała uniknąć konsekwencji swego czynu - to oczywiście prawda. Widać że bezpośrednio przed odebraniem sobie życia, dziewczyna miała ostrą psychozę. Można wysnuć teorię, że pewne działania moralnie szkodliwe (zdrada, namiętność do bycia sławnym), powodują kolejne coraz bardziej szkodliwe, aż w końcu łączą się w syndrom prowadzący do śmierci (romans-zdrada-nienawiść-morderstwo-choroba psychiczna-samobójstwo).

    • Dokladnie trafna sugestia :) co do mordercy z notesem i prostytutki mysle ze byl to tylko celowy zabieg zeby zamieszac w glowie widzow i nakreslic im jakis punkt w glowach, ze Camilla miala zostac zamordowana ale nie byl do konca pewien czy zginela poniewaz nie odnaleziono jej ciala. w pierwszej czesci filmu nie mamy pojecia o tym ze Diane to Diane i ze Camilla tak naprawde juz wtedy nie zyla a wszystko bylo iluzja, stad prowizoryczne pojawienie sie mordercy z notesem zeby dac nam jakas wskazowke w snie na jawie Betty, co dopiero dowiadujemy sie pozniej :) bardzo ciekawe i okrezna droga ale jakze moze poniesc wyobraznia w celu rozgryzienia istoty kazdego wątku :)

  • Tak długo jak film wchodzi do umysłu tak samo długo w nim pozostanie, lubię "Mulholland Drive" ze względu na niebanalny pomysł przedstawienia problemów życiowych. Jest to jeden z tych filmów które się kocha lub nienawidzi. Dawno go nie oglądałem a chętnie przypomniałbym sobie cała historię zagłębiając się w melancholijny stan rozmyśleń ;)

    • wobec mulholland drive z pewnością trudno jest przejść obojętnie. i chyba właśnie w tym tkwi jego magia - wzbudza emocje, skłania do refleksji, pozostawia po sobie ślad. niewątpliwie dużo zależy także od wrażliwości odbiorcy. ;))

      • 'z pewnoscia' na twoim miejscu nie bylabym taka pewna. straszna nuda wieje z ekranu. nawet pokrecenie filmu nie wystarczy, zeby byl ciekawy. ja bym przeszla obojetnie, tylko jakis straszny mit urósł wokol mulholand drive. ja przez ten mit ogladalam ten film z dziwnym podejsciem, spodziewalam sie chyba na koncu wyjasnienia apokalipsy, stworzenia swiata, czy bog istnieje... etc. tymczasem poprostu rezyser pocial sobie historyjke, dadal kilka symboli (zwlaszcza smieszy mnie wyjasnianie symbolu kawy.... ja bym dodala ze najlpesze kasztany rasna....). nie zamierzam wiecej go ogladac , jezeli film zacheca tylko przez jakis nieslychany mit...moze jung by sie ucieszyl z konstrukcji (spoko gosc) ale juz b. tyszkiewicz nie (ona nie lubi jak w towarzystwie opowiada sie o snach, z reszta kto by chcial sluchac o jej snach ;/).

        • użytkownik usunięty

          jest sprawdzone powiedzenie mówiące o tym, że jak się czegoś nie rozumie to wtedy to go nudzi.

          • to jakis argument lecacy kosmos? do czego to przyczepione jest przez ciebie czlowieku? 'jest sprawdzone' cos sprawzales? czy to moze stwierdzili zyczi podczas II wojny swiatowej, nie rozumieli wojny i ich nudzila? czy tez przez kierowce samochodu, nie rozumiem konstrukcji samochodu i jazda go nudzi?
            cos ten argument jest mozno podejrzany, w sumie ogolny jak powiedzenia wymyslane co 5 sekund na calej planecie Ziemia. nie gratuluje polotu...

        • Zgadzam się, momentami film nudzi, mimo że jest pokręcony, wymagający itd. W sumie też obejrzałam ten film, gdyż dużo słyszałam o nim, a wypowiadano się o nim raczej w samych superlatywach. Więc można powiedzieć, że miałam jakieś tam wymagania :) Ale szału nie robi. Interpretacja, odkrywanie, analiza - tak, ale nie sam film. I to jest właśnie główny powód, dlaczego również nie zamierzam wracać do tego filmu.

          Nie tylko Jung, by się ucieszył, Freud też :D

  • Po tym co napisałeś pewnie sam Lynch by się nerwowo podrapał po jajkach i w końcu wypalił: „o czym ten gościu nawija?”

  • :-))) Duży plus za inwencję, ale niestety nie o tym jest ten film. Pozdrawiam :-D

    • To może ktoś napisze o czym on jest bo mysle ze wiele osób nie do końca go zrozumiało, np. ja. Dodam ze obejrzałem go dzisiaj po raz pierwszy i pewnie jest to za mało aby go w pełni zrozumieć. Interpretacja podana wyzej nie jest az taka banalna zeby nie uznać jej za prawdziwą

      • moim zdaniem osoba rozpoczynająca wątek ma ogólnie rację. Film jest o próbie usprawiedliwienia zlecenia zabójstwa albo o marzeniu zlecenia zabójstwa i następnym jego usprawiedliwianiu. Usprawiedliwianie nie musi odbywać się we śnie. Może odbywać si na jawie al już w nie do końca normalnie myślącej głowie głównej bohaterki. Możliwe jest również to że film porusza wątek mechanizmów godzenia się z rzeczywistością. To z czym nie możemy się pogodzić na jawie przeżywamy ponownie w snach i w snach modyfikujemy rzeczywistość w taki sposób że spełniamy w nich swoje marzenia (tak jest wg Freuda). Ale moim zdaniem sny służą do pogodzenia się z rzeczywistością. Może to się odbyć przez zrealizowanie we śnie życzenia chodzącego nam po głowie na jawie ale tak być nie musi. Głównym pragnieniem umysłu jest, moim zdaniem, żyć i trwać świadomie, nie popadając w szaleństwo. To główne pragnienie umysłu może być realizowane poprzez śnienie realizacji marzeń z rzeczywistości albo śnienie pogodzenia się z nieosiągnięciem marzenia z realnego świata. W związku z tym wytłumaczenie fabuły może być moim zdaniem dwojakie. Jeśli bohaterka śni tylko spełnianie marzeń, to film od pewnego momentu opisuje realność - doszło do zabójstwa w "realu", następie we śnie marzenia są spełniane ale poczucie winy nie daje o sobie zapomnieć. Bohaterka budzi się i popełnia samobójstwo w "realu". W takim przebiegu zdarzeń sen nie spełnia swojej roli. Mianowicie nie pozwala pogodzić się z rzeczywistością tj. ani ze zdrada partnerki (a może tylko odrzuceniem zalotów) ani z późniejszym zleceniem zabójstwa. Drugie wytłumaczeni fabuły jest takie: wątek samobójstwa również jest we śnie. Mamy wtedy do czynienia ze snem w śnie. Wtedy realne jest tylko to co możemy zrekonstruować ze snu który obejmuje cały film. Realne są więc kłopoty głównej bohaterki w życiu zawodowym (tu zgadzam się z "Gramin") oraz odrzucenie zalotów ewentualnie zdrada. Zlecenie zabójstwa jest wtedy również we śnie i próba rozgrzeszenia jest we śnie (tzn. ten element jest śnioiny we śnie który obejmuje cały film) i w końcu w braku ukojenia samobójstwo jest we śnie. W takim przypadku sen (cały film) kończy się optymistycznie w tym sensie, że nikt nie ginie w "realu" ale równocześnie kończy się smutno ponieważ główna bohaterka bierze na siebie winę za brak realizacji romansu, ponieważ we śnie przekonuje samą siebie, że to ona jest zła a nie inni i z takim przeświadczeniem budzi się prawdopodobnie zlana potem czego już w filmie nie widzimy.

        • "To z czym nie możemy się pogodzić na jawie przeżywamy ponownie w snach i w snach modyfikujemy rzeczywistość w taki sposób że spełniamy w nich swoje marzenia" - fakt, to co nas dręczy, z czym nie możemy sobie poradzić w rzeczywistości, pojawia się w naszych snach, ale trudno mi jest zgodzić się z druga częścią zdania - niekoniecznie w snach spełniamy nasze marzenia...Wydaje mi się, że sny raczej obrazują nasze lęki, konflikty itp. A przynajmniej, że taka jest ich główna funkcja.

          • Gdyby było tak, że sny tylko obrazują nasze lęki, konflikty, to byłoby mało naturalne. W naturze z reguły coś co istnieje i jest powielane (a mechanizm śnienia jest powielany przez kolejne pokolenia), istnieje po coś. Istnieje bo czemuś służy, bo jest potrzebne albo korzystne. Samo przypominanie lęków i konfliktów to mało. Dlatego w części zgadzam się na Freuda - realizowane są marzenia, nie zawsze seksualne. Z Tobą też się zgadzam odnośnie tego że sny obrazują lęki i konflikty. Sny przynoszą rozwiązania lęków i konfliktów albo pokazują jak sobie z nimi radzić mimo ich trwania. Jeśli mamy lęki, to pewnie chcemy się z nich wyzwolić. Dlatego we śnie możemy być silniejsi, mądrzejsi, bardziej atrakcyjni przez to kompensujemy realne lęki we śnie i idziemy w realu bardziej śmiało na przód. Inną ścieżką jest podsuwanie przez sen uzasadnień dla stanów z reala których nie możemy zmienić. Wiem to, bo sam zapisuję sny i czasami je interpretuję. To ścieżka cierpienia i smutku, np. brania na siebie winy i odpowiedzialności za niepowodzenia. Na tej ścieżce marzenia o byciu pięknym/zdrowym/bogatym/mądrym nie spełniają się we śnie ale spełnia się inne, bardziej podstawowe marzenie - marzenie o tym by pogodzić się z rzeczywistością, np. przyjąć winę i się z tym pogodzić, pogodzić się z jakimś niepowodzeniem życiowym i nie popaść w szaleństwo. Czasami nie możemy pogodzić się z pewnymi faktami przez całe lata, ale sny uparcie pomagają nam z tymi faktami żyć i być może w końcu doprowadzają do wyzwolenia z lęków, konfliktów wewnętrznych i zewnętrznych, niezaspokojonych pragnień.

            • To ciekawe, co piszesz :) Odnośnie tego powielania snów to chodzi Ci o związek z teorią ewolucji, co nie? Rzeczywiście - skoro je mamy, to znaczy, że czemuś służą. Ja również zapisuję i interpretuje swoje sny. I zwykle wiedzę o nich czerpię właśnie ze swojego doświadczenia. A z tym, że "sny uparcie pomagają nam z pewnymi faktami żyć" (czyli powiedzmy powtarzające się sny lub koszmary), to nie jest to raczej dowód tego, że w rzeczywistości jeszcze sobie z danym problemem nie poradziliśmy i nasz umysł nam o tym przypomina (bo musi sobie gdzieś znaleźć ujście)? Że tą pomocą jest raczej tylko ukazanie go, ale że to już tylko w naszych rękach jest rozwiązanie problemu w realu? Chociaż teraz sobie myślę, że sen może obrazować nam rozwiązanie jakiegoś problemu, jeśli się nad nim głowimy (szczególnie tuż przed zaśnięciem). Ale jeśli chodzi o lęki i konflikty, to też tak jest? Wydaje mi się, że sen może mieć tą moc :), chociaż tego chyba nie doświadczyłam...

              • Odnośnie pierwszego pytania - jeśli cierpimy z jakiegoś powodu, to z reguły jesteśmy świadomi cierpienia i powodu tego cierpienia. W takim przypadku sen przypominający tylko o tym cierpieniu nie miałby waloru bycia pomocnym/koniecznym/potrzebnym. Po co przypominać coś czego jesteśmy świadomi? Dlatego sądzę, że nie tylko przypomina ale i pomaga. Np. powtarzające koszmary - jednak je przeżywamy. Udaje nam się uciec albo jeszcze we śnie albo w jawę (poprzez obudzenie). W tym sensie mogą być pomocne. Czasami jednak nie jesteśmy świadomi problemów. Freud uważał że część snów jest prowokowana chorobami. Np. bezdech lub problemy z sercem mogą prowokować sny o tym, że ktoś nas dusi. W ten sposób mogą zwracać uwagę na chorobę i pomagać nie przez treść, ale tak jak Ty sugerujesz, poprzez przypomnienie/zwrócenie uwagi. Bywa też tak, że jesteśmy nieświadomi traum z dzieciństwa bo są wyparte i koszmary mogą nam przypominać o tych traumach najczęściej w zawoalowany sposób i wtedy pomagają tak jak Ty uważasz - poprzez zwrócenie uwagi na potrzebę rozwiązania problemu (pogodzenia się z przeszłością ? czyli po mojemu?). Ale ja myślę że mogą pomagać nawet przez samą treść. Gdy wewnętrzny cenzor śpi, w zawoalowany sposób dochodzą do głosu podskórne emocje, wspomnienia itp. Sama ich ekspresja nawet nie wprost, właśnie w symboliczny/zawoalowany sposób, może być jakimś wentylem bezpieczeństwa dla mózgu/osobowości. Jeśli jakieś hydrauliczne urządzenie będzie miało w sobie zbyt wysokie ciśnienie, może wybuchnąć. Podobnie z osobowością może być - jeśli dawne urazy nie będą umiejętnie dozowane (umiejętnie co do treści właśnie po to by się z nimi pogodzić, a nie poprzez samo przypominanie) w czasie snu, wtedy być może człowiek wybucha - popada w szaleństwo, jakieś choroby (schizofrenia, psychopatia, sadyzm itp.)
                Odnośnie drugiego pytania czasami nie możemy rozwiązać problemu bo nie możemy zmusić innych np. do tego żeby nas pokochali. Wtedy w snach przeżywamy coś podobnego jak na jawie, cierpimy, z tym, że we śnie w końcu docieramy do etapu pogodzenia się z nieszczęściem. Dochodzimy do wniosku: "trudno, tak musi być. Szkoda, próbowałem ale się nie udało".
                Odnośnie podpowiedzi w snach - wydaje mi się, że zdarza się że je uzyskujemy wprost albo nawet jeśli nie pamiętamy snu może być tak, że odpowiedź jest następnego dnia tuż tuż "z tyłu głowy" i sięgamy po nią myśląc, że sami, właśnie teraz na jawie, daliśmy radę znaleźć rozwiązanie.
                Odnośnie trzeciego pytania - pewną odpowiedź zawarta jest w odpowiedzi na pierwsze pytanie - dozowanie snów strasznych być może może pomóc nie zwariować, a dozowanie snów o konfliktach być może może pomóc nie wpaść w furię prowadzącą do np. zabicia w realu tego z kim pozostajemy w konflikcie. Sny w których boimy się tego czego i na jawie mogą, tak jak inne sny, mieć co najmniej drugie dno. Prawdziwe lęki z reala prowokują pewnie sny inne niż takie w których się boimy tego czego i w realu. Wcale nie muszą być straszne, ale odbieramy je jako dziwne i pewnie budzimy się z poczuciem konfuzji. Moim zdaniem istnieją pewne mechanizmy ekspresji w snach, i dlatego można sny interpretować poprawnie w schematyczny do pewnego stopnia sposób. Jednak każdy sen może być bardzo złożony i popadanie w schematyzm nie jest wskazane. To co moim zdaniem charakteryzuje wszystkie sny jest to że one pomagają rozwiązać problemy/ pogodzić się z rzeczywistością tam gdzie nie można uzyskać rozwiązania. A mają dostęp do na prawdę potężnych zasobów. Zasobów których nie można wykorzystać na jawie. Ja np. wyśniłem kiedyś takie liczby, których przetworzenie w realu w zasugerowany we śnie sposób, dało zadziwiające efekty. I o te efekty we śnie musiało chodzić chociaż one były tylko zasugerowane sugerowanym działaniem na śnionych liczbach. W realu nie wpadłbym prawdopodobnie żeby te liczby, o które chodziło, a które nie zostały podane wprost, uzyskać w sposób zasugerowany we śnie. Niestety nie chodziło o szóstkę w totka :)

  • wszystko pięknie zinterpretowane, przyczepiłabym się jedynie do jednego szczegółu (a może czegoś więcej), że na castingu to nie Betty śpiewa piosenkę, tylko Camilla Rhodes, która nie wiadomo czemu była tak bardzo protegowaną do głównej roli, kobieta, którą na przyjęciu wcześniej pocałowała Camilla (zbieżność imion). może to kolejny symbol? ktoś ma jakieś pomysły?

    • nie pamiętam tego szczegółu ale w mojej teorii sprawa wygląda tak: jeśli cały film jest snem to Betty nie ma motywu żeby karać konkurentkę. Konkurentka jest osobą wprawdzie wzbudzającą złość bo uwodząca przedmiot namiętności ale jest tylko sposobem na zasmuceni Betty , sposobem na spotęgowanie smutku związanego z odrzuceniem w realu który dzieje się poza filmem. I w końcu sposobem na pogodzenie się z rzeczywistością. Dlatego rywalce przypada rola zwyciężczyni w kastingu. Może być też tak, że w realu (tj. poza filmem, wtedy gdy cały film to sen) konkurentka jest bardzo złą osobą o której Betty niewiele wie. Dlatego we śnie czyni ją protegowaną nie wiadomo kogo. Jakichś zbirów, mafiozów, wcielonych diabłów. W tym sensie konkurentka jest we śnie jeszcze bardziej zła niż w realu. Nie tylko uwodzi Camilę ale jest też protegowaną piekieł, jako protegowana piekieł, staje się przyczyną upadku reżysera, który na upadek sobie zasłużył odbijając Betty jej miłość. Reżyser upada bo rezygnuje ze swej wizji. To pewnie w pojęciu Betty najgorsze co może spotkać twórcę - pójście na kompromis, popadnięcie komercję, rezygnacja ze swoich ideałów. Pytanie dlaczego reżysera upadlają dopiero aż takie ciemne typy z piekła rodem? Być może w realu był on tak silną osobowością, że Betty tylko w taki sposób mogła go upodlić w swoim śnie... Zresztą druga wersja wytłumaczenia pasuje również wtedy gdy uznamy że w filmie jest i sen i real, tj. gdy odrzucimy koncepcję wg której cały film jest snem.

  • Tak po prawdzie ten film nieźle daje w czaszkę, subtelnie to ujmując. Oglądałem go trzy razy. Ostatni raz chyba pięć lat temu. Niedługo mam zamiar do niego wrócić. O ja nieszczęśliwy :( Hahahaha.

  • To raczej nie był ciągły sen głównej bohaterki , ponieważ podczas jednej nocy człowiek nie jest w stanie wyśnić tak bardzo rozpiętej w czasie chronologii przyczynowo-skutkowej . Musiałaby spać bez przerwy co najmniej kilka dni , żeby jej mózg mógł stworzyć takie dobre dopracowanie iluzji rzeczywistości . Czyli najprawdopodobniej został przedstawiony zlepek jej wielu marzeń sennych , które przeżywała w większych odstępach czasowych . Jest również możliwe , że to wszystko było po prostu jej narkotyczną wizją a nie zwykłym snem. Ciężko znaleźć jednoznaczne wytłumaczenie tej kwestii.

  • bardzo ciekawa interpretacja

  • Świetna interpretacja. Bezbłędnie opisałeś ważniejsze symbole. Mnie również nie wystarczył jeden seans aby połączyć sceny w logiczną całość. Za pierwszym razem myślałem że Camilla tracąc pamięć po wypadku próbuje ją przywrócić z pomocą urojonego wspomnienia ex-kochanki ale zbyt dużo niedomówień było w tej próbie interpretacji. Postanowiłem więc obejrzeć to dzieło po raz drugi i wtedy odkryłem że jest to sen Diane/Betty spowodowany jej wyrzutami sumienia.

    Mulholland Drive to absolutne arcydzieło.
    11/10

  • To nie Diane/Betty śpiewała "I've told every little star" tylko dziewczyna, która w czasie przyjęcia podeszła do Camille i ją pocałowała. Ogólnie genialna interpretacja, brawo! Film dajacy do myślenia, ale żeby go zrozumieć tzreba obejrzec kilka razy i głęboko przemyśleć.

  • użytkownik usunięty

    interpretacja bardzo dobra tyle że niezbyt dobrze dobrany

  • hmm niezle to napisałes, miales szanse w tym konkursie programu trzeciego...

  • Sporo rzeczy mi rozjaśniłeś. Dzięki

  • O. Zgadzam się, też widziałem wiele razy ten film. (Co prawda nie przeczytałem całego twojego postu, kawałkami). Ale właśnie - podobnie wykombinowałem, że przed otwarciem pudełka w sporej części to były majaki brunetki - konkretnie myślę, że blondyna (Naomi) była wyobrażona. Pudełko symbolizowało moim zdaniem utracone wspomnienia, gdy je otworzyła pojawia się eksplozja wspomnień rzekł bym. Ciekawe masz spostrzeżenia z tymi staruszkami - nie wiedziałem o co w nich chodzi.

    Zastanawiam się, czy tytuł Mulholland Drive jest tu dodatkową wskazówką, czy coś się zmienia gdy ktoś przejeżdża tą ulicą, wpada w swój sen, przenosi się w czasie, kopiuje lub zamienia z kimś.. coś w tym stylu. Kiedyś koleżanka mi chyba coś takiego zasugerowała.

    No cóż, trzeba obejrzeć jeszcze raz ;)

Zgłoś nadużycie

Opisz, dlaczego uważasz, że ten wpis nie jest zgodny z regulaminem serwisu: