Wszyscy czekali na film Pierwszy śnieg, a praktycznie nikt na Wind River...

... tymczasem pierwsza produkcja okazała się całkowitym niewypałem, natomiast Wind River wygląda mi na jeden z najlepszych filmów roku. Świetne kino rozgrywające się w surowej, zimowej scenerii. Gdyby tak z Poszukiwaczy usunąć wszystkie sceny komediowe to wyszła by nam Wietrzna rzeka. Oczywiście przesadzam, ale to naprawdę kawał kapitalnego kryminału.

31
  • Mi też bardzo się podobał, prosty scenariusz, ale bardzo dobrze zrealizowany.
    Przez cały czas film kojarzył mi się z Sicario.. Teraz wchodzę patrzę, a tu za reżyserie/scenariusz odpowiada koleś od tamtego filmu :D

  • Dokładnie, z pierwszych recenzji wynika, że Snowman to kompletny syf. Natomiast Wind River, piękny, dobry film. Stylowy, trzymający emocje na wodzy, ale kiedy trzeba spuszczający ze smyczy. Wiele mówiąca końcówka :(
    Super film, szkoda, że w Polsce przeszedł bez echa :(

  • Przychylam. Tzn. do tego, że wszyscy czekali na Pierwszy śnieg, a mało kto na Wind River. Ja wciąż czekam w nadziei, że może pojawi się w kinach.

  • Wszyscy czekali na "Pierwszy śnieg", bo stał za nim budżet (35 mln $), obsada i scenariusz na podstawie powieści Nesbø, poza tym dosyć mocna promocja od wielu miesięcy. Nikt nie czekał na Wind River, bo film miał premierę blisko rok temu, nikt go w Polsce nie promował, bo i żaden dystrybutor nie planował go wprowadzać do polskich kin, poza tym to film ze skromnym budżetem i takąż obsadą

  • Tylko w sumie "Pierwszy śnieg" to taki rasowy kryminał, dość gatunkowy i ekstrawagancki, z seryjnym zabójcą, który finalnie okazuje się być dziwny dla samego bycia dziwnym, taka na siłę opowieść o psycholach. Natomiast "Wind River" to bardziej dramat obyczajowy, o życiu w takim klimacie, gdzie jest tylko śnieg i cisza. Tutaj nie trzeba było nic kombinować, tylko faktycznie postawiono na surowy realizm, co okazało się niezwykle efektywne. No i rozwiązanie zagadki nie jest takie najistotniejsze. Ważniejsze raczej jest, jak sobie ludzie radzą w tym klimacie. Super opowieść o pewnym środowisku.

    Trochę coś takiego w polskim "Pokocie" chciano pokazać, że tam też zezwierzęcenie wśród ludzi może następować, ale no tak opowiadać o moralności, to tylko w kinie amerykańskim potrafią. Zacny kontynuator moralitetów braci Coen. Trochę taki antywestern współczesny.

    • Witam,

      Dodatkowo testujący, na ile czasy i klimat Dzikiego Zachodu (w jego negatywnym rozumieniu) odeszły bezpowrotnie w przeszłość na wszystkich obszarach Stanów.
      Wg mnie „Pokot” nakręcono intencjonalnie z całkiem odmiennych powodów niż te, które zaprzątały Taylora Sheridana. „Pokot” nie jest też, wg mnie, nawet w przybliżeniu tak profesjonalnie nakręcony w temacie szczegółów technicznych, obchodzenia się bronią, reakcji ludzkiego ciała i zachowań z tym związanych, jak w „Wind River”. Szerzej naświetlam to w kilku innych pokrewnych filmowi wątkach – ale zostawmy to.
      Sama dystrybucja w Stanach też przeżywała (i przeżywa w sumie nadal) spore perturbacje. Wydaje się, że najpierw niespecjalnie wysoko oceniono potencjał filmu, oddając obraz do ograniczonej dystrybucji. Przypisana mu kategoria R, też nieco zrobiła swoje. Potem, gdy widzowie zaczęli głosować nogami, zmieniono po pierwszych 2 tygodniach zdanie i zdecydowano się dopiero wówczas na szersze rozpowszechnianie.
      Schemat przypomina więc nieco przygody „Jaws” Spielberga podczas ich wchodzenia do kin, przy czym film o rekinie ówcześni krytycy dość zgodnie zjechali nie wyczuwając jak się zapisze w historii kina a „Wind River” przyjęli prawie bez wyjątku dobrze. Ostro natomiast Sheridana i Jego film zaatakowali aktywiści z PETA (People for Ethical Treatment of Animals) piętnując za wyeksponowanie w pozytywnym wydaniu, ich zdaniem, fachu wykonywanego przez głównego bohatera. Bojkotowali także film na różne sposoby, zarówno przed, jak i po premierze nieco utrudniając Sheridanowi dokończenie projektu. W tym elemencie „Wind River” także znajduje się biegunowo gdzie indziej niż „Pokot”, jako że ten ostatni otrzymał z kolei pełne wsparcie podobnych aktywistów u nas.
      To tak tytułem dygresji.
      Wracając do problemów z dystrybucją.
      Już latem 2016r wraz z filmem zaczął kiełkować równolegle kojarzony z nim niestety skandal na tle obyczajowym.
      Ale po kolei.
      Prawa do rozpowszechniania „Wind River” nabyła wiosną, podczas – zdaje się, Festiwalu Filmowego w Cannes w 2016r, firma Weinstein Company. W styczniu 2017r ogłoszono jednak, że firma znanego producenta Harveya Weinsteina nie będzie już dystrybuowana filmu, co było związane ze skandalem obyczajowym, który właśnie się rozkręcał a dotyczył bezpośrednio samego Weinsteina. Prawnicy tego ostatniego blokowali jednak cały proces opóźniając też już kilka miesięcy wcześniej czasowo rozpowszechnianie samego filmu, do czego zgłaszali roszczenia. Mimo ich (chwilowo skutecznych) starań promowaniem i dystrybucją obrazu miało się odtąd zająć bodajże największe w Stanach studio filmowe – Lionsgate Film. W październiku udziałowcy związani z „Wind River” doprowadzili także do wycofania marki Weinsteina wciąż towarzyszącej pokazom „Wind River” i jego dystrybucji.
      Powodem był skandal związany z Harveyem Weinsteinem, którego blisko 20 kobiet (śledztwo trwa obecnie już w 6 sprawach) oskarżyło o molestowanie seksualne, napaść na tym tle i gwałt.
      https://en.wikipedia.org/wiki/Harvey_Weinstein_sexual_abuse_...
      Niedawno udziałowcy jego własnej firmy doprowadzili do zwolnienia go z Weinstein Company. Usunięto go także z Amerykańskiej Akademii Sztuki i Wiedzy Filmowej.

      Jeśli się weźmie pod uwagę co stanowi jeden z głównych motywów filmu „Wind River” – cała sprawa nabiera szczególnej symboliki wyglądając na ponury żart losu.

      Pozdrawiam,
      jabu

  • Czekali dla Rebeki bo to śliczna samiczka jest.

  • Film jest rewelacyjny !! Olsen gra znakomicie, zresztą podobnie jak Renner, ale to oczywiste :) i jeszcze do tego muzyka Cave i Ellisa porusza totalnie :) Super film, chodź delikatnie brakowało mi mrocznego klimatu jak u Finchera :) Polecam z pełną odpowiedzialnością .

  • ...spokój, cisza, bez nadmiernego dialogu...z wymownym szeptem w tle "z dala od kochającego wzroku", aż do ciężkostrawnej prawny. Wyjątkowa sceneria, plus biel krajobrazu dodaje mocy przekazu.

Zgłoś nadużycie

Opisz, dlaczego uważasz, że ten wpis nie jest zgodny z regulaminem serwisu: