Ogromny zawód

Nie ukrywam, że jestem nie mało zaskoczony pieśniami pochwalnym na temat tego filmu na tym forum. Dla mnie film był niesamowicie nudny i przewidywalny. Miejscami pomysły producentów zakrywały o absurd a już wydarzenia z końcówki filmu to już jakby żywcem wyjęte z filmów klasy B. Nie wspominając o dialogach, które równie dobrze mogłyby zostać użyte w bajkach dla średnio rozgarniętych dzieciaków. Długo zastanawiałem się skąd te wysokie oceny poważnych przecież redaktorów. Być może doszukali się w filmie nawiązań do prześladowania murzynów przez białych ludzi. Niemniej jednak nie powinno mieć to wpływu na ocenę.

32
  • Polecam polskie kino sensacyjne. Tam sie dyzo dzieje i nawet miesem rzucą

  • no koncowka miazdzy, malpa rzucila granata i wywalilo cala baze XD

  • a spodziewasz się, że komercyjny Filmweb powie coś złego na tzw. superprodukcję? Przecież ten serwis jest od nabijania ludzi do kas biletowych, tfu, w butelkę.

  • O które dialogi chodzi Ci konkretnie? Między małpami czy między ludźmi i małpami?
    Co według Ciebie takie małpy powinny przekazywać sobie w rozmowach albo ludziom? Jak społeczność (małpy), która po raz pierwszy poznaje język (werbalny czy migowy) miałyby wyrażać swoje zdanie w stosunku do ludzi, którzy posługują się nimi od zarania dziejów? Jesteś pewien, że wiesz? Może powinny na migi recytować Szekspira albo renesansowe traktaty filozoficzne? Byłoby przynajmniej ambitnie... :-)

  • co prawda dalem 5/10 czyli troche wiecej niz ty ale bardziej rozumiem twoja ocene niz te bezsensownie zawyzone. Moze to trole a moze kupione komenty nie wiem. Ja za to nie placilem obejrzalem sobie na plazmie w domu i kilka razy chcialem to przewijac do przodu bo troche przymulala mnie ta cala misja 4-ech malp.

    Glupot bylo tam sporo np ten nowy wirus ktory robil z ludzi niemowy to po co ich zabijac toc mogli by mowic na migi tak jak dziewczynka ktora uczyla sie odmalp i jej cos tam wychodzilo. Ten oboz na koncu mnie rozwalil juz w ogole. Mogli go zbudowac w dowolnym miejscu ale wybrali takie pod ktorym jest masa tuneli do tego ustawili w srodku zbiorniki paliwa ktore przetrwaly nalot helikopterow ale rozwalila je malpa postrzelona z kuszy hehe bardzo strategicznie.

    Ja rozumiem, ze blockbustery musza byc lekkostrawne i dla kazdego ale jak ktos sobie zadaje pytania "dlaczego to sie wydazylo" lub "z czego to wynika" a odp jest "z dupy" to wtedy jest cos nie tak z filmem i nie moze on dostac oceny 7+

  • Pierwsza myśl: obejrzałem zbyt wiele filmów i mam zbyt wysokie oczekiwania albo szersza publiczność obniżyła swoje standardy.

    Niezależnie od klasy filmu i jego budżetu, napisanie LOGICZNEGO scenariusza NIE jest kosztowne lub trudne. Jego zmiany podyktowane chęcią podniesienia atrakcyjności filmu lub obniżenia kosztów nie są dostateczną wymówką.

    Czwarty raz piszę te same zdania (...)
    Poczynając od zarysu scenariusza - pandemia, walka o przetrwanie ludzkości, a przynajmniej to mają nam mówić prezentowane sceny - do bólu nudne, przewidywalne, patetyczne, nielogiczne, przeczące temu że bohaterami są żołnierze, którzy przeżyli dekady podczas pandemii... Wystarczyło zmienić scenariusz w taki sposób że np. choroba dotknęła wszystkich ludzi, ograniczając ich IQ. Dlatego można jechać bezpośrednio za konwojem wojsk USA nie podnosząc alarmu. Dlatego można trzymać cysternę paliwa koło barykady (natchnienie czerpano chyba z gier FPS). Dlatego strażnik rzucony kupą wchodzi sam z kluczami (sic!) do celi z torurowanymi małpami. Dlatego ludzie działają wbrew instynktowi przetrwania. Dlatego - gdy to jest uzasadnione potrzebą reżysera/scenariusza - zabicie ojca i udanie się w wędrówkę z jego zabójcami jest naturalne i OK... Uch, jest tego całe tony. Dawno nie widziałem tak marnego scenariusza....

    W tym filmie ujżysz nową fizykę i nienaturalny ciąg zdarzeń - vide rzucony grant w cysternę "w rogu" bazy powoduje wybuch całego obozu. Dlatego żądny krwi dowódca, typowy survivalista trzyma zakażoną lalkę w swoim pokoju0 i pozwala najinteligentniejszemu przeciwnikowi (którego szuka dziesięć lat, sic!) żyć i organizować rebelię przeciwko swoim panom....

    Dodatkowo wszystko, standardowo podszyte niskiej jakości patosem i typowym dla Holywood przesłaniem społecznym o nadęciu lewicowym (vide tworzenie nowego, lepszego społeczeństwa - ale oczywiście dopiero gdy ci "źli" (wszyscy!) zginą).

    • Trafne spostrzeżenia. Nie jestem aż tak krytyczny wobec tego filmu ale pod większością zarzutów śmiało mogę się podpisać.

    • Bardzo trafne spostrzeżenia.
      Wolę wierzyć, że w sytuacji możliwej zagłady całego ludzkiego gatunku, wszyscy by się opamiętali i walczyli o nasze przetrwanie (LUDZI!).

      Idiotyzmy tego filmu, których już nie będę powtarzał po adresacie mojej odpowiedzi(?) (aprobaty?), czy w poszczególnych scenach, czy przy scenariuszu tak mnie raziły, aż odpuściłem oglądanie po półtorej godziny.
      W pełni zgadzam się z opinią autora.


    • Nie to żebym się Kolego czepiał, ale o ile masz rację w tych kilu kwestiach braku logiki i niefortunnych uproszczeniach, to zagłębiając się w Twoje ocenione filmy, typowym odmóżdżaczom wystawiasz wyższe oceny.

      Pierwsze z brzegu: Szeregowiec Ryan - jakkolwiek uwielbiam ten film i zawsze z miłą chęcią powracam - to powiedzmy sobie szczerze, fabułę można o kant czterech liter rozbić. Patosu jest tyle, że pewnie można by się z połową hollywoodzkich produkcji podzielić.

      Transformersy; błagam patos, patos, patos, brak logiki wszędzie, Optimus mażący się jak dziecko i zmieniający strony kilkukrotnie za każdym razem wygłaszając ckliwe teksty.... a i jeszcze o patosie bym zapomniał.

      Nie zrozum mnie źle, nie czepiam się, że wystawiłeś taką czy inną ocenę, bo zawsze jest choćby czynnik "trafia do mnie" lub też nie. Jedyne do czego mam zastrzeżenie, to niekonsekwencja w ocenie, bo nie obraź się, troszkę to hipokryzją pachnie :)

      • Uważam że odbiór filmu uzależnionych jest wielu czynników, a jego ocena wielopłaszczyznowa - jeżeli jakiś element całości przekazu razi mnie to tym większą wagę do tego przykładam.
        Oglądając Szeregowca Ryana po raz pierwszy ok. piętnaście lat temu inaczej oceniałem filmy - np. z uwagi na doświadczenie filmowe, jak i życiowe (wiedzę) etc. Niemniej nie mogę się z Tobą zgodzić że jest to "typowy odmóżdżacz" - choć dawno go nie oglądałem, to IMO przynajmniej opowiada jakąś historię, i to w ciekawy sposób, a historie takiego typu (wysłany pluton celem przekazania rozkazu bezpośrednio żołnierzowi zostaje rozbity - prócz 1 osoby) nie uważam za fantasy :) Patos jest, ale albo nie kłół mnie tak w oczy, albo film jako całokształt, w roku w jakim się pojawił był ponadprzeciętny - tak go oceniam. Inne filmy wojenne wzorowały się na nim - stał się kanonem.

        Transformers - zgoda :) Scenariusz niskich lotów (i nie byłem w stanie obejrzeć ponownie 1. części - wyłączyłem po 10 min), ale - z tego co pamiętam to miał być "typowy block-buter" bez ambicji na kino wysokich lotów, a opierające się na scenariuszu dla dzieci z efektami 1. klasa). Taka rola filmu, przekazana nijako wprost nie kłóci mi się z moim odbiorem przy jego oglądaniu. Przy planecie małp scenariusz sugerował kino wyższych lotów, a przynajmniej zachowanie spójności tegoż scenariusza,.

        Od jakiegoś czasu inaczej oceniam filmy, tj. ocena uzależniona jest od stopnia "funu" i subiektywnej percepcji filmu (w tym w oparciu o takie kryteria jak np. oczekiwania). W ostatecznym rozrachunku każda ocena jest subiektywna, gdyż każdą ocenę można zrelatywizować :)

    • Obejrzałeś zbyt wiele filmów a i tak nie zrozumiałeś czym jest kino? Od kina nie wymaga się 100% realizmu ani w pełni logicznych zdarzeń. Jeżeli oczekujesz realizmu zamiast do kina wybierz się na Marszałkowską. Z pewnością zobaczysz rzeczy i zdarzenia takimi jakimi powinny one być. Przy okazji ważne jest też co film stara się przekazać, jaka przyświeca mu ogólna idea, jaki prezentuje poziom aktorstwa itd. Przy tym wszystkim mniejsze lub większe niedociągnięcia fabularne nie mają zbyt wielkiego znaczenia. Mówiąc wprost, wybacza się je. Dzieje się tak ponieważ film zwyczajnie jest tego wart aby zapomnieć o kilku jego błędach. Wie o tym każdy wyrobiony widz ale nie Ty, ponieważ bardziej od samego kina interesuje Cię liczba obejrzanych przez Ciebie filmów.

      Przy okazji, myślisz, że opiewany "Blade Runner" wolny jest od przeróżnych głupot i scenariuszowych mielizn. Dla przykładu, jak to możliwe, że ścigany przez wyspecjalizowane służby Android zamiast znaleźć sobie bezpieczne miejsce, postanawia udać się , cholera wie po co, do korporacji Tyrella w dodatku mając przy sobie broń. A przecież z filmu wyrażnie wynika, że to ogromny budynek. W którym jednak nie istnieje jakakolwiek forma ochrony, zabezpieczeń etc. Albo wielkie dystopijne miasto, które nigdy nie śpi nad którym przelatuje łącznie JEDEN pojazd. Czyżby cała społeczność L.A ad. 2019 straciła prawko na skutek jazdy po pijaku? Nie wiadomo. Albo super zaawansowana biotechnologia pozwalająca stworzyć mózg tożsamy z ludzkim a nawet jak dyktuje słowo wstępne nawet go przewyższający i, co za pech! Nieumiejętność stworzenia nieco dłuższego życia dla tych, którzy zostali owym mózgiem obdarzeni. To dokładnie tak jak gdyby stworzyć silnik spalinowy i nie potrafić umieścić go w odpowiednim miejscu w samochodzie. A jednak ogólna wartość tego filmu przewyższa wszelkie serwowane w nim głupoty. Jest piękna muzyka, scenografia, bardzo dobre wyciszone aktorstwo, wreszcie pytania o sens człowieczeństwa podobnie zresztą jak w "Wojnie o planetę małp". Warto przez chwilę się nad tym zastanowić a nie zajmować się rozsiewaniem wokół swoje rzekomoj zdobytej bogatej eurydycji.

      • Uważam że odbiór filmu uzależnionych jest wielu czynników, a jego ocena wielopłaszczyznowa - jeżeli jakiś element całości przekazu razi mnie to tym większą wagę do tego przykładam.
        Oglądając Szeregowca Ryana po raz pierwszy ok. piętnaście lat temu inaczej oceniałem filmy - np. z uwagi na doświadczenie filmowe, jak i życiowe (wiedzę) etc. Niemniej nie mogę się z Tobą zgodzić że jest to "typowy odmóżdżacz" - choć dawno go nie oglądałem, to IMO przynajmniej opowiada jakąś historię, i to w ciekawy sposób, a historie takiego typu (wysłany pluton celem przekazania rozkazu bezpośrednio żołnierzowi zostaje rozbity - prócz 1 osoby) nie uważam za fantasy :) Patos jest, ale albo nie kłół mnie tak w oczy, albo film jako całokształt, w roku w jakim się pojawił był ponadprzeciętny - tak go oceniam. Inne filmy wojenne wzorowały się na nim - stał się kanonem.

        Transformers - zgoda :) Scenariusz niskich lotów (i nie byłem w stanie obejrzeć ponownie 1. części - wyłączyłem po 10 min), ale - z tego co pamiętam to miał być "typowy block-buter" bez ambicji na kino wysokich lotów, a opierające się na scenariuszu dla dzieci z efektami 1. klasa). Taka rola filmu, przekazana nijako wprost nie kłóci mi się z moim odbiorem przy jego oglądaniu. Przy planecie małp scenariusz sugerował kino wyższych lotów, a przynajmniej zachowanie spójności tegoż scenariusza,.

        Od jakiegoś czasu inaczej oceniam filmy, tj. ocena uzależniona jest od stopnia "funu" i subiektywnej percepcji filmu (w tym w oparciu o takie kryteria jak np. oczekiwania). W ostatecznym rozrachunku każda ocena jest subiektywna, gdyż każdą ocenę można zrelatywizować :)

      • Wyciągnąłeś pochopne wnioski - że oczekuję realizmu 100%. W poprzednim poście wskazałem na podstawy moich ocen. Dlatego też nie mam problemu z oglądaniem np. Star Trek TOS lub TNG, gdzie zdarzenia prowadzą do skutków przy zachowaniu spójności (np. powołując się na nieodkrytą technologię).

        Film składa się z różnych elementów - na co już wskazałem - jeżeli w mojej perspektywie jeden z nich wyraźnie zdominował inne aspekty filmu, pogarszając jego percepcję - odbiór, to mam chyba prawo wyrazić zawód? Tym bardziej, co napisałem wyżej - jeżeli IMO reżyser starał się wprowadzić widza w wizję upadku cywilizacji/ludzkości targanej walkami zewnętrznymi/wewnętrznymi, chorobami, walką o przetrwanie - a nastrój jest rujnowany w 2 min ciągiem absurdalnych zdarzeń które nijak można uzasadnić.

        Nie pisałem że gra aktorska, efekty etc. nie są ważne, ale mogą być one przysłonięte wyraźnie niższym poziomem innych elementów.

        Stawiasz hipotezę - wyraźnie subiektywną - że "niedociągnięcia - "kilka" - wybacza się" bo... tak :) Następnie zamiast porozmawiać zaczynasz zachowywać się jak dziecko - atakować rozmówcę a nie jego opinie :) Nie obchodzi mnie kim jesteś, ale jeśli dołączasz do dyskusji na FORUM to oczekuję rozmowy a nie argumentów ad personam :) poza tym mniej ciśnienia, a więcej luzu :)

        Nie wiem dlaczego odnosisz się do mojej oceny Blade Runner - chyba go nie oceniłem, a na pewno nie dyskutowałem o nim. Nie wiem więc co mam Ci odpowiedzieć. Nie pamiętam już filmu, ale możliwe że masz rację co do marnej jakości scenariusza pod tym kątem :) Na koniec, znowu wycieczki osobiste pod moim kątem - nie wiadomo skąd wzięte mądrości :) Za mało się znamy żebyś mógł mnie oceniać :)

        • Nie oceniam Ciebie tylko to co piszesz. I nie ma nigdzie napisane, że wybacza się filmowi bo tak. Przecież dostatecznie jasno napisałem dlaczego się wybacza. Więcej zrozumienia dla filmowej magii mniej skupiania się na własnym ego.

          • "[...] mniejsze lub większe niedociągnięcia fabularne nie mają zbyt wielkiego znaczenia. Mówiąc wprost, wybacza się je."

            Twoje opinia:
            "Dzieje się tak ponieważ film zwyczajnie jest tego wart aby zapomnieć o kilku jego błędach"

            Moja - nie jest :) Dlatego nie użyłem cudzysłowowa ""Stawiasz hipotezę - wyraźnie subiektywną - że "niedociągnięcia - "kilka" - wybacza się" bo... tak :)""

            Co do drugiej cześci - przestań mówić mi co mam robić. Skup się na sobie :) Nie zmienię swoich upodobań bo tak Ci się podoba. Nie wiem do czego pijesz - "ego", "wyedukowanie" etc. Take it easy i zaparz sobie melisy, bo...mama odłączy Ci internet :)

  • Mam podobne odczucie zawodu, co do ostatniej części, ale ocena na 3 gwiazdki to chyba przesada, prawda ?

    • Film, jak cała nowa seria, jest bardzo ponury, ale nudny nie jest bynajmneiej. Może irytować, ale w dzisiejszych czasach przeładowania treściami wizualnymi, długie ujęcia mogą wywoływać znużenie, i to może rodzić u niektórych widzów wrażenie nudy.
      Mnie trochę śmieszyły sceny kiedy, 200kg /lekko licząc - bo ten akurat robi za wielgachnego bodygarda/ goryl, pomyka na małym koniku jak średniowieczny rycerz na potężnym beszeronie. Kiedy na to patrzę, jużnie widzę ciężkiego, silnego goryla ale aktora w wywatowanym kostiumie /ale przynajmniej koń jest z krwi i kości - choć może lepiej jakby koń był zanimowany, wóczas mógłby być większy/.

  • Osobiście nie rozumiem sensu kręcenia tego typu badziewi. Znaczy o ile poprzednie części z tej nowej wersji były w miarę ok, chociaż do pierwowzorów im daleko, o tyle ta część to po prostu nieporozumienie. I to do tego stopnia, że wytrzymałem pierwsze 20 minut. Dalej "obejrzałem" na podglądzie. A wybierałem się na to do kina i dobrze, że odpuściłem, bo byłaby to kasa wyrzucona w błoto. Aż dziw bierze, że to coś zostało tak wysoko ocenione. Albo jestem zbyt zwapniały i nie rozumiem nowoczesnego kina.

  • Motyw jest nawiązaniem do biblijnych dziejów Mojżesza i zniewolenia oraz ucieczki Izraelitów (oczywiście jest to dosyć luźne nawiązanie ale dla mnie jest oczywiste).

    Kilka głupich i nieprzemyślanych scen - fakt. Ale żeby 3? ;)

  • potwierdzam, dno

  • Zawodu to chyba się skończył reżyser, ze taka padlinę wydał!

  • dokładnie

Zgłoś nadużycie

Opisz, dlaczego uważasz, że ten wpis nie jest zgodny z regulaminem serwisu: