proszę o dojrzałość - ten film jest o chorym czlowieku

Jestem początkującym terapeutą i przyznam szczerze, ze już straciłem cierpliwość. Jak można tak banalnie i płytko analizować ten film. Film jest arcydziełem, zapewne konsultowany z wieloma lekarzami psychiatrii, terapeutami, być może zachowania zaobserwowane u pacjentów. Nie wiem. Wiem jednak, że jest tak boleśnie realistyczny tak zrobiony, że obnaża uzależnienie od sexu. Chorobę trudną i chyba najbardziej bolesną dla ducha człowieka. Dlatego, wyjeżdżanie z sercem, pokusami jest tanizną. Proponuję filmy mniej skomplikowane. Smutny jest fakt, że za kilka miesięcy będę miał więcej pacjentów, gdyż świadomość społeczna jest niska. Rodzin dysfunkcyjnych jest coraz więcej. Zachowania dewiacyjne dziesiątkują mózgi … Nadchodzi smutny czas. A zwiastunem tych problemów jest właśnie ten film.
Scenką genialną – (najbardziej) ukazującą WIELKOŚĆ reżysera, scenarzysty – to scena z cukrem „Lubisz cukier?” …
… jak zrozumiałeś o czym mówię – Bravo !!!

... jak nie zacznij się uczyć, czytać lub proponuję milczenie !!!

  • bardzo szanuję to co napisałeś, ale pierwsze co mi się nasunęło o przeczytaniu Twojej wypowiedzi to :

    winter is coming

    przepraszam za trolling

    • Bardzo fajnie się czytało Waszą dyskusję. Bycie psychoterapeutą na pewno pozwala w tym filmie zobaczyć jeszcze więcej niuansów. Dla mnie prawie każda scena była przedstawiona w niezwykły sposób, za sprawą głównego bohatera który odczuwa "głód" niemożliwy do zaspokajania w wymiarze i formie zapewniającej względny spokój życia. Samotność. Bliskość. Wybory. Zobowiązania. Wiele pytań nasuwa się po obejrzeniu. Duży plus za długie ujęcia, surowość zdjęć i muzykę.

  • Pierwszym uczuciem, jakie mnie ogarnęło po seansie, był przejmujący smutek. Taki ostry, kłujący gdzieś w podbrzuszu. Liczyłam się z tym, ale nawet nie przypuszczałam, że będzie on aż tak intensywny.
    Bo we "Wstydzie" nie ma dobra. Jest ciemna przeszłość, której fizyczne ślady nosi Sissy na nadgarstkach. Jest bardzo nieciekawa teraźniejszość, która jest systematycznym pogrążaniem się, dobijaniem do dna. Jest przyszłość, która jest wielką niewiadomą. I nie wiem, czy w przyszłości Brandona potrafię widzieć jakieś światło w tunelu. Chciałabym bardzo.
    Smutne jest to, że piękne ciało potrafi sprawiać tyle bólu i czynić tyle złego.
    Smutne były reakcje ludzi po seansie, o czym napisała juz Mała.lwica. Rubaszne rechoty, wychodzenie w trakcie filmu, ziewy zniecierpliwienia. A ja nie mogłam oderwać wzroku od ekranu, zanurzajac się coraz bardziej w tej historii.
    Uderzył mnie bardzo kontrast pomiedzy stanem Brandona z początku i końca filmu. Najpierw zadbany, wymuskany, idealny, potem.. pasuje mi tu słowo zbrukany.
    Bardzo mi smutno.

    • Celne spostrzeżenie jeśli chodzi o zmiany zachodzące w bohaterze. Słowo "zbrukany" także jak najbardziej na miejscu...

      • @spassverd, @carpediem - a nie uważacie, że koniec filmu niesie nadzieję?
        Ja wyszłam dogłębnie poruszona, ale z ogromnym poczuciem satysfakcji, że tak dobry film powstał na temat tego problemu. Że obraz, ujęcia, muzyka, aktorzy i scenariusz stworzyli obraz, który pomoże wielu osobom w podobnej sytuacji do głównych bohaterów, osobom z ich otoczenia, a przede wszystkim tym, którzy traktuja pornografię jak coś normalnego. Przemysł pornograficzny niestety wmawia ludziom, że to normalne, ale z czasem granica między dobrem, a złem się zaciera. Tak jak we Wstydzie zatarły się granice na wielu płaszczyznach: postrzeganiu seksualności siostry przez Brandona, szacunku do kobiet, do samego siebie, etc, etc.

        • @mala.lwica:
          "trudno oczekiwac od przeciętnej osoby ponadprzeciętnej empatii"
          "Wydaje się wręcz niemożliwe wytłumaczyć takiemu przeciętnemu widzowi, że ten "zboczeniec" z ekranu to człowiek"
          "normalnej osoby, której zawód nie jest związany z wsłuchiwaniem się w zagmatwane watki myślowe, problemy, traumatyczne wydarzenia życiowe. Psychologa siłą rzeczy cechuje ponadprzeciętna empatia"
          "jakie komentarze miałam nieszczęście słyszeć po projekcji filmu"

          Arogancko stawiasz siebie ponad "przeciętnymi" osobami. Co z Ciebie za terapeutka?
          W jakiej konkretnie szkole prowadzisz terapię?
          Nie wymagali od Ciebie przejścia terapii własnej? Nie korzystasz z superwizji?


          Ewidentnie czujesz się lepsza. Taka niesamowicie empatyczna. Tylko Ty wszystko rozumiesz, a cała reszta "normalnych" lub "przeciętnych" to według Ciebie emocjonalni ignoranci.
          Czyżby kompleks zbawiciela?
          Gdzie Twój wgląd w siebie?

          Nie przyznawaj się dobycia terapeutą bo podważasz społeczne zaufanie do zawodu.



          "Przemysł pornograficzny niestety wmawia ludziom, że to normalne, ale z czasem granica między dobrem, a złem się zaciera"
          Przypominam jedną z podstawowych zasad zawodu psychoterapeuty. NIE WARTOŚCIOWAĆ.


          "Film ma tak wiele płaszczyzn"
          Wymień ze dwie płaszczyzny.

          Film jest gniotem. Muzyka była tendencyjna (ach jaka smutna). Sceny nienaturalnie przydługie, a bohater płytki.
          Rozumiem jednak że przypadł Ci do gustu. Być może pora przypomnieć sobie o zjawisku projekcji (które tutaj było bardzo ładnie wykorzystane przez twórców - o bohaterze nic nie wiadomo, nic o sobie nie mówi więc myśleć można co się chce). Mogłaś się więc przez półtorej godziny pławić w swojej niesamowitej empatyczności i porównywać z nieczułymi zwykłymi ludźmi wokół.


          W zasadzie jedyna dobra scena w tym filmie to rozmowa bohatera z siostrą przed telewizorem - wyprojektowanie na nią całej nienawiści do siebie. Ale dla jednej sceny trudno cały film przesiedzieć.
          Reszta to zbędny patos.

          "No najwyraźniej nie każdy, ale chyba nie zrozumiałaś mojej wypowiedzi."
          I znów arogancja.
          Film naprawdę nie jest taki skomplikowany. Nie ma co w nim rozumieć. Bohater jest uzależniony od seksu i z tego powodu cierpi i cierpi i przestać nie może, (ba nawet nie próbuje). Koniec.
          Dobry temat na film krótkometrażowy. Ten był po prostu za długi. Przerost formy nad treścią.
          Tematyka ciekawa. Sposób przedstawienia beznadziejny.

          • Raczej od pornografii czy doznań seksualnych. W przypadku seksu z kobietą, która naprawdę mu się spodobała i coś w nim poruszyła, okazuje się, że nic nie wychodzi. Z zamówioną zaraz potem prostytutką - jak najbardziej tak.

            Filmu gniotem bym na pewno nie nazwała (na takie miano trzeba "zasłużyć" ;) ), ale brakowało mi właśnie jakichkolwiek odniesień do przeszłości bohatera, żeby zrozumieć, czemu wpadł w takie a nie inne uzależnienie. To, że Sissy mówi, iż "nie są złymi ludźmi, tylko pochodzą ze złego miejsca" jest dość enigmatyczne, podobnie jej sznyty nie rozjaśniają historii (i znudzone nastolatki potrafią je sobie robić, nie muszą mieć do tego ciężkiego życia). Mnie w tym filmie czegoś brakowało, nie czuję się nim zachwycona, ani też nie czułam się po projekcji jakoś bardzo specjalnie poruszona. Może to kwestia doboru środków wyrazu w filmie, ale może to (też?) kwestia tego, że przedstawiony problem jest dla mnie odległy.

          • Ale z Ciebie czepialski typ.. Sam stawiasz ta terapeutke w takiej sytuacji, zeby wiecej mowic na temat swoich preferencji. Nic Ci po 2 wpisach na ocene jej kompetencji. Wcale bym tego nie negowala, ze moze czuc sie bardziej poruszona niz "przecietny" widz, wlasnie dlatego, ze jest bardziej wtajemniczona w ludzka psychike co w tej perspektywie JEST ponadprzecietne (bo nie kazdy jest). Twoj i uzytkownika irgha bulwers nieco mnie bawi, bo nie moge zrozumiec waszej urazy. Jakby wszyscy nagle pozjadali wszystkie rozumy i wyszedl na jaw syndrom osoby, ktora na wszystkim zna sie najlepiej.

            • Cieszę się niezmiernie że Cie ubawiłem.
              Oczywiście nie znam się na wszystkim, a już na pewno nie najlepiej. Jednak o psychoterapii mam niejakie pojęcie.
              Oczywiście po dwóch wpisach nie moge niczyich kompetencji oceniać i wcale tego nie robię. Wręcz przeciwnie.
              Wprost zapytałem o kompetencje obu samozwańczych terapeutów i dopiero z braku odpowiedzi można niejakie wnioski o tych kompetencjach wyciągnąć :)

        • jak Brandon postrzega seksualność siostry?

        • Znakomity film, dla myślacych i wrazliwych ludzi. Uzależnienie od seksu, jak każde inne uzaleznienie niesie ze sobą ból i niezdolnosc przystosowania sie w rzeczywistosci. W pewnym momencie zawsze prowadzi do upodlenia samego siebie.
          Życzę Ci Antonio34 i Twoim pacjentom wzajemnego zrozumienia, żeby mogli sie przy Ciebie otworzyc.

        • "a nie uważacie, że koniec filmu niesie nadzieję?" - mala.lwica
          Dziękuję za Twoją mądrość. Czytałaś słowa "carpediem123" - nie łatwa to droga. Niestety nie niesie nadziei. Moim zdaniem. Wierzę w ludzi, myślę, że jestem blisko nich i ich życia; ale wiem, doświadczyłem tego na własnej skórze, że "to trudna droga". Niestety ten "niezauważalny" grymas na twarzy, oczy zdradzają dalszą drogę destrukcji. Ten film wyciąga z widza decyzję - "zmusza" do szybkiej decyzji która jest w "TOBIE". Więc ... Pozdrawiam serdecznie!!!

          • Ach jak wiele potrafisz wyczytać z mikroekspresji seksoholika.
            Tylko w swoim terapeutycznym ferworze zapominasz, że to aktor :D

            "Ten film wyciąga z widza decyzję - "zmusza" do szybkiej decyzji która jest w "TOBIE". "
            Proszę powiedz mi do jakiej decyzji mnie film zmusza? Bo nie czuję się zmuszany, ale nie chciałbym jakiejś decyzji nieświadomie podjać.

            Dalej też czekam (razem z mnóstwem innych użytkowników) na wyjaśnienie genialności sceny z cukrem.
            Ewentualnie podaj proszę listę lektur, które pomogą mi ja zrozumieć (bo sugerowałes że poczytanie może w tym pomóc).
            No i nadal nie wiem w jakim nurcie teoretycznym prowadzisz terapię.

      • Wpis został zablokowany z uwagi na jego niezgodność z regulaminem

    • Czytam tą wypowiedź już trzeci raz i mam chęć jakoś się do niej odnieść ale za każdym razem jak się za to zabieram mam pustkę w głowie. Ten film - jeśli się na niego otworzyć - porusza w sposób, który jest trudny do ujęcia w słowach.

      Na pocieszenie dodam, że w "mojej" sali kinowej wszyscy siedzieli spokojnie i cicho dobrą chwilę po tym jak film się skończył i opuścili ją w milczeniu. Na korytarzu grupa przede mną wymieniła kilka smutnych uśmiechów...

      Czy koniec filmu niesie nadzieję? Zależy od tego jak się patrzy na świat.
      Dla mnie nie. Brandon jest "złamany". Niektórych pęknięć naprawić się nie da. Po prostu w to nie wierzę.

  • "zapewne konsultowany z wieloma lekarzami psychiatrii, terapeutami, być może zachowania zaobserwowane u pacjentów. Nie wiem."
    Mądry człowiek, jak nie wie to się nie wypowiada :D


    "Chorobę trudną i chyba najbardziej bolesną dla ducha człowieka."
    Chyba że złapiesz chorobę weneryczną, wtedy moze być bardzie bolesny dla innych części ciała :D



    "Smutny jest fakt, że za kilka miesięcy będę miał więcej pacjentów, gdyż świadomość społeczna jest niska."
    Z pacjentów raczej trzeba się cieszyć;) W końcu masz szansę im pomóc.

    "Scenką genialną – (najbardziej) ukazującą WIELKOŚĆ reżysera, scenarzysty – to scena z cukrem „Lubisz cukier?” …
    … jak zrozumiałeś o czym mówię – Bravo !!!

    ... jak nie zacznij się uczyć, czytać lub proponuję milczenie !!!"

    Uczę się dużo. Czytam jeszcze więcej. Genialności sceny dalej nie widzę. Czy mógłbyś zatem, mnie, maluczkiemu wyjaśnić na czym jej wielkość i genialność polegała?


    I pytanie to samo co do użytkowniczki "mala.lwica".
    W jakiej szkole prowadzisz terapię?
    Chciałbym wiedzieć, bo mam ambije terapeutą zostać i musze wiedzieć jakie nurty produkują tak aroganckich i pozbawionych wglądu "terapeutów", żeby się w coś takiego nie wpakować.

    • Ja myślę, że po prostu chciała "zaszpanować". Raczej to jest wątpliwe więc się nie dowiesz ;)

    • Mertraton racja. Terapeuci za przysłowiową dychę...nie trzeba byc teraoeutą aby TAK DOSKONALE zrozumiec ten film -większośc normalnych mężczyzn w swoim życiu boryka się z podobnymi pokusami.

      Lubisz cukier...geniusz -_-

      Film średni, zbyt ckliwy, nie oddawał intensywności prowadzonego przez bohatera życia. Przez parę podstawowych niedopowiedzeń stwarza za duże pole interpretacyjne, szczególnie dla "tych" empatycznych.

  • Zgadzam się. Film głęboki, poruszający, skłania do refleksji. Nie dla widza o przeciętnej wrażliwości. Film jest o totalnej samotności i próbie zagłuszenia "bólu", jaki trawi Brandona i Sissi poprzez seks.... Dziwna relacja między rodzeństwem, tajemnica jaką noszą...powoduje całkowite wyobcowanie. Bardzo mroczny film,... właściwie wydaje się, że każda próba interpretacji będzie uproszczeniem... To co najważniejsze pulsuje gdzieś wewnątrz psychiki bohaterów. Nie chodzi o uzależnienie od seksu, tylko o inne problemy, które są" załatwiane" czy " zagłuszane" poprzez seks. Nie wiemy tak naprawdę z " jakiego miejsca" pochodzi rodzeństwo, co spowodowało, że tacy są...

  • A ja bym miała ogromną prośbę! Chciałabym poznać jakieś argumenty popierające genialność sceny z cukrem od pana założyciela tematu :) myśle i myśle, ale nie mogę pojąć, a strasznie ta scena mnie intryguje :))

  • Wpis został zablokowany z uwagi na jego niezgodność z regulaminem

Zgłoś nadużycie

Opisz, dlaczego uważasz, że ten wpis nie jest zgodny z regulaminem serwisu: