Niestety ROZCZAROWANIE :(

15 pierwszych minut filmu i 15 min koncowych to rzeczywisty czas trwania filmy a reszta to wedrowki Leosia i zachwyt nad przyroda jak z programu National Geographic...konkretna wina filmu nie jest gra aktorow ktorzy starali sie jak mogli lecz beznadziejny scenariusz :/ Przerost formy nad trescia to odpowiedni frazes adekwatny do oceny filmu...

153
  • użytkownik usunięty

    Oglądałeś kiedyś filmy przyrodnicze? O życiu (ogólnie, bądź w mniejszej formie)

    Ya know, jak dla mnie tam jest najwięcej przekazu, w szczególności odnosząc to do standardów życia. Może róbmy tylko filmy przyrodnicze ;)

    Sęk w tym aby to było KINO.

  • Mam takie same odczucia.
    Ekscytują się (wg mnie) głównie Ci, którzy identyfikują się z chęcią zemsty głównego bohatera.
    Oglądając z pozycji świadka - film jest neandertalsko nudny, bo ludzie się wyrzynają odkąd istnieją..
    W tej historii nie ma nic oprócz dużej dawki adrenaliny, która trzyma przy życiu głównego bohatera..
    Pozdrawiam

    • Przyroda, las, to wszystko kojarzy się z kodem DNA, przyrodą, naszym zwierzęcym 'ja', ewolucją, walką o przetrwanie. Ktoś komu się to nie podoba, albo jest idiotą, albo geniuszem który ma 100% pewność co do ewolucji, teorii naukowych, etc.
      Zgadnij więc do której grupy się zaliczasz

      • Ktoś komu się to nie podoba ma inny gust filmowy lub akurat ma inny nastrój na dany film, gatunek filmowy. Prawdziwym idiotą jest ktoś kto mówi "nie podoba ci się to co mnie to jesteś idiotą".

      • Dziwne że ludzie których obraziłeś zaliczają się (z twojej perspektywy) do geniuszy. Nie jesteś wyznacznikiem gustu, więc zachowaj swoje durne uwagi dla siebie. Koniec dyskusji.

      • Lol ... "geniuszem który ma 100% pewność co do ewolucji". Ktos kto ma 100% pewnosci co do ewolucji jest IDIOTA. Ewolucja nie jest nawet teoria naukowa, to jest religia.

        • O czym Ty mowisz?
          Zalozyles ze ewolucja jest nieprawdą i wyciagasz jakies swoje urojone dalsze wnioski na ten temat. Wnioski mozna wyciagac z faktow a nie urojen

          • To właśnie napisał prawdę skoro ewolucja opiera się na wierze to jest religią...

          • Wyciagam wnioski wlasnie z faktow. Ewolucja nie jest faktem i nie jest nawet teoria naukowa - musialaby byc zaobserwowana i doswiadoczona. Ewolucja nigdy nie byla doswiadczalnie zbadana ani zaobserwowana, wiec opiera sie jedynie na wierze - czyli jest religia dla kogos, kto w ewolucje slepi wierzy. A ktos, kto ma 100% pewnosci co do ewolucji jest po prostu fanatykiem.

            • ewolucja to fakt, to nie jest żadna wiara, wiara nie opiera się na faktach. faktem jest istnienie selekcji naturalnej, ewolucja wynika z selekcji. jak ktoś nie uznaje ewolucji to jest.. średnio rozgarniety.

              pytania można stawiać inne, czy coś tak skomplikowanego jak (wstaw dowolny organ, organizm) może powstać tylko i wyłącznie dzięki ewolucji. żeby poddawać coś takiego jak ewolucja, czyli bardzo prosty mechanizm natury, to trzeba być na prawdę opornym na myślenie.

              a może nie znacie w ogóle definicji słowa ewolucja? czuję, że muszę was poduczyć, dlatego też piszę tego posta, bo aż mnie zabolało to co zobaczyłem. ewolucja to proces nieustannego dostosowywania się organizmu do środowiska na podstawie selekcji korzystnych dla przetrwania mutacji genetycznych. może teraz coś się rozjaśniło? co to ma wspólnego z wiarą?

              • Nie musisz nikogo pouczac, moze jedynie powinienes sie douczyc.
                Mowisz o procesie selekcji naturalnej oraz adaptacji, co nie jest definicja ewolucji. No ale widze, ze na orzestrzeni lat "ewolucjonisci" z braku jakichkolwiek dowodow potwierdzajacych ewolucje zmieniaja sobie pinprostu definicje "ewolucji". Ewolucja wcswoim zalozeniy musi byc procesem rozwoju z formy prostrzej do formy bardziej zaawansowanej. Selekcja naturalna oraz adaptacja to tylki zmiana i selekcja juz istniejacych informacja a nie dodawanie nowych informacji i tworzenie sie innych bardziej zaawansowanych organizmow.
                Jedynyn rodzajem "ewolucji" (co jest wlasnie selekcja naturalna i adaptacja) to tak zwana "mikro ewolucja", czyli zmiany w obrebie jednego rodzaju organizmow. Najlepszym i najprostrzym przykladem sa tutaj psy, koty, czy konie. Mutacja, to jeszcze inny proces, ktory jest zakluceniem kodu genetycznego i utrata informacji, a nie dodaniem nowych danych do kodu genetycznego.
                Nigdy jednak nie zaobserwowano procesu ewolucji o jakim mowil Darwin, czyli rozwoj wyzszych form i rodzajow organizmow z nizszych. Nie ma na to zadnych dowodow i nie jest to faktem, ze zycie zrodzilo sie orzez przypadek w chemicznej zupie i przez miliony lat wyewoluowalo do czlowieka. Jest to nic innego jak religia (nie powiedzialem z wiara, a z religia - dwie rozne rzeczy). Jesli chcesz wyznawac religie ewolucji, to Twoja sprawa jednak nie jest jest to w zadnej mierze fakt naukowy. Byc moze Ty rowniez jestes "odporny na myslenie" albo po prostu zostales poddany efektywnemu procesowi prania mozgu.

                • uznajesz adaptacjonizm a kpisz z ewolucji?

                  niezły przypadek.

                  przy takiej liczbie życia, przy takiej ilości czasu dla mnie niemal oczywiste jest, że adaptacja musiała skutkować ewolucją. oczywiście możesz sobie czekać i dotknąć ewolucji, ale chyba nie za bardzo wiesz dlaczego nazywamy to ewolucją a nie rewolucją. istnienie ewolucji jak na tacy widać jeśli się przyjrzymy systematyce zwierząt czy roślin. mi to wystarczy. nie mam zamiaru nikogo nawracać, bo oczywiście nie napiszę ci w tym temacie, że 2+2=4.

                  powstanie życia, złożonych organów i organizmów to sprawy otwarte, ale jak na dzisiaj nic lepiej tego nie wyjaśnia niż ewolucja. ani nie mam zamiaru tego wyznawać ani z tym walczyć. obie strony "sporu" są dla mnie w zasadzie równie śmieszne.

                  i nie wiem skąd masz definicje mutacji, ale nigdzie mi się nie udało znaleźć (a szukałem, przecież nie mam powodów aby unikać prawdy) aby tyczyła się ona utraty genów. z tego co udało mi się znaleźć mutacja to zarówno utrata jak i rozszerzenie kodu, a przede wszystkim jest to po prostu losowa zmiana.


                  za bardzo w tych kwestiach szanuję matematykę abym mógł stwierdzić (lub chociaż przypuścić), że ewolucja to proces nierealny. nawet najmniejsze prawdopodobieństwo zdarzenia się czegoś (a przecież w najgorszym wypadku o takim mówimy przy ewolucji) jeśli otrzyma odpowiednią ilość czasu.. można tu trochę pomyśleć, ale według mnie po prostu w końcu się zdarzy.

                • Z tego co piszesz wynika tylko jedno, ze ewolucja to dla Ciebie religia. Nie ma bowiem zadnego dowodu na powstanie zycia z materii nieozywionej oraz na ewolucje, czyli rozwoj nizszych form zycia w form wyzsze Ty natomiast w takie powstanie zycia 9raz czlowieka wierzysz. Jest to niczym innym niz tylko religia. Zakladasz takze, ze jesli dasz "adaptacji" wystarczajaca ilosc czadu, to ewolucja "musi" zaistniec. To jedynie Twoje "pobozne" zyczenie oraz hipoteza nie poparta zadnymi faktami.
                  Oczywiscie nie zaprzeczam adaptacji, bowiem podobnie jak selekcja iest naturalnym procesem (mikro ewolucja) zachodzi on jednak jedynie w scislych ramach jednego gatunku zwierzat - zobacz rasy psow (takze wilki zyjace dziko), koty, czy konie. Zmiany genetyczne w ramach gatunku sa jednak scisle i zamkniete i na przyklad pies nie moze zmienic sie w ptaka, nawet jesli warunki wymagalyby tego.
                  Jesli zas chodzi o matematyczne spojrzenie na ewolucje, to czytalem gdzies, ze nie bylo by wystarczajaco duzo czasu we wszechswiecie, aby zycie rozwijajac sie z pojedynczej komorki wyewoluowalo do skomplikowanego organizmu jakim jest czlowiek. http://www.mathematicsofevolution.com/ChaptersMath/Chapter_1...

      • Ale z ciebie idiota

      • proszę, nie pisz w ten sposób, bo, nie obraź się, ale Twoje dzieci mają wąski wybór. mogą być idiotami, albo geniuszami. A szarości?
        Niemniej, skoro podpisujesz się jako psychopata....
        Dla mnie film był trochę naciągany. Kiedyś, w lato wszedłem do morza, była zimna woda. W wodzie po kostki o mało się nie utopiłem, bo ledwo nogi wyciągnąłem. Ten facet pływał jak pstrąg. Dla mnie naciągane. I ciągle suche łachy. Obawiam się, film został podkoloryzowany.
        Sceny - świetne, realizm - bardzo dobry, przebieg filmu - zbyt rozciągnięty, fizyczne możliwości bohatera - naciągane.

    • Posłuchaj, oceniając tak złożony w realizacji film jak Zjawa na 2 gwiazdki potwierdzasz swoją absolutnie powierzchowną wiedzę na temat warsztatu tj. zawodu zarówno reżysera jak i operatora kamery. Generalnie Twój problem polega na tym, że nie rozumiesz jak olbrzymim wyzwaniem było w ogóle przeniesienie tej historii na ekran. Mamy tutaj bowiem bezprecedensowe techniczne wyznaczanie nowych kierunków w operowaniu choćby oświetleniem. Zrozum, na dobry film nie składa się tylko niezły scenariusz, relacje między bohaterami opowiadanej historii czy dobre aktorstwo, ale także pewna rewolucja w realizacji jakiej Zjawie odmówić nie można. Podobnie ta kwestia wygląda w przypadku nowego Mad Maksa.

      • Weź pod uwagę, że większość ludzi na filmwebie ocenia film ze względu na to jak go odebrał i czy dostał od filmu to czego oczekiwał. Takie rzeczy jak oświetlenie zawsze schodzą na dalszy plan, bo mają tylko sprawić, aby film był lepszy w odbiorze. W życiu nie uwierzę, że człowiek nie znający się nic a nic na warsztacie filmowym, będzie siedział i analizował każdą sekundę filmu ze względu na oświetlenie czy ujęcia.

        • Słuchaj, moje zdanie jest takie, że jeśli chcesz zabierać głos w dyskusji lub, co więcej, oceniać pracę ekspertów czy wizjonerów w danej dziedzinie, to nie bądź ignorantem i zapoznaj się z choćby elementarnymi podstawami ich pracy. ''Oświetlenie i ujęcia'' to absolutne abecadło pracy na planie filmowym i sądzę, że na tak ważne elementy należy zwrócić baczną uwagę.

          • Doskonale cię rozumiem też uważam takie elementy za bardzo ważne, ale spójrz na to oczami zwykłego Kowalskiego, który ocenia nie poszczególne elementy, ale efekt końcowy, który jest zbitką tego wszystkiego o czym pisałeś. Ode mnie film dostał tylko 5, ponieważ doceniłam stronę techniczną, ale jeśli chodzi o fabułę to zawiodłam się bardzo. Nie tego oczekiwałam od filmu, którym wszyscy się tak zachwycali i który zgarniał tak wiele nagród. Miałam wrażenie, że ten film jest za długi i ciągnący się. Ratowała go właśnie tylko i wyłącznie strona techniczna.

            • No dobrze, mnie Kowalski nie interesuje. Jeśli jest ignorantem to niech zostanie przy odpowiednich do swojego poziomu produkcjach i nie ocenia pracy kilkuset profesjonalistów pod dowództwem gościa, który w zasadzie w pojedynkę zmienił sposób w jaki ludzie na całym świecie patrzą na dzisiejszą kinematografie. Stąd mnie irytują niskie oceny dla Zjawy. Co do fabuły, słuchaj film jest inspirowany prawdziwymi wydarzeniami i tam naprawdę nie ma miejsca na niesamowite zwroty akcji czy inne wygibasy jeśli chodzi o scenariusz. Historia jest naprawdę niesamowita choć w swojej konstrukcji wydarzeń zwyczajnie prosta. I taki jest też film. Nie wiem czegożeście się spodziewali. Tutaj dosłownie, jeszcze przed wejściem filmu na ekrany kin na cały świecie, było wiadomo o czym ten obraz będzie opowiadał, jak to się zacznie, następnie rozwinie, a w efekcie zakończy.

              • Tyle że z tej prawdziwej historii to może są wykorzystane 3-4 elementy. Film jest pełen absurdów, a z głównego bohatera zrobili nieśmiertelnego mściciela, który jest w stanie przeżyć upadek z kilkudziesięciu, a może nawet kilkuset metrów, zahaczając o drzewo, nie wspominając nawet o scenie przy przepaści, z której naprawdę chciałabym wiedzieć jak zszedł.

  • Nie dałbym temu filmowi 3/10, bo jednak ma on ewidentnie mocne strony. Fantastyczne zdjęcia, dobra gra Hardy'ego (choć jego postać, jak i pozostałe, narysowana sztampowo).
    Fabuła jest rzeczywiście miałka, scenariusz rzeczywiście słaby. Ale wyprowadzając z tego jakąś średnią, uwzględniając bardzo wysoki poziom realizacyjny, daję 6/10 (niezły).

  • Mnie ciekawi tylko jedno: około 10 minuty filmu jest scena zastrzelenia konia. Jest to tak prawdziwe, że naprawdę zaczęłam myśleć że zabili żywe zwierzę. A wy jak sądzicie?

    • To był żywy koń, a jakże, zastrzelili go, a potem go zjedli.

      • A no tak, pewnie DiCaprio zapomniał wspomnieć że surowe mięso konia też zjadł;-)

        • No to Cie zaskoczę. Dotarłem do informacji, że śmierć konia, niedźwiedź atakujący Leo, bizony oraz koń spadający w przepaść, były... animowane komputerowo. Patrząc na niedźwiedzia aż się wierzyć nie chce.
          Podobno animatorzy spędzili kilka miesięcy na analizowaniu filmów dokumentalnych z niedźwiedziami, aby uczynić te scenę tak wiarygodną. Natomiast Leo był przywiązany ilomaśtam linkami i poruszany, szarpany i podrzucany poprzez zespół specjalistów. animatorów. Potem na obraz nałożono komputerowego niedźwiedzia.

          Jako że interesuję się niedźwiedziami od kilku lat, powiem, że dotąd nie widziałem tak realistycznej sceny ataku niedźwiedzia w żadnym filmie fabularnym, a nawet w żadnym fabularyzowanym dokumencie.

          • 1) nie wierze, ze nie zalapales jego sarkazmu 2) nie wierze, ze musisz komukolwiek tlumaczyc, ze scena z niedzwiedziem byla generowana komputerowo

            • Rozumiem, że bez sprawdzania wiedziałeś że scena z niedźwiedziem była generowana komputerowo, a konia żywego nie zastrzelili?

              Jesteś jasnowidzem?

              • LOL. Nie. Jestem myslacym czlowiekiem. Wiem, ze nikt by nie zabil prawdziwego zwierzecia na potrzeby filmu (no.. hollywoodzkiego filmu, Cannibal Holocaust to jednak cos innego), ponieważ ludzie by sie oburzyli. Wiadomo, ze ludzie jedza bez mrugniecia okiem miliardy zwierzat hodowlanych rocznie, ale gdy sie zabije konika albo lewka/misia/słonika "bez powodu" (a nazarcie sie jak knur to juz "super powod") to dostają histerii. Wiem tez, ze wart miliony dolarow aktor nie nagralby sceny, w ktorej rozdziera go na strzepy 700-kilowy niedźwiedź.

                Czy wy jestescie uposledzeni jeden z drugim, ze wam sie musze tlumaczyc?

                • Czyli ustaliliśmy że o obu tych rzeczach zielonego pojęcia nie masz poza tym co Ci się 'wydawało' i poza tym co Ty 'wiesz na pewno' bo Ci się tak wydaje
                  Wszystko jasne

                • Idz lepiej sprawdz czy godzilla byla prawdziwa

                • Ten Pan, któremu odpisałeś jest lekko zaczepny i w innych miejscach też zaczepia i obraża..
                  Ale odgryzając mu się - można napisać, że właściwie sam się przedstawia stosownym nickiem.. więc chyba można sobie darować próby dialogu.
                  A tak przy okazji - fajne masz poczucie humoru :)
                  Pozdrawiam

                • Ludzie zabijają dla zabawy bądź kasy ogrom zwierzaków rocznie ale nie tylko dlatego, zbijają także dla czystego okrucieństwa jak ci co np katują psy, a potem obcinają im łapy. To się nazywa brak uczuć.

                  Brak empatii jest cechą seryjnych morderców z chorobą psychiczną. Jeśli ktoś bez emocji patrzy na śmierć i cierpienie to skąd można mieć pewność że nie zrobi tego innemu człowiekowi? Może zastanów się zanim zaczniesz pierdzielić coś o histerii.

                  Serio dla ciebie nie ma żadnej różnicy między zabijaniem zwierzaka dla zabawy i w celu pożywienia się (przeżycia) ? Jak jakiś zwyrol zabije ci kogoś z rodziny to powiesz mu "spoko kolo nie chowam urazy, wiem że dobrze się bawiłeś" ?

                • Chyba masz problem ze zrozumieniem tego co napisałem. Jestem weganinem i każdy przypadek zabicia/dręczenia/wykorzystywania zwierzęcia jest dla mnie równie patologiczny.

                  Z tą histerią chodziło mi o ukazanie hipokryzji ludzi, którzy nie widzą nic złego w zabijaniu zwierząt na jedzenie i trzymaniu ich w klatkach przez całe życie, bo "mięsko jest smaczne", a za zabicie 1 lwa chcą wsadzać innych do więzienia.

                  Polecam ten obrazek: http://i.imgur.com/agtiZQ2.jpg

                  (Cecil to imie lwa zabitego przez kłusownika, o którym było ostatnimi czasy głośno i do którego stale tutaj nawiązuje)

                • weganinem, czy może hipokrytą? ;) rozumiem, że nabiału nie jesz bo to barbarzyństwo - to pewne. A myślisz że roślinki nie czują???

                • Weganinem. Tak, nie jem nabiału, bo przemysł mleczny i mięsny są ze sobą ściśle powiązane i oba są nieetyczne. Roślinki nie czują i jest to naukowy fakt - nie posiadają ośrodkowego układu nerwowego, więc nie mogą czuć bólu. https://s-media-cache-ak0.pinimg.com/736x/df/52/02/df5202571...

                • a może one chcą żyć, a Ty je życia pozbawiasz...

                • Raczej nie, bo nie posiadają mózgu, umysłu ani samoświadomości.

                • nie wszystkie organizmy posiadają mózg, tym bardziej samoświadomość, a żyją i walczą o przetrwanie ;)

                  Nie mówiąc już o tym, że rośliny również reagują na stres fizjologiczny różnymi zmiana w organizmie. I co teraz? :O

                • W takim razie żyj i walcz o przetrwanie dalej ;)

                  Owszem, rośliny reagują na różne bodźce, jednak jak już mówiłem nie mają ani mózgu, ani ośrodkowego układu nerwowego. Nie czują bólu.

                  Ja jestem weganinem głównie ze względów etycznych (ale aspekty zdrowotne i ekologiczne są miłym dodatkiem). Dręczenie, zadawanie bólu i zabijanie zwierząt jest dla mnie chore i nie chce mieć z tym nic wspólnego.

                  Jeżeli jakiś ziemniak podczas obierania ze skóry zacznie mi się wyrywać z rąk i krzyczeć, to przestane jeść ziemniaki. Nic jednak nie zapowiada takiego stanu rzeczy.

                • znieczulone zwierzęta, a później uśmiercone również nie odczuwają bólu i nie wyrywają się z rąk.... Ajm dżas sejyn....

                  Zdrowotny aspekt? xDDD Ktoś tu jest mocno niedoinformowany widzę ;)

                • Jedyna niedoinformowaną osobą tutaj jesteś ty. Znieczulone zwierzęta na skalę przemysłową? Myślisz, że przy 60 miliardach zabijanych zwierząt rocznie, ktoś wykłada kasę na znieczulanie każdego z nich? Nie bądź śmieszny. Nawet w schroniskach psów się nie zabija zastrzykami, bo to się nie opłaca, tylko się je gazuje.

                  Serio myślisz, że masz większą wiedzę o diecie wegańskiej, niż ktoś, kto ją stosuje od ponad roku? A do tego ciągle dyskutuje z twojego typu ludźmi, którzy zażarcie bronią decyzji, których sami nie podjęli?

                  World Health Organization oraz The Academy of Nutrition and Dietetics uznały dietę wegańską za odpowiednią dla ludzi w każdym wieku (również noworodków) a także atletów (sprawdź sobie np. Patrik Baboumian, weganin strongman, który ostatnio pobił kilka rekordów świata).

                  Zabawny fakt: dieta statystycznego mięsożercy powoduje u niego niedobór 7 składników odżywczych, a weganina tylko 3 (źródło: http://nutritionfacts.org/video/omnivore-vs-vegan-nutrient-d...

                • Oczywiście, są przepisy, które dokładnie regulują jak zwierze ma być zabite i jest to przeprowadzane specjalnymi ciśnieniowymi pistoletami. Sam proces jest bezbolesny, a jego nieprzestrzeganie jest bardzo wysoko karalne. Oczywiście są również uboje rytualne ale to już jest inna kwestia.

                  Od roku jesteś weganinem? xDD AŻ ROK diety wegańskiej? ooo to przepraszam, nie wiedziałem że mam tutaj do czynienia z tak doświadczoną osobą :v

                  Noworodki na diecie wegańskiej - boszzz. Pozwól, że zostawię to bez komentarza, każdy normalny człowiek słysząc o przestawianiu dziecka na dietę wegańską uzna Cie za kompletnego idiotę.

                  Idź sobie 'Naukowy bełkot' pooglądaj choćby, może piąta klepka Ci wróci.

          • Mam to samo zdanie i znajomi tez uwazają podobnie. Widac,ze w scene z niedzwiedziem wlozyli duzo serca i roboty i serio bylo to po prostu mega.
            Zdjecia, montaz itd. Role glowne bardzo przekonywujące i W KONCU zasluzony Oscar.Szkoda ze Hardy nie nazbierał kilku nagród bo mu się nalezaly.
            Moze to nie ideał film ( brak rozbudowanej fabuły, jednowątkowość to główne minusy),ale całkiem całkiem ;)

          • Zgadza się, niedźwiedzia dopracowali genialnie, wyszedł realistyczniej niż miśki z dokumentów Timothy Treadwella ;) Niestety nie można tego powiedzieć o stadzie bizonów - poruszały się trochę kukiełkowo, i to jest chyba jedyna rzecz do której mogę się przyczepić od strony technicznej.

    • Na 100% zabili żywego konia i w scenie kiedy spadł ze skały też. Tak przynajmiej napisał reżyser na twitterze.
      Pozdrawiam :D

Zgłoś nadużycie

Opisz, dlaczego uważasz, że ten wpis nie jest zgodny z regulaminem serwisu: