Banalnie prosta sprawa. Wystarczy w miarę logiczny scenariusz, nie musi być zbyt ambitny, w miarę sprawny reżyser i operator. Do tego należy dodać kilku aktorów potrafiących śpiewać. Trzeba to jeszcze dobrze zamontować i mamy całkiem sympatyczny obrazek, który ogląda się bez odrazy i zastanawiania się po co to...
Widziałam o niebo lepsze musicale, jak "Hair", "Showgirls" czy nasze rodzime "Lata dwudzieste..." Może to kwestia muzycznego gustu, nie mniej jednak, poza widowiskiem scenicznym, akcja filmu jest banalna, nudna i przewidywalna, aż skręca. Pomijając szczegóły, filmików takich nakręcono od cholery. Ani to śmieszne, ani...
więcejMożna tańczyć i śpiewać na najwyższym poziomie, ale aktorem być żadnym. I tak jest w Burleska, kreacje aktorskie to straszna padaka. Sztuczne niczym z brazylijskiej telenoweli, do tego z bardzo słabym scenariuszem. Film jest kolorowy, pełen muzyki i tańców... ale kiedy pojawiają się dialogi i gra aktorska to boli...
Jedna gwiazdka za głos Christiny, druga za głos Cher i dwie za gatunek. Przewidywalna fabuła, postaci płytkie i bez wyrazu albo zerżnięte z innych filmów (kto widział podobieństwo do "Devil wears Prada", ręka do góry), jedynie ładna muzyka i oprawa wizualna (och, burleska). Jak można ten film nazwać arcydziełem?
a twarz Aguilery widzimy na może 3 lata przed wulkanizacją, choć po co to gumowanie kobiecie trzydziestokilkuletniej? Te czynniki są niby marginalne, ale mnie twarz Cher katuje - to jest męka psychologiczna patrzeć na kolejne seryjne oblicze i patrzeć ze smutkiem na jeszcze naturalną twarz Aguilery, lecz już przeszłą,...
więcej