Recenzja filmu Piła (2004)
James Wan

Jestem pod wrażeniem. Już myślałem, że amerykańskie kino XXI wieku, na polu horroru znane przede wszystkim z niezliczonej liczby remake'ów, nie jest w stanie mnie zaskoczyć, jednak po obejrzeniu ...
Filmweb sp. z o.o.
  • recenzja kinowa Piła (2004)
Jestem pod wrażeniem. Już myślałem, że amerykańskie kino XXI wieku, na polu horroru znane przede wszystkim z niezliczonej liczby remake'ów, nie jest w stanie mnie zaskoczyć, jednak po obejrzeniu "Piły" moja opinia nieco się zmieniła.

Film od razu zaciekawia swoją fabułą. Dwaj mężczyźni budzą się naprzeciw siebie w jakiejś opuszczonej łazience, przykuci grubymi łańcuchami do rur wystających ze ścian. Na środku pomieszczenia leżą zwłoki, całe we krwi. Z pozostawionych przez psychopatycznego zabójcę wiadomości dowiadują się, że zostali wciągnięci w chorą grę, z której tylko jeden z nich może wyjść cało. Jak uwolnić się od grubego łańcucha i zabić współwięźnia? Tajemniczy morderca pomyślał o wszystkim - zostawił bohaterom dwie piły, zbyt słabe, by przeciąć łańcuch, ale wystarczająco mocne, żeby poradzić sobie z kośćmi.

Ciężko jednoznacznie określić, czy film ten to thriller czy horror. Mrok, kapitalna muzyka, postać "zabójcy" i jego pomysłowość, ogólnie atmosfera jest rodem z dobrego horroru. Jednak brakuje jakichkolwiek nadprzyrodzonych zjawisk, które są charakterystyczne dla tego gatunku. Musicie sami rozstrzygnąć kwestię gatunkową. Swoją drogą, to chyba nie jest tu najważniejsze.

Poruszmy teraz kwestię muzyki. Plakat filmu zwraca naszą uwagę na udział Fear Factory przy jej tworzeniu. Trochę w tym przekłamania, gdyż "Fabryka strachu" nagrała raptem jeden utwór na płytę ze ścieżką dźwiękową z filmu. Co więcej, utwór ten jakoś mi umknął podczas seansu... Prawie całą muzykę stworzył Charlie Clouser, znany z "Nine Inch Nails". I tu należą się mu gratulacje, gdyż jego dzieło uważam za wybitne. Myślę, że fani Industrial/Ambient będą muzyką zachwyceni, a innym - na co dzień niesłuchającym tego rodzaju dźwięków - powinna się po prostu spodobać. Dodam tylko, że tych dziewięciu utworów jego autorstwa, znajdujących się na płycie ze ścieżką, słucham już od dłuższego czasu i nadal jestem pod ich ogromnym wrażeniem.

Niestety film nie ustrzegł się błędów. Myślę jednak, że można je wybaczyć zarówno reżyserowi, jak i scenarzyście - w końcu obaj zadebiutowali w tych rolach! Papierosy, które leżą nie tam, gdzie powinny i jest ich trochę za dużo na różnych ujęciach, X na ścianie, którego nie widać na początku filmu... Jeszcze trochę by się tego typu wpadek znalazło. Dużym minusem jest natomiast gra aktorska Danny'ego Glovera. Jakoś strasznie nieprzekonująco odegrał swoją rolę... Bardzo mi się również nie podobał sposób ukazania jednego z bohaterów po stracie nogi. Myślę, że w dzisiejszych czasach można by sprawnie komputerowo wymazać prawdziwą nogę aktora. Brak mi w filmie również choćby sekundowego ujęcia odciętej kończyny, ale coś mi się wydaje, że większość widzów raczej na to nie będzie narzekać.

Wróćmy jeszcze do plusów. Bardzo podobała mi się postać Jigsawa. Bohater stworzony z pomysłem. Nawet John Doe z "Siedem" wypada przy panu Układance blado. Jednak nic nie przebija zakończenia filmu, które wśród ludzi w kinie, spowodowało masowy upadek szczęk na ziemię. Totalne zaskoczenie! Mimo tego, że słyszałem wcześniej, że film kończy się nieprzeciętnie, to w życiu nie spodziewałbym się czegoś takiego!

Moim zdaniem "Piła", pomimo licznych niedociągnięć, jest jednym z najlepszych thrillerów/horrorów, jakie powstały w ostatnich latach. Zdecydowanie mogę ją polecić wszystkim lubującym się w tych klimatach.
Czy uznajesz tę recenzję za pomocną? 76% uznało tę recenzję za pomocną (21 głosów).
Malignus
ocenia ten film na:
1 10 9/10 rewelacyjny

przeczytaj również recenzje użytkowników (4)