Recenzja filmu Blade: Wieczny łowca II (2002)
Guillermo del Toro

Blade uderza ponownie!

Blade uderza ponownie! Najtwardszy, najlepszy oraz najbardziej skuteczny zabójca wampirów w historii komiksu i kinematografii powraca na nasze ekrany w filmie "Blade – wieczny łowca 2", ...
Filmweb sp. z o.o.
Blade uderza ponownie! Najtwardszy, najlepszy oraz najbardziej skuteczny zabójca wampirów w historii komiksu i kinematografii powraca na nasze ekrany w filmie "Blade – wieczny łowca 2", kontynuacji przebojowego obrazu z 1998 r.
Tym razem za kamerą stanął Guillermo del Toro, hiszpański reżyser mający na swoim koncie m.in. "Mutanta" i doskonały horror "Kręgosłup diabła". W rolach głównych ponownie wystąpili Wesley Snipes oraz Kris Kristofferson, a do współpracy zaproszono także Donnie Yena, koordynatora walk z Hong Kongu, który pracował przy realizacji "Nieśmiertelnego IV" oraz "Iron Monkey" Yuen Woo-Pinga.
Wydaje się więc, że "Blade 2" ma wszystko co potrzeba aby być udaną kontynuacją przebojowego filmu. Niestety, muszę przyznać, że z kina wyszedłem potężnie zawiedziony bowiem "Blade 2" okazał się produkcją słabą, obrzydliwą i co najgorsze fatalnie sfilmowaną.

Akcja "Blade 2" toczy się w całości w Pradze i rozpoczyna się 2 lata po wydarzeniach opowiedzianych w części pierwszej. Blade zawiera tymczasowy rozejm z wampirami bowiem na ulicach pojawił się nowy gatunek 'ssacza' - mroczny żniwiarz, który żywi się krwią nie tylko ludzi, ale i wampirów. Jest odporny na czosnek i srebro, a zabicie go jest niezwykle trudne. Co gorsza zaraża on swoje ofiary, które w niedługim czasie po ukąszeniu same przemieniają się w żniwiarzy i zaczynają atakować potomków hrabiego Drakuli. Istnieje realne zagrożenie, że w niedługim czasie żniwiarze pokonają wampiry, a następnie rozpoczną eksterminację ludzi, których życie jest dla Blade'a najważniejsze.
Dzienny Marek przejmuje dowodzenie na "Chartami", grupą specjalnie szkolonych wampirzych komandosów, z którymi wspólnie ma pokonać żniwiarzy.
Jak się łatwo domyśleć walka będzie zacięta a wampiry okażą się sprzymierzeńcami, którym ufać nie wolno...

O scenariuszu "Blade'a 2" rozpisywał się nie będę bo też nie ma o czym pisać. Historia opowiedziana w filmie jest prosta jak budowa cepa, przewidywalna aż do bólu, a miejscami wręcz śmieszna. Szczególnie rozbawił mnie wątek miłosny, który pasował do tego filmu jak pięść do oka i został wprowadzony chyba tylko po to aby przed kamerami mogła wystąpić niezwykle urodziwa Leonor Varela, co z całą pewnością miało dodatkowo zachęcić do obejrzenia obrazu męską część widowni.
"Blade 2" rozbawił mnie również wieloma naiwnymi scenami, w których na pierwszym miejscu znalazł się fragment przedstawiający jak piękna wampirzyca chroni się przed eksplozją bomby świetlnej w kałuży wody głębokiej na jakieś 50 cm. W komiksie "Blade 2" (który powstał na podstawie oryginalnego scenariusza Davida S. Goyera) bohaterka została wtedy spalona, natomiast w filmie wyszła z 'eksplozji' zaledwie delikatnie poparzona.
Jednak, jak napisałem wcześniej, nie będę rozpisywał się nad scenariuszem, który, jak się zresztą chyba wszyscy spodziewali, do najlepszych nie należy. W końcu "Blade" stał się popularny nie dzięki oryginalnej fabule, ale wspaniałym scenom walki, niezłemu klimatomi oraz ciekawej ścieżce dźwiękowej. Zdając sobie z tego sprawę twórcy kontynuacji postanowili, że te właśnie elementy będą zrealizowane jeszcze lepiej niż w oryginale.
Do choreografii walk zaangażowano wspomnianego już wcześniej Donniego Yena, który udowodnił, iż faktycznie jest jednym z najlepszych speców w swoim fachu. Niestety, jego praca została w bardzo skuteczny sposób zepsuta poprzez denerwujący i często niepotrzebny szybki montaż.
Szybki montaż jest fajny, można dzięki niemu osiągnąć wspaniałe efekty, ale nie można go traktować jako sposobu na zrobienie całego filmu, co niestety zrobił del Toro przy "Blade 2". Wspaniałe pojedynki są tak sfilmowane, że widz jest pozbawiony możliwości podziwiania walk. Kamera co chwilę przeskakuje z miejsca na miejsce: noga, ręka, głowa, ręka, głowa - przeciwnik leży. Koniec. Fakt, dzięki temu pojedynki nabierają niewiarygodnego tempa, ale jednocześnie przypominają zwyczajne mordobicie, prostackie 'pranie się po ryjach' i daleko im do finezji walk przedstawionych w "Matriksie", "Przyczajonym tygrysie, ukrytym smoku", czy "Iron Monkey".

"Blade 2" jest zdecydowanie bardziej mroczny niż jego część pierwsza, twórcy starali się też aby był bardziej przerażający, choć to im się akurat nie udało. Fragmentów, w których można się naprawdę przestraszyć jest w filmie niewiele, sporo jest natomiast scen mogących co słabszych widzów przyprawić o ból brzucha - rozprute ciała, wnętrzności, krew tryskająca na wszystkie strony, to 'szara codzienność' Dziennego Marka, którą twórcy 'wspaniałomyślnie' pokazali na dużym ekranie. Lubię horrory, lubię się bać, ale pokazywanie hektolitrów krwi nie jest w mojej opinii najlepszym sposobem na wywołanie strachu u widzów. Oczywiście są wyjątki - "Teksańska masakra piłą mechaniczną", "Evil Dead", ale moim zdaniem najlepsze filmy grozy to te, których twórcy wzbudzają u widzów lęk sugestywną muzyką, grą świateł, nastrojem, a przede wszystkim wspaniałym aktorstwem - "Lśnienie".
Soundtrack w "Blade 2" również nie powalił mnie na kolana. Co prawda na ścieżce dźwiękowej znalazły się utwory takich sław, jak Gorillaz, Fatboy Slim, Massive Attack, czy Cypress Hill, ale żadna z kompozycji nie wpadła mi w ucho na tyle, żeby kupić sobie płytkę.

Strasznie chciałem zobaczyć "Blade'a 2" i w redakcji wykłóciłem się o zaproszenie na pokaz prasowy. Niestety, po seansie szczerze żałowałem swojej decyzji. "Blade 2" jest bowiem filmem słabym, obrzydliwym i niewartym nawet 10-12 (w promocji) złotych za bilet do kina. Moim zdaniem spokojnie można poczekać do premiery wideo.
Czy uznajesz tę recenzję za pomocną? 26% uznało tę recenzję za pomocną (47 głosów).

przeczytaj również recenzje użytkowników (1)