Recenzja filmu Dom woskowych ciał (2005)
Jaume Collet-Serra

Koszmar obecnego lata

Ta recenzja będzie wybitnie krótka. A wiecie dlaczego? Dlatego, że "Dom woskowych ciał" to film tak słaby, że zwyczajnie nie warto tracić zbyt wiele czasu na pisanie o nim (tym bardziej na ...
Filmweb sp. z o.o.
Ta recenzja będzie wybitnie krótka. A wiecie dlaczego? Dlatego, że "Dom woskowych ciał" to film tak słaby, że zwyczajnie nie warto tracić zbyt wiele czasu na pisanie o nim (tym bardziej na pójście do kina).

Zaczyna się standardowo. Grupka młodych ludzi w drodze na mecz postanawia przenocować gdzieś w lesie. rano stwierdzają, że jeden z ich samochodów nie działa. Dwójka z nich udaje się więc do pobliskiego miasteczku, w którym największym budynkiem jest zapuszczone muzem figur woskowych pełne realistycznie wyglądających rzeźb. Bohaterowie już wkrótce przekonają się na własnej skórze, że swój unikalnych charakter eksponaty zawdzięczają temu, że za ich podstawę służą prawdziwe ciała a niewielkie miasteczko stanie się miejscem przerażających wydarzeń.

Historia makabrycznego gabinetu figur woskowych nie jest nowa. Po raz pierwszy opowiedział ją jeszcze w 1933 roku Michael Curtiz w obrazie "Mystery of the Wax Museum". Dwadzieścia lat później powrócił do niej Andre De Toth, który w swoim "Gabinecie figur woskowych" główną rolę powierzył legendarnemu Vincentowi Price. Debiutujący na dużym ekranie twórca reklamówek Jaume Serra i szefowie studia Dark Castle Entertainment uznali, że licząca sobie już kilkadziesiąt lat historia wymaga gruntownego liftingu i przerobili ją standardowy slasher z nastolatkami w roli bohaterów.

Gdyby jeszcze zrobili to umiejętnie na pewno bym się nie czepiał. W końcu sam nie raz podskoczyłem w fotelu oglądając "Krzyk", czy "Koszmar minionego lata". Jednakże to, co zaprezentowali na ekranie twórcy "Domu woskowych ciał" jest po prostu żenujące. Przez pierwszych 50 minut dzieje się niewiele i z ekranu wieje nudą. Kiedy jednak wreszcie akcja rusza z miejsca zamiast obiecywanych chwil grozy otrzymujemy jedynie zestaw makabryczno-obrzydliwych scen zgonów, wśród których nie zabrakło dekapitacji, przebicia czaszki metalową rurką oraz oblania ofiary wrzącym woskiem. Jest mało strasznie, ale z całą pewnością odrażająco.

"Dom woskowych ciał" leży również aktorsko. Honor ekipy usiłują ratować Elisha Cuthbert i Chad Michael Murray, ale ich starania niewiele mogą pomóc w sytuacji, gdy jedną z gwiazd filmu jest Paris Hilton. Trzeba jednak przyznać, że twórcy "Domu" wykazali się sporym poczuciem humoru obsadzając ją w roli podobnej do tej, którą koneserzy znają z "Night in Paris" z tą różnicą, że tutaj ma więcej dialogów. ;)

Miało być krótko zatem na koniec przestrzegę Was jeszcze raz przed wybraniem się do kina, na "Dom woskowych ciał" - film, który spokojnie nazwać można "Koszmarem obecnego lata". Trzymajcie się od niego z daleka.
Czy uznajesz tę recenzję za pomocną? 51% uznało tę recenzję za pomocną (110 głosów).

przeczytaj również recenzje użytkowników (1)