Seks w wielkim mieście

Wstyd się przyznać, ale nie zachwyciłem się tak jak reszta korespondentów z Wenecji nowym filmem Steve'a McQueena. Nie do końca rozumiem też, dlaczego po pokazie prasowym część publiczności zaczęła gwizdać. Czegóż szokującego dopatrzyła się w historii wielkomiejskiego seksoholika? Chyba nie chodziło o to, że Michael Fassbender parę razy paraduje przed kamerą na golasa?

Gwiazdor "Niebezpiecznej metody" wciela się w postać Brandona – mieszkającego w Nowym Jorku pracownika firmy komputerowej. Bohater świetnie zarabia, ma ładne, przestronne mieszkanie, jest piekielnie przystojny i zadbany – krótko mówiąc, ideał singla. Jadąc metrem w płaszczyku i modnym szaliczku, potrafi samym tylko spojrzeniem uwieść kobietę. Gdy przymierza się do  nawiązania z nią rozmowy, wygląda jak drapieżnik gotowy do złapania ofiary. Choć w betonowej dżungli Brandon znajduje dostatecznie dużo okazji do erotycznych łowów, wciąż jest nienasycony.  Tuż po powrocie do domu odpala strony porno albo zamawia dziewczynę na telefon. W biurze również nie próżnuje – jego firmowy komputer zawalony jest gigabajtami filmików dla dorosłych w najróżniejszych odmianach.

W zagranicznym pressbooku "Wstydu" została wyłożona interpretacja filmu, którą bardzo chętnie podchwycili wszyscy recenzenci (także z Polski). Brandon został w niej przedstawiony jako ofiara wolności schwytana w pułapkę własnego popędu. Seks stał się dla niego tym samym, co produkty leżące na półkach w hipermarkecie.  Sięga po niego, gdy chce rozładować stres, poprawić sobie humor albo gdy mu się zwyczajnie nudzi. Kopulując, próbuje, oczywiście, zagłuszyć pustkę w swoim życiu.

Nawet nie chce mi się liczyć wszystkich filmów i książek na podobny temat, które powstały w ostatnich latach. Wystarczy wspomnieć choćby głośne powieści Breta Eastona Ellisa i Chucka Palahniuka. "Wstyd", nie dość, że nie mówi nic nowego, to jeszcze popada w odrobinę irytujący moralizatorski ton. Właściwie, co takiego złego robi Brandon, że powinien zostać napiętnowany? Swoimi upodobaniami nie krzywdzi przecież ludzi dookoła siebie, niecne zamiary wykłada kochankom bez owijania w romantyczną bawełnę, nie zawala pracy. Do tej ostatniej czasem się spóźnia, ale nie przeszkadza to chyba przełożonym, skoro jeszcze nie dostał wymówienia.  No tak, zapomniałbym: bohater nie chce zbliżyć się do swojej niepoukładanej młodszej siostry, która cierpi na chroniczne wahania nastrojów. Problem w tym, że dziewczyna sama nie chce sobie pomóc, a w dodatku stawia brata w kłopotliwej sytuacji  (idzie do łóżka z jego żonatym przełożonym).

W siostrę wciela się Carey Mulligan, która po "Była sobie dziewczyna" stała się aktorką jednej (smutnej) miny. We "Wstydzie" widzimy ją jednak odmienioną: pozbawioną zahamowań, grającą z werwą. Jej sceny z Fassbenderem (również wyśmienitym – zasłużona nagroda w Wenecji) są najlepsze w całym filmie. Polecam zwłaszcza długą rozmowę rodzeństwa, podczas której na jaw wychodzą  skrywane od lat urazy. "Wstyd" warto obejrzeć właśnie dla odtwórców głównych ról. Poza tym po seansie nie powinno zabraknąć materiału do dyskusji ze znajomymi.
48% uznało tę recenzję za pomocną (425 głosów).
Czy uznajesz tę recenzję za pomocną?

zobacz też:

pozostałe recenzje użytkowników (9):

komentarze

dodaj komentarz
  • Dosyć powierzchowna ta recenzja. Owszem bohater jest seksoholikiem, ale to nie jest problem sam w sobie, to po prostu przejaw niumiejętności nawiązania relacji i więzi. Proszę zauważyć, ze wszędzie tam gdzie do glosu dochodzą uczucia i autorefleksja bohater wpada niemalże w panikę. Nie umie kochać siostry, nie rozumie natury dojrzałych związków (rozmowa w restauracji z Marianne) jak również zawodzi go jego superseks siła w łóżku z nią, bo kiedy trzeba wykrzesać z siebie odrobinę uczucia, to on już nie może... W filmie jest zaznaczone, ze bohaterowie są po przejściach, mają bolesną przeszłość, to jest bardzo ważne, wręcz podstawowe, w tej przeszłości nie nauczyli sie kochać, a bliskość jest wręcz dla nich zagrażająca. Są po prostu ciężko pokrzywdzeni, bo człowiek bez miłości jest niczym... Zawsze będzie się gubił. Bardzo smutny i trudny film.

  • Faktycznie recenzent chyba nie wpadł na to, że główni bohaterowie są napiętnowani jakimiś wydarzeniami z przeszłości, co po niekąd tłumaczy ich zachowanie oglądane w filmie. To nie jest film o seksoholiku , sposobie na rozładowywanie stresu, o "życiowyn zagubieniu ". Coś tu panu piszącemu recenzję umknęło.

  • ps. fantastyczna sciezka dzwiekowa.

  • a mi sie wlasnie ta recenzja bardzo podoba. Zgadzam sie z nia wlasciwie w 100%. Ja rowniez jestem rozczarowany po obejrzeniu filmu, chociaz fakt, ze mialem bardzo wysokie oczekiwania, po tak entuzjastycznych recenzjach. Film nie jest zly, ale zdecydowanie nie jest tak dobry, jak zachwyty nad nim jakie czytalem. Rowniez nie dostrzegam tej niewiarygodnej glebi, jaka niby mialaby byc wyrazona w tym filmie.

  • a może krzywdzi samego siebie? poza tym dla mnie 2 polowa tej historii kryje się przed wydarzeniami przedstawionymi w filmie - moze ciężkie dzieciństwo?(stąd skomplikowane relacje z siostrą) Recenzent chyba na to nie wpadł

  • Fatalna recenzja. Od kiedy filmy oceniamy na podstawie naszych opinii o bohaterach i słuszności ich działań ? Nawet jeśli, to poziom zagłębienia się w psychologię postaci wydaje się tu niski.

  • Brandon jest wypadkową tego co siedzi w naszych głowach. pomyślmy przez chwilę jacy jesteśmy kiedy jesteśmy sami i co w naszych glowach sie rodzi i przewija. Myśle ze i tak został pokazany dość łagodnie w kontekście tego jacy my jesteśmy

  • "Właściwie, co takiego złego robi Brandon, że powinien zostać napiętnowany? Swoimi upodobaniami nie krzywdzi przecież ludzi dookoła siebie" czyli jeśli jestem np. alkoholikiem, ale nie biję żony i upijam się za swoje to z moim życiem jest wszystko OK? Autor recenzji przeoczył kilka istotnych scen które opowiadają o problemach głównego bohatera.

  • Co za bzdury...

  • Po pierwsze - nie odniosłam wrażenia, że bohater był napiętnowany, to raczej widzowie mogą go ocenić przez pryzmat własnych grzechów. Bohater został pokazany takim, jakim jest. Nie zauważyłam moralizatorstwa. Nawet do pewnego stopnia było mi go szkoda. Po drugie - dlaczego film został wygwizdany? Ano pewnie dlatego, że pokazał sposób życia celebryckiego świata, ludzi których stać na wszystko o każdej porze dnia i nocy. Film podobał się nie tylko mnie, zarówno pod względem artystycznym, jak i fabuły. Daje wiele do myślenia i przedyskutowania - zwłaszcza osobom będącym w związkach. Z recenzją się nie zgadzam. Mam wrażenie, że została napisana przez osobę, która nie dostrzegła drugiego dna - nie chciała, lub nie umiała.

  • to chyba trochę bardziej skomplikowane...

  • Słaba recenzja... Nie krzywdzi ludzi wokół siebie? Seks jest dla niego ważniejszy niż rodzona siostra, której nie potrafi pomóc. Jest zafiksowany na jednej jedynej sprawie, lekceważy resztę. Autor recenzji nie zauważył chyba też ciekawego kontrastu - on jest seksoholikiem, jego siostra jest niepoprawnie szybko zakochującą się miłościoholiczką. Myślę, że cała istota filmu została w recenzji pominięta, a cała fabuła sprowadzona do głębokości brodzika.

  • gdynia_master "Zwierzęta kopulują. Ludzie uprawiają seks." - weź kolego słownik do ręki i nie pisz pierdół! Kopulacja to akt płciowy, wszystko jedno czy u ludzi czy u zwierząt.

  • Świetna recenzja. Tyle o tym filmie trąbili w angielskiej prasie, że spodziewałam się czegoś o wiele lepszego. Całkowicie się zgadzam z każdym punktem recenzji. Pozdrawiam.

  • Zwierzęta kopulują. Ludzie uprawiają seks.

  • A mnie ciągle zastanawiają przyczyny takiego a nie innego stanu ducha głównego bohatera i jego siostry. Czy naprawdę możemy tak łatwo uznać, że to po prostu ten obecny świat ich tak niszczy? Brandon jest mocno pochłonięty w erotycznym świecie, a jego siostra ma już za sobą wiele prób samobójczych. Ich relacja nie jest zdrowa i nosi piętno jakiegoś dużego bagażu nieprzyjemnych wydarzeń. Do tego te znamienite słowa Sissy: nie jesteśmy złymi ludźmi, tylko pochodzimy ze złego miejsca. Wcześniej Brandon wspominał o tym, że pochodzi z Irlandii. Nie ma natomiast nic o reszcie rodziny, o przyczynach emigracji. Mi to pachnie jakiegoś rodzaju traumą, która dotknęła rodzeństwo.

  • Jak bardzo różnorodne są interpretacje tego filmu! Ja zrozumiałam go zupełnie inaczej niż autor recenzji. Chociażby scena w metrze: według mnie to całkiem oczywiste, że dziewczyna w berecie również jest ofiarą seks-nałogu. Chwilowo na odwyku: bo po początkowej żywiołowej reakcji na zalotne spojrzenia Brandona (jej ocierające się o siebie uda bynajmniej nie są normalną reakcją dziewczyny na uwodzicielski uśmiech przystojniaka w metrze), uświadamia sobie, co robi i rejteruje z miejsca akcji. Na jej palcu widzimy obrączkę, której nie ma w scenie kończącej - kiedy widać wyraźnie, że tym razem dziewczyna już się nie cofnie. W kontekście podejmowanej przez bohatera próby zerwania z nałogiem jest to tym bardziej dołujące (walczyła, ale przegrała).

  • Odebrałem film podobnie jak autor recenzji. Od siebie dodam tylko, że jedną z refleksji jakami się nasunęła, to to, że wszyscy w tym filmie byli popaprani.

  • bardzo dobra recenzja, czyta się szybko i przyjemnie, pozdrawiam

  • oj, materiału do dyskusji ze znajomymi nie zabrakło. Obawiałam się przez chwilę groźby milczenia, ale tematy posypały się raz-dwa :-) czym jestem mile zaskoczona. Film naprawdę dobry, nie odrzucał, pokazywał wszystko dosadnie, ale po to, by przedstawić sprawę bez owijania w bawełnę... Hmm, gdy Brandon zarzucił siostrze we wspomnianej wyżej długiej rozmowie, że ona ciągnie go na samo dno... to tak naprawdę mówił o samym sobie... wszystkie oskarżenia, które padały z jego ust doskonale pasowały do niego. Sądzę, że dopiero, gdy ubrał to wszystko w słowa, to zdał sobie z tego sprawę... ale postanowił to zagłuszyć, wyszedł i co było dalej wszyscy (jak zakładam) tutaj zgromadzeni widzieli... Ojj, wkurzyłam się z powodu otwartego zakończenia! Mam nadzieję, że próba samobójcza siostry wstrząsnęła nim na tyle, że postanowił się zmienić. Pozwolił popędom zapanować nad swoim życiem i to go sprawiło, że sięgnął dna...

  • faello - skad ta agresja? "Nie ma to znaczenia, natomiast pisanie recenzji dobrze jest zostawić komuś obeznanemu w temacie." krytkowac mozesz ale nie odbieraj komus prawa do wypowiedzi. Najlepiej zrob lepsza recenzje skoro jestes takim mistrzem tematu

  • "Wstyd" warto obejrzeć właśnie dla odtwórców głównych ról. Poza tym po seansie nie powinno zabraknąć materiału do dyskusji ze znajomymi. " brakuje slowa co najmniej dla odtwórców. Czyli jednak film ma sile oddzialywania, naklania do dyskusji zastanowienia sie nad diagnoza problemu Brandona - a może dojdziemy do tego ze jego problem dotyczy kazdego z nas w innych rodzajach uzaleznien.. Prowokacyjna recenzja, dlatego +1 : )

  • A tak na marginesie: Gombrowicz musiał byc bardzo nieszczęśliwym człowiekiem....

  • Nie wiem czego tu gratulować. Recenzja napisana przez kogoś, kto widać, że ma już sporo tekstów za sobą i ogólnie zna się na rzeczy, ale sama recenzja nie wnosi niczego konkretnego... Pewnie i sam film nie wniesie niczego nowego do mojego życia, bo nie ma recepty na życie, na miłość, na związki, na szczęście... Połowa małżeństw kończy się rozwodem, a życie polega na gombrowiczowskim przyprawianiu innym i sobie "mordy". Lepiej obejrzyjcie Pornografię w reż. J.J.Kolskiego

  • Bardzo dobra recenzja, gratulacje.

  • Klikam TAK, ale mam parę uwag. Napiętnowanie? Nawet jeśli widz go nie napiętnuje, to on sam piętnuje samego siebie. Krzywdzi głównie siebie i sam o tym wie. No więc jednak możemy mu współczuć. Niezręczna sytuacja? Mało powiedziane. Tam raczej chodziło o bagaż emocji między siostrą, a bratem, a nie o to, że to był jego szef. I już bez uwag: gwizdy na pokazie prasowym?!?! Jestem w małym szoku. No way! Powtarzam za panem ŁM: cóż w tym szokującego ??

  • Właściwie, co takiego złego robi Brandon, że powinien zostać napiętnowany? Swoimi upodobaniami nie krzywdzi przecież ludzi dookoła siebie, niecne zamiary wykłada kochankom bez owijania w romantyczną bawełnę, nie zawala pracy -zawalanie pracy najbardziej godnym napiętnowania uczynkiem AD 2012. Jezu, co za tok myślenia...

  • Bohater nie jest seksoholikiem. Według mnie on mimo pozornie wygranego życia jest potwornie nieszczęśliwy, a pustkę zagłusza poprzez seks- równie dobrze mógł wpaść w alkohol, ale tak film jest bardziej kontrowersyjny. Facet nie potrafi budować zdrowych relacji z innymi ludźmi. Nie chce być od nich zależny, boi się, że w związku straci część wolności. Cały czas odpycha swoją siostrę, chce by go zostawiła w spokoju, najlepiej w ogóle o nim zapomniała, chociaż ona go naprawdę potrzebuje... Wydaje mi się, że kluczem jest piosenka śpiewana przez Sissy. Chyba nie słyszałam wcześniej tak melancholijnej wersji.

  • Niestety, wlasnie bohater jest seksoholikiem, to tak jak choroby typu bulimia, anoreksja, ale nie chce tego traktowac w schematach choroby. Przede wszytskim film niesamowicie smutny, mnie az boli od tego. Pytanie, na zasadzie, czy mi sie podoba, nie jest adekwatne, bo boli..a relacja brat-siostra to wlasnie ich rozmowa przed tivi, a zwlaszcza telef Sissy do Brandona, kiedy on nie chce z nia rozmawiac, a bladzi w kolejnym seks-roomie z fajnymi lasiami...niestety trafnie to okreslila, ze nie sa zli, ani tym bardziej ich zachowania, ale to, ze urodzili sie w niedobrym miejscu..ja mam wrazenie, ze to wlasnie to miasto, ktore ich przytloczylo..Przeciez to ona spiewa, ze wszytsko jest mozliwe w New York, ze skoro dasz rade w NY dasz rade wszedzie....w sensie pewnego rodzaju miasto-mania jako seks w wielkim miescie....az smutno mi, zwlaszcza kiedy Brandon miota sie po miescie i jadac w metrze spoglada smutnym okiem po innych wspolpasazerach...Dla mnie sluszczna nominacja, zwlaszcza, ze Michael nie jest chlopcem uwiezionym w ciele Doroslego Faceta. Kreacja znakomita......tak jak w przypadku Culligan, ktora wczesniej widzialam w Drive przy boku boskiego Ryana Goslinga...I trafne porownanie z Samotnym mezczyzna, gdzie gra Colin Firth:)Polecam:)

  • Bohater nie jest seksoholikiem, powiedzieć może tak ktoś kto nie zna siebie, nie wie czym jest człowiek, w zupełności zgadzam się i popieram perspektywę użytkownika "belmont33" i dziwię się wraz z innymi tym, że w filmie ponoć, jak twierdzi autor tego kiepskiego komentarza, bohater jest napiętnowany, chyba że samo życie uznawane miałoby być za rodzaj kary

Zgłoś nadużycie

Opisz, dlaczego uważasz, że ten wpis nie jest zgodny z regulaminem serwisu: