Prawdziwa historia mężczyzny, który podawał się za Stanleya Kubricka, kiedy ten pracował nad swoim ostatnim filmem "Oczy szeroko zamknięte". Człowiek ten uczestniczył w wielu ekskluzywnych przyjęciach i bez większych problemów wchodził do najdroższych londyńskich restauracji. Jednak najciekawsze jest to, że nie był w ogóle do Kubricka podobny.
Niby film dla widzów od 12 lat, a w scenie rozmowy metalowców w busie pan lektor czyta siarczyste "STANLEY K*RWA KUBRICK!". I jak tu nie kochać Telewizji Polskiej?
Nie polecalbym tego filmu. Wlasciwie jedyne rzeczy, ktore mi sie w nim podobaly to muzyczne nawiazania to klasycznych filmow Kubricka i motyw tej kapelki metalowej. Poza tym dosc nudny.