Recenzja filmu Piła II (2005)
Darren Lynn Bousman

Veni, vidi, vomit

Twórcy postanowili zrealizować swój film według nieśmiertelnej receptury większości sequeli: więcej, drożej, mocniej. Tym razem mamy więc nie dwóch bohaterów uwięzionych przez mordercę, ale ...
Filmweb sp. z o.o.
  • recenzja kinowa Piła II (2005)
Jeśli poproszono by mnie o stworzenie listy najgorszych filmów pokazywanych w ubiegłym roku na naszych ekranach, z całą pewnością nie zabrakłoby na niej "Piły" - fatalnie zrealizowanego, podle zagranego i ogólnie bezsensownego niskobudżetowego horroru, który - ku mojemu zaskoczeniu - odniósł ogromny sukces finansowy. Nic więc dziwnego, że mimo w większości niepochlebnych recenzji w rekordowo szybkim czasie, chcąc wykorzystać modę na sadystycznego mordercę, zrealizowano drugą część "Piły". Równo rok po premierze oryginału "Piła 2" weszła na ekrany amerykańskich kin, gdzie sprzedała się... lepiej niż część pierwsza.


Prowodyrem dramatycznych wydarzeń, których będziemy świadkami przez ponad 90 minut projekcji, po raz kolejny jest psychopatyczny zabójca o pseudonimie Jigsaw (w polskim tłumaczeniu Piła!). Tym razem jego ofiarą pada zgorzkniały i cyniczny detektyw Eric Mason. Jego syn zostaje porwany przez "Pana Układankę" i wraz z innymi ludźmi zamknięty w opuszczonym i najeżonym pułapkami domu. Pozostało mu dwie godziny życia, chyba że Mason zgodzi się wziąć udział w zaproponowanej przez mordercę grze.

"Veni, vidi, vomit", czyli, w wolnym tłumaczeniu, "przybyłem, zobaczyłem, zwymiotowałem" - tak w krótkich, żołnierskich słowach opisał "Piłę 2" jeden z amerykańskich recenzentów i jest to chyba najtrafniejsze podsumowanie tego filmu. O ile za "Piłą" stał jeszcze jakiś pomysł, fatalnie wykonany, ale jednak, o tyle "Piła 2" jest po prostu zrobioną na kolanie produkcją mającą wyciągnąć z kieszeni naiwnych widzów kolejne 100 milionów dolarów. Twórcy postanowili zrealizować swój film według nieśmiertelnej receptury większości sequeli: więcej, drożej, mocniej. Tym razem mamy więc nie dwóch bohaterów uwięzionych przez mordercę, ale ośmioro. Drastycznie zwiększono liczbę sadystycznych pułapek i krwi oraz znacznie podniesiono poziom makabry. Całość okraszono oczywiście ostrą muzyką, brudną, odrapaną i odrażającą scenografią oraz przyprawiono chaotyczną pracą kamery i szybkim montażem.


Niestety, w nawale obowiązku twórcy zapomnieli chyba, że podstawą każdego filmu jest scenariusz, którego w "Pile 2" zwyczajnie nie ma. Fabuła pełna jest nielogiczności; mający walczyć o swoje życie bohaterowie zachowują się jak nienormalni, a całość zamiast straszyć, budzi najczęściej obrzydzenie i śmiech. Sytuacji nie poprawia fatalne aktorstwo, które - choć lepsze od tego, co w pierwszej części zaprezentowali Cary Elwes i Leigh Whannell, nadal razi sztucznością i brakiem wiarygodności. Z obsady broni się jedynie Tobin Bell w roli mordercy, ale aktor ten ma spore doświadczenie w odtwarzaniu ról psychopatów.

Mimo zachwycających wyników finansowych "Piła 2" pozostaje nieudanym i pozbawionym sensu filmem, który największe emocje wzbudzi jedynie wśród małoletnich fanów makabry, u których widok na ekranie odciętej ręki bądź nogi budzi niepohamowany entuzjazm. Mnie wymęczona produkcja Darrena Lynna Bousmana jedynie zmęczyła i zniesmaczyła.
Czy uznajesz tę recenzję za pomocną? 27% uznało tę recenzję za pomocną (172 głosy).