Seriale
Gry
Rankingi
VOD
Mój Filmweb
Program TV
Zobacz sekcję

Recenzja filmu

Każdy z nas niegdyś marzył o tym, aby choć na chwilę przemienić się w superherosa rodem z amerykańskiego komiksu. Jak wyglądałby świat, w którym superbohaterowie istnieliby naprawdę? Nad tym zastanawiał się już Alan Moore w swym komiksowym majstersztyku "WatchmenTo jednak były odległe lata 80-te i czasy zimnej wojny (widowni potrzeba wszak doznań na miarę jej własnych czasów). Swoją wizję podobnej rzeczywistości w czasach współczesnych i w nieco bardziej strywializowanej (zamerykanizowanej?) formie zaoferował nam Mark Millar, autor zekranizowanego przez Hollywood "Wanted - ŚciganiSukces filmu przesądził o produkcji innej serii jego autorstwa, która za cel stawia sobie dekonstrukcję mitu superherosa. Dekonstrukcję, dodajmy, wielce dowcipną i wyluzowaną.

Bohaterem "Kick-Ass" jest standardowo zakompleksiony i pozbawiony siły przebicia amerykański nastolatek nazwiskiem Dave Lizevski. Dave jest fanem obrazkowych opowieści. Chłopak postanawia odmienić swój szary żywot, przeistaczając się w zamaskowanego pogromcę zbrodni. Na początku idzie mu pokracznie (pierwsza "interwencja" kończy się dla niego w szpitalu z poważnymi obrażeniami), ale już wkrótce wymyślony przez niego bohater o ksywce Kick-Ass zyskuje sobie sporą popularność i trafia do mediów. Życie Dave'a zaczyna się zmieniać: w jego pobliżu po raz pierwszy daje się zaobserwować obecność płci przeciwnej, rośnie też jego pewność siebie. Z czasem okazuje się, że nie on jeden wpadł na podobną koncepcję - na jego drodze pojawia się dziwaczny (ale wielce skuteczny) duet: Big Daddy i Hit Girl. Ci zaś za swój nadrzędny cel stawiają sobie wojnę z narkotykowym baronem Frankiem D'Amico. Wojnę, w którą niebawem zostanie wciągnięty Bogu ducha winny Dave...

Zwariowany, odjechany - jak bardzo nie starałbym się unikać tego typu epitetów, to przyznać muszę, że akurat do "Kick-Ass" pasują one idealnie. Film Matthew Vaughna to zdecydowanie udana adaptacja, pełna humoru i szybkiej akcji. Jednocześnie twórcom udało się zachować stosowne proporcje, dzięki czemu cały seans nie zamienia się w bezmyślną jatkę albo efekciarską błyskotkę. Kiedy trzeba, jest rozwałka, ale zadbano też o delikatne spowolnienia, które zgrabnie rozładowują napięcie. Dowcip, rzecz jasna, jest typowo amerykański, ale daleki od prostactwa. Jest pastisz, ale dosyć inteligentny i przystępny zarazem. Jest krwawo, ale nieprzesadnie. Jest dramatycznie, ale z przymrużeniem oka. I o to właśnie chodzi. Było mi również miło, że po latach grania w ogonach i odcinania kuponów od własnej kariery wyjątkowo pozytywnie prezentuje się tu Nicolas Cage - jako odziany niczym Batman Big Daddy oraz jest tu pełen ujmującego dystansu, gra z lekkością, jak za dawnych dobrych czasów i świetnie się przy tym bawi.

Wszystkie przytoczone zalety filmu przekładają się na dobrą zabawę. Nie jest to pozycja z ambicjami jak choćby wspomnieni "Watchmen", czy ich zeszłoroczna ekranizacja Zacka Snydera. Wreszcie nadszedł zwrot w świecie kinowych wariacji na temat komiksu i obok pokracznych, przeładowanych efektami ekranizacji od twórców pozbawionych wyobraźni można oglądać proste produkcje, które za cel stawiają sobie dostarczenie nie tylko nieskomplikowanej rozrywki, ale i utrzymanie przyzwoitego poziomu. Z całą odpowiedzialnością stwierdzam, że autorzy "Kick-Ass" nie mają się czego wstydzić.

Moja ocena:
7
http://savagesinema.pl/ *** "Seks z żywymi ludźmi nie jest zbyt dobry, bo zawsze mogą wstać i sobie pójść." Jeffrey Dahmer
Udostępnij:
Przejdź na Filmweb.pl

najnowsze recenzje