Oto najlepsze filmy o starciu ludzi ze zwierzętami

Kino grozy przez lata zgromadziło całą galerię monstrów, ale czasem największy strach w filmach sieją zwierzęta, które dobrze znamy z realnego świata. Rekiny, krokodyle, niedźwiedzie, wilki czy pająki od dawna potrafią skutecznie uprzykrzyć życie ekranowym bohaterom, a reżyserzy chętnie biorą na warsztat nasze lęki, grając na nich na różne sposoby. Z okazji premiery “Upadku wieloryba” - w którym główny bohater próbuje nie dać się pożreć tytułowemu ssakowi - przygotowaliśmy ranking 10 wartych uwagi filmów z nurtu animal attack. Są tu absolutne klasyki, które budowały historię kina, ale i mniej oczywiste pozycje. Nie wszystkie są dziełami sztuki (bynajmniej!), ale każdy zapewnia rozrywkę.Na te filmy z nurtu animal attack warto zwrócić uwagę "Upadek wieloryba" - zwiastun

Czy to najlepszy scenariusz XXI wieku?

Czy najlepszy scenariusz XXI wieku powstał… z kłótni? „The Social Network" mógł być nudnym filmem o kodowaniu i inwestorach, a wyszedł thriller, od którego nie da się oderwać oczu. Umberto Becon rozbiera na części to, co napisał Aaron Sorkin, co wyciął David Fincher i dlaczego to połączenie działa tak dobrze. 

Ben Affleck był uzależniony od StarCrafta? "Zabrał mi 3 lata życia"

League of Legends, EA FC, Battlefield czy Counter-Strike? Większość z nas ma w głowie jeden tytuł popularnej gry komputerowej, z którym swego czasu związała się trochę zbyt blisko. Dla Bena Afflecka jest to "StarCraft", czego dowiadujemy się z niedawnego odcinka podcastu Happy Sad Confused. Amerykański aktor przyznał w trakcie nagrania, że swego czasu gra studia Blizzard pochłonęła trzy lata jego dorosłego życia.Ben Affleck opowiada o swoim uzależnieniu od StarCraftaCo ciekawe, uzależnienie od "StarCrafta" przyszło do aktora w zupełnie nieoczywistym momencie. Choć już na etapie prac nad "Buntownikiem z wyboru" sporo grał z Mattem Damonem (Pamiętam pisanie tego filmu i robienie długich przerw na granie w "Dooma"), nałogowym graczem został dopiero po zgarnięciu Oscara za scenariusz oryginalny. Affleck miał wówczas 25 lat. Gdy nagle stał się celebrytą, jego codzienność zaczęła wiązać się z notorycznymi przejawami popularności. Przez to potrzebował przestrzeni radykalnego odpoczynku od zewnętrznego zgiełku. Świat wirtualny okazał się dla niego naturalną odtrutką na ten rzeczywisty, który tak dynamicznie się zmienił.  Ben Affleck w sklepie z grami wideo Była taka gra, "StarCraft", która prawdopodobnie zabrała mi najwięcej życia przez pewien okres. Właśnie stałem się sławny i całe moje zajęcie polegało na siedzeniu w domu przez trzy lata i graniu w "StarCrafta" – wyznał aktor. "StarCraft" nie pochłonął do reszty wyłącznie Bena Afflecka. Gra studia Blizzard okazała się światowym fenomenem, jednym z najpopularniejszych tytułów swojej epoki, stając się podstawą współczesnej kultury e-sportowej. Druga odsłona wyszła w 2010 roku, a jej fani do dziś czekają na trzecią część tego kosmicznego cyklu. Jednym z nich jest Affleck, który na łamach podcastu przyznał, że najbardziej ceni sobie właśnie takie oldschoolowe gatunki wideo: strategie czasu rzeczywistego oraz gry w stylu budowania cywilizacji. Co ciekawe, po doświadczeniu ze "StarCraftem" Affleck wcale nie odciął się od tego rodzaju rozrywki. Dalej pozostaje aktywnym graczem. Obecnie najwięcej czasu pochłania mu ogrywane wraz z synem "NBA 2K" i "Madden", a także "Valorant" od Riot Games. Ze smutkiem zauważa jednak, że nie jest już tak dobry, jak kiedyś.  To świetna gra, ale dzieciaki, które na niej wyrosły, po prostu mnie miażdżą. Czasami wściekam się do tego stopnia, że pytam ich: "Nie oszukujecie?", na co jakiś jedenastolatek odpowiada mi: "Spier****j frajerze!" To bardzo upokarzające – powiedział Affleck."StarCraft" – zwiastun remastera oryginalnej gry z 1998 roku