"Bulwar Zachodzącego Słońca" 25.11 o godz. 20:00 w Iluzjonie

Filmweb, Filmoteka Narodowa - Instytut Audiowizualny oraz stołeczne Kino Iluzjon zapraszają na kolejny pokaz z cyklu "Wielkie kino na wielkim ekranie". 25 listopada (środa) o godz. 20:00 zobaczymy legendarny film Billy'ego Wildera "Bulwar Zachodzącego Słońca".  Bilety na pokaz dostępne są online oraz w kasie kina Iluzjon. Normalny bilet kosztuje 25, a ulgowy - 20 złotych. Możecie je nabyć, klikając TUTAJ.        Tradycyjnie przed seansem odbędzie się prelekcja redaktora naczelnego Filmwebu, Łukasza Muszyńskiego. Na publiczność czekają również niespodzianki.   Bohater "Bulwaru", bezrobotny scenarzysta Joe Gillis (William Holden), próbuje uniknąć mężczyzny, który chce odebrać mu samochód za niespłacone długi. Przypadkowo trafia do rezydencji Normy Desmond (Gloria Swanson), dawnej gwiazdy kina niemego, która wciąż wierzy w swój wielki powrót na ekrany. Kobieta pracuje nad scenariuszem filmu „Salome” i proponuje Joemu, by pomógł jej dopracować tekst. Choć mężczyzna szybko dostrzega, że projekt nie ma większych szans na realizację, przyjmuje ofertę. Perspektywa zarobku i wygodnego życia okazuje się zbyt kusząca. Z czasem Joe coraz bardziej wikła się w relację z Normą, nie zdając sobie sprawy, jak wysoką cenę przyjdzie mu za to zapłacić. Nagrodzony trzema Oscarami "Bulwar" po mistrzowsko łączy film noir z dojmującym studium przemijania, samotności oraz bezlitosnych mechanizmów fabryki snów. To opowieść o świecie, który bez sentymentów odwraca się od swoich dawnych gwiazd, ale też gorzka refleksja nad ceną sławy i obsesją pozostania w centrum uwagi. Dzieło Wildera do dziś zachwyca koronkowym scenariuszem, wybitnymi kreacjami Glorii Swanson oraz Williama Holdena, a także fantastycznymi efektami pracy operatora Johna F. Seitza oraz scenografią  Hansa Dreiera, Johna Meehana, Raya Moyera i Sama Comera. Złota era Hollywood w najlepszym wydaniu. Wilder to 7-krotny zdobywca Oscara, mistrz ironii, błyskotliwych dialogów oraz opowiadania historii, które pod pozorem lekkiej rozrywki skrywają przenikliwe studium charakterów. Urodzony w polsko-żydowskiej rodzinie w Suchej Beskidzkiej, karierę rozwijał najpierw w Europie, a następnie w Hollywood, gdzie stworzył szereg żelaznych klasyków X Muzy. Z równą swobodą poruszał się w różnych gatunkach filmowych - od  komedii, przez kryminał i dreszczowiec po dramat. Potrafił bezlitośnie obnażać ludzkie słabości, demaskować hipokryzję społeczeństwa oraz kpić ze świata show-biznesu. Jego filmy, mimo upływu dekad, nie tracą świeżości, a Wilder pozostaje jednym z tych twórców, którzy udowodnili, że hollywoodzkie kino może być jednocześnie rozrywkowe i bezkompromisowe.   

Brosnan wyróżnił jednego z kandydatów na Bonda

Temat wyboru nowego ekranowego Jamesa Bonda wciąż rozgrzewa widzów. Głos na ten temat zabrał teraz jeden z byłych odtwórców roli agenta 007 - Pierce Brosnan. Co miał do powiedzenia?Brosnan komplementuje Calluma Turnera Brosnan wyróżnił Calluma Turnera (na zdjęciu powyżej), którego nazwisko pojawia się wśród kandydatów do zagrania Bonda i który według wczorajszych plotek mógł już nawet otrzymać rolę. W rozmowie z Vanity Fair stwierdził: Wszyscy mężczyźni, których nazwiska pojawiają się teraz na liście, to aktorzy, których podziwiam. Callum Turner to ktoś, z kim pracowałem, i jest naprawdę mocny. Wszyscy mają własny głos, odpowiednią sylwetkę i ekranową prezencję. Każdy z nich ma też przed sobą długą karierę. Aktor przyznał również, że z niecierpliwością czeka na ogłoszenie nazwiska następcy Daniela Craiga. Zaznaczył, że niezależnie od tego, kto ostatecznie otrzyma rolę, życzy mu powodzenia, siły i odwagi. Pochwalił też reżysera Denisa Villeneuve'a, który stanie za kamerą nowego "Bonda" - podkreślił jego wizjonerskie podejście, wyobraźnię i sposób opowiadania historii. Myślę, że będziemy zachwyceni.  Wśród aktorów łączonych z rolą 007 wymienia się również Josha O'Connora. Gwiazdor "Challengers" odniósł się do spekulacji i podkreślił, że samo branie go pod uwagę jest dla niego czymś niezwykłym. Z kolei Jack Lowden (kolejny z potencjalnych kandydatów) stwierdził, że nie zamierza podsycać plotek, choć samo łączenie go z rolą schlebia mu."Goldeneye" - zwiastun filmu z Brosnanem w roli Bonda