Już w pierwszej połowie października "Lalka" przekroczyła granicę miliona widzów, stając się pierwszym polskim filmem, któremu udała się ta sztuka w 2026 roku. To także pierwszy od czasu "Akademii Pana Kleksa" polski film, na który sprzedano ponad dwa i pół miliona biletów. Ostateczny wynik powyżej pułapu trzech milionów jest nadal w zasięgu. Niewykluczone, że to już najpopularniejsza tegoroczna premiera. Do tej pory liderem był "Spider-Man: Całkiem nowy dzień", którego zobaczyło prawdopodobnie nieco ponad 2,6 mln osób. Na początku października "Lalka" wystartowała na pierwszym miejscu weekendowego zestawienia i pozostała na nim przez niemal cztery kolejne tygodnie, aż do Halloween. Widownia z premierowego weekendu na poziomie 387 tysięcy oznaczała drugie najlepsze tegoroczne otwarcie i trzecie najlepsze wśród rodzimych produkcji w tej dekadzie. Trzydniowy wynik byłby jeszcze lepszy, gdyby film nie zadebiutował już w środę. W ciągu pierwszych pięciu dni wyświetlania sprzedano bowiem ponad 620 tysięcy biletów. Wysoka frekwencja utrzymywała się również w kolejnych dniach i tygodniach, co skutkowało niewielkimi weekendowymi spadkami. Pułap miliona tytuł ten przekroczył dziesiątego dnia wyświetlania, a granicę dwóch milionów niespełna dwa tygodnie temu. WYWIAD: Dorociński, Kondrat, Urzędowska i Dębska odsłaniają kulisy superprodukcji"Lalka" całkowicie zdominowała październik w polskich kinach, pozostawiając daleko w tyle pozostałe premiery minionego miesiąca. Z kolei pod względem polskich produkcji z kilkunastu ostatnich lat przed nią na drodze do pułapu trzech milionów znajdują się jeszcze takie przeboje jak "Katyń" (2,77 mln), "Pitbull. Niebezpieczne kobiety" (2,88 mln), wspomniana wcześniej "Akademia Pana Kleksa" (2,93 mln) oraz "Listy do M. 2" (2,97 mln). Ostatecznie ekranizacja powieści Bolesława Prusa może wyprzedzić także "Listy do M. 3", które w rozrachunku końcowym zgromadziły nieco ponad 3 miliony widzów. Poza zasięgiem pozostanie jedynie "Kler". Film Wojciecha Smarzowskiego pod koniec 2018 roku przyciągnął łącznie blisko 5,2 milionów osób. Jesień jest okresem, gdy po wakacyjnej przerwie na ekrany kin w Polsce wracają rodzime produkcje. Wydaje się jednak, że w związku z premierą potencjalnego megahitu, jakim ostatecznie okazała się "Lalka", dystrybutorzy postanowili nie ryzykować. W październiku pojawiły się w sumie tylko dwa inne znaczące polskie filmy. Najpierw wystartował melodramat sci-fi "Czas, który nie nadszedł", który po skromnym otwarciu na poziomie kilkunastu tysięcy widzów ostatecznie przebił pułap 50 tysięcy sprzedanych biletów. Do następnej dużej granicy – 100 tysięcy – nie uda mu się jednak dotrzeć. Zdecydowanie lepiej spisuje się komedia "Jak żyć, żeby nie zwariować", którą w premierowy weekend zobaczyło blisko 70 tysięcy osób. Do końca miesiąca tytuł ten mógł zgromadzić blisko 125 tysięcy widzów. Obie nowości, a także wiele innych wyświetlanych obecnie propozycji filmowych, były beneficjentami "Święta Kina", które w tym roku odbyło się w czwarty weekend października. "Czas, który nie nadszedł" – zwiastunPromocyjne ceny 24 i 25 października z okazji "Święta Kina" spowodowały, że większość dłużej wyświetlanych tytułów odnotowała niewielkie spadki względem poprzedniego weekendu, a część z nich zaliczyła nawet wzrosty widowni. Nowości również cieszyły się dużym zainteresowaniem. Wśród nich najlepszy wynik odnotowała "Inna mamusia", którą podczas premierowego weekendu zobaczyło ponad 100 tysięcy widzów. Natomiast kilka dni temu dystrybutor poinformował, że na ten tytuł sprzedano już łącznie ponad 200 tysięcy biletów. Rezultat ten obejmuje również widzów z weekendu halloweenowego oraz maratonów filmowych, podczas których wyświetlano horror z Jessicą Chastain. "Inna mamusia" – zwiastunTymczasem "Clayface", reprezentujący ten gatunek i pokazywany podczas "Święta Kina" jedynie w ramach seansów przedpremierowych, wystartował w ostatni weekend minionego miesiąca, gromadząc widownię na poziomie 65 tysięcy. Taki wynik pozwolił na minimalne wyprzedzenie "Lalki" podczas jej piątego weekendu wyświetlania. Premiera tego filmu odbyła się jednak już w środę 28 października. Po uwzględnieniu widzów z pokazów przedpremierowych, a także ze środy i czwartku, po pierwszym weekendzie ekranizacja komiksu DC miała na swoim koncie ponad 100 tysięcy sprzedanych biletów. Już teraz zobaczyło ją więcej widzów niż "Supergirl", którą kilka miesięcy temu obejrzało w sumie tylko około 85 tysięcy osób. "Clayface" – zwiastunPaździernik w polskich kinach nie upłynął jedynie pod znakiem rodzimych nowości i filmów grozy. Zestaw premier był bardzo zróżnicowany i tak naprawdę każdy mógł znaleźć coś dla siebie. Część wyświetlanych tytułów odnotowała przyzwoite wyniki powyżej pułapu 100 tys. Wśród nich znalazły się takie nowości dla dorosłych, jak "Verity. Coraz większy mrok" czy "Primetime", ale również propozycje skierowane do najmłodszych widzów: "Zapomniana wyspa", "Baranek Shaun i kudłata bestia" czy "Vincent. Legenda oceanu". Natomiast bez większego echa przez polskie kina przewinęły się m.in. "Upadek wieloryba" czy "Street Fighter". Podobnie jak w pozostałych krajach, również w Polsce swoim wynikiem nie zachwycił "Digger". Film z Tomem Cruise'em przekroczył wprawdzie granicę 50 tysięcy widzów, ale ostatecznie nie zbliży się do pułapu 100 tysięcy. W minionym miesiącu ostatecznie rozstrzygnął się także pojedynek dwóch najchętniej oglądanych premier września: "Resident Evil" oraz "100 dni: Misja Zeus". Podczas gdy wraz z początkiem października publiczność obu tych filmów była na poziomie ok. 300 tysięcy, to w kolejnych tygodniach ekranizacja gry cieszyła się zdecydowanie większym zainteresowaniem. Jak wynika z informacji podanych przez dystrybutora, już teraz na jej koncie znajduje się ponad pół miliona sprzedanych biletów. Tymczasem polska komedia przekroczyła ostatecznie pod koniec października pułap 400 tysięcy widzów. Plan minimum, który według twórców miałby zagwarantować powstanie kolejnej części, został więc zrealizowany. Należy jednak zaznaczyć, że widownia części drugiej względem pierwowzoru zmalała o blisko 60%. "100 dni: Misja Zeus" – zwiastunChoć październik oferował naprawdę zróżnicowany zestaw premier, to zdecydowanie najchętniej oglądanym filmem minionego miesiąca była polska "Lalka". W listopadzie również nie zabraknie potencjalnych rodzimych przebojów. Już teraz na ekrany wchodzi tegoroczna świąteczna komedia "Przepis na Święta", a w Święto Niepodległości wystartuje "Nasza rewolucja". Jednak produkcje hollywoodzkie będą w tym miesiącu mocniej reprezentowane niż w październiku. Przedsmak tego, co nas czeka, dało "Zobaczysz wszystko". Polską premierę fenomenu z Ameryki ustalono na 6 listopada, ale jego pokazy przedpremierowe rozpoczęły się już dwa tygodnie wcześniej. Według danych na stronie KinoMetrics do oficjalnego dnia premiery zobaczy go prawdopodobnie ponad 70 tys. widzów. Tym samym trzygodzinny film dokumentalny o Elizabeth Holmes może okazać się jedną z najchętniej oglądanych premier listopada. Konkurencja nie będzie jednak spała.