plakat filmu Gwiezdne wojny: Część II - Atak klonów

Gwiezdne wojny: Część II - Atak klonów

Star Wars: Episode II - Attack of the Clones
7,2 221 376
ocen
7,2 10 1 221376
7 111
chce zobaczyć
5,1 17
ocen krytyków
{"rate":5.11765,"count":17}
{"type":"film","id":1465,"links":[{"id":"filmWhereToWatchTv","href":"/film/Gwiezdne+wojny%3A+Cz%C4%99%C5%9B%C4%87+II+-+Atak+klon%C3%B3w-2002-1465/tv","text":"W TV"}]}
Gwiezdne wojny: Część II - Atak klonów
powrót do forum filmu Gwiezdne wojny: Część II - Atak klonów
  • zarptak ocenił(a) ten film na: 3

    Lubiłem Yodę w starej trylogii jednak w nowej ta postać wzbudza u mnie tylko odrazę. Z jego postaci bije taki fałsz i zakłamanie, że aż Imperator wydaje się w porównaniu z nim w porządku. Przejdźmy do rzeczy

    1) skrajna hipokryzja - W "Mrocznym Widmie" Yoda rzecze natchnionym tonem autorytetu moralnego "strach rodzi złość, złość rodzi nienawiść, nienawiść rodzi cierpienie [efektowna pauza] wyczuwam w tobie strach" Następnie w "Ataku Klonów" ? Obi - Wan odkrywa plantacje klonów żołnierzy i jaka jest reakcja Yody? Jest oburzony, wstrząśnięty zabawą w Boga? Nic z tych rzeczy! Cieszy się,że będzie miał mięso armatnie do prowadzania wojny. Chwilę potem widzimy jak ląduje tym swoim kosmicznym apachem na zbuntowanej planecie i z rządzą mordu w oczach rozkazuje zaj... wszystkich. Jeszcze tylko brakowało kwestii "Uwielbiam zapach napalmu o poranku"

    2) kabotyństwo - Yoda z premedytacją wypowiada się w sposób niegramatyczny i chodzi w tych swoich lnianych łachmanach aby pozować na mędrca, ascetę i autorytet moralny. Yoda stosuje szyk przestawny licząc na to iż słuchacze będą mieli problemu z płynnym rozumieniem jego wypowiedzi i tym samym okrągłe banały jakimi sypie będą odbierać jako wielkie mądrości. Podobnie rzecz się ma ze stylem ubioru mającym sugerować jaki to on jest skromny, wyzbyty pychy i pragnienia dóbr doczesnych tylko... jakoś lniane łachmany nie przeszkadzają mu w wożeniu dupska najnowocześniejszymi modelami statków za grube miliony ani w mieszkaniu w gigantycznym Zigguracie wykończonym w środku jak pałac z użyciem samych marmurów przy którym pałac Ceaușescu wygląda jak buda na działce.

    3) symulka - Yoda wiecznie chodzi zgarbiony, wiecznie podpiera się laseczką i ciężko dyszy chcąc w ten sposób wzbudzić litość u ludu i podwładnych, chcąc sugerować jaki to on schorowany i że niby tylko poczucie obowiązku i miłość do demokracji trzymają go jeszcze na nogach. Jednak gdy jest potrzeba np. wymordowania przeciwników politycznych ten niby schorowany dziadzia w sekundę zmienia się w pieprzonego ninje!

    Po głębszym zastanowieniu dochodzę do wniosku, że racja była po stronie Imperatora. Facet po pierwsze był szczery i brał wszystko na klatę jako oficjalna głowa państwa a nie rządził z za kulis jak Yoda z tą swoją niekontrolowalną, niewybieralną jedi bezpieką a po drugie w porównaniu z Yodą nie rżnął drugiego Dalajlamy tylko oficjalnie mówił że chodzi mu o władzę i hajs tak jak ten kandydat na prezydenta Ukrainy

    https://www.youtube.com/watch?v=-EK9dQamYag

  • zarptak Lucas kręcąc prequele uczynił coś pozornie niemożliwego - obrzydził najbardziej magiczną postać starej trylogii.

    Yoda w ep. V stanowił kapitalne połączenie zgryźliwego staruszka i mądrego nauczyciela. Jego postać posiada CHARAKTER. Nie jest idealny, widzimy jak niecierpliwi go i irytuje zachowanie Luke'a. Między nimi tworzy się ciekawa relacja uczeń-mistrz, w której obie strony grają sobie na nerwach. Ale kiedy przychodzi co do czego Yoda w jednej z najpiękniejszych scen trylogii mówi "bitch pls" i pokazuje dzieciakowi kto tu jest prawdziwym bossem
    https://www.youtube.com/watch?v=HMUKGTkiWik

    W ep. I-III w zamyśle Lucasa Yoda miał być chyba jakimś nieskończenie łagodnym i mądrym, pierdzącym tęczą i dobrocią guru. Skutek jest taki, że jako postać jest nudny jak falki z olejem, zostaje ośmieszony w scenach walki gdzie skacze jak poparzona żaba, a przez kretyński scenariusz dodatkowo wychodzi na lamera, który nie potrafi zdemaskować spiskującego pod jego nosem Lorda Sithów.

  • krevek ocenił(a) ten film na: 10

    Xoxoxox Nie "skacze jak poparzona żaba", tylko stosuje styl walki Ataru który jest wymuszony jego warunkami fizycznymi. A różnice charakteru między Yodą ze ze starej trylogii i nowej, musi istnieć bo postać przecież się zmieniła. Na Dagobah przebywał na wygnaniu ok. 22 lata, to wystarczająco dużo żeby z mędrca przemienić się z mędrca w dziwaka-mędrca.

  • krevek Ataru-srataru.

  • krevek ocenił(a) ten film na: 10

    Xoxoxox Gratuluję kontrargumentu :)

  • krevek Argument to bullshit, więc i kontrargument jest jaki jest.

    Wyjaśnij mi jedno (najlepiej bez odwoływania się do tego całego crapu z wookiepedii itp.):
    - Yoda jest w stanie wywijać te wszystkie akrobacje w czasie walki dzięki Mocy
    - ale Saruman i Palpatine panują nad Mocą w takim samym stopniu co Yoda (tak naprawdę skoro Palpatine był w stanie blokować zdolności prekognicyjne całego zakonu Jedi to znacznie nad nimi góruje, ale zostawmy to na razie)
    - to dlaczego żaden z nich w czasie walki nie skakał i nie poruszał się z taką prędkością jak Yoda i wykorzystując oczywistą przewagę fizyczną (srsly Yoda sięga dorosłemu człowiekowi gdzieś do kolan, a jego miecz ma co najmniej o połowę krótszy zasięg niż normalne miecze) nie zamietli go w ciągu pierwszych 5 sekund walki?

  • krevek ocenił(a) ten film na: 10

    Xoxoxox Nie jestem wielkim znawcą Expanded Universe, ale nie potrzebuję Wookiepedi żeby ogarniać podstawy świata Star Wars, więc nie trafiłeś.

    Po pierwsze: co ma Saruman do Gwiezdnych Wojen?
    Po drugie: właśnie z tym skakaniem tłumaczyłem w swoim poście. Różni bohaterowie Gwiezdnych Wojen, korzystają (w zależności od predyspozycji) z różnych stylów walki mieczem świetlnym. Yoda jest niewielki, więc musi nadrabiać czymś innym. Jeśli nie rozumiesz czemu Yoda może być szybki a Palpatine nie był, to obejrzyj sobie trochę boksu i odpowiedz sobie na pytanie czy widzisz różnicę między szybkością ciosów w wadze ciężkiej i lekkiej.
    Po trzecie: Moc wspiera walczącego, ale nie walczy za niego. To że ktoś włada świetnie Mocą nie oznacza jeszcze że będzie świetnym wojownikiem w zwarciu. Było wielu świetnych Jedi którzy mieczem wywijali kiepsko, a znakomicie panowali nad Mocą. Palpatine mimo że pokonał Yodę był raczej właśnie takim typem (przegrał nawet dość łatwo z Mace'm Windu). Zresztą w czasie walki w Senacie w Epizodzie III było to widać - wspierał się w znacznym stopniu wpływaniem Mocą na otoczenie.

  • krevek Ad. 1 - Saruman do Gwiezdnych Wojen ma aktora.
    Ad. 2 Argument z bokserami nietrafiony, tam zawodnicy korzystają wyłącznie z własnych uwarunkowań fizycznych, bez wspomagania się mistycznym polem energetycznym spajającym galaktykę.
    Ad. 3. No tutaj to żeś dowalił. Jakbyś nie zauważył, Yoda jest ~40 cm karzełkiem, który na co dzień porusza się o lasce z prędkością 4 latka ze złamaną nogą. Absolutnie wszystkie harce jakie wyczynia w scenach akcji to zasługa Mocy, podobnie jak sam fakt, że jest w ogóle w stanie parować ciosy 5 krotnie większego i proporcjonalnie silniejszego od siebie przeciwnika. Yoda ma olbrzymi fizyczny handicap w stosunku do swoich przeciwników, który w walkach nadrabia wyłącznie szybkością i siłą gwarantowaną przez korzystanie z Mocy.

    Ponawiam więc pytanie: dlaczego ~40 cm karzełek może zwiększyć swoją szybkość i siłę w takim stopniu, ale 180 cm koleś władający Mocą w tym samym stopniu już nie?

    Pytanie bonusowe: czy Anakin Skywalker kiepsko wywijał mieczem, bo w pierwszym starciu z Lukiem rzucał w niego przedmiotami?

  • sol82 ocenił(a) ten film na: 1

    Xoxoxox stary, on ocenił to dziadostwo na 10/10, czego się spodziewasz po dyskusji z nim :D

  • sol82 Lubię czytać jak fanboje wyjaśniają kretynizmy w scenariuszu prequeli. Ktoś tu kiedyś tłumaczył, że Luke pobierał nauki u Yody więc mógł w każdej chwili zmasakrować Imperatora, a błyskawice przyjmował na klatę celowo, żeby nawrócić starego.

  • sol82 Stary oceniłeś film na 1, trzeba być głupcem żeby dać jedynkę. Mam wrażenie że ktoś taki jak ty za wiele filmów to w życiu nie widział, skoro ten uważa za jeden z najgorszych. Rozumiem, że fabuła, gra aktorska, muzyka, efekty, dialogi, wszystko to było nic warte, i tak beznadziejne że zasłuzyło na jedynkę. Niezły z Ciebie troll, albo głupek.

  • sol82 ocenił(a) ten film na: 1

    Elvis007 najłatwiej jest zarzucić komuś 'nie wiesz, nie znasz się'.

    To filmweb, możesz podejrzeć co widziałem i ile, jak oceniam. Pewnie że są gorsze filmy np kino klasy B, ale tam startują od zera i przeważnie dysponują śmiesznym budżetem. Tu masz produkcję kontynuującą piękną historię starej trylogii (nie w sensie fabularnym rzecz jasna), masz aktorów z górnej półki i budżet liczony w setkach milionów... i wyszło śmieszne gówno dla półgłówków.

    Za samo spartolenie tematu należy im się 1 i kara chłosty. Za efekty specjalne które po 5ciu latach wyglądały staro, podczas gdy Star Warsy z 77 nie zestarzały się prawie wcale. W ataku klonów nie dość że scenariusz przygłupi to zagrany drętwo (z wyjątkami).

    Cały ten film to żenadna bajka dla dzieci. Jako fan starej trylogii, na której się wychowałem mam prawo doje*** temu paździerzowi i 0 jeśli taka byłaby skala ocen na filmwebie.

    Nie czyni mnie to głupcem czy trolem i jeśli już się doczepić do mojej oceny to fakt, muzyka zasługuje na więcej niż 1, ale efekty, gra aktorska, fabuła czy w końcu DIALOGI?

    Teraz to ja mam wrażenie że to Ty za wiele filmów w życiu nie widziałeś.

  • krevek ocenił(a) ten film na: 10

    Xoxoxox Czemu ciągle zakładasz że za nich walczy Moc? Gdyby tak było, to nie musieliby się szkolić w walce mieczem, szkoliliby się TYLKO w Mocy bo to by załatwiało sprawę. Moc ich wspomaga, ale walką mieczem ciągle wymaga sporych umiejętności. To oczywiste że wspomaga się Mocą. Tylko że bez umiejętności walki mieczem, zrobiłby tą Mocą wielkie nic. Ciągle uparcie to ignorujesz.

    W pewnym momencie Obi-Wan mówi do Anakina: "Gdybyś spędził tyle czasu na uczeniu się technik miecza świetlnego, co swojego dowcipu, to dorównałbyś mistrzowi Yodzie". Czyli: Yoda potrafił znakomicie posługiwać się mieczem. Gdyby ze względu na swój wzrost miał przegrywać wszystkie walki to nikt by go nie szkolił bo by to nie miało sensu.

    Pytanie bonusowe: kompletnie chybione. To że ktoś jest silny Mocą, nie znaczy automatycznie że jest słaby w mieczu (i na odwrót).

    Natomiast pytanie bonusowe dla Ciebie: jakim uczeń Sithów, Darth Maul przez 99% czasu dość spokojnie wygrywał z dwoma Jedi, w tym jednym o wielkim potencjale, który stał się potem członkiem rady Jedi (Obi-Wan), oraz jednym potężnym mistrzem (co przyznał Yoda po śmierci Qui-Gona) który był tak potężny że jako pierwszy Jedi nauczył się jednoczyć świadomość z Mocą nawet po śmierci?

  • krevek "Czemu ciągle zakładasz że za nich walczy Moc?"

    Eeee, napisałem w poprzednich poście:
    ". Jakbyś nie zauważył, Yoda jest ~40 cm karzełkiem, który na co dzień porusza się o lasce z prędkością 4 latka ze złamaną nogą. Absolutnie wszystkie harce jakie wyczynia w scenach akcji to zasługa Mocy, podobnie jak sam fakt, że jest w ogóle w stanie parować ciosy 5 krotnie większego i proporcjonalnie silniejszego od siebie przeciwnika. Yoda ma olbrzymi fizyczny handicap w stosunku do swoich przeciwników, który w walkach nadrabia wyłącznie szybkością i siłą gwarantowaną przez korzystanie z Mocy."

    " Gdyby tak było, to nie musieliby się szkolić w walce mieczem, szkoliliby się TYLKO w Mocy bo to by załatwiało sprawę."

    Np. tak jak Luke? :D

    "W pewnym momencie Obi-Wan mówi do Anakina: "Gdybyś spędził tyle czasu na uczeniu się technik miecza świetlnego, co swojego dowcipu, to dorównałbyś mistrzowi Yodzie". Czyli: Yoda potrafił znakomicie posługiwać się mieczem. Gdyby ze względu na swój wzrost miał przegrywać wszystkie walki to nikt by go nie szkolił bo by to nie miało sensu."

    W oryginalnym zamyśle Lucasa (co wydaje się dość oczywiste kiedy opieramy się wyłącznie na starej trylogii i odrzucamy prequele i cały ten EU crap) Yoda w ogóle nie był wojownikiem. Był mistrzem uczącym dyscypliny, ścieżek Mocy, duchowym przewodnikiem.
    Przeczytaj sobie co mówił Lucas w 1981:
    http://www.huffingtonpost.com/2013/05/22/star-wars-prequels-...

    a że potem mu się odwidziało to wyszło jak wyszło. Równie dobrze mógłby kazać walczyć Mahatmie Ghandiemu w Fight Clubie.

    "To że ktoś jest silny Mocą, nie znaczy automatycznie że jest słaby w mieczu (i na odwrót)."

    Sam stwierdzasz, że Palpatine mieczem wywijał kiepsko (na jakiej podstawie, bo po wykończeniu 4-5 Jedi podłożył się Maceowi, żeby Anakin miał okazję do zdradzenia zakonu?) bo w Senacie wspierał się wpływając Mocą na otoczenie.

    "Natomiast pytanie bonusowe dla Ciebie: jakim uczeń Sithów, Darth Maul przez 99% czasu dość spokojnie wygrywał z dwoma Jedi, w tym jednym o wielkim potencjale, który stał się potem członkiem rady Jedi (Obi-Wan), oraz jednym potężnym mistrzem (co przyznał Yoda po śmierci Qui-Gona) który był tak potężny że jako pierwszy Jedi nauczył się jednoczyć świadomość z Mocą nawet po śmierci?"

    Adresujesz pytanie do złej osoby. Dla mnie prequele w ogóle nie trzymają się kupy.

  • krevek ocenił(a) ten film na: 10

    Xoxoxox No nic, też tłukę to samo, nie chcesz zauważyć że Moc to nie wszystko w walce mieczem, Twoja sprawa.

    "Np. tak jak Luke? :D"

    Co do Luke'a - nie znamy przebiegu jego pełnego szkolenia. Nawet Expanded Universe (obecnie: Legends) nie tyka nauki Luke'a.

    "W oryginalnym zamyśle Lucasa (co wydaje się dość oczywiste kiedy opieramy się wyłącznie na starej trylogii i odrzucamy prequele i cały ten EU crap) Yoda w ogóle nie był wojownikiem. Był mistrzem uczącym dyscypliny, ścieżek Mocy, duchowym przewodnikiem. Przeczytaj sobie co mówił Lucas w 1981:"

    Łojej, koncepty Lucasa od każdej nakręconej części ewoluowały i zmieniały się milion razy, powinieneś to wiedzieć skoro już grzebiesz w źródłach. Gdybyśmy mieli opierać się na konceptach, świat Star Wars w ogóle byłby inny. Poza tym: wciąż opieram się na obecnym okrojonym kanonie i EU się nie tykam.

    "Adresujesz pytanie do złej osoby. Dla mnie prequele w ogóle nie trzymają się kupy."

    Tak najprościej odpowiedzieć jak cały wymyślony zarzut upada :)
    Skoro adresatem nie jesteś Ty, to po co formułujesz zarzuty?

  • krevek "No nic, też tłukę to samo, nie chcesz zauważyć że Moc to nie wszystko w walce mieczem, Twoja sprawa."

    Jeżeli twój przeciwnik na starcie jest od ciebie 4-5 razy większy, silniejszy i szybszy i dodatkowo posiada dwukrotnie dłuższy miecz od ciebie to tak, Moc to wszystko co ci zostaje w walce wręcz.

    Dalej nie jesteś w stanie odpowiedzieć na pierwotnie postawione pytanie:
    dlaczego ~40 cm karzełek może drastycznie zwiększyć swoją szybkość i siłę, ale 180 cm koleś władający Mocą w tym samym stopniu nie może zrobić tego samego, tym samym niwelując jedyny atut przeciwnika i z uwagi na OCZYWISTĄ przewagę fizyczną wykończyć go w ciągu 5 sekund?

    "Co do Luke'a - nie znamy przebiegu jego pełnego szkolenia. Nawet Expanded Universe (obecnie: Legends) nie tyka nauki Luke'a."
    Widzimy, że zarówno Ben jak i Yoda uczą go korzystania z Mocy, a nie technik walki o japońsko brzmiących nazwach. Na litość boską, Yoda wysyłając Luke'a na próbę do jaskini będącej siedliskiem ciemnej strony Mocy mówi mu, żeby zostawił swoją broń!

    "Łojej, koncepty Lucasa od każdej nakręconej części ewoluowały i zmieniały się milion razy, powinieneś to wiedzieć skoro już grzebiesz w źródłach. Gdybyśmy mieli opierać się na konceptach, świat Star Wars w ogóle byłby inny. Poza tym: wciąż opieram się na obecnym okrojonym kanonie i EU się nie tykam."

    lol
    Yoda w starej trylogii nie jest wojownikiem. Podobnie jak Imperator. Luke lecąc na Degobah spodziewa się spotkać "wielkiego wojownika", a spotyka krasnoludka chodzącego o lasce, który pobłażliwym tonem odpowiada mu, że wojna nikogo nie czyni wielkim. Żaden z nich najwyraźniej nie posiada miecza świetlnego, Imperator dodatkowo nazywa je "bronią Jedi" i traktuje je jak zabawki dla dzieci. Dobry czarodziej, zły czarnoksiężnik. Nie kosmiczni samurajowie wykręcający śruby w powietrzu.

    Potem Lucas wymyśla, że każdy Jedi i każdy Sith mają miecze świetlne, nawet jeśli nie ma to kompletnego sensu z punktu widzenia świata wykreowanego w filmach nakręconych kilkadziesiąt lat wcześniej.

    "Tak najprościej odpowiedzieć jak cały wymyślony zarzut upada :)
    Skoro adresatem nie jesteś Ty, to po co formułujesz zarzuty?"

    Ale co ci upada? :o Tłumaczę ci czemu walczący Yoda nie ma sensu, ty podajesz inny przykład gdzie logika prequeli się sypie i uznajesz to za argument na moją niekorzyść? ;o

  • krevek ocenił(a) ten film na: 10

    Xoxoxox "dlaczego ~40 cm karzełek może drastycznie zwiększyć swoją szybkość i siłę, ale 180 cm koleś władający Mocą w tym samym stopniu nie może zrobić tego samego, tym samym niwelując jedyny atut przeciwnika i z uwagi na OCZYWISTĄ przewagę fizyczną wykończyć go w ciągu 5 sekund?"

    Proszę bardzo: bo w walce nie każdy jest w stanie tak samo przełożyć władanie Mocą na walkę mieczem.

    Teraz Ty odpowiedz na moje: jakim uczeń Sithów, Darth Maul przez 99% czasu dość spokojnie wygrywał z dwoma Jedi, w tym jednym o wielkim potencjale, który stał się potem członkiem rady Jedi (Obi-Wan), oraz jednym potężnym mistrzem (co przyznał Yoda po śmierci Qui-Gona) który był tak potężny że jako pierwszy Jedi nauczył się jednoczyć świadomość z Mocą nawet po śmierci? Tylko nie odpowiadaj wymijająco.

    "Widzimy, że zarówno Ben jak i Yoda uczą go korzystania z Mocy, a nie technik walki o japońsko brzmiących nazwach. Na litość boską, Yoda wysyłając Luke'a na próbę do jaskini będącej siedliskiem ciemnej strony Mocy mówi mu, żeby zostawił swoją broń!"

    Chwila... skąd wiesz czego wszystkiego nauczył Yoda? Widziałeś tylko urywki szkolenia w filmie, a Luke w walce z Vaderem w "Imperium" wykorzystuje techniki które nie były pokazane podczas treningu - czyli MUSIAŁ uczyć się czegoś więcej.

    "Yoda w starej trylogii nie jest wojownikiem. Podobnie jak Imperator. Luke lecąc na Degobah spodziewa się spotkać "wielkiego wojownika", a spotyka krasnoludka chodzącego o lasce, który pobłażliwym tonem odpowiada mu, że wojna nikogo nie czyni wielkim. Żaden z nich najwyraźniej nie posiada miecza świetlnego, Imperator dodatkowo nazywa je "bronią Jedi" i traktuje je jak zabawki dla dzieci. Dobry czarodziej, zły czarnoksiężnik. Nie kosmiczni samurajowie wykręcający śruby w powietrzu."

    Ale Saga jest całością składającą się z kilku epizodów, nie tylko ze Starej Trylogii! Prequele nakręcił Lucas, ojciec duchowy całych Gwiezdnych Wojen. Możesz nie lubić prequeli, możesz uważać że są gówniane ale to nie zmienia faktu że one są i tak są ścisłą częścią Gwiezdnych Wojen, więc musisz je uwzględniać w założeniach co do postaci i świata przedstawionego.

    "Potem Lucas wymyśla, że każdy Jedi i każdy Sith mają miecze świetlne, nawet jeśli nie ma to kompletnego sensu z punktu widzenia świata wykreowanego w filmach nakręconych kilkadziesiąt lat wcześniej."

    Rozmawiamy o faktach, o tym co mamy na filmach, nie o pierwotnych konceptach. W założeniach to były nawet takie zmiany że Vader jest łowcą nagród a Luke kilkudziesięcioletnim generałem.

    "Ale co ci upada? :o Tłumaczę ci czemu walczący Yoda nie ma sensu, ty podajesz inny przykład gdzie logika prequeli się sypie i uznajesz to za argument na moją niekorzyść? ;o"

    No właśnie podałeś logicznych argumentów. Ja odpowiedziałem na Twoje pytanie, czekam teraz na aż Ty odpowiesz na moje, chociaż pewnie znowu coś wyskrobiesz że to nie ma sensu, że się nie trzyma kupy, albo że prequele są niedobre "bo tak" :)

  • krevek "Proszę bardzo: bo w walce nie każdy jest w stanie tak samo przełożyć władanie Mocą na walkę mieczem."

    :D A od czego to zależy? Może od, czy jesteś małym karzełkiem, którego reżyser koniecznie chce umieścić w scenie walki, chociaż nie ma to najmniejszego sensu i przeczy założeniom na których oparta była stara trylogia? Ktokolwiek w galaktyce poza Yodą to potrafi?

    "Teraz Ty odpowiedz na moje: jakim uczeń Sithów, Darth Maul przez 99% czasu dość spokojnie wygrywał z dwoma Jedi, w tym jednym o wielkim potencjale, który stał się potem członkiem rady Jedi (Obi-Wan), oraz jednym potężnym mistrzem (co przyznał Yoda po śmierci Qui-Gona) który był tak potężny że jako pierwszy Jedi nauczył się jednoczyć świadomość z Mocą nawet po śmierci? Tylko nie odpowiadaj wymijająco."
    Nie wiem. Gratuluje, wygrałeś. Prequele nie trzymają się kupy.

    "Chwila... skąd wiesz czego wszystkiego nauczył Yoda? Widziałeś tylko urywki szkolenia w filmie, a Luke w walce z Vaderem w "Imperium" wykorzystuje techniki które nie były pokazane podczas treningu - czyli MUSIAŁ uczyć się czegoś więcej."

    Wiem, że może to stanowić pewne zaskoczenie dla kogoś kto wystawia 10/10 prequelom, ale zwykle jak reżyser kręci film, to istotne informacje umieszcza W SAMYM FILMIE.
    Yoda uczy Luke'a cierpliwości, opanowania, dyscypliny, wyjaśnia mu naturę Mocy. Nawet trening na pokładzie Sokoła Millenium z użyciem miecza świetlnego polega na nauce korzystania z Mocy, a nie na kręceniu młynków. Poznajemy sposób rozumowania Jedi, ich filozofię. Luke uczy się, a my oglądając jak reaguje na ten trening uczymy się czegoś o nim. Jeżeli Luke gdzieś poza kamerą uczył się samej szermierki to najwyraźniej jest to o wiele mniej istotne w byciu Jedi niż to co pokazano w Nowej Nadziei i Imperium Kontratakuje.

    "Ale Saga jest całością składającą się z kilku epizodów, nie tylko ze Starej Trylogii! Prequele nakręcił Lucas, ojciec duchowy całych Gwiezdnych Wojen. Możesz nie lubić prequeli, możesz uważać że są gówniane ale to nie zmienia faktu że one są i tak są ścisłą częścią Gwiezdnych Wojen, więc musisz je uwzględniać w założeniach co do postaci i świata przedstawionego."

    Ale ja nigdzie w tej dyskusji nie kwestionuje kanoniczności nowej trylogii (chociaż przyznaje, że w swoim prywatnym świecie jej nie uznaje). Twierdzę tylko, że jest do dupy i nie trzyma się kupy zarówno jako samodzielna opowieść jak i element całej sagi.

    "Rozmawiamy o faktach, o tym co mamy na filmach, nie o pierwotnych konceptach. W założeniach to były nawet takie zmiany że Vader jest łowcą nagród a Luke kilkudziesięcioletnim generałem."

    Ja też mówię o faktach i o tym co mamy na filmach. Proponuję odróżnić koncepty powstające podczas tworzenia filmów od samych filmów (czyt. starej trylogii).

  • krevek ocenił(a) ten film na: 10

    Xoxoxox "Nie wiem. Gratuluje, wygrałeś. Prequele nie trzymają się kupy"

    I dlatego nie zamierzam tracić więcej czasu na dyskusję, bo cała Twoja argumentacja tak jak przewidziałem w poprzednim poście, to tak naprawdę ujęte w różny sposób dwa twierdzenia: "to się nie trzyma kupy", albo "prequele są słabe". Nie ma sensu się produkować jeśli każdy kontrargument ostatecznie możesz "odbić" w taki sposób gdy skończą Ci się pomysły.
    Dziękuję, miłego dnia, temat odznaczam z obserwowanych :)

  • krevek Szybko poszło.

  • TERMINATOR2 ocenił(a) ten film na: 10

    Xoxoxox Szkoda, że nie kumasz GwiezdnychWojen :(

  • Wpis został zablokowany z uwagi na jego niezgodność z regulaminem

  • TERMINATOR2 ocenił(a) ten film na: 10

    Xoxoxox ty lamusie... po co twój stary spuścił się w mamusie?

  • sol82 ocenił(a) ten film na: 1

    krevek a ja dalej jestem ciekawy jak to się dzieje że 40cm karzełek wygrywa z chłopem 180cm. Oboje są wyuczeni, oboje posiadają moc więc spokojnie można założyć że to się wzajemnie odejmuje i dalej zostajesz z 40cm karzełkiem robiącym nagle fikołki i śruby w powietrzu, oraz kawałek chłopa który może tylko pomachać mieczem.

    poza tym jeli dałeś któremuś z prequeli 10/10 to albo masz 12 lat albo nie oglądałeś innego filmu w życiu. Już za sam scenariusz i drewnianych aktorów, należy się pała, a gdzie błędy logiczne i reszta fakupów.

  • badzio343 ocenił(a) ten film na: 6

    sol82 Być może chodzi o umiejętność wykorzystania Mocy, nie o miarę wielkości jej posiadania. Mnie bardziej ciekawi, dlaczego ów chłop ich nie zabił, kiedy miał możliwość. Nie uznaję tego za trollowanie, być może sam poznam odpowiedź, gdy zainteresuje się tematem, ale być może chodzi o zasady pojedynków.

  • sol82 ocenił(a) ten film na: 1

    badzio343 kolega wyżej wykazał, że pod względem wykorzystania mocy byli równi, ewentualnie z przewagą po stronie przeciwnika Yody.

    Co do tego że ich nie zabił kiedy miał możliwość ja osobiście uznaję za kolejną głupotę tego filmu.

  • badzio343 ocenił(a) ten film na: 6

    sol82 Nie zaprzeczam mu, chociaż paradoks polega na tym, że Yoda mógł celowo udawać cichociemnego. Korupcja?

    Głupota, czy nie, odczułem to jako wyraźną potrzebę płytkiej myśli, dlaczego film został kontynuowany. Pomijając celowe działanie dla kanoniczności to chyba nie ma innego wytłumaczenia.

  • sol82 ocenił(a) ten film na: 1

    badzio343 ni ch nie zrozumiałem co napisałeś. Jaka korupca, co z tą potrzebą płytkiej myśli o kontynuacji filmu i o co chodzi z tą kanonicznością.

    Napisz prosto bo jestem prosty chłop z tylko jedną magisterką.

  • badzio343 ocenił(a) ten film na: 6

    sol82 Korupcja w Radzie, ktoś mógł dostać w łapę od któregoś Senatora, żeby Yody po prostu w tamtym momencie nie zabijać Yody w ramach upadającej Republiki.

    Film musiał być kontynuowany, więc reżyser musiał jakoś płytko wybrnąć z tego, że Yoda pojawia się w kolejnych częściach, by nie zakłamać całego obrazu historii.

    I przepraszam, ale czasem mam problem z napisaniem mojej myśli tak, by ją ogarnąć "na chłopski rozum", choć mam wykształcenie średnie techniczne i studiuję kierunki, gdzie nie trzeba się specjalnie wysławiać. :)

  • sol82 ocenił(a) ten film na: 1

    badzio343 korupcja, w łapę żeby nie zabijać Yody?

    stary powiedzieć że to lekka nadinterpretacja to jak stwierdzić, że -30 to lekkie ochłodzenie.

    z jednym sie zgodzę że scenarzysta nie wiedział jak to ogarnąć i ulepił takie coś. Dlatego ten film zasługuje na ocenę którą mu wystawiłem.

  • badzio343 ocenił(a) ten film na: 6

    sol82 Być może, ale nie mamy pokazane dosłownie wszystkiego w filmie i trzeba kombinować, stąd taka nadinterpretacja.

  • sol82 ocenił(a) ten film na: 1

    badzio343 Ale tym sposobem można wybronić każdy, najgorszy film, z ultra dziurawym scenariuszem.

    Wiesz, Kac wawa to super fajny film z przesłaniem, tylko scenarzysta wszystkiego dosłownie nie pokazał i trzeba pokombinować żeby zrozumieć :D

  • badzio343 ocenił(a) ten film na: 6

    sol82 Tak, to ma sens, jednak Kac Wawa, a ten film to zupełnie różny poziom. Kac Wawa ma nawet problem z utrzymaniem się w umieszczonym gatunku.

  • sol82 ocenił(a) ten film na: 1

    badzio343 nie wiem, nie oglądałem Kac Wawy ;)

  • badzio343 ocenił(a) ten film na: 6

    sol82 I dobrze :D

  • TERMINATOR2 ocenił(a) ten film na: 10

    sol82 Odp. jest bardzo prosta - Master Yoda przewyższał umiejętnościami Hrabie Dooku, skopał mu d-u-p-e i najnormalniej hrabia stchórzył uciekając jak tchórzliwy pies :)

    Wystawiając ocenę 1/10 za film który jest wybitnym arcydziełem filmowym z gatunku Sci-Fi musisz być zazdrosny jak bura s-u-k-a albo szukasz dymu w tym temacie albo........ masz poniżej 7 lat i jeszcze nie rozumiesz takich filmów.

  • nillvo ocenił(a) ten film na: 4

    Xoxoxox Kurcze, nie rozumiem dlaczego niektórzy tak zawzięcie bronią Nową Trylogię, zwłaszcza Atak Klonów, który jest po prostu złym filmem. Jestem fanem Gwiezdnych Wojen odkąd zbierałem Tazo z chipsów Lays - dopiero później miałem przyjemność obejrzeć Starą Trylogię. Lucas był prawdziwym wizjonerem, stworzył niesamowite uniwersum w którym przedstawił prostą, ale ponadczasową baśń - bo tej historii nie da się inaczej zakwalifikować. Niestety minęły lata, a wraz z nimi polot Lucasa. To co dostaliśmy to fajerwerki, zabawa z komputerowym GCI, Lucas jak małe dziecko zafascynowany technicznymi możliwościami złożył nowe filmy. Niby to samo uniwersum, ale poza tym nic się nie zgadza, nic nie jest podobne, nawet fabularnie się to rozmija. Moc najpierw sprowadzona do roli czerwonych krwinek a potem do roli broni, oręża, soku z gumijagód po którym można wysoko skakać. Magiczna postać Yody całkowicie zniszczona - sprowadzona do zielonego goblina skrytobójcy w dodatku słabego fizycznie i psychicznie. Nie nie...nie będę się rozkręcał, ale po prostu mi żal.

  • nillvo Zdecydowanie się zgadzam zastanawia mnie jeszcze jedno jedno Anakin przez cały film płaczę że rada go nie słucha.

    Tyle tylko że nie odezwał się ani słowem do nich gdy był przy Padmé, ale oczywiście lepiej milczeć a później mieć pretensje że go nie słuchają ;)

  • Yo_ ocenił(a) ten film na: 6

    Xoxoxox <facepalm> Nie wierzę... -.-

  • Xoxoxox "W oryginalnym zamyśle Lucasa (co wydaje się dość oczywiste kiedy opieramy się wyłącznie na starej trylogii i odrzucamy prequele i cały ten EU crap) Yoda w ogóle nie był wojownikiem. Był mistrzem uczącym dyscypliny, ścieżek Mocy, duchowym przewodnikiem"
    Bo był lalką. Nie było jak zrobić go wojownikiem

  • Xoxoxox 40 cm karzełek mógł skakać jak żaba i wywijać krótkim mieczykiem bo miał 900 lat i odpowiednią ilość czasu aby wyszkolić się/wyuczyć się korzystania z Mocy właśnie w celu poprawy swoich umiejętności szermierczych.

    Jego wyżsi przeciwnicy nie mieli za sobą 9 wieków ciągłego treningu, stąd ich techniki walki były prostsze i mniej widowiskowe - nie mieli kiedy uczyć się jak skakać piruety w powietrzu. No i nie musieli, bo byli normalnego wzrostu więc nie tracili czas na żmudne ćwiczenie czegoś, co wcale nie musiało im by się przydać.

    Jak masz wzrok to czytasz Braille'm? No właśnie.

    Nie trolluj więcej bo wiedźmina wezwę.

  • Xoxoxox Bo małemu łatwiej jest skakać niż dużemu ... Młode goryle śmigają po drzewach, jak urosną to już niestety nie ma tak pięknie...Yoda też trenował walkę z dużymi kilkaset lat (chyba trenował, nie?) Dooku i Palpatine też trenowali głownie walkę z humanoidalnymi istotami... A byli młodsi.. Gdyby któryś był na tyle szybki żeby utrzymywać Yodę na dystans miałby ogromną przewagę, ale żaden nie był. Palpatine był od Yody mocniejszy, ale tylko trochę.
    Naprawdę to takie problematyczne ?

  • Yo_ ocenił(a) ten film na: 6

    Xoxoxox <facepalm> Nie wierzę...

  • Kenobi66 ocenił(a) ten film na: 7

    Xoxoxox Walka mieczem mi Yody nie psuje. Gdyby go nie używał to by było na starcie 2:1 dla równie potężnych Sithów jednak używających miecza. Poza tym chronologicznie patrząc, wojownik zmienia się w mędrca. Nie widzę nic w tym złego że Yoda czerpie wiedzę z własnych pomyłek. W końcu nikt mędrcem się nie rodzi.

    No i jest mały problem z Yodą z wyobrażeń fanów. Bo każdy kij ma dwa końce. Czyniąc go guru który mimo że jest super potężny nigdy nie podejmuje walki, oznaczałoby z automatu że jest też dupkiem który woli by młody żółtodziób wykonał za niego brudną robotę. To ja już wolę tak jest. Z Yodą skaczącym jak poparzona żabka. :P

  • użytkownik usunięty ocenił(a) ten film na: 7

    Xoxoxox Pewnie nie przyszło Ci do głowy (no bo po co), że jego postać ze starej trylogii jest bardziej doświadczona i mądrzejsza o jakieś doświadczenia. No ale kto by tam się takimi pomysłami zajmował. Lepiej hejtować bo to łatwiejsze i nie wymaga zbytnio myślenia.

  • Oczywiście, że nie przyszło, bo jedynym powodem jest to, że Lucas jest chujowym reżyserem.

  • użytkownik usunięty

    Xoxoxox Kwestia tego, że Yoda jest w PT taki jaki jest a w OT jest inny to scenariusz a nie reżyseria. Nie rozróżnienie tego jest w moim odczuciu lenistwem umysłowym.
    Przy czym zgadzam się z tym, że Lucas nie umie prowadzić swoich aktorów. Być może dlatego, że wiele wskazuje na to, iż jest to introwertyk - a takie osoby mają duże problemy z komunikowaniem światu to, o co im chodzi.

  • Abrams udowodnił, że Lucas jest lepszy... XD

  • użytkownik usunięty

    cloe4 Raczej to, że Lucas lepiej rozumie to co stworzył. Choć to nie dziwne bo przecież on wpadł na pomysł napisania SW.

  • Lucas to wizjoner, świetny twórca... zaś reżyser i scenarzysta z niego średni (zależy, które filmy się weźmie pod uwagę, niektóre były dobre inne mniej). Chłop zamknięty w sobie, zapatrzony w książki...

    Ale gadanina, że jest ch*owy... to doprawdy pasuje jedynie do stylu bycia ultrasa, który atakuje fanów lubiących PT i wyznaje religię pod nazwą "Plinketyzm"... XD

  • Xoxoxox To nie oglądaj Gwiezdnych Wojen i bedzie po problemie x)